poniedziałek, 29 lipca 2013

Poniedziałek

Złośliwi twierdzą, że jak facet w pewnym wieku budzi się rano i nic go nie boli to znaczy że już nie żyje.
Więc....... żyję.

Jutro wracam do Białegostoku


Dzisiejsze fotki.

niedziela, 28 lipca 2013

Upał

Gorąco, duszno, niebo trochę zaciągnięte - czuć że będą burze.
A rano było tak miło . . . .

Popadało, pogrzmiało i znowu słońce się pokazuje. A ja jestem po kolejnym eksperymencie. Gaz w tym małym zbiorniczku się skończył - szybko jakoś. Dwa razy kiełbaski, dwa razy karkówka a dzisiejsza jajecznica. Żeberka nie były tak dokładnie usmażone, jak bym chciał, na szczęście nie były surowe.


Różnic między tymi pojemnikami jest kilka: różna średnica, zawór no i pojemność - większy ma 450 g, mały tylko 190 g. Czyli licząc średnio - ok 40 g na jeden posiłek dobrze wysmażony. Pojemnik kosztuje ok 5 zł czyli koszt jednego posiłku - 1 zł.
Na Allegro - pojemnik CV- 470  (11-12 posiłków wg moich wyliczeń) bez gwintu kosztuje ok 25 zł, a pojemnik z gwintem (425 g) - ok 30 zł. 

Dzisiejsze fotki.

sobota, 27 lipca 2013

Upalna i leniwa sobota

Słoneczko grzeje od rana, chmur na niebie powoli przybywa, a wiatru prawie zero. Fajnie wyglądają łódki z postawionymi wszystkimi żaglami i prawie stojące w miejscu.


Dochodzę do wniosku, że w Gdańsku lepiej niż na Mazurach. Ceny noclegu porównywalne - tam zapłaciłem po 45 za noc, tutaj ceny na tym samym poziomie.
Tutaj komary już mnie dopadły, tam, przez 18 dni ani jeden.
Największa różnica jest w jedzeniu. Na campingu na Stogach schabowy, karkówka czy golonka za 17 zł. W samym centrum była po ok 20 zł. Tutaj w marinie danie dnia po 15, ale porcje ewidentnie mniejsze. Zamawiając np schabowy, dostanie się mniej, ale zapłacić trzeba co najmniej 23. W Rybaczówce, zaraz obok, podobnie. W Wilkasach czy Giżycku jeszcze drożej i porcje jeszcze mniejsze.



Dzisiejsze fotki.

piątek, 26 lipca 2013

Wilkasy/Gizycko

Doszedłem do wniosku, że zamiast płacić 5 zł za pięć minut ciepłej wody pod prysznicem, zapłacę 10 zł za godzinę Aqua Parku w Wilkasach. Na zdjęciach wygląda to tylko na rozbudowany basen, ale zobaczę na miejscu.


Pogoda - jak widać, a zapowiadali słońce, upały itp

17:00
W Wilkasach zajrzałem do portu i popytałem jak to jest u nich z kamperami (znaczek przyczepy maja na plakatach). Kobieta mi mówi, że nie chce jej się jej rozbijać kosztów na części więc przeważnie bierze po 50 zł za dwie osoby w kamperze - prąd, woda, sanitariaty w cenie. Pytam się - w takim razie ile zapłaciłaby jedna osoba w kamperze - spokojnie odpowiedziała, że połowę, czyli 25 zł :) Chyba najtańszy postój kampera na Mazurach :) Miejsce takie sobie - plus dla pływających - wysiadają z łódki i już są u siebie.
Przy zabytkowym moście zaskoczyły mnie znaki drogowe, znaki zakazu.

