czwartek, 30 czerwca 2011

Okolice Ostródy

Dzisiejszy dzień zaczęliśmy śniadaniem skoro świt czyli kolo 11 :) Później częściowe pakowanie (większe rzeczy jak stolik, foteliki itp zostały na polu namiotowym) i podjechaliśmy do parku linowego w Starych Jabłonkach.Adam spisał się świetnie - przeszedł trasę w dobrym czasie bez żadnego błędu. Ja miałem radochę obserwując jego walkę o zachowanie równowagi.
Po tych zabawach pojechaliśmy do Ostródy - zobaczyć stary zamek krzyżacki i jego muzeum (bardzo skromne), zorientować się jak to jest z rejsami statków z Ostródy do Starych Jabłonek no i zrobić kolejne zakupy (owoce i warzywa wyjątkowo szybko znikają).

Dzisiejsze zdjęcia Adama są TUTAJ. Dołożyłem jeszcze dwa filmiki (są teraz ostatnie - polecam :) )


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 25 km.

środa, 29 czerwca 2011

Pod Sosnami

Ciepło, słonecznie, wiatr co prawda wieje ale wśród drzew w ogóle go nie czuć. Śniadanie zjedliśmy koło 10, chociaż ja tradycyjnie wstałem przed 6 :)Później spacer do sklepu po zakupy (zapomniałem o cukrze, wczoraj musiałem pożyczać od gospodarza pola namiotowego) i słodkie lenistwo. Na obiad karkówka przygotowana przez Gośkę - wyśmienita. Poobiednia siesta połączona z nauka mnie gry w Macao (Adam spuścił mi niezłe lanie). Teraz wybieramy się NAD i DO wody - postraszyć miejscowe rekiny.


Dzisiejsze fotki. Mruczek odpoczywa.

wtorek, 28 czerwca 2011

Mazury

Hej, Mazury, jak wy cudne!
Gdzie jest taki drugi kraj!
Tu zapomnisz chwile trudne,
Tu przeżyjesz życia maj.
 
Śpiewało się tak kiedyś w czasach studenckich - teraz mam możliwość sprawdzenia tego osobiście.
Na ten kilkudniowy wypad nad jeziora zaprosiłem Adama - młodszego syna Gośki i Wieśka. Dlatego też zdjęcia są w dwóch różnych albumach. Dzisiejsze zdjęcia Adama można pooglądać TUTAJ, moje tradycyjnie w stopce tego postu.



Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 300 km. MAPA

poniedziałek, 27 czerwca 2011

Półeczka

Wreszcie mam, doszła po dwóch tygodniach czekania, ale jest i już zamontowana. Nie wiem, jak to się będzie trzymało (tylko paski taśmy przylepnej) ale najwyżej będę podklejał własną taśmą. Nie chce, przy najmniej na razie, dziurawić Mruczka jakimiś wkrętami - może się uda :)

piątek, 17 czerwca 2011

Białowieża

Noc minęła spokojnie, chociaż pod samym kocem i bez włączonego ogrzewania - było trochę zimno. Puszcza to jednak niezła lodówka. Pochodziłam sobie trochę po całym terenie - pojawiły się dwie nowe lokomotywy, wyczyszczone, odmalowane. Są tez nowe wagony - widać że przerabiają je na mieszkalne Poznałem też sympatyczne kocisko (podobno przybłęda).
Na śniadanie przeniosłem się na parking na uroczysku Stara Białowieża czyli Szlak Dębów Królewskich. Cisza, spokój, tędy samochodów jeździ na prawdę niewiele. Kilka lat temu zmieniono i to miejsce - teren powiększono, zrobiono przyzwoity parking i nową bramę wejściową.
Pogoda się psuje, trzeba wracać. Białystok powitał mnie deszczem.


