Wczoraj wieczorem przeniosłem się 200 m od campingu, na darmowy parking. Nie mam prądu, ale nie muszę płacić ponad 50 zł za dobę.
Dzisiaj dawne święto, 22 lipca. Rok temu był to poniedziałek i muzeum prl'u było zamknięte. W tym roku je zaliczyłem. W sumie, nic specjalnego. Młodemu chyba nie pokaże, jak wtedy było na prawdę, starszy zauważy wiele braków i niedomówień.
Dzisiejsze fotki.
wtorek, 22 lipca 2014
poniedziałek, 21 lipca 2014
Sopot - upalny poniedziałek
9:00
Rano, koło 7, znowu pojechałem na molo. Na kasach wywieszona jest informacja, że wstęp jest płatny od 8 do 23. Połaziłem, pooglądałem w marinie różne wodne kamperki. teraz stoją tam dwa katamarany, oba wyglądają bardzo dostojnie.
Przed dawnym wejściu na molo, koło latarni morskiej, porozmawiałem chwilę z facetem prowadzącym jeden z barów. Widział na własne oczy ten szalony rajd czerwonej hondy zeszłej nocy. Powiedział mi, że kierowca, to syn pani sędziny z sopockiego sądu. Niewątpliwie, jej specjalnością są sprawy piratów drogowych - na tym zna się dobrze.
11:00Rano, koło 7, znowu pojechałem na molo. Na kasach wywieszona jest informacja, że wstęp jest płatny od 8 do 23. Połaziłem, pooglądałem w marinie różne wodne kamperki. teraz stoją tam dwa katamarany, oba wyglądają bardzo dostojnie.
Przed dawnym wejściu na molo, koło latarni morskiej, porozmawiałem chwilę z facetem prowadzącym jeden z barów. Widział na własne oczy ten szalony rajd czerwonej hondy zeszłej nocy. Powiedział mi, że kierowca, to syn pani sędziny z sopockiego sądu. Niewątpliwie, jej specjalnością są sprawy piratów drogowych - na tym zna się dobrze.
Urokiem biwakowanie praktycznie przy samej plaży jest fakt, że można wprost z kampera, w samych slipkach iść do morza - jak u madziarów na termach. Woda ciepła, przyjemna i w miarę czysta.
15:00
Odwiedziłem Oliwę, znowu posłuchałem krótkiego, pokazowego koncertu organowego. Na Przymorzu, na bazarze kupiłem wiśnie (3 zł za kg), zjadłem obiad w Barze Mlecznym (chłodnik, pierogi ruskie - za 9 zł) i podsypiam :)
Dzisiejsze fotki.
niedziela, 20 lipca 2014
Sopot - niedziela
7:00
Wczoraj wieczorem, już w kamperku, słyszałem syreny karetek i innych pojazdów uprzywilejowanych.
Dzisiaj rano włączam telewizor i słyszę, że jakaś czerwona honda zrobiła sobie nocny rajd po zatłoczonym Monciaku i sopockim molo.
Gdyby tę sprawę miał rozpatrywać SR w Białymstoku, to pewnie okazałoby się, że to poszkodowani, ci z połamanymi nogami, brutalnie napadli na biednego kierowcę hondy.
W nocy popadało, teraz na niebie chmury ale zgodnie z prognozą, już jutro ma być znowu słonecznie i ciepło.
Wczoraj wieczorem, już w kamperku, słyszałem syreny karetek i innych pojazdów uprzywilejowanych.
Dzisiaj rano włączam telewizor i słyszę, że jakaś czerwona honda zrobiła sobie nocny rajd po zatłoczonym Monciaku i sopockim molo.
Gdyby tę sprawę miał rozpatrywać SR w Białymstoku, to pewnie okazałoby się, że to poszkodowani, ci z połamanymi nogami, brutalnie napadli na biednego kierowcę hondy.
W nocy popadało, teraz na niebie chmury ale zgodnie z prognozą, już jutro ma być znowu słonecznie i ciepło.
Dzisiejsze fotki.
sobota, 19 lipca 2014
Sopot
8.40
Wstęp na sopockie molo jest płatny (normalny bilet kosztuje 7,50) w godzinach od 8 do 24, w pozostałych jest dostępne za darmo. Skorzystałem więc z okazji i rano wybrałem się na molo. Wczorajszych imprezowiczów sporo ale wszystko spokojnie i bezpiecznie.
