piątek, 26 września 2014

Komarno, deszcz

22:00
Gdzie najlepiej się schować przed deszczem ? W basenie z ciepła wodą. Wczoraj wieczorem zaczęło padać i dzisiaj cały dzień kropiło.



Dzisiejsze fotki.

czwartek, 25 września 2014

Komarno

11:00
Wczoraj śliczne słońce, dzisiaj znowu chmury, ale za to trochę cieplej. Przyjechała jakaś wycieczka słowaków, autokarem, i na basenie jak w ulu - hałas, gwar i ciasnota.

Oglądałem wczoraj po raz kolejny ceny w sklepach i na bazarze, tu, po słowackiej stronie i po madziarskiej i czegoś nie rozumiem. U nas jabłka sprzedają po 1,11 w Lidlu, pewnie na bazarze można kupić taniej. Tutaj, na bazarze, najgorsze, małe, byle jakie po 70 centów (czyli jakieś 3 zł) a większe,\ładniejsze to nawet i po 2E. Po madziarskiej stronie, najtańsze widziałem po 199 ft czyli jakieś 2,70 zł. Winogrona w zeszłym roku  kup[owałem po ok 150-200 ft za kilogram, teraz, najtańsze, takie malutkie, ale za to bardzo słodkie, po 500ft. Większe, ładniejsze już po 800-900 ft. I tutaj, w Komarom, i w Gyor i po drodze, wystawione przed domkami przez mieszkańców - taka sama cena, ok 800 ft (ponad 2E) za kilogram.



Dzisiejsze fotki.

środa, 24 września 2014

Nadal Komarno

19:00
Takie moczenie się w  basenie termalnym rozleniwia.
Dzień zaczął się pięknym słońcem i lodowatym wiatrem- rano było zaledwie 3 stopnie. Po śniadaniu i kąpielach wybrałem się na tutejszy bazar, zjadłem langosza, później obiad na placu generała Klapki, wypad na druga stronę Dunaju, kąpiele, kolacja .....


Dzisiejsze fotki.

wtorek, 23 września 2014

Komarno

9:00
Rano było śliczne słoneczko, ale zimno, w nocy termometr pokazywał ok. 6 stopni. Wieje mocno i już nawiało chmur i słońce się skończyło.
Tydzień temu zobaczyłem, że Mruczek ma problemy.



Rozsyłam dzisiaj od rana maile do różnych serwisów kamperowych z prośbą o informację w sprawie naprawy tych pęknięć poszycia. Znalazłem kilka - Elcamp w Krakowie, znany mi już, poza tym jest serwis w Żywcu,  Arkadarka w okolicach Wawy, w Wyszkowie - zobaczymy który odpowie i ewentualnie da najlepsze warunki naprawy.



Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 22 września 2014

Gyor - Komarno

18:45
Tak jak planowałem wcześniej, wróciłem do Komarna, ale tym razem wybrałem trochę dłuższa trasę.
Najpierw pojechałem ok 25 km na południowy wschód, do Opactwa benedyktyńskiego Pannonhalma, obiektu wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pusto, cicho, była tylko jedna wycieczka. Grupy są oprowadzane przez przewodnika mówiącego po węgiersku, w innych językach dostaje się automatycznego, elektronicznego przewodnika do powieszenia na szyi.
Później pojechałem dalej na południowy-wschód do  Kisber pooglądać park miniatur, czyli mini-Węgry, jak sami to nazywają. Bałem się, że będzie to kolejny koszmarek, jakich już kilka widziałem, ale nie, byłem miło zaskoczony. Wykonanie ładne, każdy obiekt krótko opisany po węgiersku, angielsku i niemiecku, teren ogrodzony, jest pan pilnujący wszystkiego ale wstęp wolny. Bardzo sympatyczne miejsce, polecam.
W Kisber zaszalałem, w restauracji gdzie było WiFi i nawet menu pisane po polsku (jak mi powiedział szef knajpy - dużo polaków się u niego pojawia, możliwe że różne pielgrzymki tam zaglądają). Zamówiłem zupę cebulową (zupełnie inna niż te które znam ale smaczna) i jedna z moich ulubionych tutaj potraw, czyli Cigánypecsenye z charakterystycznym grzebieniem na wierzchu:) To szaleństwo kosztowało mnie aż 2.000 ft (czyli jakieś 27 zł).
Zaraz obok Kisber jest miejscowość Ászár a w niej kolejny park miniatur (dość sporych) skansenu. Niestety, w poniedziałek zamknięte ale wszystko można pooglądać przez płot.

