poniedziałek, 30 września 2019

Kolejny poniedziałek

Dzisiaj odpoczywam, nigdzie nie jadę.
Prognoza pogody straszy, że tutaj ma niby padać i wiać a w Budapeszcie jest nawet czerwone ostrzeżenie przed silnym wiatrem. Na razie - cisza, spokój, słoneczko świeci.


Za camping już zapłaciłem, jutro stąd wyjeżdżam. Kierunek Komarom/Komarno ale powoli, spokojnie. Jeszcze nie wymyśliłem co po drodze pooglądam. Niższe ceny tam są dopiero od środy.
A dzisiaj, jak to w poniedziałek, idę się moczyć, może znowu się miodem wysmaruję w łaźni parowej - spodobało mi się to.


(Dzień 35+47)

niedziela, 29 września 2019

Wulkany, wulkany wszędzie wulkany.

Wulkany najlepiej oglądać z pewnej odległości. Wybrałem się więc na południowy brzeg Balatonu by obejrzeć z tej perspektywy największy madziarski wulkan (Badacsony) i jego kolegów. Te widoki są jedyne w swoim rodzaju.

Tutejsza wieża widokowa, poza sezonem, jest dostępna tylko w soboty i niedziele. Z góry widać całe jezioro, od Keszthely do Siofok.


Obiad (napi menu, za ok 18 zł) typowo niedzielny, to znaczy rosół z makaronem, schabowy z ryżem i słodki deser.
I tak kończę tegoroczną trasę wulkaniczną.

(Dzień 35+46)

sobota, 28 września 2019

VOLANBUSZ czyli madziarski PKS

Szukałem, szukałem i znalazłem 😊
Na stronie madziarskiej albo angielskiej napisali: 


Dzisiaj to sprawdziłem w praktyce,  w autobusie w obie strony.
Wracając wszedłem, powiedziałem tylko "jó napot", pan kierowca się uśmiechnął i pokazał mi, że mam wchodzić bez płacenia. Biała broda wystarczy, nie muszę pokazywać dowodu osobistego.

Smocze łodzie i Honvedzi

Rano obejrzałem kilka biegów łodzi i wystarczy.
Rowerkiem na obiad (po wczorajszej kiszonej kapuście i jej skutkach, bardzo dietetyczny) i na dworzec autobusowy.
Wsiadam do autobusu, a kierowca się mnie pyta, czy jestem "nyugdíjas" 😁
Wygląda na to, że u Madziarów emeryci autobusami też jeżdżą za darmo.  W każdym razie kierowca kazał wsiadać i biletu nie sprzedał.
I jak tu nie kochać Madziarów 🙂

W Pakozd ciekawie wszystko zorganizowane, dla dzieciaków super frajda.


Był długi wykład o umundurowaniu i broni a na koniec symulowana bitwa dwóch oddziałów. Postrzelali, podymili i ktoś "wygrał". 



(Dzień 35+45)

piątek, 27 września 2019

14. Székesfehérvári Sárkányhajó Fesztivál

Dzisiaj impreza w SzFV - zawody smoczych łodzi na jeziorze blisko campingu.


Dzisiaj były tylko treningi poszczególnych ekip. Pewnie główne wyścigi zaplanowali na jutro.

(Dzień 35+44)

czwartek, 26 września 2019

Budapeszt

SzFV jest świetną bazą wypadową do zwiedzania Budapesztu.  Trzeba tylko spełnić trzy warunki:
1. Mieć kampera by móc nocować na campingu za niecałe 35 zł. 
2. Mieć co najmniej 65 lat, bo wtedy podróże koleją są za darmo, ewentualnie za grosze. Darmowe pociągi do B jeżdżą przez cały dzień, co pół godziny. Do innych trzeba dopłacić 2 lub 3 zł.  Cała komunikacja w B też jest za darmo: autobusy, trolejbusy, tramwaje, metro i nawet kolejki podmiejskie. 
3. Przydaje się też rower. Z campingu na dworzec jest prawie 4 km, do najbliższego przystanku autobusowego prawie kilometr a bilet kosztuje 320 ft (ok 4 zł).

Dzisiaj w Budapeszcie zwiedzałem muzeum kolejowe - bardzo podobne do naszego w Chabówce.


Mają sporo eksponatów i ładnie to wszystko jest urządzone.


(Dzień 35+43)

środa, 25 września 2019

P.S. (skleroza a raczej brak porządku)

Szukałem i znalazłem (nie otagowałem tamtych wpisów).