Dzisiaj przed molem planowana impreza z różnymi mięśniakami - atleci, bokserzy itp. Ma się zacząć o 13 - trzeba się wybrać.
19:00
Byłem i trochę widziałem - nic specjalnego. Strong meni na czas biegali z beczkami aluminiowymi z piwem i ustawiali z nich piramidy (wszystko w upalnym słońcu, bez wiatru). Na scenie prezentowali się kulturyści - dla mnie to obrzydliwe :) A na ringu odbywały się pozorowane walki zapaśników.
Porozmawiałem z jedną z załóg parkujących na pobliskim parkingu - stoją już kilka dni i planują dalszy postój - za darmo. Zapłaciłem tutaj za 3 dni, do poniedziałku a później pewnie przeniosę się na ten parking.Wstęp na sopockie molo jest płatny (normalny bilet kosztuje 7,50) w godzinach od 8 do 24, w pozostałych jest dostępne za darmo. Skorzystałem więc z okazji i rano wybrałem się na molo. Wczorajszych imprezowiczów sporo ale wszystko spokojnie i bezpiecznie.
Dzisiaj przed molem planowana impreza z różnymi mięśniakami - atleci, bokserzy itp. Ma się zacząć o 13 - trzeba się wybrać.
19:00
Byłem i trochę widziałem - nic specjalnego. Strong meni na czas biegali z beczkami aluminiowymi z piwem i ustawiali z nich piramidy (wszystko w upalnym słońcu, bez wiatru). Na scenie prezentowali się kulturyści - dla mnie to obrzydliwe :) A na ringu odbywały się pozorowane walki zapaśników.
A poza tym - parno, trochę duszno, szczęśliwie wiatr od morza trochę pomaga. W smażalniach przy plaży i w centrum króluje dorsz (atlantycki) i łosoś. Pojawiają się też flądry i halibuty.
Po odstaniu 15 min w kolejce udało mi sie dostać do prysznica - sukces :)
Dzisiejsze fotki.
piątek, 18 lipca 2014
Sopot
Zastanawiałem się kiedyś, dlaczego większość polityków opowiada bzdury. Przestałem się temu dziwić, gdy uświadomiłem sobie, że wielu z nich to prawnicy (Kempa, Ziobro, Kaczyński).
Przyczyną rozwodu jest to, że pracujący mąż wychodził rano z domu i wracał o 18 . A już w ogóle miał przechlapane, czyli rozwód z jego wyłącznej winy, bo nie udowodnił, że nie zdradzał. To nie dowcip, to oryginalna twórczość sędziego.
Wczoraj dowiedziałem się, że nie wykazałem, ze pieniądze, którymi płaciłem za mieszkanie 20 lat temu, to były dokładnie te, które dostałem kilka lat wcześniej od rodziców. Chyba trzeba spisywać nr banknotów, tylko co zrobić z bilonem, co zrobić z przelewami ?
Dzisiaj rano wsiadłem do kamperka i do Sopotu. Morze uspokaja, może pomoże mi trochę zapomnieć o tych inteligentnych inaczej prawnikach. Tym razem nie Stogi, ale camping Przy Plaży, prawie nad samą wodą, Tłumy straszne, każdy staje jak chce i gdzie chce, ledwie mi się udało jakoś wcisnąć Mruczka.
Dzisiejsze fotki.
Przyczyną rozwodu jest to, że pracujący mąż wychodził rano z domu i wracał o 18 . A już w ogóle miał przechlapane, czyli rozwód z jego wyłącznej winy, bo nie udowodnił, że nie zdradzał. To nie dowcip, to oryginalna twórczość sędziego.
Wczoraj dowiedziałem się, że nie wykazałem, ze pieniądze, którymi płaciłem za mieszkanie 20 lat temu, to były dokładnie te, które dostałem kilka lat wcześniej od rodziców. Chyba trzeba spisywać nr banknotów, tylko co zrobić z bilonem, co zrobić z przelewami ?
Dzisiaj rano wsiadłem do kamperka i do Sopotu. Morze uspokaja, może pomoże mi trochę zapomnieć o tych inteligentnych inaczej prawnikach. Tym razem nie Stogi, ale camping Przy Plaży, prawie nad samą wodą, Tłumy straszne, każdy staje jak chce i gdzie chce, ledwie mi się udało jakoś wcisnąć Mruczka.