Później już pojechałem prosto do Komarom/Komarna. pani w recepcji bardzo się zdziwiła, że znowu tu jestem a na campingu więcej kamperów już kilka dni temu.

Na stronie tego kąpieliska można o nim poczytać. Jest tez kamera on-line i wirtualny spacer po basenie i po campingu.



Dzisiejsze fotki.

niedziela, 21 września 2014

Gyor, niedziela

9:00
Wczorajsza dzień był bardzo sympatyczny. Z tego co zrozumiałem (a tłumacz G jak zawsze gada zagadkami) to był on poświęcony głównie folklorowi rejonu Hortobagy i hajdukom z Debreczyna. Występ zespołu (od 19:30 do 21) zrobił duże wrażenie nie tylko na mnie.
Organizm nieprzyzwyczajony do mocnego alkoholu (palinka miewa 50 albo i 55%) bardzo szybko reaguje na te madziarskie przysmaki. Wypiłem 0,2 brzoskwiniówki i 0,2 ciemnych winogron. Później solidna porcja tłustego leczo i było OK.
Dzisiaj rano mają być jakieś interaktywne zabawy dla dzieci, później, od 14:30 trzy różne zespoły (kapele) ludowe. A na koniec, o 19, jako ukoronowanie całej imprezy, Magyar rapszodia w wykonaniu Madziarskiego Narodowego Zespołu Ludowego (pewnie coś w rodzaju naszego Mazowsza). I to ma trwać 2 godziny :)
Pogoda zapowiada się śliczna, oby wytrzymało do wieczora. Wczoraj wieczorem, jak szedłem od autobudu na camping, grzmiało, błyskało, ale przeszło bokiem. Za chwilę się zbieram, przenoszę się bliżej centrum. Znalazłem na deptaku jedno dostępne WiFi (bank OTP), więc już nie muszę tutaj płacić.


(pisane o 22:00)
Kilka przemyśleń.

Przez trzy dni kręciłem się po całej starówce, po okolicznych placach i ulicach i nie zauważyłem żadnego radiowozu, żadnego policjanta. Fakt, na rynku było sporo ochroniarzy, ale nie rzucali się w oczy. I nie mieli chyba wiele pracy, ja nie widziałem żadnej ich interwencji. Mogłem podejść dowolnie blisko estrady, wręcz pomacać instrumenty muzyczne, zajrzeć w różne zakamarki. Byłem pilnie obserwowany, ale nikt mnie nie przeganiał, nikt mi tego nie bronił. Było po prostu normalnie. Dwa lata temu przeszedłem koło madziarskiego premiera Orbana w odległości mniejszej niż metr i też ochrona tylko patrzyła. Zresztą nie byłem jedynym, Orban zwyczajnie przechodził między ludźmi.
Dlaczego u nas nie może byc tak samo, nie może być normalnie?
Estrada postawiona w rynku, tuż przy wejściu do kościoła. Na estradzie co jakiś czas mini konkursy dla publiczności. Nagrodą dla dorosłych był kieliszek palinki do wypicia na miejscu.
Przez trzy dni ludzie kupowali palinkę nie tylko w butelkach, do domu, ale kieliszkami, do wypicia na miejscu (ale pijanych nie widziałem).
I jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Było normalnie - dlaczego u nas tak nie może być ?

Dawkę folkloru madziarskiego dostałem sporą. W ogóle nie ma porównania, do tego co oglądałem w zeszłym roku w Tokaju. Trzeba ten festiwal w Gyor wpisać na stałe do kalendarza.


Dzisiejsze fotki.

sobota, 20 września 2014

Gyor

9:45
Pogoda się zrobiła typowo letnia, ciepło, czyste niebo. Na jutro zapowiadaja podobną, a od poniedziałku spore ochłodzenie i deszcz. Mnie niepokoi to zbiorowisko chmur nad Serbią i Chorwacją.
Jak wróciłem wczoraj wieczorem na camping okazało się, że włączyli WiFi (podejrzałem, działa na telefonie), może dlatego, że dojechali też inni goście. Jeden domek zajęty i było dwóch rowerzystów, z namiotami.
Mam tutaj sieć, więc zostaję, nie przenoszę się, a dzisiejsze zdjęcia powysyłam wieczorem.