Moja poprzednia wizyta i nocleg w Veszprem jest opisane TUTAJ oraz TUTAJ.
Zdjęcia z 2011 roku są TUTAJ.

Veszprém

Na podsumowanie zwiedzania Bacony dzisiaj znowu pojechałem do Veszprém.
Kilka lat temu już tam byłem i nawet nocowałem z Mruczkiem na wzgórzu zamkowym.
Miasto położone niesamowicie - w środku skalny grzebień na którym posadowiony jest zamek.


Widoki są piękne.


(Dzień 35+42)

wtorek, 24 września 2019

Gödöllő

Panie Heniu, dopiero minąłem półmetek tego wyjazdu, więc na powrót jeszcze nie pora 😉

Za Janosza Kadara kościół w skalnej grocie na górze Gellerta był zamieniony na magazyn i niedostępny. Pałac w Budzie podobnie, był ogrodzony płotem i tylko straszył. 
Pałac Królewski w Gödöllő był zamieniony na dom starców i niszczał. W dawnych czasach wiele razy byłem w Budapeszcie i przewodnicy ani razu nawet się nie zająknęli na temat tych obiektów. 


Pałac ładnie odremontowany i wyposażony w różne eksponaty. Są nawet nagrane przewodniki po polsku. Warto było tam jechać.

 (Dzień 35+41)

poniedziałek, 23 września 2019

Poniedziałek, dzień techniczny

Pochmurno, straszy deszczem, nigdzie jechać mi się nie chce.
Kilka dni temu wyłamał się ostatni kawałek plastikowego mocowania, a raczej stabilizacji stolika.
Zaczepić jest jak ale kiwa się na boki i wszystko można rozlać i wywalić na podłogę.
Kilka dni kombinowałem, co z tym zrobić i wczoraj wieczorem wymyśliłem. Listwa na górze i jakieś uchwyty, Pojechałem do OBI, zrobiłem zakupy i jakoś to działa.


Dzisiaj poniedziałek, więc po obiedzie od razu idę do łaźni i pogoda mnie nie interesuje.

(Dzień 35+40)

niedziela, 22 września 2019

Velencei-tó

Rano było 5 stopni, w ciągu dnia prawie 25 - typowa jesień.
Piękna pogoda więc się wybrałem nad Velence, na spacer południowym brzegiem, ty razem na nogach.


Trasa sympatyczna ale typowo dla rowerów. Ścieżki dla pieszych nie przewidziano a przy takiej pogodzie jaka była dzisiaj, rowerzystów zatrzęsienie.

(Dzień 35+39)

sobota, 21 września 2019

Leczo

Godzina 9:30
Pełne szaleństwo, zawsze doceniałem pod tym względem Madziarów. Cała ulica, na długości ponad kilometra (mierzyłem) zastawiona stolikami/stanowiskami dla gotujących. W większości to rodziny czy grupy przyjaciół wybrały się na tę imprezę. Sugerując się numerami stanowisk, to jest ponad 600 zgłoszonych ekip. Jako że rano było tylko 5 stopni, niektórzy zwodnicy rozgrzewają się palinką i słuchać już chóralne śpiewy :)  Na razie byłem na małym rekonesansie, główne akcje zaczną się o 10 i potrwają do ogłoszenia wyników, czyli do 16.


Poza tym, okazało się że z SzFV startuje dzisiaj rano rajd zabytkowych samochodów - byłem na starcie.


Byłem na bazarku - Madziary we wrześniu są najpiękniejsze :)


Jest też jakaś akcja medyczna, ale tradycyjnie, wszytko TYLKO po madziarski. Czego dotyczy można się domyślić po adresie internetowym: http://www.demencia.hu 

P.S. Ten wpis będę kontynuował po południu.

Godzina 15:00
Zastanawiałem się, jak to będzie zorganizowane. Okazało się, że to taki rodzinny piknik, tylko że na ulicy. Wiekszosć ekip po prostu przyjechało miło spędzić czas. Ugotowali leczo, posmażyli kiełbaski czy karkóweczkę i balują. Muzyka (nawet była prywatna orkiestra cygańska), piwo, palinka i wesoła atmosfera. Niektóre ekipy chętnie częstowały przechodniów - wystarczyło się zatrzymać przy nich, dostawało się pełną miskę lecza, pajdę chleba, łyżkę i życzyli smacznego.