Dzisiejsze fotki.
czwartek, 17 lipca 2014
Ręce opadają
Znowu okazało się, że nie udowodniłem w sądzie, że nie jestem wielbłądem.
Dla sądu ważniejsze od dokumentów, wyciągów bankowych i pokwitowań przelewów są zeznania kogoś kto systematycznie kłamie, opowiada jak oszukiwał i jak okradał skarb państwa.
Do tego dochodzą błędy w liczeniu, błędy za jakie w gimnazjum dostaje się niedostateczny, ale sąd jest niezawisły. Ciekawe, czy jakby sąd orzekł, że 2x2=(7 3/4) - to trzeba by było zmieniać tabliczkę mnożenia.
Miał rację podsłuchany - .......... i kamieni kupa.
Dla sądu ważniejsze od dokumentów, wyciągów bankowych i pokwitowań przelewów są zeznania kogoś kto systematycznie kłamie, opowiada jak oszukiwał i jak okradał skarb państwa.
Do tego dochodzą błędy w liczeniu, błędy za jakie w gimnazjum dostaje się niedostateczny, ale sąd jest niezawisły. Ciekawe, czy jakby sąd orzekł, że 2x2=(7 3/4) - to trzeba by było zmieniać tabliczkę mnożenia.
Miał rację podsłuchany - .......... i kamieni kupa.
niedziela, 15 czerwca 2014
Wilno - Białystok
Zimno, mokro, wieje więc po rannej wizycie w Ostrej Bramie spakowałem się i wróciłem do domu,
Po drodze zatrzymałem się w Augustowie, zachciało mi się tam zjeść obiad. Zacząłem od Ptysia (bardzo sympatyczna jadłodajnia) ale niestety, dzisiaj w nim jakieś weselisko. Zaraz obok - Restauracja Grecka, po wizycie Magdy Gesler. menu wygląda sympatycznie, usiadłem zaraz obok lady kelnerów i czekam, czekam, czekam ...... Po 15 minutach wnerwiłem się i wyszedłem. Trzecie podejście - restauracja i pub Maska w rynku. Szybko smacznie i w rozsądnych cenach.
Po drodze zatrzymałem się w Augustowie, zachciało mi się tam zjeść obiad. Zacząłem od Ptysia (bardzo sympatyczna jadłodajnia) ale niestety, dzisiaj w nim jakieś weselisko. Zaraz obok - Restauracja Grecka, po wizycie Magdy Gesler. menu wygląda sympatycznie, usiadłem zaraz obok lady kelnerów i czekam, czekam, czekam ...... Po 15 minutach wnerwiłem się i wyszedłem. Trzecie podejście - restauracja i pub Maska w rynku. Szybko smacznie i w rozsądnych cenach.
Dzisiejsze fotki.
sobota, 14 czerwca 2014
Wilno
Zrobiło się zimno, pochmurno ale na szczęście nie pada. Wsiadłem na dahonka i kręcę się po mieście. Sąsiedzi z parkingu wyjechali, widać pogoda ich wystraszyła.
Dzisiejsze fotki.
Dzisiejsze fotki.
piątek, 13 czerwca 2014
Kierunek - Wilno
8:00
Ochłodziło się, można jechać dalej. Z dwutygodniowym opóźnieniem jadę do Wilna. Planuję noclegi na parkingu miedzy góra Trzykrzyską z wzgórzem Gedymina, więc sieć będę miał tylko okazyjnie, jak złapię gdzieś jakieś darmowe WiFi.
17:00/18:00
Zmęczyłem się - na nogach w górę, do Ostrej Bramy, później doczepiałem się do kilku polskich wycieczek i na dół, na parking. Obejrzałem za to trzech świętych prawosławnych (o ile są tam, pod narzutami, bo nic nie widać), wysłuchałem też historii tych mumii. Później jeszcze klasztor bazylianów, wreszcie jakoś odnowiony, z celą Mickiewicza. Pogoda w kratkę, trochę słońca, po chwili krótki deszcz i znowu słoneczko.
Oprócz dostępnego w kilku miejscach darmowego WiFi jest też TEO-WiFi. Cena przyzwoita - 3 lt za 24h lub 10 lt za miesiąc, wszystko bez limitu transmisji. Tylko, że trzeba mieć litewską kartę SIM, żeby zapłacić SMSem. Szkoda, bo to TEO jest osiagalne też na tym parkingu, na którym nocuję.
