czwartek, 2 sierpnia 2012
Powrót
Dzisiejsze fotki.
środa, 1 sierpnia 2012
Na południe
Później spacerek po parku zdrojowym, do kamperka i w drogę. Kierunek Łódź. Niby byłem tu wiele raz ale tylko pociagiem, przejeżdżałem przez Kaliska, to cała moja znajomość z tym miastem.
Najpierw postój przy manufakturze - świetny pomysł, pięknie to wygląda. Sklepy pewnie jak w każdym innym kompleksie handlowym (nie zwiedzałem) ale teren super wygląda.Później udało mi się znaleźć odpowiedni parking dla Mruczka zaraz koło Piotrkowskiej i spacer po tej najdłuższej ulicy.
Połaziłem pooglądałem - dobrze za zadbano o te ulicę ale na sąsiednich, dosłownie kilkadziesiąt metrów od Piotrkowskiej - kamienice szare, obdrapane, byle jakie. A po samej Piotrkowskiej, niby zamkniętej dla ruchu - jeździ, oprócz rowerzystów i riksz, sporo samochodów (taksówki, różne agencje ochrony itp) trudno się chodzi środkiem jezdni.
Okazało się, ze w Łodzi nie znalazłem campingu dla kampera, pojechałem dalej. W miejscowości Stróże stoi sobie stacja benzynowa, 24 godzinna i sympatyczny właściciel nie tylko pozwolił mi zostac na niej na noc, ale jeszcze zaproponował mi podłączenie sie do prądu :)
Dzisiejsze fotki.
wtorek, 31 lipca 2012
Wzdłuż Wisły
Po drodze "zaliczyłem" głośny zamek w Golubiu-Dobrzyniu. Wg mnie, mocno przereklamowane miejsce. Na pewno turnieje rycerskie są pięknie zorganizowane ale poza tym, zamek jak zamek, nic szczególnego. Eksponaty w muzeum to w większości dary z filmów (ze sławna kolubryna włącznie) lub współczesne kopie.
Toruń prześliczny. Jak byłem tu poprzednim razem (jeszcze w starym ustroju) starówka nie była taka zadbana ja teraz. Warto tutaj zaglądać od czasu do czasu i połazić po malowniczych, zakrzywionych uliczkach starego miasta. Camping nad sama rzeką, po drugiej stronie starówki. Wystarcza dwa kroki i można z mostu oglądać wieczorną iluminacje miasta.
Dzisiejsze fotki.
poniedziałek, 30 lipca 2012
Grudziądz
Przez Wisłę przeprawiłem się w Grudziądzu, połaziłem po starówce, tez restaurowanej i upiększanej i pojechałem na solanki. Za 20 zł nocleg na ich kamper parku (z podłączeniem do prądu, z możliwością skorzystania z prysznica i ubikacji w godzinach działania kąpieliska) - bardzo fajna sprawa.
Dzisiejsze fotki.
niedziela, 29 lipca 2012
Jarmark Dominikański
W centrum sporo ludzi ze wschodu zarabiających graniem na akordeonach. Przy każdym "stanowisku" albo dzieciak albo szczeniak - widać doszli do wniosku ze najlepiej jest grać na ludzkich uczuciach.
Zachciało mi się flądry - kiedyś była to najtańsza ryba w smażalniach, teraz, za małą flądrę z frytkami, surówką i małym piwem zapłaciłem prawie 30 zł.
Jeszcze kurs promem do Sołdka i powrót na camping. Miałem szczęście, dosłownie kilka minut po wejściu do kampera zaczęło grzmieć i solidnie padać. Dopiero pod wieczór się uspokoiło tak, że można się było przejść po wieczornej plaży.
Chyba na ten rok mam dość Trójmiasta - jutro ruszam w stronę Torunia.
Dzisiejsze fotki.
sobota, 28 lipca 2012
Sobota
Pooglądałem sobie ośrodek po drugiej stronie drogi - cichszy, spokojniejszy, cena prawie taka sama (30 kamperek z prądem + 15 zł za osobę). Między tym drugim ośrodkiem a plażą - uczelnia, duży nie najmłodszy budynek ale po ścianach i otoczeniu widać, że na nadmiar studentów nie cierpi. Takie czasy :(
Na obiadek zrobiłem sobie dużą porcję skromnego taratora, więcej przez panujący upał nie dało się zjeść. Wieczorny wypad do miasta, na otwarcie Jarmarku Dominikańskiego odpuściłem sobie.
Dzisiejsze fotki.
piątek, 27 lipca 2012
Upał
Połaziłem trochę po okolicach sopockiego mola - akurat trwała Cepeliada wiec i sery z Korycina, chlebek z Podlasia, stoisko Cejrowskiego z koszulami i różnymi specjałami. Morze spokojne, praktycznie bez fal za to z jakimś żółtym świństwem pływającym na wierzchu. Na końcu mola, tam gdzie zawsze solidnie wiało - spokój, cisza, słońce prażyło niemiłosiernie. Po prostu UPAŁ.