Okazuje się, że tutaj jest jeszcze jedna impreza. Poza świętem kultury (folkloru), festiwalem palinki, dzisuaj i jutro sa dożynki. Zaraz wskakuje na rower i jadę do miasta oglądać.

17:00
To co mi się najbardziej podoba w takich imprezach, jak ta dzisiejsza, to autentyczność. Widać, czuć, że robią to Madziarzy dla Madziarów, że nie jest to pokazówka, jaką sie robi dla zagranicznych turystów. Wszyscy się świetnie bawią, i występujący i oglądający. Często publiczność podśpiewuje razem z występującymi.
Przed południem występował jeden zespół ludowy, później była przerwa do 15. Teraz leci cały blok folklorystyczny, zespół za zespołem, wszyscy tańczą, śpiewaną, szaleją na estradzie. Podobno jest to festiwal palinki, ale mam wrażenie, że to co się dzieje na estradzie wzbudza o wiele większe zainteresowanie i gromadzi o wiele więcej ludzi, niż stoiska producentów palinki.
Wracam teraz na camping, zostawiam rower i przesiadam się na autobus. Ostatni powrotny mam o 22:30, a jak nie zdążę, to najwyżej zrobię nocny, 3 kilometrowy spacer.

21:00

egészségedre


Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.
Lám az enyém,
lám az enyém sötét kék,
Mégse vagyok a babámnak
elég szép, (mert)
Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.

Bár az enyém nem egészen
sötét kék,
Mégis ragyog, ha beáll a
sötétség, (mert)
Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.

Ha nem vagyok a babámnak
elég szép,
Üsse meg a válogatott
nehézség. (mert)
Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.



Dzisiejsze fotki.

piątek, 19 września 2014

Gyor

15:00
Byłem bardzo ciekaw, ile zapłacę za prąd i tak jak podejrzewałem, kwota była rozsądna. Za 7 dni wyszło wg licznika 4,75€, czyli koło 20 zł, za tydzień. Dlatego denerwuję się, jak mi każą płacić nawet i 30 zł za dzień.
Dojechałem do Gyor, znalazłem camping - jest jaki jest. Czysty, posprzątany ale kartą nie zapłacę, internetu nie ma. Ma spory plus, relatywnie tani, za noc bez prądy zapłacę 2400 ft (kurs jest 1€=310 ft).

17:30
Z internetem lipa. Tam gdzie rok temu działał, teraz nie na. Jedyny dostępny znalazłem w McD, ale tylko mogę coś napisać, zdjęć nie puszcza.
Znalazłem rozsądne miejsce, po drugiej stronie rzeki i chyba się jutro przeniosę. Z campingu jest 3 km, a jak zechcę spróbować jakiejś palinki, to rower odpada.
Na estradzie są jakieś zawody, np we wbijaniu gwoździ, deptakiem przeszedł uroczysty pochód ze sztandarami, czyli impreza powoli się rozkręca.


Dzisiejsze fotki.

czwartek, 18 września 2014

Dalej Komarno

11:45
Korzystając z ładnej pogody i z tego że kąpiele są możliwe dopiero od 10 - posprzątałem trochę Mruczka. Wypadało pozbyć się piasku z sopockich plaż.  Później na basen, umyłem się po sprzątaniu i wymoczyłem wśród liści pływających w wodzie.
Zastanawiam się co będę robił w przyszłym tygodniu, po imprezie w Győr. Kto wie, może wrócę tutaj, do Komarna, bo cena z nocleg niezła (minimalnie taniej niż np w Hajdúböszörmény), woda ewidentnie mi pomaga, masaże i bąbelki są świetne. A wracać będę musiał przez Kraków, muszę zajechać do Elcampa z Mruczkiem.

18:00
Po obiedzie opanowało mnie jakieś lenistwo, ledwie się zebrałem by pojechać kupić pieczywo.
Korzystając z ładnej pogody siedziałem sobie na campingu i pogrążyłem się w lekturze, więc i więcej fotek dzisiaj nie robiłem
Grzebiąc w sieci znalazłem informację, że na Drawie sytuacja jest rekordowa.