Piszę to wszystko „na sucho", w notatniku. Chcę później wyskoczyć do McD, tam będę mogł to wysłać na bloga.
Ochłodziło się, można jechać dalej. Z dwutygodniowym opóźnieniem jadę do Wilna. Planuję noclegi na parkingu miedzy góra Trzykrzyską z wzgórzem Gedymina, więc sieć będę miał tylko okazyjnie, jak złapię gdzieś jakieś darmowe WiFi.
17:00/18:00
Zmęczyłem się - na nogach w górę, do Ostrej Bramy, później doczepiałem się do kilku polskich wycieczek i na dół, na parking. Obejrzałem za to trzech świętych prawosławnych (o ile są tam, pod narzutami, bo nic nie widać), wysłuchałem też historii tych mumii. Później jeszcze klasztor bazylianów, wreszcie jakoś odnowiony, z celą Mickiewicza. Pogoda w kratkę, trochę słońca, po chwili krótki deszcz i znowu słoneczko.
Oprócz dostępnego w kilku miejscach darmowego WiFi jest też TEO-WiFi. Cena przyzwoita - 3 lt za 24h lub 10 lt za miesiąc, wszystko bez limitu transmisji. Tylko, że trzeba mieć litewską kartę SIM, żeby zapłacić SMSem. Szkoda, bo to TEO jest osiagalne też na tym parkingu, na którym nocuję.
Piszę to wszystko „na sucho", w notatniku. Chcę później wyskoczyć do McD, tam będę mogł to wysłać na bloga.
Dzisiejsze fotki.
czwartek, 12 czerwca 2014
Serwy
11:30
Dalej siedzę nad Serwami. Rano trochę popadało, teraz znowu jest słonecznie chociaż na niebie sporo chmur. Dzięki temu na plaży spokojniej - dzieciaki bawią się na terenie ośrodka a tutaj cisza i pusto. Zaraz sie wybieram na rowerku do sklepu - chleb się skończył, pomidorów tez już końcówka.
Rano nawieźli koło 20 kajaków, podobno miał być jakiś spływ ale pewnie uczestników wystraszyła pogoda, bo po godzinie kajaki wywieziono. Za to spora grupa starszej młodzieży na rowerach pojechała w plener.
Dalej siedzę nad Serwami. Rano trochę popadało, teraz znowu jest słonecznie chociaż na niebie sporo chmur. Dzięki temu na plaży spokojniej - dzieciaki bawią się na terenie ośrodka a tutaj cisza i pusto. Zaraz sie wybieram na rowerku do sklepu - chleb się skończył, pomidorów tez już końcówka.
Rano nawieźli koło 20 kajaków, podobno miał być jakiś spływ ale pewnie uczestników wystraszyła pogoda, bo po godzinie kajaki wywieziono. Za to spora grupa starszej młodzieży na rowerach pojechała w plener.
Dzisiejsze fotki.
środa, 11 czerwca 2014
Serwy
7:00
Zagadałem wczoraj do opiekunek tych dzieciaków - okazało się, że to tzw Zielona Szkoła a młodzież z 2 klasy podstawówki.
Między przystanią a ośrodkiem jest mały lasek sosnowy, w którym zaplanowane są miejsca na namioty. Na sosnach, na górze ulokowało się duże stado czapli siwych, wieczorem i rano robią niezły hałas a trawa pod drzewami cała zapaskudzona. Strach pomyśleć, jak będą wyglądały namioty . . . .
Zagadałem wczoraj do opiekunek tych dzieciaków - okazało się, że to tzw Zielona Szkoła a młodzież z 2 klasy podstawówki.
Między przystanią a ośrodkiem jest mały lasek sosnowy, w którym zaplanowane są miejsca na namioty. Na sosnach, na górze ulokowało się duże stado czapli siwych, wieczorem i rano robią niezły hałas a trawa pod drzewami cała zapaskudzona. Strach pomyśleć, jak będą wyglądały namioty . . . .
Dzisiejsze fotki.
wtorek, 10 czerwca 2014
Start - Puszcza Augustowska
15:00 Serwy
Chciałem wystartować wczoraj, ale przez ponad pół dnia było duszno, pochmurno i nawet chwilami trochę padało i pakowanie przy takiej aurze mnie zmęczyło, odpuściłem sobie.
