czwartek, 22 sierpnia 2019

Balaton

Wczoraj wiało jak dzikie, chmur nagnało a niewiele się ochłodziło. Dzisiaj tylko 29 a jutro znowu ma być 30.
Rano przypomniałem sobie, że przecież wożę zapasowe dętki więc się zabrałem do wymiany. Jedna okazało się, że też już jest dziurawa ale druga była OK i mogłom na rowerku podjechać na dworzec kolejowy. Dzisiaj "zdobywałem" północny brzeg Balatonu.
Jeszcze wiosną kombinowałem, by posiedzieć kilka dni nad Balatonem, znalazłem na mapach camping w Badacsonytomay. We wrześniu, czyli po sezonie maja "taniej", za noc płaciłbym 4550 ft.
Pojechałem tam dzisiaj, pooglądałem i przeszło mi. Miasteczko tak małe, że poza siedzeniem na brzegu jeziora. nie ma co robić.


Poza tym, zacząłem liczyć. Tutaj, w SzFV, za camping płacę 2700 i jeśli bym co drugi dzień szedł do łaźni to kosztowałoby to 3900 za dobę. A i jedzenie o wiele tańsze niż tam. W podrzędnej restauracji sama zupa to ok 900 ft, drugie danie 2000 - 2500 ft a tutaj rozsądny obiad zjem za 1500 - 1700.
Za możliwość taplania się w tej dużej kałuży tyle płacić nie mam zamiaru.
Pospacerowałem sobie też po kurorcie jakim na północnym brzegu jest Balatonfüred i już jestem w kamperku.


Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+8)