(Dzień 35+38)

piątek, 20 września 2019

Bakony czyli Las Bakoński

Kolejny punkt planu "zaliczony".  W Veszprem, w Pannonhalma już byłem. Dzisiaj przejechałem sobie ładną trasą. Przymrozków jeszcze nie było, więc nadal wszystko zielone, ale można sobie wyobrazić jak ta trasa wygląda późną jesienią. Po drodze "zaliczyłem" Zirc i jego pięknie odrestaurowany klasztor.
Wylądowałem znowu w Szekesfehervar, bo doczytałem w sieci, że jutro jest Palinka Festival.


Kolacji dzisiaj nie jem, jutro śniadania też nie - od razu idę na leczo :)

Okazuje się, że całe dwa dni jest tutaj jakaś ogólna impreza, stragany już rozstawiają.
W Październiku mam w planie dłuższy pobyt w Komaranie a tam do końca września pobyt kosztuje 14e a od października tylko 9e, więc gdzieś chcę przeczekać w rozsądnych cenach.


(Dzień 35+37)

czwartek, 19 września 2019

Czwarty wulkan w tym roku zaliczony.

Po śniadaniu i porannym moczeniu się, zapłaciłem i pojechałem kilkanaście kilometrów do drugiego wulkanu.
Wszedłem, podglądałem, widoki śliczne i okolicy i samego dawnego kamieniołomu.  
Poźniej, zgodnie z planami, pojechałem na kolwjne termy - Mesteri. I ty kłopot, camping ładny, zadbany i całkowicie zapchany. 
Zamiast płacić ponad 3 tys ft (za nocleg) zapłaciłem 1300 ft za bilet wstępu. 
Cały obiekt wygląda na nowo zbudowany, ceny ma rozsądne, woda ciepła i "śmierdząca" i stąd pewnie taka popularność. 
Na parkingu przed termami już stoi 5 kamperów, pewnie część z nich będzie tu nocować. Też planuję zostać na tym parkingu na noc, wifi jest a nic wiecej nie potrzebuję.


(Dzień 35+36)

środa, 18 września 2019

Borgata, dzień 2

Godzina 8:15. 
Wczoraj, po tygodniu w Csokony tutejszej wody nie poczulem. Teraz rano, myjąc zęby, zgniłe jaja czyli śiarkowodór dało się już odczuć. Taka woda tu leci z kranu. 
Wieje jak dzikie, ale nie pada, pogodne niebo.  Za zimno na razie na kąpiele (nie ma basenu w zamkniętym pomieszczeniu), i przy takim wietrze nie chcę się przeziębić.  
Zaraz się zbieram i idę "zdobywać" tutejszy wulkan. 

Godzina 15:00
Bardzo sympatyczny spacer po wulkanie. Cała góra oblepiona domkami i oczywiście winnicami.  Aż mi ślinka leciała na widok tych winogron. Część winnic zaniedbana, sporo na sprzedaż. 
Panie Heniu, może Pan chętny na winnicę na wulkanie, w miłej okolicy ? 😉

(Dzień 35+35)  

wtorek, 17 września 2019

Borgata, czyli wulkany.

Przeglądając mapę znalazłem kilka basenów termalnych, z kempingiem, położonych niedaleko starych wulkanów. Tak trafiłem właśnie na Borgatę
Woda mokra i ciepła, zapachu żadnego nie ma, osadu w basenach nie widać. Może i jest lecznicza ☺ 
Za prąd na kempingu chcą 750 ft dziennie (w Csokony zapłaciłem niecałe 1000 ft za 7 dni), więc stoję bez prądu. Te 2 czy 3 dni (dłużej tu na pewno nie zostanę) wytrzymam bez problemu. Za pobyt na kempingu, z korzystaniem z basenów zapłacę 3300 ft za dobę,  czyli ok 45 zł. 
Zaraz obok jest stary wulkan Kis-Somlyo [małe Somlyo], 220 m npm a Somlyo jest na południe od Veszprem, prawie nad samym Balatonem i ma ... 228 m npm. 