Za to dzisiaj, z samego rana wystartowałem, najpierw postój w Augustowie. Skończyły sie dobre czasy, wszędzie w centrum parkowanie płatne. Na szczęście na ul Rybackiej, plac przy bulwarach nad Nettą jeszcze za darmo i nawet było trochę cieni. Połaziłem, z barze zjadłem chłodnik, porobiłem trochę zakupów i jeszcze 20 km do Serw. Znane miejsce z zeszłego rok, ceny się nie zmieniły. posiedzę tutaj dwa dni, może dłużej - zależy od pogody.
Korzystam z własnego HotSpota - stary HTC z kartą Aero2 spisuje się całkiem nieźle.
20:00
Całe popołudnie silnie wiało, bałem się, czy mi markizy nie urwie ale na szczęście trochę się teraz uspokoiło.
Rok szkolny kończy się pod koniec czerwca a w ośrodku kilka grup dzieciaków - dwie starszych nastolatków i chyba ze cztery maluchów z podstawówki. Grupami przychodzą nad jeziorko i szaleją, biegają, krzyczą . . . . . Na szczęście mnie to nie denerwuje, chociaż całe życie pracowałem jednak ze starszymi :)
Sygnału TV tutaj nie ma - jak była analogowa telewizja, to praktycznie w całej Polsce można było coś pooglądać, teraz, jak jest podobno lepsza, cyfrowa - figa z makiem.
Chciałem wystartować wczoraj, ale przez ponad pół dnia było duszno, pochmurno i nawet chwilami trochę padało i pakowanie przy takiej aurze mnie zmęczyło, odpuściłem sobie.
Za to dzisiaj, z samego rana wystartowałem, najpierw postój w Augustowie. Skończyły sie dobre czasy, wszędzie w centrum parkowanie płatne. Na szczęście na ul Rybackiej, plac przy bulwarach nad Nettą jeszcze za darmo i nawet było trochę cieni. Połaziłem, z barze zjadłem chłodnik, porobiłem trochę zakupów i jeszcze 20 km do Serw. Znane miejsce z zeszłego rok, ceny się nie zmieniły. posiedzę tutaj dwa dni, może dłużej - zależy od pogody.
Korzystam z własnego HotSpota - stary HTC z kartą Aero2 spisuje się całkiem nieźle.
20:00
Całe popołudnie silnie wiało, bałem się, czy mi markizy nie urwie ale na szczęście trochę się teraz uspokoiło.
Rok szkolny kończy się pod koniec czerwca a w ośrodku kilka grup dzieciaków - dwie starszych nastolatków i chyba ze cztery maluchów z podstawówki. Grupami przychodzą nad jeziorko i szaleją, biegają, krzyczą . . . . . Na szczęście mnie to nie denerwuje, chociaż całe życie pracowałem jednak ze starszymi :)
Sygnału TV tutaj nie ma - jak była analogowa telewizja, to praktycznie w całej Polsce można było coś pooglądać, teraz, jak jest podobno lepsza, cyfrowa - figa z makiem.
Dzisiejsze fotki.
niedziela, 8 czerwca 2014
Kolejny sezon kamperowy
Sądy mamy wspaniałe. Poprzednia rozprawa odbyła się we wrześniu zeszłego roku i od tego czasu sąd ..... myśli.
Okazuje się, że nie tylko ja mam krytyczną opinię o białostockich sądach, podobne zdanie ma Naczelny Sąd Administracyjny, pisząc:
Zaproponowana przez sąd pierwszej instancji "nowatorska" wykładnia prawa, proponująca wypełnienie domniemanej luki w prawie spowodowała niebezpieczeństwo zaburzenia tezy o racjonalności ustawodawcy. Racjonalny ustawodawca tworzy przepisy, uwzględniając możliwość ich stosowania przez organy podatkowe.
Interpretacja, czyli wykładnia prawa w białostockich sądach na prawdę bywa czasami "nowatorska".
Na razie wymyślili termin na początku lipca, mam dość czekania w domu, zwłaszcza przy takiej upalnej pogodzie i planuję jutro ruszyć się z miasta.
Okazuje się, że nie tylko ja mam krytyczną opinię o białostockich sądach, podobne zdanie ma Naczelny Sąd Administracyjny, pisząc:
Zaproponowana przez sąd pierwszej instancji "nowatorska" wykładnia prawa, proponująca wypełnienie domniemanej luki w prawie spowodowała niebezpieczeństwo zaburzenia tezy o racjonalności ustawodawcy. Racjonalny ustawodawca tworzy przepisy, uwzględniając możliwość ich stosowania przez organy podatkowe.