Do Gdańska wróciłem SKM, nie chciało mi się turlać godzinę dwoma autobusami przy tej pogodzie.
Dzisiejsze fotki.
czwartek, 26 lipca 2012
Upalny Gdańsk
Bilet szczęśliwie kupiłem i spacerkiem poszedłem na starówkę. Przygotowania do zaczynającego się w sobotę Jarmarku Dominikańskiego idą pełną parą. Koło Zielonej Bramy zaokrętowałem się na statek białej żeglugi i na Westerplatte (poprzedni raz byłem tam chyba 40 lat temu). Z półwyspu wróciłem juz autobusem i tramwajem na camping, obiadek i odpoczynek.
Dzisiejsze fotki.
środa, 25 lipca 2012
Sopot a raczej Trójmiasto
Dojechałem spokojnie do Sopotu, camping w Kamiennym Potoku. Pozmieniało się tutaj, górna część kiedyś wyłącznie dla kamperów zajęta, coś budują, jakby osadę małych domków campingowych, dostępny jest tylko plac na dole, ale są sanitariaty, jest stanowisko sanitarne dla kamperów. Ceny podskoczyły - z prądem 57 za dobę, nie ma WiFi i nie ma już ulgi na karnet campingowy.
Zaraz jadę do Gdańska, połazić trochę po starówce, coś zjeść a na wieczór do Sopotu, może się nawet pomoczę.
* * * * * * *
Wczoraj szukałem, dopiero dzisiaj znalazłem stronę z cennikiem campingu w Stogach .
Plaża blisko, tańszy (zapłacę 50 zł -5% za karnet), więc się przenoszę :) HE HE HE HE
No i zmieniłem lokalizację - płacić będę po 47 zł (w kamiennym Potoku wyliczyli ze 57), jest darmowe WiFi, knajpa za oknem (obiadki, kanapki, co dziennie świeże pieczywo, lody a nawet wino). No i jest miejscowy, rozpuszczony kot, z którym już zawarłem znajomość.
Dzisiejsze fotki.
wtorek, 24 lipca 2012
Dzień drugi - Buczyniec
Dzisiejsze fotki.
poniedziałek, 23 lipca 2012
Wyjazd
Na wieczór dojechałem do pochylni Buczyniec, na darmowy plac campingowy (darmowy nawet prąd), komary się natychmiast na mnie rzuciły i już jestem pokąsany mimo użycia OFFa i grubego ubrania.
Sieć jest (a raczej bywa czasami) tutaj tragiczna.
Jutro - Sopot.
Dzisiejsze fotki.
sobota, 21 lipca 2012
środa, 18 lipca 2012
Przygotowania
Niestety, okazało się, że nie tak łatwo (tanio) i szybko. Rozrząd już do wymiany, łożyska z przodu też, czyli trzeba przygotować ponad 1500 zł więcej. Mam nadzieję, że nic więcej nowego nie wyskoczy.
poniedziałek, 4 czerwca 2012
Powrót
Zaskoczyła mnie litewska sieć telefoniczna - po wjeździe do Polski, jeszcze kilkadziesiąt kilometrów sygnał litewski był dobry i można było nadal korzystać z internetu na litewskim numerze.
Dzisiejsze fotki.
niedziela, 3 czerwca 2012
Wilno
Rano pojechałem do centrum i tradycyjnie zacząłem od Ostrej Bramy. Później, na zmianę w deszczu i gradzie lub w ładnym słoneczku wędrowałem sobie po starówce wileńskiej.
Przez przypadek, jak zwykle, trafiłem pod Pałacem Prezydenckim na uroczystą zmianą flag (trzy litewskie zmieniali na .... trzy litewskie). Czyżby z okazji Dnia Ojca a może co tydzień tutaj jest taka uroczystość? Nie mam pojęcia.
Dzisiejsze fotki.
sobota, 2 czerwca 2012
Wilno - mokre i zimne
Pogoda nas nie rozpieszcza. Wiatr, deszcz, zimno, ma się wrażenie ze za chwile będzie padać śnieg, chociaż to pierwsze dni czerwca.Kilka załóg rano się zwinęło i pojechali szukać pewnie cieplejszych okolic a ja, ambitnie, na przystanek i do miasta. Trolejbus nr 16 zawiózł mnie na Stotis i dalej autobusem 34 pod sama Ostra Bramę.
Miałem trochę szczęścia, przestało mocno padać, tylko trochę kropiło, więc powoli, spacerkiem przez całą starówkę aż do zamku. Na rynku, pod ratuszem - dwudniowy festiwal orientalny - głownie kuchnia ale i inne ciekawostki tez były (wspólna gimnastyka, nauka kaligrafii, koreańskie gry towarzyskie).