Zakaz wjazdy autobusów - OK, rozumiem. Zakaz wjazdu ciężarówek powużej 2,5T - tez rozumiem. Co prawda pan obsługujący most powiedział mi, że to zakaz wjazdu KAŻDEGO pojazdu ponad 2,5T i że podobno policja daje mandaty wg tej wykładni. Natomiast bardzo zastanawia mnie zakaz wjazdu pojazdów o wysokości ponad 2 m. Oglądałem dokładnie most - nie ma na nim nic, co wymusza ten zakaz. Tylko na wjeździe wiszą blachy, celowo powieszone właśnie na tej wysokości. Pytałem pana obsługującego most  - dlaczego jest to ograniczenie i usłyszałem - żeby kampery nie mogły przejeżdżać. Bardzo ciekawa polityka :)

W Giżycku też w porcie kawałek klepiska, parkingu nazwali campingiem. Postawili stacje w prądem i wodą, takie jak na pomostach, obok jest budynek z sanitariatami. Pytałem o cenę w kapitanacie - 20 zł kamper, 15 zł człowiek i 12 zł prąd. W moim przypadku, w sumie - 47 zł  - drogo.
Na koniec odwiedziłem Aquapark - obiekt czysty, zadbany. Sam pomysł świetny - prawdopodobnie szkoła miała basen z 6 torami - przebudowali, przerobili i zarabiają. Teraz basen jest trochę dziwny - 4 tory krótsze, dwa dłuższe. Kosztem tych 4 torów utworzono nieckę z bąbelkami i fragment z nurtem. Do tego jeszcze dobudowano zjeżdżalnię i sauny (fińską i parową).


Dzisiejsze fotki.

czwartek, 25 lipca 2013

Bogaczewo

Dużym plusem tego miejsca jest cisza panująca tutaj prawie cały dzień.Wiatr niewielki, więc nawet pobrzękujących wantów nie słychać.
Pochmurno ale nie pada (chociaż zapowiadali nawet burze), więc wybrałem się na dahonku na druga stronę jeziora Bocznego, do Rydzewa. Po drodze "przekroczyłem" równik mazurski, chociaż chyba bardziej prawidłowo powinienem napisać że przejechałem się "wzdłuż" tego równika.


Rydzewo to typowa wieś letniskowa, pensjonat za pensjonatem, kilka lokali gastronomicznych, kilka sklepów, pomosty, przystanie itp. W Marinie zobaczyłem to czego się obawiałem - w cenniku nowa pozycja "za wyrzucenie śmieci". pewnie niedługo na każdym campingu będą doliczać za śnieci, czyli osoby podróżujące, będą płaciły podwójnie "podatek śmieciowy".
Zajrzałem też na camping Echo, na samym końcu Rydzewa i się zastanawiam nad przenosinami.




Dzisiejsze fotki.

środa, 24 lipca 2013

Mazury

Całkiem fajnie jest w Gierłoży, w nocy cisza, spokój. Szkoda tylko że pogoda taka mazurska. Wiewiórki biegają po drzewach, przed chwilą dzięcioł zaglądał mi do kampera z sąsiedniego drzewa.


Po śniadaniu idę na zwiedzanie (bilet wliczony w cenę pobytu) a co dalej, jeszcze nie wiem. Miałem ochotę posiedzieć trochę nad jeziorem, ale pogoda na razie nie zachęca do tego.

17:00
Dojechałem do Mariny Evelyn w Bogaczewie, ok 12 km od Giżycka i mam mieszane uczucia.


Ceny podane na stronie www niby się zgadzają, ale tradycyjnie, diabeł siedzi w szczegółach. Np o prądzie ani słowa na stronie, gdy dzwoniłem poinformowano mnie, że prąd na licznik. Na miejscu dowiedziałem się, że licznik TAK ale przy dłuższym pobycie, czyli miesiąc lub więcej. A tak płacę po 10 zł za dobę. O opłatach za ciepłą wodę do zmywania, prysznic czy nawet toaletę dowiedziałem się dopiero z wywieszek na miejscu. Początkowo cena wyglądała interesująco (20 + 5) - a teraz widać, że to może być ok 50 zł za dobę.
Samo miejsce sympatyczne, restauracja na miejscu, smaczne i w rozsądnej cenie obiady (samo 2 danie).


Dzisiejsze fotki.

wtorek, 23 lipca 2013

W drogę

Pora wyjeżdżać ze Stogów.