Interpretacja, czyli wykładnia prawa w białostockich sądach na prawdę bywa czasami "nowatorska".
Na razie wymyślili termin na początku lipca, mam dość czekania w domu, zwłaszcza przy takiej upalnej pogodzie i planuję jutro ruszyć się z miasta.
piątek, 24 stycznia 2014
Zima, więc zimno
Na dworze już bywa -20, a "obiecują" w lutym nawet -30 - brrrrr.
Mruczek zasypany śniegiem, akumulatory stoją do domu a ja się zająłem małymi porządkami w blogu. Sam z niego coraz częściej korzystam, jak pamięć zawodzi, więc staram się go zrobić bardziej użytecznym.
Po pierwsze - "indeksuje", czyli daje etykiety do poszczególnych postów wg zasady - ciekawe miejsce/miejscowość - kolejna etykieta. Łatwiej będzie później znaleźć wpisy dotyczące np Rygi czy Nyíregyháza. Te etykiety widać w kolumnie po prawej stronie.
Po drugie - dodaje wpisy z pierwszego sezonu mojego kamperowania (2010) tylko po to, by móc je też poindeksować. Tekstów tam nie ma, tylko szkice mapki trasy, wtedy raczej dawałem podpisy pod zdjęciami.
Po trzecie - niektóre zdjęcia z 2010 geotaguję. Nie miałem wtedy aparatu z GPSem, więc muszę teraz opierać się na swojej pamięci.
Trochę czasu mi to zajmie, ale zima dopiero się zaczęła, więc mam nadzieję, że przed kolejnym sezonem skończę te porządki.
Mruczek zasypany śniegiem, akumulatory stoją do domu a ja się zająłem małymi porządkami w blogu. Sam z niego coraz częściej korzystam, jak pamięć zawodzi, więc staram się go zrobić bardziej użytecznym.
Po pierwsze - "indeksuje", czyli daje etykiety do poszczególnych postów wg zasady - ciekawe miejsce/miejscowość - kolejna etykieta. Łatwiej będzie później znaleźć wpisy dotyczące np Rygi czy Nyíregyháza. Te etykiety widać w kolumnie po prawej stronie.
Po drugie - dodaje wpisy z pierwszego sezonu mojego kamperowania (2010) tylko po to, by móc je też poindeksować. Tekstów tam nie ma, tylko szkice mapki trasy, wtedy raczej dawałem podpisy pod zdjęciami.
Po trzecie - niektóre zdjęcia z 2010 geotaguję. Nie miałem wtedy aparatu z GPSem, więc muszę teraz opierać się na swojej pamięci.
Trochę czasu mi to zajmie, ale zima dopiero się zaczęła, więc mam nadzieję, że przed kolejnym sezonem skończę te porządki.
wtorek, 31 grudnia 2013
Nowy Rok
Pod Budą - Nowy Rok
zbrudziliśmy staroroczne dnitrzeba oddać je do pralni by
zmyć zdarzenia które nigdy już nie wrócą
trzeba obrus na stół biały słać
rzucić kartę która nie chce brać
którą czas dni trzystu kilku zgniótł i wymiął
Nowy Rok się przecież zbliża
nowe niesie kalendarze
przywitajmy go pod furtką
resztę czas pokaże
Nowy Rok się przecież zbliża
tuszem oczy dam rozmaże
ale wyjdą wszyscy razem
resztę czas pokaże
mroźnym styczniem oszołomi nas
majem popchnie w akacjowy czas
żółty liść jesieni wepnie w klapę
starych ludzi wytnie portret z ram
potem gdzieś wysiądzie w polu sam
jak pasażer który jeździł rok na gapę
ktoś się pewnie będzie głośno śmiał
to znów w kącie ktoś zapłacze sam
i marzenia poszybują aż do nieba
w tych marzeniach będzie jedna myśl
którą trzeba się podzielić dziś
żeby wreszcie w Polsce było tak jak trzeba
Nowy Rok się przecież zbliża
nowe niesie kalendarze
przywitajmy go pod furtką
resztę czas pokaże
Nowy Rok się przecież zbliża
tuszem oczy dam rozmaże
ale wyjdą wszyscy razem
resztę czas pokaże
Andrzej Sikorowski jest prawdopodobnie pierwszym w Polsce klasycznym przykładem barda z gitarą. W 1970 roku zdobył I nagrodę na Festiwalu Piosenki Studenckiej w Krakowie za piosenkę "Nowy rok".
sobota, 2 listopada 2013
Zaduszki
9:30
Dzień pochmurny, deszczowy, smutny. Zbieram się do drogi, dzisiaj do Ewy, do Warszawy z obowiązkowym przystankiem w Mszczonowie.