(Dzień 35 + 34) 

poniedziałek, 16 września 2019

Poniedziałek

Znowu problemy z internetem

Wszystko jasne 😁 
https://www.komputerswiat.pl/aktualnosci/programy/windows-10-powoduje-problemy-z-wi-fi-microsoft-juz-sie-temu-przeglada/98t1d7j.amp 

******** 

W Csokonyavisonta można siedzieć długo, ale poza moczeniem się w wodzie nie ma tu nic innego do roboty. 
Dzisiaj się już rozliczyłem, jutro jade dalej. Sporo się zmieniło przez parę lat. 
Można już płacić karta (kilka lat temu tylko gotówką), zaczęli uznawać ICC i prąd jest na licznik, czyli uczciwie. 
Przez siedem dni, lodówka cały czas włączona na maksa, czajnik elektryczny do herbaty oświetlenie, komputer, komórka, tablet no i co rano farelka, by się trochę podgrzać. 
Na liczniku wyszło około 980 ft czyli około 13 zł. Na innych campingach liczą 15-20 zł ale za jeden dzień. 
Po uldze dla seniora i upustowi na ICC zapłaciłem po 55 zł za dzień, łącznie z opłatą za baseny termalne, co uważam za rozsądną cenę.


(Dzień 35+33)

niedziela, 15 września 2019

Ta ostatnia (letnia) niedziela

Pogoda zapowiada się podobna do wczorajszej, czyli czyste niebo i lampa.
W tym roku i w budynku i pod wiatą niecki z wodą zmieniają codziennie. O ile pamiętam, kilka lat te,u to był cykl dwudniowy. A dzisiaj, pewnie z powodu pogody, pod wiatą obydwie części otwarto dla ludzi.

Znalazłem jeszcze jeszcze jeden filmik z tutejszego ośrodka:




Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+32)

sobota, 14 września 2019

Sobota

Internet rwie co chwila.
Jutro dopiszę więcej. 

Lato tutaj nie odpuszcza. W sobotę było 28 i piękne słońce a w poniedziałek zapowiadają nawet i 30.
I to chyba będzie ostatni taki ciepły dzień tego roku. Przy takiej pogodzie w południe popływałem sobie w normalnym basenie, gdzie woda ma tylko 25 stopni.
Znalazłem w sieci filmik reklamujący baseny w Csokonyavisonta, w wersji językowej madziarskiej z napisami po chorwacku.


Najazd ludzi na baseny był wczoraj spory, pewnie dlatego sieć się zapchała. Dzisiaj może być podobnie.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+31)

piątek, 13 września 2019

Csokonyavisonta 4 dzień

Wczorajszy obiad, cigánypecsenye, mnie wykończył.
Na kolację nie miałem ochoty, dzisiaj na śniadanie jedna kanapeczka, obiad też wyjątkowo skromny, dopiero dzisiejsza kolacja w miarę, A to wszystko za 30 zł :)
Dzisiaj piękna pogoda, śniadanie, gimnastyka w basenie, wyskok na rowerze do sklepu po winogrona, gimnastyka w basenie, obiad, odpoczynek i trzecia porcja basenu.
Mam wrażenie, że ta moja rwa wreszcie chyba odpuściła (PUK PUK w niemalowane).


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+30)

czwartek, 12 września 2019

Csokonyavisonta 3 dzień

Dzisiaj rano przyjechały dwa autokary pełne seniorów, jeden z madziarską rejestracją, drugi z chorwacką. Szum był na kąpielisku jak w ulu :)

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+29)

środa, 11 września 2019

Csokonyavisonta 2 dzień

Wieś Csokonyavisonta ciągnie się wzdłuż głównej drogi około 5 kilometrów. Jedyne "atrakcje" tutaj, to dwa kościoły, stacja benzynowa, 4 sklepy spożywcze i kąpielisko termalne znajdujące się na skraju wsi. To determinuje plan dnia.
Budzę się wcześnie, więc najpierw śniadanie, o 8:30 otwierają kąpielisko i godzinka moczenia się w budynku lub pod wiatą (rano jest chłodno).


Później jakiś spacer po okolicy, w południe moczenie się w basenie z masażami, obiad, odpoczynek. Około 17 (o 18 zamykają baseny) kolejne moczenie się, kolacja i koniec dnia.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+28)

wtorek, 10 września 2019

Csokonyavisonta

Po trzech tygodniach aktywnego wypoczynku, trzeba trochę zwolnić, przyhamować.
Basen termalny w Csokonyavisonta nadaje się do tego wspaniale. Ostatni raz byłem tu w 2013 roku. Jeden sklepik, teraz chyba dwie knajpki, bufet i oczywiście basen z wodą termalną.