Dzisiejsze fotki.

środa, 17 września 2014

Komarno

12:30
od 15 września basen otwierają dopiero od 10, więc rano, po śniadaniu pojeździłem sobie trochę po Komarnie. Koło bazaru znalazłem budkę, gdzie sprzedają Langosze. Fajna cena - 0,50e.
Za to winogrona dość drogie - po 1,60e za kilogram
Później przedpołudniowe moczenie się a za chwile idę na obiad.
Rano było czyste niebo, ale nic wiecznie nie trwa. Już się zachmurzyło i możliwe że będzie znowu padać.

18:30
Szczęśliwie to była tylko jedna chmura, przeszła i zrobiło się ślicznie.
Taki obiad w formie szwedzkiego stołu, to dla łakomczucha nie jest dobry pomysł - objadłem się, bo oczywiście musiałem spróbować wszystkiego :) Po krótkim odpoczynku wsiadłem, więc na rower i znowu do Madziarów, pokręciłem się trochę po Komarom. Później popołudniowy basen z masażami a teraz już w kamperku, odpoczywam. Na kampingu (i później w basenie) sporo osób, 4 załogi czeskie, dwie austryjackie, Mruczek a reszta to tradycyjnie niemcy.


Dzisiejsze fotki.

wtorek, 16 września 2014

Pogoda

9:00
Zastanawiam się co dalej robić, to znaczy czy jechać dalej czy siedzieć na miejscu. Pogoda dalej niewyklarowana.
Odpuściłem sobie w tym roku Csokonyavisonta - i dobrze, tam teraz są powodzie. Jak napisali na tvn24:

Na Węgrzech obfite ulewy spowodowały, że na długości 200 kilometrów rzek Dunaju i jego dopływów doszło do powodzi lub zalań terenów przybrzeżnych.
[...]
W niedzielę stan najwyższego stanu zagrożenia powodziowego został ogłoszony na terenach przyległych na długości 13 km rzeki Raba oraz Pinka w zachodniej części Węgier. Drugi stopień zagrożenia ogłoszono natomiast na długości 56 km rzeki Drawa .

Tutaj niby nieźle, ale oglądałem wczoraj Dunaj, dość wysoki, mętny i nie mam pojęcia w jakim tempie może przybierać. Zjadłem śniadanie, oglądam mapy pogody, szukam informacji w sieci, siedzę i myślę.

18:15
Przed południem wybrałem się na rowerku znowu do Madziarów. Znalazłam niby w sieci namiary na bankomat UniCredit w Komarom - ale figa, nic tam nie ma, tylko sobie pojeździłem.Przy okazji zrobiłem kolejne zakupy.
Siedząc w basenie wpadłem na pomysł, by sprawdzić, co się dzieje w okolicy w najbliższy weekend no i przeczucie mnie nie zawiodło. Győri Pálinkafesztivál - Magyar Hagyományok Fesztiválja, czyli trzy dniowy festyn z muzyka i tańcami ludowymi i nie tylko :)
Tak to wyglądało w zeszłym roku:



Jest też w Győr camping, ok 15 minut od centrum, z dobrymi opiniami w sieci - trzeba sprawdzić.W czasie takiej imprezy nie będę ryzykował spania na jakimś parkingu.


Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 15 września 2014

Słowackie święto

12:00
W Polsce mamy święto 15 sierpnia - Wniebowzięcie NMP, na Słowacji mają15 września, Święto Matki Bożej Siedmiu Boleści, patronki Słowacji. Cisza, spokój, na basenie na razie tylko ludzie z campingu. Pogoda w kratkę, wczoraj wieczorem burza z piorunami, w nocy padało, rano padało, teraz się trochę uspokoiło i nawet widać kawałek czystego nieba.

20:00
Wybrałem się dzisiaj na spacer (do sklepu) na madziarska stronę, Oczywiście musiał mnie po drodze pokropić deszcz. Ale kupiłem nie tylko bułki, ale też faszerowaną kapustą paprykę i ogórki.