Bursztynów nazbierałem, w morzu się pomoczyłem, śledzi smażonych też pojadłem, po Sopocie i starówce gdańskiej się powłóczyłem, duże żaglowce i bitwę morska zobaczyłem - co więcej chcieć :)

19:00
Planowałem dojechać na nocleg do Giżycka, ale mijając Kętrzyn zobaczyłem dużą reklamę Wilczego Szańca ze znaczkiem kapmera, a że to tylko 6 km - zboczyłem z trasy i zostałem tutaj na noc. Cena przyzwoita  - 20 zł kamper (podłączenie do prądu w cenie), 15 zł człowiek. Komary - za darmo :)




Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 22 lipca 2013

22 Lipca (d. E. Wedel)

Tak się kiedyś nazywała warszawska fabryka czekolady na cześć święta poprzedniej epoki. Ja też postanowiłem dzisiaj uczcić to "święto" wizytą w muzeum.


Niestety, poniedziałek, drzwi zastałem zamknięte.
Po muzeum czasów minionych pooglądałem z bliska bramę stoczni a później wizyta u św. Brygidy.
Na koniec, jak w tamtych czasach, trafiłem na śledzie smażone, PYCHA.



Dzisiejsze fotki.

niedziela, 21 lipca 2013

Leniwa i upalna niedziela

Pogoda dzisiaj typowo wakacyjna. Dzikie tłumy ciągną na plażę. Wszystkie wolne miejsca w okolicy zastawione samochodami, do parkingu przy samej plaży kolejka sięgająca chyba aż do Pasanila, czyli ponad kilometr. Parkingi rowerowe też już zapchane i następne rowery przypinane są gdzie się da.


Posiedziałem trochę na plaży, w cieniu ale ten tłum ludzi mnie zmęczył, wróciłem na obiad na camping. Może później, pod wieczór pojadę na starówkę, ale dopiero jak się trochę ochłodzi.



Dzisiejsze fotki.

sobota, 20 lipca 2013

Sobotnie przemyślenia

Z moją psychika jednak nie jest najlepiej. Dwa lata temu, w zeszłym roku nie wyobrażałem sobie nawet by siedzieć w jednym miejscu dłużej niż tydzień, a teraz minęły już dwa tygodnie w Stogach i zupełnie tego nie czuję. Ale po trzech latach potyczek sądowych (co prawda moja Pani Mecenas twierdzi, że wynik jest 2:0 dla mnie, ale nerwów i stresu nic nie zrekompensuje), problemy z kręgosłupem i z pracą, to chyba nic dziwnego. Z osoby pracującej na dwa etaty, nagle, w ciągu tych trzech lat stałem się bezrobotny, na zasiłku i bez większych szans na pracę. Psychologia mówi, że będąc w takim dołku warto poszukać wroga, z którym można wygrać i tak, chociaż trochę się dowartościować, wzmocnić. Mnie się udało - po ponad 40 latach palenia, i to dużych ilości, już 13 miesiąc nie palę.


Pogoda dzisiaj niezbyt zachęcająca, chociaż prognozy nic nie mówią o deszczach czy burzach. Na razie podjechałem do Stogów po zakupy (wiśnie dwa razy tańsze niż czereśnie). Pewnie za jakiś czas pojadę na promenadę Jelitkowo - Sopot i tam się trochę pokręcę, posiedzę w jakieś knajpce na plaży, pomyślę ........

14:30
Narzekałem na ścieżkę rowerową z Helu do Jastarnii, więc postanowiłem dzisiaj pokazać taką, która mi się podoba, z gdańskiej starówki na Stogi. Zdjęcia w galerii.

16:30
Zjadłem smaczny obiadek, wsiadłem na rower i chciałem dojechać d SKMki, a tu problem, kicha w tylnym kole. Oglądam i widzę solidny blachowkręt siedzi w oponie i to jakoś tak z boku, jakby ktoś celowo go wkręcił. Zacząłem szukać sklepu rowerowego. Na ul św. Ducha był najbliższy, ale właśnie pani wychodziła i już zamykała drzwi. Dała się uprosić i nie tylko sprzedała dętkę ale jeszcze pożyczyła potrzebne klucze i łyżkę do opon no i oczywiście poczekała aż skończę naprawę.


Po tych przygodach jadę SKM do Sopotu, odpocząć :)

Dzisiejsze fotki.

piątek, 19 lipca 2013

Deszczowe Stogi

Po wczorajszym upale dzisiejsza pogoda była do przewidzenia. Przed południem chmury, wiatr, po południu zaczęło padać.


