sobota, 17 sierpnia 2019
Święto - dzień pierwszy
Wieczorem byłem na przedstawieniu o koronacji króla Beli IV a tak na prawdę to była skrócona do 1,5 godziny historia Węgier.
Dało się COŚ zrozumieć, nie rozumiejąc ani słowa :)
(Dzień 35+3)
piątek, 16 sierpnia 2019
Székesfehérvár czyli Alba Regia - pierwsza, historyczna stolica Węgier
Grzebiąc po sieci dopiero na jakimś niemieckim portalu znalazłem dyskusję o tym campingu, chwalili że tani i fajny.
Dzisiaj u Madziarów zaczyna się długi weekend, bo 20 sierpnia mają swoje wielkie święto, Św. Stefana, patrona Węgier (na to się nastawiałem jadąc tutaj). Jutro idę na koncert - Koronacja króla.
Taka maja reklamówkę:
A wtorek, właśni 20, spędzę w Budapeszcie - podobno niesamowita impreza kończąca się wspaniałym pokazem ogni sztucznych.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+2)
czwartek, 15 sierpnia 2019
Sprawdzanie nowego termal campingu
wtorek, 13 sierpnia 2019
Madziary to ciekawy kraj :)
czwartek, 30 maja 2019
Pogoda majowa
Ciekawa ta wiosna
wtorek, 21 maja 2019
Wtorek, 21 maja
Koniec pierwszego wyjazdu.
W sumie 35 dni, ale zamiast cieszenia sie madziarami, walczyłem z rwą.
Teraz dwa tygodnie przerwy.
poniedziałek, 20 maja 2019
Poniedziałek, 20 maja
Całą noc padało, a w dzień co chwila pada i tak podobno ma być w następnych dniach. Siedzę tu już 4 tygodnie, chyba trzeba się zbierać do domu. W październiku i tak tutaj znowu chcę być
niedziela, 19 maja 2019
Niedziela, 19 maja
Wczoraj była ładna słoneczna pogoda, dzisiaj więcej deszczu niż słońca.
A lewa noga nadal "cudza"
sobota, 18 maja 2019
Sobota, 18 maja
Wreszcje obejrzałem zbiory tutejszego muzeum. W większości nastawione to muzeum na dzieciaki.
Wystawa dotyczącą czekolady tylko na plakacie, w realu ani śladu.
piątek, 17 maja 2019
Piątek, 17 maja
Niestety, plany majowe na Budapeszt padły.
Dzisiejszy spacer był z wymuszonymi przerwami a w planie był jeszcze langosz, ale nie dałem rady.
Plan na czerwiec też nieaktualny, chodzenie po górach odpada na razie. Są więc spore szanse, że Budapeszt nawiedzę w czerwcu, ale to zależy od mojej rwy.
czwartek, 16 maja 2019
Czwartek, 16 maja
Rwa przeważnie samoistnie się cofa po 4-6 tygodniach.
Od wielkiego piątku, kiedy mnie dopadła, właśnie mijają 4 tygodnie. Wczoraj wieczorem z basenu wracałem niosąc laskę. Dało się.
Dzisiaj zaszalałem, najpierw "wyprawa" na basen bez laski a później wyjście do miasta z laską zlóżoną i schowaną w plecaku.
Ostrego bólu nie ma, ale lewa noga cały czas jest "inna", ucisk na nerw jest cały czas.
środa, 15 maja 2019
Środa, 15 maja
Trzeci dzień pada, więc pełna monotonia. Po śniadaniu basen i gimnastyka. Później wyprawa na obiad, dzisiaj trafiłem na bryndzowe haluszki. Po odpoczynku w kamperze gimnastyka na sucho, odpoczynek i wieczorny basen. Kolacja i ... koniec dnia.
Prognozy pojazują, że weekend tutaj może być bez deszczu.
wtorek, 14 maja 2019
poniedziałek, 13 maja 2019
Światełko w tunelu
W sobotę łyknąłem tylko jedną tabletkę, a niedzielę przeżyłem już bez prochów. W niedzielę oba wyjścia na basen odbyly się bez "korkociągów". Oczywiście obydwa były o lasce i bolało ale dałem radę.
Trzy godziny codziennej gimnastyki robi swoje 😊
Dzisiaj tak samo, bez środków przeciwbólowych, oba wyjścia na basen bez sensacji.
Zaszalałem i wreszcie dotarłem do langoszy robiąc po drodze drobne zakupy. Ostry ból złapał mnie tylko raz, na początku drogi, dalej było już spokojnie.
niedziela, 12 maja 2019
Niedziela, 12 maja
Na głównym wejściu na basen wisi informacja, że jest awaria i basen zamknięty. To samo na wejściu od strony hotelu.
Od rana obserwuję camping - trzy kampery wyjechały, nikt nie wychodzi z campingu.
Postanowiłem sprawdzić na miejscu, co się dzieje a tam basen czynny, ludzie się moczą (chyba sami tubylcy), woda cieplejsza niż ostatnio i nawet znowu ma "prawidłowy zapach". Awaria wyszła na dobre.
sobota, 11 maja 2019
Sobota, 11 maja
Dzisiejsza "wyprawa" do Lidla była o wiele gorsza, niż wczorajsza, chociaż odległość taka sama. Ledwie wróciłem.
Na basenie awaria, zamknięty "do odwołania".
piątek, 10 maja 2019
Piątek, 10 maja
Zaszalałem dzisiaj. Poszedłem aż do pomnika św. Stefana. Przystanków wymuszonych bólem nawet nie zliczę, ale doszedłem. O dziwo, powrót był już o wiele spokojniejszy. W sumie przeszedłem dzisiaj 3 km.
Na jutro planuję podobną "trasę", do Lidla :)
czwartek, 9 maja 2019
Czwartek, 9 maja
Wczoraj była śliczna pogoda, dzisiaj zimno, wieje i pada.
W taką pogodę, przed deszczem, najlepiej się schować w basenie.
środa, 8 maja 2019
wtorek, 7 maja 2019
Wtorek, 7 maja
Jestem zmęczony i wkurzony.
W Komarnie jestem od 3 tygodni i nie zjadłem ani jednego langosza, nie miałem jak dotrzeć do baru.
Leżeć mogę, siedzieć przeważnie też a z chodzeniem jest cyrk.
Pierwsze ok 100 m przechodzę bez problemów, a potem ból, jak by ktoś wbijał gruby gwóźdź w pośladek, udo czy łydkę albo we wszystkie trzy miejsca na raz. Mocne skręty w lewo, w prawo, na chwilę przerywają ten ból i pozwalają przejść ok 50 m i tak w kólko. Idąc na basen czy wracając mam przeważnie dwa takie postoje. Wyprawa do sklepu czy na obiad, to .... horror.
Jutro dzień wolny, więc więcej poleżę.