Trochę pojadłem ale specjał tajski (kurczak w sosie z ryżem) był po prostu nijaki, chociaż ostry.
Później jeszcze spacerek traktem Gedymina, wizyta w MC Donaldzie (kawusia), drobne zakupy na kolację i jutrzejsze śniadanie i do autobusu, tym razem nr 53. Miałem okazje zobaczyć jak się w Wilnie sprawdza bilety komunikacji miejskiej. Na przystanek podjechała "Nyska", wysiadło z niej 6 panów, w odblaskowych kamizelkach i wsiadali całą ekipą do każdego autobusu (czy trolejbusu), który się zatrzymywał na przystanku. Sprawdzali wszystkich pasażerów, wysiadali i dopiero wtedy autobus odjeżdżał. Na prawdę było to wszystko robione szybko i sprawnie.
Autobusem na Stotis i znowu trajtek 16 i już jestem na campingu. Ledwie wszedłem do kampera - rozpadało się solidnie i teraz równo leje i chyba nawet grzmi.
Jako że obiad był orientalny, to kolacja będzie litewska. Kibiny (te mniejsze), wiadomo co to jest, ale te duże pierogi mają tajemniczą jak na razie dla mnie zawartość. Etykieta w sklepie była oczywiście tylko po litewsku :)
Dzisiejsze fotki.
piątek, 1 czerwca 2012
Do Wilna
Po śniadanku, powoli jadę w stronę Wilna. Pierwszy przystanek niedaleko, stacja Statoil koło Lazdijai. Zaskoczyła mnie mile ładnie zorganizowanym punktem dostępowym WiFi, Duży stolik, przy którym można usiąść, wypić kawę, są tez 4 specjalne gniazdka, by można było podłączyć zasilacze komputerów. Luksus :) Kupiłem kolejną kartę telefoniczną PILDYK (koszt 4,50 Lt). Zgodnie z instrukcją, wysłałem SMSa uruchamiającego dodatkowy pakiet internetowy (koszt 2,50 Lt pobrane z salda) i mam na 7 dni, 150 MB transmisji. Można tez po dopłacie do pierwotnego salda, za 6,00 Lt wykupić 30 dniowy pakiet. Chorym na internet - polecam :)
Droga do Wilna tym razem bez niespodzianek w postaci radarów, droga tradycyjnie pusta, dopiero przy samym wjeździe do Wilna korek, bo tutaj tez budują nowe drogi i skrzyżowania. Krótki postój pod dworcem kolejowym (bankomat, wykupienie VILNIUS CITY CARD, tez polecam) i już jadę na camping. Niestety, od zeszłego roku niewiele się zmieniło, może oprócz tego ze już działa WiFi (zapłaciłem 5,0 Lt za dostęp, bez limitów, czyli praktycznie za hasło, wyjątkowo "skomplikowane" :)) Pogoda typowo wczasowa albo, jak się kiedyś mówiło, rumuńska więc zostaję w kamperze, mając nadzieję, że jutro chociaż trochę się poprawi i nie będzie tak równo padać. Dzisiejsze fotki.
czwartek, 31 maja 2012
Na Litwę
21:20
Stoję sobie grzecznie pod dawnym budynkiem WOP, koło kantoru wymiany czynnego cała dobę. W kantorze pracuje sympatyczna kobieta, porozmawialiśmy miło, zachwalałem kampery jak umiałem :) Udało mi się też wysłać kilka zdjęć, chociaż prędkość sieci tutaj, na samej granicy jest tragiczna. Jutro do Wilna, na camping. W zeszłym roku go budowali (w nowym miejscu) więc mam nadzieję z w tym roku będzie już wyglądało wiele lepiej.
Dzisiejsze fotki.
środa, 16 maja 2012
Ciągle Kraków
Dzisiejsze fotki.
wtorek, 15 maja 2012
Deszczowy Kraków
Od samego rana fachowcy znęcają się nad Mruczkiem. Jak w zeszłym roku, jeden palnik nie chce palić. Dodatkowo, lodówka odmówiła współpracy na gazie. Zgłosiłem też kłopoty z ładowaniem, bo niestety ciągnie się to od zeszłego roku. W Krakowie niewiele ludzi, taka pogoda nie zachęca do spacerów, na rynku praktycznie sama młodzież na szkolnych wycieczkach.
P.S. Tego posta pisze na tablecie :)
A teraz już z Mruczka.
Po spacerze po mokrym rynku u Floriańskiej, zajrzałem do kościoła Mariackiego - ołtarz cały w rusztowaniach i nie widać by przed EURO mieli skończyć. Później wyprawa na Kazimierz, mokry ale dzięki temu pusty. Zatrzymałem się przed jedna z restauracji, pan kelner tak ładnie i fachowo mnie zagadywał, że dałem się namówić i nie żałuję. Później już powrót do Elcampu i odpoczynek.
Dzisiejsze fotki.