Po śniadaniu wybrałem się na plaże, pogrzebać trochę w tym co morze wrzuca. Mimo, że co dziennie grzebią tam różni amatorzy bursztynu, udało się znowu trochę nazbierać





Dzisiejsze fotki.

czwartek, 18 lipca 2013

Hel

Pogoda śliczna, nie zapowiadają na dzisiaj żadnych niespodzianek, więc wybrałem się na Hel. Katamaran z Gdańska odpływa o 8:30, pół godziny płynie się przez port i później 5 kwadransów po zatoce.


Zacząłem od fokarium - rozpieszczone i rozpuszczone te foki są strasznie, aż miło patrzeć.


Pokręciłem się po miasteczku, dojechałem i do latarni i na sam cypel półwyspu, obejrzałem camping, a później w stronę Jastarni.
Niby jest ścieżka rowerowa, ale robiona chyba przez sadomasochistę. Co chwila podjazdy zjazdy, ścieżka wysypana żwirem, sporo też piachu i jakis popękany beton. Brrrr. Sporo ludzi jeździ tym tworem, ale część tak jak ja, wybrało szosowy asfalt.
Dojechałem wreszcie do Juraty, a tu co krok zakaz jazdy rowerami, dziwne, jak na miejscowość letniskową. Generalnie mam wrażenie ze Jastarnia i Jurata jakoś nie przepadają za cyklistami. odcinek od Helu do Juraty - ścieżka szutrowa, częste podjazdy i zjazdy, chociaż asfalt biegnący zaraz obok jest równy, w wielu miejscach wylany nieumiejętnie więc popękany beton, zdarzają się też  spore łachy piachu. Na małych kółkach składaka jedzie sie ciężko i w wielu miejscach po prostu musiałem zsiadać i prowadzić rower. W Juracie ścieżka wiedzie po płytach betonowych, w wielu miejscach popękanych a czasami wręcz ażurowych.

W Jastarni znowu - z jednej strony drogi elegancki, nowy chodnik równo wyłożony kostką, a z drugiej strony asfaltu, stary chodnik ze starych  kwadratowych płyt betonowych, pokrzywiony i popękany z namalowanymi na nim rowerkami. Dopiero za Jastarnia zaczyna się elegancka, wyłożona kostką ścieżka rowerowa, biegnąca nad wodą, ale sił mi zabrakło i ten odcinek oglądałem już z okna pociągu.
W barze przy hotelu zjadłem botwinę i pyszne ruskie pierogi i odpoczywam.

21:00
Siły się skończyły, więc wsiadłem w pociąg (do Gdyni) później SKM i tramwaj i nareszcie dotarłem na Stogi


Dzisiejsze fotki.

środa, 17 lipca 2013

Stogi

12:00
Zrobiło się ładnie więc zostałem dzisiaj na Stogach. Przed południem  zrobiłem spacer w druga stronę plaży połączony z szukaniem bursztynów. Nawet udało mi się znaleźć kilka większych kawałków.


Zaraz podjadę do sklepów po zakupy, później obiad, a po południu pewnie znowu plaża i bursztyny.



Dzisiejsze fotki.

wtorek, 16 lipca 2013

Z Orłowa na Stogi

Dzień zacząłem od wizyty w ZUSie, chciałem sprawdzić jak wygląda w praktyce komputeryzacja, internetyzacja i tzw. e-administracja. Uprzejma pani poinformowała mnie, że oczywiście może mi powiedzieć co tam białostocki ZUS postanowił w mojej sprawie i zaczęła grzebać w komputerze. Szuka, szuka, zawołała pomocnika i po dłuższej chwili stwierdziła zdziwiona, że żadnych moich danych nie może zobaczyć. Jak sama powiedziała: "chyba Białystok pracuje w innym programie, niż reszta kraju".
 Jak widać w Białymstoku nie tylko inne prawo obowiązuje (oskarżony jest winny bo nie udowodnił swojej niewinności - z pisemnego uzasadnienia wyroku), inne kodeksy (swastyka jest symbolem szczęścia) inna logika, ale i inne programy komputerowe są używane :)

Tego nie załatwiłem, ale za to założyłem sobie profil w PUE ZUS i udało mi się go na miejscu potwierdzić. Będę więc mógł wieczorem sam powalczyć i zobaczyć MOŻE co tam słychać w mojej sprawie.
Pojechałem SKM do Gdyni Orłowa i na rowerku jadę sobie w stronę Gdańska.