Dzisiejsze fotki.
Dzień pochmurny, deszczowy, smutny. Zbieram się do drogi, dzisiaj do Ewy, do Warszawy z obowiązkowym przystankiem w Mszczonowie.
Dzisiejsze fotki.
piątek, 1 listopada 2013
Wszystkich Świętych
11:00
Za rok może być problem z zaparkowaniem tutaj. Płatny parking u wylotu Bujwida i Liskego zrobił się mniejszy a większość miejsc jest wykupiona w abonamencie. Wczoraj jakoś wyprosiłem by mnie przyjęli, chociaż te miejsca jakie mają dzisiaj sprzedają po 10 zł za wjazd, więc na jednym miejscu zarobią po kilkadziesiąt złotych a Mruczek zajmuje prawie dwa.
Bardzo miła niespodzianka spotkała mnie na cmentarzu, grób był posprzątany, żadnych liści czy śmieci, musiałem tylko umyć na mokro płytę, to wszystko. Co ciekawsze, nie mam pojęcia, kto był tym dobrym duchem.
Kimkolwiek byłeś - SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!
Wybieram się zaraz na Osobowice, do dziadków, a później się pewnie pokręcę znowu po centrum. Pogoda już nie taka piękna jak wczoraj, ale na szczęście nie pada.
20:00
Po wieczornym spacerze po cmentarzu mam wrażenie, że co roku ludzi jakby mniej. W czasach mojego dzieciństwa, to właśnie koło 8 wieczorem były takie tłumy, że ledwie dało się przejść. Teraz pusto, część straganów już zlikwidowano, a przecież najpiękniej jest wieczorem, kiedy te wszystkie zapalone lampiony najlepiej są widoczne. To taki specyficzny balet swiateł okraszony wonią palącej się stearyny.
![]()
Dzisiejsze fotki, nowy link.
Za rok może być problem z zaparkowaniem tutaj. Płatny parking u wylotu Bujwida i Liskego zrobił się mniejszy a większość miejsc jest wykupiona w abonamencie. Wczoraj jakoś wyprosiłem by mnie przyjęli, chociaż te miejsca jakie mają dzisiaj sprzedają po 10 zł za wjazd, więc na jednym miejscu zarobią po kilkadziesiąt złotych a Mruczek zajmuje prawie dwa.
Bardzo miła niespodzianka spotkała mnie na cmentarzu, grób był posprzątany, żadnych liści czy śmieci, musiałem tylko umyć na mokro płytę, to wszystko. Co ciekawsze, nie mam pojęcia, kto był tym dobrym duchem.
Kimkolwiek byłeś - SERDECZNIE DZIĘKUJĘ!
Wybieram się zaraz na Osobowice, do dziadków, a później się pewnie pokręcę znowu po centrum. Pogoda już nie taka piękna jak wczoraj, ale na szczęście nie pada.
20:00
Po wieczornym spacerze po cmentarzu mam wrażenie, że co roku ludzi jakby mniej. W czasach mojego dzieciństwa, to właśnie koło 8 wieczorem były takie tłumy, że ledwie dało się przejść. Teraz pusto, część straganów już zlikwidowano, a przecież najpiękniej jest wieczorem, kiedy te wszystkie zapalone lampiony najlepiej są widoczne. To taki specyficzny balet swiateł okraszony wonią palącej się stearyny.
Dzisiejsze fotki, nowy link.
czwartek, 31 października 2013
Wrocław
Rano przeniosłem się na Borowską, na parking koło aquaparku. Okazało się, że informacja z intetnetu (na ich oficjalej stronie) nijak się ma do rzeczywistości. Inne godziny otwarcia, inny cennik. Ale się wykąpałem i trochę pomoczyłem.
Cały dzień testowałem rower miejski. Mają go wprowadzić w Białymstoku, więc trzeba sprawdzić to w praktyce. Wrażenia mam mieszane. Z jednej strony fajnie, bo mogę podjechać gdzieś w miarę szybko i za darmo, ale każdy z 9 rowerów jakimi dzisiaj jeździłem miał jakieś niedociągnięcie. Serwis działa nędznie.