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 90 km. MAPA 

czwartek, 16 czerwca 2011

A jednak Carska

Zrezygnowałem z testowania noclegu pod PTTKiem. Ciemno, żadnej latarni, co prawda jest lampa z czujnikiem ruchowym, ale na budynku i dopiero jak ruszyłem z miejsc Mruczkiem - zapaliło się światło. Na dodatek, z pobliskich ławeczek dobiegały coraz głośniejsze śmiechy i rozmowy różnych ludzi, nie wiadomo co by im do głowy przyszło jak skończą swoje napoje. Podjechałem więc te 3 km do dawnej stacji kolejowej Białowieża-Towarowa czyli obecnej restauracji Carskiej, gdzie w zeszłym roku obchodziliśmy Wielkanoc :) parkin prawie pusty (tylko dwa osobowe auta stoją), oświetlony, ludzie w restauracji a nie po krzakach siedzą - zdecydowanie spokojniej i bezpieczniej.
Tamto miejsce jest bardzo dobre  gdy chce się w ciągu dnia zaparkować samochód blisko Nivy i w dodatku za darmo. Trzeba tylko wiedzieć, którędy wjechać :)
Współrzędne tamtego  parkingu to: N52°42.175, E023°50.794

W krainie żubra

Postanowiłem wyskoczyć na krótko do Białowieży. Przy takiej dusznej i upalnej pogodzie tylko puszcza może dać trochę wytchnienia i oddechu. Pojechałem trochę dłuższa trasą, przez Bielsk Podlaski mając w planie  odtworzenie swoich dwóch skrzynek z GC. Pierwszy postój przy moście w Ploskach, niestety stare i malownicze wierzby które rosły przy samej drodze powycinano i posadzono nowe, młodziutkie drzewa. Poźniej krótki spacerek po parku w Bielsku Podlaskim i dalej do Białowieży. Tradycyjny już postój pod hipermarketem w Hajnówce - trzeba coś kupić na kolację i jutrzejsze śniadanie. I wreszcie puszcza.  W Zwierzyńcu miłe zaskoczenie - usunięto słupki zagradzające wjazd na parking  gdzie kilka lat temu spłonęła restauracja, jacyś ludzie wycinali trawę która cały plac zarósł - może coś tam będzie z myślą o turystach.
Jadę przez Grudki w stronę przejścia granicznego. Około 1,5 km od szlabanu - znak, zakaż ruchu wszelkich pojazdów więc Mruczek zostaje na poboczu a ja spacerkiem w stronę "końca Europy" :)
Przejście zmieniło się nie do poznania. Pamiętam, że zaraz po uruchomieniu go stały tylko jakieś szare kontenery i wyglądało to niezbyt ciekawie.  Teraz - zadbany teren, ładny budynek, wszystko dokładnie ogrodzone, oznakowane, robi wrażenie. Obserwuje zza szlabanu jakichś ludzi którzy właśnie się odprawiają.
Po obfotografowaniu i pooglądaniu wracam do Mruczka, chwilę się w nim grzebię i gdy chcę ruszać, podchodzi do mnie dwóch panów (tych z przejścia granicznego, widać że ojciec z synem) i zagadują czy nie mógłbym ich podwieźć.

Dałem się namówić i w ten sposób Mruczek po praz pierwszy wiózł  "autostopowiczów" Bardzo ciekawe towarzystwo - duńczycy, z Kopenhagi :) Na piechotę, przez Puszcze po stronie Białoruskiej do Polski planują trochę pozwiedzać nasz kraj i później POWRÓT samolotem z Warszawy do Kopenhagi.


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 110 km. MAPA  

czwartek, 2 czerwca 2011

Ostra Brama

Na prawdę warto wybrać się na ranna msze św. w Ostrej Bramie (odprawiana jest po polsku). Tego pięknego języka polskiego, z wileńskim zaśpiewem trzeba koniecznie posłuchać. Dzisiejszą mszę św. odprawiało dwóch kapłanów - jeden ewidentnie miejscowy (to było słychać) drugi - Polak. Zaraz po mszy pojawił się już w cywilnym ubraniu, z plecakiem, przewodnikiem w jednej ręce i aparatem foto w drugiej. Spotkałem go później na mieście jeszcze kilka razy.
Pogoda obłędna - parno, duszno, gorąco, termometry lokalne pokazuje ok 29 stopni - trudno  w taką pogodę łazić po mieście.Rano pojechałem trolejbusem do dworca, później na nogach do Ostrej Bramy. Po mszy zszedłem głównym traktem do zamku. Na prospekcie Gedymina zjadłem obiadek i wsiadłem w pierwszy autobus jadący na STOTIS (czyli dworzec) a tam przesiadka w trolejbus 16 i na camping. Mruczek jak na patelni, wygrzany, prawie usmażony. Szybko uciekłem z campingu i stoję teraz zaraz obok targów ale przynajmniej w cieniu. Jak chwilę odsapnę - w drogę, najpierw Troki a później, na nocleg - do Augustowa.



Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 230 km. 

środa, 1 czerwca 2011

Upalne Wilno

Gorąco, słonecznie, wręcz upalnie. Godzinę temu nawet grzmiało, ale wygląda na to, że przejdzie bokiem.
Rano, po śniadaniu ambitnie postanowiłem zdobyć wieżę TV, na własnych nogach. Wjazd na górę - 21 Lt (dorosły) ale widok wart tej ceny. Miasto ogląda się z wysokości 160 m nad poziomem ziemi a przecież wieża stoi na wzniesieniu więc dodatkowo widok wspaniały. Można oglądać na stojąco ale są też stoliki (bar czy raczej restauracja) na podeście, w kształcie pierścienia, który powoli się przesuwa, więc wolno jedząc czy pijąc można nie ruszając się od stolika zobaczyć wszystko dookoła.
Wracając z góry po drodze, było kilka geocachy :) Trochę odpocząłem w kamperku i postanowiłem ruszyć do centrum, ale już nie na nogach, nie komunikacja miejską (pojedynczy bilet kosztuje 2,5 Lt, bilet 24 godzinny aż 13 Lt). Najpierw podjechałem Mruczkiem do dzielnicy Zwierzyniec (chyba  - hehehe) i trochę pochodziłem, później zajechałem na sam rynek, zaparkowałem koło ratusza i po wypiciu obowiązkowej kawy - krótka (parkowanie w samym centrum - 6Lt za godzinę) włóczęga po starówce.
Powrót na camping, dzisiaj już trzeba zapłacić, prysznic i odpoczynek przy komputerze.
Pierwsza (wczorajsza) noc na camping - za darmo, dzisiaj zapłaciłem 56 Lt więc średnio wychodzi 28 Lt za noc - drożej niz na parkingu koło katedry ale za to z WC, prysznicem, prądem. Szkoda tylko że daleko do centrum ale trudno.

Wilno

Cały wczorajszy wieczór walczyłem o sieć. Tradycyjnie, na WiFi, zgłaszała mi się Zebra. Była też strona informacyjna, nawet po angielsku,  że za 5 Lt mogę mieć 24 godzinny dostęp do sieci, muszę tylko wysłać SMSa na podany nr. Żeby nie było za pięknie - SMS musi być wysłany z nr litewskiego, czyli trzeba kupić litewską kartę do telefonu. Podjechałem na najbliższą stacje benzynową, kupiłem Tele2 za 4,5 Lt.
Fajnie myślę, zaraz będzie internet. Ale FIGA, to byłoby za proste. Karta niby działa, ale dostaje komunikat ze wysłanie SMSa na nr Zebry "nie powiodło się". Zabieram się więc za czytanie ulotek do tej karty (dołączają po litewsku, rosyjsku i angielsku) i okazuje się, że mogę mieć internet w całkiem rozsądnej cenie - 0,9 Lt (czyli ok 1 zł) za 1 MB transmisji. Roaming w Orange to 20 zł za 1 Mb - różnica zasadnicza :)
Ale żeby nie było za prosto - łączyć się nie chce. Wysyłam SMSa z prośba o konfigurację - dostaje  odpowiedź (tylko po litewsku), że mój modem/telefon nie jest przystosowany do transmisji GPRS - heheheh. Dzięki pomocy Ewy (DZIĘKUJĘ jeszcze raz) skonfigurowałem ręcznie modem i szczęśliwie się połączyłem. W ulotce doczytałem też, że można wykupić sobie pakiet internetowy - w moim przypadku 7 dniowy, za 2,5 Lt na 20 Mb. Wysłałem SMSa i w odpowiedzi wyczytałem, że mam ..... 150 MB  - NIC NIE ROZUMIEM :) Grunt, że działa.I wygląda na to, że za 4,5 Lt (ok 5 zł) będę miał dostęp do sieci do 7 dni, przy niezbyt dużej transmisji.
Nazwa karty to PILDYK a o warunkach, kodach i taryfach napisali TUTAJ.
Po spokojnej nocy zabrałem się za problemy z prądem. Jak zwykle, okazało się, że to drobiazg - wyskoczył jeden kabelek. Docisnąłem i znowu działa. Uffff


Dzisiejsze fotki. Postój.