Po drodze obowiązkowy postój w moim ulubionym miejscu, port rybacki w Sopocie, skąd to wszystko piszę.



Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 15 lipca 2013

Kolejny poniedziałek na Stogach

Pochmurno, wieje ale przyjemnie. Las sosnowy ślicznie pachnie, powietrze z jodem w dużych ilościach nawiewa z nad morza, świetna miejscówka. Wybrałem się dzisiaj do Górek Zachodnich, do wędzarni, kupić ryby prosto z komina. Zafundowałem sobie wędzone śledzie i okonia morskiego. Za cztery duże śledzie i dwa okonie zapłaciłem 25 zł. Starczy tego na trzy posiłki, więc cena bardzo przyzwoita.


Dzisiaj zamiast schabowego były właśnie świeżo wędzone rybki z duża ilością pomidorów, okoń był pyszny.

21:00
Po obiedzie zrobiłem sobie kilkukilometrowy spacer po plaży i udało się nawet znaleźć trochę bursztynów :)



Dzisiejsze fotki.

niedziela, 14 lipca 2013

Niedziela w Gdańsku

Pół dnia przesiedziałem na campingu - słońca trochę było ale ogólnie dość chłodno. Po południu wybrałem się na FETE.

Pooglądałem kilka spektakli.


Zbierające się chmury i silny wiatr wygonił mnie na camping, Wolałem nie ryzykować nocnego powrotu w deszczu.


Dzisiejsze fotki.

sobota, 13 lipca 2013

Mokry Gdańsk

Pogoda się załamała, deszcz, wiatr, zimno, nic się nie chce robić. Miejscowe koty też cały dzień śpią.


Prawie cały dzień przesiedziałem w kamperze, trochę czytałem, trochę katowałem komputer, dopiero po obiedzie poszedłem na mały spacer po plaży. Mam nadzieję, że jutro będzie lepsza pogoda - wypada pojechać do Żabiego Kruka na ostatni dzień FETY.


Dzisiejsze fotki.

piątek, 12 lipca 2013

Gdańsk FETA

11:00
Dołożyłem następne zdjęcia (tym razem z aparatu) do wczorajszego albumu. Impreza cieszy się sporą popularnością, ludzi, w różnym wieku było sporo.
Zaczęło się od parady w stylu cyrkowym w trakcie której były dwa przystanki z różnymi pokazami. Na pierwszym artyści budowali wieżę z dużych bali drewnianych na drugim były pokazy typowo cyrkowe - żonglerka, gimnastyka na linie itp.


O 22 zaczął się niesamowity koncert. Podkład muzyczny leciał z taśmy, artyści używali różnych rzeczy jako instrumenty perkusyjne. Do tego ciekawie zaplanowane efekty ognia i piękne fajerwerki.


Pogoda niestety się załamała, w nocy padało, teraz tez co chwila kropi i mocno się ochłodziło.

20:00
Niestety, dzisiejsze spektakle FETY musiałem sobie odpuścić, serducho dało znać o sobie. Stres ostatnich dni jednak zostawił ślad. Mam nadzieję, że jutro będzie lepiej.


Dzisiejsze fotki.

czwartek, 11 lipca 2013

Gdańsk

Wczoraj opisany problem został załatwiony. Jednego dnia zabierają kwotę, następnego dnia oddają część (nadpłatę)  i wg nich wszystko jest OK. Tylko nikt nie bierze pod uwagę zdenerwowania człowieka (czyli mnie).

Pogoda rano zapowiadała się nieciekawie, prognozy też mówiły o deszczach i burzach. Pochmurno, chłodny wiatr, chwilami nawet kropiło ale przeszło i teraz, o 15 jest całkiem ładne słoneczko. Pokręciłem się po starówce, zajechałem na Żabi Kruk.