Dzisiejsze fotki.

niedziela, 14 września 2014

Komarno

9:20
Do kitu z taką pogodą. Całą noc padało, teraz się na chwilę uspokoiło ale nie wygląda to optymistycznie.
Znalazłem dane na temat meczu piłki wodnej na basenie.

KOMARNO CUP 2014
Kiedy13 – 14 wrz 2014
GdzieTermálne kúpalisko Komárno, Eötvösa, Komárno, Slovensko (mapa)
OpisMedzinárodný vodnopólový turnaj. 
13.09, sobota: 
10,00 - WTS BYTOM - KVP Komárno 
11,15 - KOMETA BRNO - KPŠ NEREUS ŽILINA 
14,45 - OPENING CEREMONY 
15,00 - KOMETA BRNO - WTS BYTOM 
16,15 - KVP KOMARNO - KPŠ NEREUS ŽILINA 
14.09, nedeľa: 
09,00 - KVP KOMÁRNO - KOMETA BRNO 
10,15 - KPŠ NEREUS ŽILINA - WTS BYTOM 
11,30 - VYHLÁSENIE VÝSLEDKOV 
14,00 - KOMÁRNO OLD BOYS - KVP KOMÁRNO

Tym zawodnikom deszcz chyba nie przeszkadza w grze. Ja też zaraz idę się moczyć - pewnie będzie to spacer w japonkach, szlafroku i pod parasolem.

13:40
Solidne te obiady tutaj dają, dzisiejsza porcja gulaszu z knedlikiem, do tego surówka, była na prawdę spora. I dużo tubylców przychodzi tu na obiady. Wróciłem do kampera i nie mam problemów, co robić dalej, właśnie zaczęło znowu padać, więc sobie poczytam a później popołudniowe kąpiele.

18:10
Tak dzisiaj wyglądały tereny w południowo-zachodniej części Węgier, w okolicach Lenti:



U mnie na szczęście trochę lepie, tylko burza z piorunami. Oglądam właśnie różne mapki i prognozy pogody na madziarskim serwerze pogodowym i wygląda na to, że jeszcze ewentualnie jutro będzie paskudnie, a później ma się wypogodzić.


Dzisiejsze fotki.

sobota, 13 września 2014

Komarno

8:30
Jak już pisałem wcześniej, pogoda w tym roku na południu Europy jest mokra.
W Budapeszcie kolejne podtopienia (a właśnie się tam kończy festiwal wina i szampana), zamknęli nawet zabytkowe termy. Co gorsza na najbliższy tydzień zapowiadają dalsze opady.
A tutaj, w Komarnie, nawet rano widać kawałek czystego nieba. Na campingu - jeden CZ, jeden PL - ze śląska a reszta to tradycyjnie D.

10:45
Wczoraj woda miała 36 stopni, dzisiaj 38, więc na razie godzina moczenia mi wystarczy. I tak wczorajsze kąpiele mnie mocno zmęczyły.
Dzisiaj na basenie jakieś zawody międzynarodowe w piłkę wodną, jest nawet i polska drużyna, Kibiców w sumie mniej niż wszystkich zawodników i działaczy - ciekawa dyscyplina :) 

 Zrobiłem sobie małe porównanie finansowe.
  • W termach w Białce Tatrzańskiej bilet do 2,5h kosztuje 49 zł, całodzienny 89 zł.
  • W termach w Bukowinie Tatrzańskiej pół godziny 28 zł i później licznik bije za każda minutę, całodzienny kosztuje 86 zł.
  • Termy w  Szaflarach - 1h kosztuje 24 zł, całodzienny 70 zł
  • Basen w hotelu Gołębiewski w Białymstoku (woda normalna, żadna lecznicza) - 1,5h 30 zł i później po 5 zł za każde rozpoczęte 0,5 godziny.

Tutaj, w Komarnie, mam termalną wodę leczniczą, prosto ze źródła. Za nocleg płacę 11E czyli około 50 zł. I za te 50 zł mam nie tylko spanie, ale tez nieograniczony (czyli całodzienny, 0d 9 do 20) wstęp na basen. termalny. Jak widać, tutaj jest sporo taniej. Podobnie jest też na innych basenach termalnych u Madziarów, jak np w Tiszafüred czy Hajdúböszörmény. Wszędzie w cenę pobytu (około 50 zł, jak dla mnie w kamperze) jest wliczony całodzienny wstęp na leczniczy basen termalny.