Na zakończenie dnia pooglądałem ludzi uczestniczących w 3 paradzie na Helloween (nowa, świecka tradycja). Dwoma rowerkami wróciłem do kampera.
Dzisiejsze fotki.
Cały dzień testowałem rower miejski. Mają go wprowadzić w Białymstoku, więc trzeba sprawdzić to w praktyce. Wrażenia mam mieszane. Z jednej strony fajnie, bo mogę podjechać gdzieś w miarę szybko i za darmo, ale każdy z 9 rowerów jakimi dzisiaj jeździłem miał jakieś niedociągnięcie. Serwis działa nędznie.
Na zakończenie dnia pooglądałem ludzi uczestniczących w 3 paradzie na Helloween (nowa, świecka tradycja). Dwoma rowerkami wróciłem do kampera.
Dzisiejsze fotki.
środa, 30 października 2013
Dolny Śląsk
Jako że z Kudowy do Wrocławia niedaleko (ok 130 km) postanowiłem po drodze odwiedzić stare kąty.
Zacząłem od Dusznik. Cicho, pusto, szykują się już do sezonu zimowego. Pochodziłem trochę po parku zdrojowym i dalej w drogę.
W Kłodzku zatrzymałem się na parkingu pod samą twierdzą. Miasto podniosło się już po powodzi z 1997 roku, odmalowane domy, przerobione wybrzeże w okolicach mostu. Nie byłem tu od czasów studenckich i nie ma porównania stan obecny z tym co było wtedy.
Pochodziłem po starówce, zaliczyłem trasę podziemną i po krótkom odpoczynku poszedłem zwiedzać twierdzę.
Na wieczór dojechałem do Wrocławia. Pierwsza wizyta na cm. przy Bujwida i na nocleg przejechałem w sprawdzone miejsce, brama wjazdowa na Stadion Olimpijski.
Dzisiejsze fotki.
Zacząłem od Dusznik. Cicho, pusto, szykują się już do sezonu zimowego. Pochodziłem trochę po parku zdrojowym i dalej w drogę.
W Kłodzku zatrzymałem się na parkingu pod samą twierdzą. Miasto podniosło się już po powodzi z 1997 roku, odmalowane domy, przerobione wybrzeże w okolicach mostu. Nie byłem tu od czasów studenckich i nie ma porównania stan obecny z tym co było wtedy.
Pochodziłem po starówce, zaliczyłem trasę podziemną i po krótkom odpoczynku poszedłem zwiedzać twierdzę.
Na wieczór dojechałem do Wrocławia. Pierwsza wizyta na cm. przy Bujwida i na nocleg przejechałem w sprawdzone miejsce, brama wjazdowa na Stadion Olimpijski.
Dzisiejsze fotki.
wtorek, 29 października 2013
Już w kraju
Mój jesienny wyjazd powoli się kończy. Jestem już w kraju, stoję na stacji BP w Kudowie, ale do Białegostoku dotrę dopiero w przyszłym tygodniu.
Jihlava to kolejne, sympatyczne czeskie miasto z dobrze zachowanymi murami obronnymi. Teraz zostały one zamienione w teren spacerowy, pilnowany i zamykany na noc. W centrum duży plac pełniący rolę rynku. Jego nastrój psuje budynek wzniesiony w czasach socjalistycznej Czechosłowacji. Do dzisiaj mieści się w nim PRIOR.
Pochodziłem, pooglądałem a jak zacząłem się zbierać do wyjazdu, zaczęło padać. W moim ulubionym Hradec Kralove, zjadłem obiad, tradycyjnie już w restauracji pod czarnym koniem i do Kudowy na nocleg.
Dzisiejsze fotki.
Jihlava to kolejne, sympatyczne czeskie miasto z dobrze zachowanymi murami obronnymi. Teraz zostały one zamienione w teren spacerowy, pilnowany i zamykany na noc. W centrum duży plac pełniący rolę rynku. Jego nastrój psuje budynek wzniesiony w czasach socjalistycznej Czechosłowacji. Do dzisiaj mieści się w nim PRIOR.
Pochodziłem, pooglądałem a jak zacząłem się zbierać do wyjazdu, zaczęło padać. W moim ulubionym Hradec Kralove, zjadłem obiad, tradycyjnie już w restauracji pod czarnym koniem i do Kudowy na nocleg.
Dzisiejsze fotki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)