Tam dowiedziałem się, że właśnie dzisiaj zaczyna się XVII Międzynarodowy Festiwal Teatrów Plenerowych I Ulicznych. Trzeba będzie się na to wybrać. Tutaj można poznać program festiwalu.


Do kampera wróciłem tuz przed północą. 


Dzisiejsze fotki.

środa, 10 lipca 2013

Ech ....

10:00
Urzędnik państwowy wydaje prawomocną decyzję a kilka dni później inny pracownik tej samej instytucji postępuje niezgodnie z tą decyzją. I to jest podobno zgodne z prawem. Niemożliwe ? W naszym kraju wszytko jest możliwe. A tą instytucją jest Sąd.
Rolą sądu jest też wychowywanie, nauczanie obywateli. Czego ja się nauczyłem ? Tego, że prawomocny wyrok sądu jest tyle wart ile kartka papieru na jakim został napisany, więc nawet nie nadaje się do celów "sanitarnych".
Żeby za dużo nie myśleć, wsiadłem do tramwaju i jadę do Jelitkowa, a później pojadę promenadą w stronę Gdyni.

16:00
Dojechałem tylko do Sopotu, pokręciłem się trochę, wypiłem kawę i wróciłem do Gdańska.


Pochmurno, wiatr, nawet przez chwile trochę padało - nie chciało mi się gnać dalej, do Gdyni. Dojechałem do Nowego Portu, pooglądałem zabytkową latarnie morską, trafiłem akurat na godzinę 14, więc miałem okazję zobaczyć opadająca kule czasową.


Podjechałem potem do Brzeźna wsiadłem w 3 i spokojnie, tramwajem na Stogi.


Dzisiejsze fotki.

wtorek, 9 lipca 2013

Trójmiasto

15:00
Może tytuł trochę na wyrost, w Gdyni dzisiaj nie byłem. Najpierw dojechałem stałą trasą do Długiego Targu, później na dworzec i w SKM, do Oliwy. Pochodziłem po parku, bo rowerem jeździć nie wolno, wysłuchałem krótkiego koncertu organowego w katedrze i spokojnie, ulicami, pojechałem do Sopotu.


Smaczny obiadek zjadłem w jadłodajni, za kilkanaście złotych a teraz siedzę koło latarni i odpoczywam.

21:00
Dzisiaj w sumie przejechałem na rowerku 38 km - nieźle, aż tyle nie planowałem ale tak wyszło. W Sopocie pooglądałem sobie Camping "Przy Plaży". Lokalizacja świetna, dla kogoś kto chce mieć plaże pod nosem, do centrum Sopotu blisko, ceny prawie takie same jak w Stogach (tutaj zapłacę 47 za noc - tam zapłaciłbym 51), tylko że nie ma WiFi. Oglądając camping natknąłem się na kamperka z Białegostoku. Chwilę porozmawialiśmy, wymieniliśmy się adresami internetowymi swoich wspominków - i pojechałem dalej.
Dojechałem do Brzeźna, wejście na molo tutaj jest za darmo ale prawie połowa jest zamknięta z powodu remontu.




Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 8 lipca 2013

Gdańsk - poniedziałkowe lenistwo

10:00
Po dwóch dniach dość intensywnych najwyższa pora na lenistwo. Nie planuje dzisiaj żadnych dalszych wyjazdów (tylko 2 km do sklepu, uzupełnić zapasy). Zaraz idę na plaże, wypada wreszcie zamoczyć chociaż stopy w Bałtyku :)

14:00
Połaziłem po plaży, nawet się wykąpałem - woda nadal słona. Później dałem się namówić na plażowa bibliotekę i jedna książkę czytam.


Pora na obiadek i sjestę.

22:00
Wieczorem podjechałem na mały spacerek po plaży, dzięki uprzejmości Ewy - mam nawet zdjęcia z tego spaceru.



Dzisiejsze fotki.

niedziela, 7 lipca 2013

Gdańsk niedziela

Dzisiaj główną atrakcja była parada jachtów na zakończenie Baltic Sail. Ulokowałem się po Wyspie Spichrzów, pod Filharmonią i miałem dobre miejsce do obserwacji. Przedefilowało łącznie około 90 różnych jednostek, od dużych jachtów, po różne maluchy, była nawet jedna deska z żaglem.