A jednak działa kamera :) 


14:45
Ale mieszają z tymi obiadami tutaj. Dzisiaj, jutro i w poniedziałek są inne zasady - gotowe porcje, ale za 3E. Od wtorku do piątku - szwedzki stół po 4 E.



Dzisiejsze fotki.

piątek, 12 września 2014

Na Słowację

7:30
Mruczek pokazał, że rzeczywiście miewa humory jak kot. Teraz, rano odpalił od pierwszego razu. A ja już miałem namiary na serwis w Valticach. Widać nie chciało mu się wczoraj wieczorem ruszać.
Planuję dzisiaj dojechać do Komarna, i wreszcie się trochę pomoczyć, ale kto wie, co Mruczek jeszcze wymyśli :)

17:30
Dojechałem do Komarna około 13, zameldowałem się i szybko poszedłem na obiad, bo menu tylko do 14 wydają. Później trochę odpoczynku, bo się objadłem i półtorej godzinki w basenie z termalna wodą.
Trochę się tutaj zmieniło i to na dobre.Za prąd już będę płacił wg licznika - ile zużyje, tyle zapłacę. Wprowadzili w restauracji hotelowej menu i to w formie szwedzkiego stołu. Co dziennie zupka i trzy różne dania do wyboru a raczej do zjedzenia. Dzisiaj była "zupa z koguta", ryba smażona, makaron z warzywami i mięsko panierowane z ziemniakami. Jak przystało na szwedki stół, można sobie nakładać ile się chce, można robić dokładkę za dokładką, próbować wszystkich dań, mieszać. I to wszystko za 4E.
Za nocleg zapłacę ok 11E - 5E człowiek, 5,5 kamper, 0,55 opłata lokalna no i dojdzie prąd. Całkiem przyzwoicie.
Pewnie zaraz pójdę sobie pochodzić po Komarnie, zobaczyć, co tam się ewentualnie pozmieniało.

19:00
Zobaczyłem plakat i sobie doczytałem na ich stronach, że jutro warto się tam wybrać po południu.
  • 2. prednáška od 14,30-45 do 15,00-15,15
  • 15.30 – spoločné zasadnutie hostí, sponzorov, predsedov zväzov rybárov, poľovníkov a záhradkárov
  • 15:30 Dramaťák koncert
  • 3. prednáška  17,00- 17,40
  • Vyhlásenie výsledkov súťaží včelárov a detí
  • 18:00 – FMS Slovenskí rebeli a DFS Rebelíček
  • Ukončenie podujatia, poďakovanie okolo 19. hodiny
A dzisiaj też się coś dzieje w Komarnie, może się przejdę zobaczyć:
  • 20:00 - ITT ÉS MOST - improvizačný večer/improvizációs est - Nádvorie Európy/Európa-udvar 
  • 21:00 - PARASZTÜNNEP ZENEKAR - koncert - Nádvorie Európy/Európa-udvar 
  • 22:00 - TANEĆNÝ DOM/TÁNCHÁZ s Ritka Magyar Folkband- Vináreň - Nádvorie Európy/Borozó - Európa-udvar


Dzisiejsze fotki.

czwartek, 11 września 2014

Awaria

19:00
No i mam problem. Chciałem przestawić Mruczka i ..... lipa. Nie da się uruchomić. Oczyściłem styki aku, dokreciłem klemy - nic. Podłaczyłem swoje ustrojstwo rozruchowe - nic. Chyba padł rozrusznik (albo go zalało, bo pada nieźle). Jutro trzeba będzie ściągać jakąś pomoc drogową. Echhhh .....

Nie wiadomo czy się śmiać, czy płakać

Sąd trzykrotnie orzekał wobec Leszka F., sprawcy śmiertelnego wypadku pod Wejherowem, zakaz prowadzenia pojazdów, choć ten nigdy nie miał prawa jazdy. Mężczyzna wielokrotnie był sądzony za jazdę po pijanemu, ale nigdy nie trafił za kratki. Prokuratorzy ponownie przyjrzą się aktom jego sprawy.

Tak, będą się przyglądać .....