Jak sami madziarzy piszą ( http://csokonyavisontafurdo.hu/gyogyfurdo/ )

Ważnym kamieniem milowym w historii Csokonyavisonta była eksplozja 73 stopni Celsjusza w 1943 r. Podczas poszukiwań ropy. Ta woda wkrótce stała się znana z działania leczniczego.
Wykazano, że jest doskonały w leczeniu zaburzeń ruchowych i zwyrodnieniowych zaburzeń kręgosłupa.

Te ropę czuć do dzisiaj, a woda ma kolor mocnej herbaty.
Jadąc tutaj zajechałem jeszcze na chwilę do Chorwacji, kupiłem sobie trzy porcje różnych burków (tego z mięsem i z serem już nie ma - został na jutro tylko ten z jabłkami) za kuny, jakie mi zostały z poprzednich lat.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+27)

poniedziałek, 9 września 2019

Poniedziałek


Pada, wieje, mocno się ochłodziło, czyli wreszcie jest pogoda odpowiednia do moczenia się w termalnych  basenach.
Przeglądając mapę i szukając jakichś nieznanych mi jeszcze termalnych kąpielisk z campingiem trafiłem na taki cennik (do końca września):
https://www.thermalcamping.de/?Preise_%26amp%3B_Verg%C3%BCnstigungen
 Parcela na kampera -  2605 ft
Osoba dorosła           -  3565 ft
Prąd                             -     990 ft
Oplata lokalna           -     450 ft
Co już daje około 7500 ft (prawie 100zł)
Dodatkowo, przy płatności kartą a nie gotówką chcą 785 ft
I jeszcze, jeśli ktoś chce odwiedzić kampingującego, opłata od wizyty, to 660 ft.
PARANOJA.

(Dzień 35+26)

niedziela, 8 września 2019

Pokazy lotnicze

Godzina 8:00
Dzisiaj w SzFV odbędą się pokazy lotnicze. Pogoda pochmurna, raz pada, raz nie, ale chyba się wybiorę. Jest autobus (1000 ft)  na trasie lotnisko - centrum. Sam bilet to 2500 ft.
Z tego co doczytałem, można też sobie polatać samolotami czy helikopterem (cena od 10 tys do 15 tys ft) ale na to na pewno się nie zdecyduję.

Godzina 13:00
Odpuszczam sobie te samoloty. Zimno, wieje i od czasu do czasu pada. Nie ma sensu siedzieć kilka godzin na tym lotnisku.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+25)

sobota, 7 września 2019

Święto wina

Rano było paskudnie, wiało, padało, nawet się zastanawiałem, czy nie zmienić planów. Postanowiłem jednak zaryzykować i pojechałem do Budapesztu z nastawieniem, że najwyżej szybko wrócę.
Tam trafiłem akurat po większych opadach.
Najpierw zabawiłem się w maszynistę, bo w Budapeszcie już część metra jeździ samodzielnie, bez maszynistów.
Niesamowite wrażenie.
Pogoda była znośna, więc po małym spacerku pojechałem na wzgórze zamkowe i zacząłem świętować. W ramach biletu dostaje się pamiątkowy kieliszek, torebkę na ten kieliszek i można zwiedzić wystawę stałą w muzeum historycznym na zamku.


Szczęśliwie udało mi się wrócić do kamperka. Teraz tylko odśpiewać tradycyjne


i można iść spać.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+24)

piątek, 6 września 2019

Beethowen

Parno, duszno, miało padać a nie pada.
Dzisiaj, w związku z taką pogodą krotki wypad do podobno najpiękniejszego węgierskiego parku i zamku Brunszvik.
Z tą posiadłością i rodziną Brunszvików związany jest Beethoven. Bywał w tej posiadłości wiele razy, podkochiwał się w pannie Josephine, napisał tu kilka swoich utworów, m.in. sonatę Appassionata.



W lewym skrzydle zamku jest Muzeum Beethovena zawierające oryginalny fortepian (z drewniana płytą) i sporo listów pisanych przez mistrza.



Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+23)

czwartek, 5 września 2019

W odwiedzinach u Gellerta

Zacząłem te odwiedziny od wizyty w kolejnej łaźni tureckiej. Jest ona u podnóża góry Gellerta i korzysta ze źródeł mineralnych wypływających z tej góry. Łaźnia jest rozbudowana: basen pływacki, łaźnia turecka, sauny i nawet basen na dachu do wieczornych kąpieli. Bilet na całość kosztuje 5200 ft. Ja wybrałem wariant: senior, sama łaźnia turecka i bilet kupowany do 12 - koszt 2300 ft.
W środku zaskoczenie zaskoczeniem. Na drzwiach do pryszniców znaczek informujący, że wchodzenie w we dwójkę jest zabronione. Zacząłem się rozglądać i widzę że są sami panowie.
Przy wejściu jest info, że wszystkie baseny są tekstylne, trzeba być obowiązkowo ubranym w kostium kąpielowy. W środku zaś widok dość nietypowy - praktycznie wszyscy panowie "ubrani" tylko w małe, białe fartuszki. To wszystko, ta ilość nagich męskich pośladków (fartuszek zakrywał tylko to co z przodu) sprawiała wrażenie, jak bym trafił na jakąś tęczową imprezę.

Po łaźni poszedłem zwiedzić jaskinię w górze Gellerta, w której jest kościół. W czasach Kadara był tam magazyn i obiekt był oczywiście niedostępny.


Potem, po raz pierwszy na własnych nogach, wydrapałem się na samą górę. Schodząc doszedłem do pomnika biskupa, który jest pięknie widoczny z mostu św. Elżbiety.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+22)

środa, 4 września 2019

Velencei-tó

Rano było tylko 8 stopni, w południe doszło do 26 - niezła huśtawka.
Dzisiaj przetrenowałem kupowanie biletów kolejowych - rower musi mieć bilet.
Przejechałem dzisiaj północny brzeg jeziora Velence. Jedyne tam ciekawe miejsce, to to kilka pomników pamięci (powstanie węgierskie 1848-49, I WŚ,  II WŚ, 1956).


Zaszalałem dzisiaj, ponad 30 km na dahonku (doliczam 3,5 km dojazdu na dworzec).

Trzeba będzie jeszcze przejechać się południowym, turystycznym brzegiem jeziora.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+21)

wtorek, 3 września 2019

Wtorek

Echh, te Madziary. Tydzień temu bilet do łaźni tydzień temu dla seniora kosztował 2000 ft, wczoraj już 2200. Inne bilety też podrożały.
Wczoraj wieczorem zaczęło mocno wiać, wiało całą noc, aż bałem się, że Mruczek odleci. Zgodnie z prognozami ochłodziło się, popadało. Dzisiaj odpoczywam po tych afrykańskich upałach, wieje dalej a od jutra ma znowu być słonecznie ale chłodniej.

P.S. Panie Heniu,
zamiast zazdrościć - przyczepkę na hak, żonę do samochodu i kierunek Madziary. Na termalne źródła (dobre na wszystko), na winogrona (dobre na serce), na brzoskwinie (smaczne) i na czerwone winko  lub palinkę (co kto lubi) :)


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+20)

poniedziałek, 2 września 2019

Budafok

Budafok, dzielnica Budapesztu, kojarząca się z alkoholem (sławny węgierski koniak).
Wybrałem się tam dzisiaj przede wszystkim z powodu tego oto pałacyku/zamku.


Jak widać na zdjęciu, jest w opłakanym stanie ale dla mnie ważna jest jego nazwa:
Zamek Czuba-Durozier.
Jak jest napisane na stronie https://www.kastelyok.com/adatlap.php?details=676 (w tłumaczeniu Pana G):
Budynek został zbudowany przez francuskiego przemysłowca WH Czuba-Duroziera, który wraz z Gyulą Ulbrich założył w swojej piwnicy fabrykę koniaku.

Teraz wiem, dlaczego koniak Budafok tak mi kiedyś smakował :) :)

Kilka ulic dalej jest dawna posiadłość pana Torley, założyciela firmy produkującej szampany (też pamiętam) o tej samej nazwie. Niestety, teren zagrodzony, nie udostępniony, w miarę blisko można podejść tylko do Mauzoleum Torleya, które jest jednym z największych grobowców na Węgrzech.


Tyle dałem radę dzisiaj, przy 34 stopniach i bezchmurnym niebie.
Jako że dzisiaj poniedziałek (dzień seniora) po południu idę do Łaźni Arpada.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+19)

niedziela, 1 września 2019

Znowu Szentendre

Wybrałem się dzisiaj znowu do Szentendre. Skusiły mnie pokazy "japońszczyzny".


Szentendre dzisiaj było opanowane przez Polaków, czułem się, jak dawno temu, na dworcu Keleti pu. - co chwil ktoś mówi po polsku.
Chmurzy się, burze się zbliżają - może już jutro się wreszcie ochłodzi, bo dzisiaj znowu było 35/36.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+18)