Paradę tradycyjnie otwierały jednostki Policji i Straży Pożarnej a kończył największy jacht, który mógł wpłynąć na Motławę - Minerwa. Prezentowała się wspaniale, z podniesionymi wszystkimi żaglami.


Po szybkim obiadku wsiadłem do wodnego tramwaju i popłynąłem linią nr 6 na drugi koniec Stogów, skąd już na rowerku na camping. Wyszło trochę mniej km niż wczoraj - bo tylko 23.


Dzisiejsze fotki.

sobota, 6 lipca 2013

Gdańsk sobota

Miał być odpoczynek a jestem bardziej zmęczony niż wczoraj :)  Przejechałem dzisiaj na rowerze (składaku) 32 kilometry.



Pogoda śliczna - nie za gorąco, lekki wiaterek, jak to nad morzem, słoneczko świeci - tylko jeździć.
Rano pojechałem na Długi Targ, pooglądałem jachty na Motławie, pokręciłem się i pojechałem do Nowego Portu, oglądać największą dzisiejsza atrakcję czyli inscenizację bitwy morskiej.


 Sporo ludzi, kilka kolonii, a na wodzie dwa galeony strzelające, dymiące. Z twierdzy Wisłoujście też strzelali - fajna impreza.
Po bitwie przepłynąłem promem na druga stronę, obejrzałem z zewnątrz twierdzę i pojechałem na Westerplatte, gdzie zacumował największy jacht.


Dzisiejsze fotki.

piątek, 5 lipca 2013

Kierunek Gdańsk

Zbierałem się, zbierałem i wreszcie wczoraj, koło 13 udało się wyjechać. Upalnie duszno ale jakoś przejechałem 300 km i dotarłem na pole biwakowe przy śluzie w Buczyńcu. Oprócz tego że remontują instalację na kanale elbląskim więc nie ma rejsów nic więcej się tam nie zmieniło. Komary tną jak w poprzednich latach, zasięgu telefonów praktycznie nie ma, TV (wspaniała, cyfrowa) nie dochodzi - analogowa jaka była taka była ale BYŁA. Kilka zdjęć z wczoraj  można pooglądać TUTAJ.


Dzisiaj rano, na śniadanie podjechałem na stacje benzynową w Pasłęku, a później S7 w stronę Gdańska. Jakiś niezbyt szczęśliwy dzień dzisiaj miałem. Najpierw telefon się zbuntował, nie mogłem wysłać z niego zdjęć do album,u picasy, później okazało się, że nie mogę ich też przerzucić z telefonu do komputera (czytając samą kartę pokazywało, że nie ma zdjęć w ogóle). Po dłuższych bojach i różnych sztuczkach - poradziłem sobie z tym problemem. Juz zadowolony że się uspokoiło zauważyłem,ze mój przedłużacz 12V zaczyna dymić, odłączyłem zasilacz komputera a to bydle dymi dalej. Wystraszyłem się, odłączyłem go w ogóle i musiałem opracować nową wersję zasilania kompa.
Zabrałem się do przerzucania zdjęć do internetu i kolejny ZONK - picasa "wie lepiej" na jakie konto chcę się zalogować. Niby pojawia się na chwilę okienko gdzie mógłbym wpisać inne dane ale po sekundzie samo znika a ja jestem logowany ciągle na jedno i to samo konto. Kiedyś już to miałem, pomogło odinstalowanie i zainstalowanie od nowa Picasy, ale ........... poprawili i teraz to nie działa. Odinstalowywałem kilka razy, ręcznie czyściłem rejestr, wywalałem wszystkie pliki związane z picasą i  NIC. Teraz muszę inaczej wysyłać zdjęcia do sieci.
Szczęśliwie dojechałem do Stogów, stoję w tym samym miejscu co w zeszłym roku i zaczynam odpoczywać.


Jutro w planie wyjazd do centrum Gdańska, trzeba koniecznie pooglądać te wszystkie żaglowce jakie tutaj zawitały na Baltic Sail.


Dzisiejsze fotki.