Sędzia z Nysy (woj. opolskie) miał nakłaniać kobietę, której sprawę prowadził, do składania fałszywych zeznań. Tłumaczył, co powinna mówić, a co lepiej przemilczeć.

Jak widać sędziów inteligentnych inaczej mamy w kraju więcej. Tylko, że mnie to jakoś nie pociesza.

Czechy i Morawy

7:00
Noce coraz zimniejsze się robią. Dzisiaj rano było na dworze tylko 6 stopni. Dodatkowo czesi przewidują na piątek i sobotę duże opady. Chodzenie po festynie w strugach deszczu (mam na myśli Znojmo) nie należy do przyjemności. Wygląda na to, że w tym roku zima przyjdzie szybciej i chyba nie będzie już takich ładnych, ciepłych i słonecznych dni, jak w zeszłym roku. Całe wakacje obserwuje chmury u madziarów i nad Serbią. W tym roku mają ich cały czas sporo. Powodzie w Bułgarii w czerwcu, powodzie teraz, a kiedyś się mówiło, że trzeba jechać nad Morze Czarne, bo tam słoneczna pogoda jest gwarantowana. Czyżby zaczęto używać jakiejś broni meteorologicznej ? Jeśli można rozpędzać chmury, to pewnie podobnie, można też sztucznie je tworzyć i kierować w ustalone regiony. Tylko czym Serbia, Bułgaria czy Węgry podpadły wielkim tego świata ?
Zaraz się biorę za śniadanie, później jeszcze spacer po Telczu. Na rynku wystawili automatycznego przewodnika na korbkę. Trzeba nią chwilę pokręcić (małe dynamo) i później można posłuchać informacji o Telczu, jego zamku czy ratuszu. Te informacje są w 3 językach, do wyboru - po czesku, niemiecku lub angielsku.

12:45
Miało padać, i pada. Jak patrzę na chmury, na sat24.com, to nie wygląda to optymistycznie.
Dojechałem do Morawskiego Krumlowa, po drodze mijałem czeską elektrownie atomową w Dukovanach. Duże to jest, oj duże. Na noc planuję znane mi już Valtice.
Czechy witały mnie deszczem i deszczem żegnają.

14:00
Tak jak się spodziewałem, Morawski Krumlov i Czeski mają tylko podobną nazwę. Zamek jest, duży, dostojny, ale wymaga remontu, jest mocno zaniedbany. Nawet nie wchodziłem do parku zamkowego.
W ogóle widać różnice między Czechami a Morawami. Tutaj biedniej, to widać na każdym kroku. Ale są i tego stanu plusy, jedzenie tańsze. W rynku, restauracja w hotelu tzw menu - 2 danie 65, z zupą 72. Oprócz tego stałe pozycje za 95 Kc. W drugiej właśnie się najadem solidnie (czesnaczka i schabowy z ziemniakami) za 95 Kc (100 Kc = 16 zł).

17:30
Dojechałem do Valtic, ale nie odbyło się bez problemów. Najpierw jakieś 20 km od Mikulowa Jadzia mnie wprowadza na płatną drogę, mimo, że kazałem jej omijać takie drogi. Udało się, jadę wg drogowskazów na Mikilov. Żaden nie pokazuje, że coś mnie czeka, no i dosłownie 4 km od miasta znowu jestem kierowany na płatną. Innej trasy nie ma, stacji benzynowej by kupić winietę (najtańsza, na 10 dni kosztuje 310 Kc), więc zaryzykowałem i pojechałem "na gapę". Szczęśliwie się udało.
W Mikulovie, na stacjach benzynowych już stoją zakazy parkowania (tutaj też jest jutro święto winobrania). Wreszcie dojechałem do Valtic. Parking płatny od 9 do 18, pierwsza godzina 20, następne po 10. Po frugiej stronie ulicy jest pizzeria, już mam hasło do ich WiFi.


Dzisiejsze fotki.

środa, 10 września 2014

Południowe Czechy

9:00
Jeszcze tu trochę pochodzę. Następny postój i nocleg planuję w Taborze, a to ok 50 km stąd, więc mam sporo czasu.
Podjechałem na śniadanie pod McD, niby mają sieć, ale nie ma wyjścia na świat. Przeniosłem się więc na parking, koło mostu ale po drugiej stronie rzeki, a tu znajomy, niemiecki kamperek. Wczoraj stał na Velkim nam., wieczorem widziałem go pod kościołem, teraz jest tutaj ;)

13:00
Upsss, starówka w Taborze tylko do 2,5 T. Stanąłem na parkingu koło basenu. W knajpce na rogu obiad, mięso, kapusta, knedliki i kofola :) I mają internet. Zaraz idę na starówkę, myśleć co dalej będę później.

18:00
Kolejna pozycja z listy UNESCO, czyli Telcz. Ciche, spokojne, ludzi niewiele a domki na rynku jak z bajki, tak jak je opisują w przewodnikach.
Parkuję poza centrum, bo na rynek bym nie wjechał. Jest dostępna tylko jedna droga, przez bramę w wieży. Szerokość 2,3 (Mruczek ma 2,2) więc tu OK, ale wysokość 2,5, a Mruczrk sam ma właśnie 2,5 + antena (mierzyłem dokładnie w Katlsztejnie).
Poza tym, tam gdzie stoję, za cały dzień zapłacę maksymalnie 50 Kc, a płatny jest tylko od 7 do 20. Na rynku jest inny cennik, zwiększony dodatkowo dla kamperów. Płatne od 0 do 24 i za ponad 5 godzin chcą 250 Kc.
Internetu na parkingu nie ma, jest w IT na rynku.

20:45
Wyjeżdżając w sierpniu miałem w planach święto winobrania w Znojmie, 12 i 13 września ale chyba sobie odpuszczę.
Musiałbym nocować na campingu, jest blisko centrum, ale ... ceny :) Za człowieka 100, za kampera 100, ale jeśli z prądem, to już 300 (zdierstwo). W dodatku w czasie winobrania wszystkie ceny o 50% wyższe. Czyli za dwie noce wychodzi 1.200 Kc. Do tego trzeba doliczyć bilet wstępu (250) do centrum na imprezy. Wyobrażam dobie, jakie będą ceny w budkach z jedzeniem i piciem. Za blisko austryjackiej granicy. Podobnie w Hrensku i Deczynie (blisko Niemiec) było drożej (za knedliki z mięsem płaciłem 100 do 150), a dzisiaj w Taborze zapłaciłem, razem z kofolą tylko 88.
Mam nadzieję, że i w tym roku będę na winobraniu w Tokaju. W tym roku będą 3-4 października. Jednak morawskie wino czy burczak, to nie to, co węgrzyn :)


Dzisiejsze fotki.

wtorek, 9 września 2014

Karlsztejn

12:30
Rano były jeszcze większe mgły, niż wczoraj. Szczęśliwie nie pada, więc nie ma problemu.
Do Karlsztejna pojechałem trasą która wg mapy miała najmniej zakrętów, ale okazało się, że nie jest to droga którą jeżdżą autobusy.
Zamek robi wrażenie, nie tyle wystrojem wnętrz, co swoją konstrukcją, bryłą. Mają trzy trasy: I za 170 Kc, podstawowa (tę wybrałem), II za 300 Kc pokazuje kaplice itp, III za 150 Kc to wielka wieża, czyli skarbiec Karola IV.

21:00
Początkowo myślałem o noclegu w Pribram, ale nie był to dobry pomysł. Na mapach i zdjęciach wyglądało wszystko OK, a w praktyce lipa. Zapchane samochodami centrum, cudem udało mi się wcisnąć gdzieś na chwilę, na nocleg w centrum zupełnie się nie nadaje.
Następny planowane miejsce, to Pisek. W roku 2002, kiedy czesi mieli swoją powódź tysiąclecia, woda pokryła cały most, oczywiście mocno go zniszczyła, zniszczyła też nabrzeża. Kilka lat później, dzięki dotacjom z UE odbudowali, odremontowali starówkę i teraz robi wrażenie. Centralny plac to duży parking (płatny tradycyjnie od 8 do 18), jak się dobrze ustawić, to i WiFi ma się w kamperze. Jestem pod wrażeniem tego miasta, każdemu, kto będzie tędy przejeżdżal polecam zarezerwowanie kilku godzin na powłóczenie się po tutejszych uliczkach.


Dzisiejsze fotki.