wtorek, 10 września 2019

Csokonyavisonta

Po trzech tygodniach aktywnego wypoczynku, trzeba trochę zwolnić, przyhamować.
Basen termalny w Csokonyavisonta nadaje się do tego wspaniale. Ostatni raz byłem tu w 2013 roku. Jeden sklepik, teraz chyba dwie knajpki, bufet i oczywiście basen z wodą termalną.


Jak sami madziarzy piszą ( http://csokonyavisontafurdo.hu/gyogyfurdo/ )

Ważnym kamieniem milowym w historii Csokonyavisonta była eksplozja 73 stopni Celsjusza w 1943 r. Podczas poszukiwań ropy. Ta woda wkrótce stała się znana z działania leczniczego.
Wykazano, że jest doskonały w leczeniu zaburzeń ruchowych i zwyrodnieniowych zaburzeń kręgosłupa.

Te ropę czuć do dzisiaj, a woda ma kolor mocnej herbaty.
Jadąc tutaj zajechałem jeszcze na chwilę do Chorwacji, kupiłem sobie trzy porcje różnych burków (tego z mięsem i z serem już nie ma - został na jutro tylko ten z jabłkami) za kuny, jakie mi zostały z poprzednich lat.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+27)

poniedziałek, 9 września 2019

Poniedziałek


Pada, wieje, mocno się ochłodziło, czyli wreszcie jest pogoda odpowiednia do moczenia się w termalnych  basenach.
Przeglądając mapę i szukając jakichś nieznanych mi jeszcze termalnych kąpielisk z campingiem trafiłem na taki cennik (do końca września):
https://www.thermalcamping.de/?Preise_%26amp%3B_Verg%C3%BCnstigungen
 Parcela na kampera -  2605 ft
Osoba dorosła           -  3565 ft
Prąd                             -     990 ft
Oplata lokalna           -     450 ft
Co już daje około 7500 ft (prawie 100zł)
Dodatkowo, przy płatności kartą a nie gotówką chcą 785 ft
I jeszcze, jeśli ktoś chce odwiedzić kampingującego, opłata od wizyty, to 660 ft.
PARANOJA.

(Dzień 35+26)

niedziela, 8 września 2019

Pokazy lotnicze

Godzina 8:00
Dzisiaj w SzFV odbędą się pokazy lotnicze. Pogoda pochmurna, raz pada, raz nie, ale chyba się wybiorę. Jest autobus (1000 ft)  na trasie lotnisko - centrum. Sam bilet to 2500 ft.
Z tego co doczytałem, można też sobie polatać samolotami czy helikopterem (cena od 10 tys do 15 tys ft) ale na to na pewno się nie zdecyduję.

Godzina 13:00
Odpuszczam sobie te samoloty. Zimno, wieje i od czasu do czasu pada. Nie ma sensu siedzieć kilka godzin na tym lotnisku.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+25)

sobota, 7 września 2019

Święto wina

Rano było paskudnie, wiało, padało, nawet się zastanawiałem, czy nie zmienić planów. Postanowiłem jednak zaryzykować i pojechałem do Budapesztu z nastawieniem, że najwyżej szybko wrócę.
Tam trafiłem akurat po większych opadach.
Najpierw zabawiłem się w maszynistę, bo w Budapeszcie już część metra jeździ samodzielnie, bez maszynistów.
Niesamowite wrażenie.
Pogoda była znośna, więc po małym spacerku pojechałem na wzgórze zamkowe i zacząłem świętować. W ramach biletu dostaje się pamiątkowy kieliszek, torebkę na ten kieliszek i można zwiedzić wystawę stałą w muzeum historycznym na zamku.


Szczęśliwie udało mi się wrócić do kamperka. Teraz tylko odśpiewać tradycyjne


i można iść spać.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+24)

piątek, 6 września 2019

Beethowen

Parno, duszno, miało padać a nie pada.
Dzisiaj, w związku z taką pogodą krotki wypad do podobno najpiękniejszego węgierskiego parku i zamku Brunszvik.
Z tą posiadłością i rodziną Brunszvików związany jest Beethoven. Bywał w tej posiadłości wiele razy, podkochiwał się w pannie Josephine, napisał tu kilka swoich utworów, m.in. sonatę Appassionata.



W lewym skrzydle zamku jest Muzeum Beethovena zawierające oryginalny fortepian (z drewniana płytą) i sporo listów pisanych przez mistrza.



Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+23)

czwartek, 5 września 2019

W odwiedzinach u Gellerta

Zacząłem te odwiedziny od wizyty w kolejnej łaźni tureckiej. Jest ona u podnóża góry Gellerta i korzysta ze źródeł mineralnych wypływających z tej góry. Łaźnia jest rozbudowana: basen pływacki, łaźnia turecka, sauny i nawet basen na dachu do wieczornych kąpieli. Bilet na całość kosztuje 5200 ft. Ja wybrałem wariant: senior, sama łaźnia turecka i bilet kupowany do 12 - koszt 2300 ft.
W środku zaskoczenie zaskoczeniem. Na drzwiach do pryszniców znaczek informujący, że wchodzenie w we dwójkę jest zabronione. Zacząłem się rozglądać i widzę że są sami panowie.
Przy wejściu jest info, że wszystkie baseny są tekstylne, trzeba być obowiązkowo ubranym w kostium kąpielowy. W środku zaś widok dość nietypowy - praktycznie wszyscy panowie "ubrani" tylko w małe, białe fartuszki. To wszystko, ta ilość nagich męskich pośladków (fartuszek zakrywał tylko to co z przodu) sprawiała wrażenie, jak bym trafił na jakąś tęczową imprezę.

Po łaźni poszedłem zwiedzić jaskinię w górze Gellerta, w której jest kościół. W czasach Kadara był tam magazyn i obiekt był oczywiście niedostępny.


Potem, po raz pierwszy na własnych nogach, wydrapałem się na samą górę. Schodząc doszedłem do pomnika biskupa, który jest pięknie widoczny z mostu św. Elżbiety.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+22)

środa, 4 września 2019

Velencei-tó

Rano było tylko 8 stopni, w południe doszło do 26 - niezła huśtawka.
Dzisiaj przetrenowałem kupowanie biletów kolejowych - rower musi mieć bilet.
Przejechałem dzisiaj północny brzeg jeziora Velence. Jedyne tam ciekawe miejsce, to to kilka pomników pamięci (powstanie węgierskie 1848-49, I WŚ,  II WŚ, 1956).


Zaszalałem dzisiaj, ponad 30 km na dahonku (doliczam 3,5 km dojazdu na dworzec).

Trzeba będzie jeszcze przejechać się południowym, turystycznym brzegiem jeziora.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+21)

wtorek, 3 września 2019

Wtorek

Echh, te Madziary. Tydzień temu bilet do łaźni tydzień temu dla seniora kosztował 2000 ft, wczoraj już 2200. Inne bilety też podrożały.
Wczoraj wieczorem zaczęło mocno wiać, wiało całą noc, aż bałem się, że Mruczek odleci. Zgodnie z prognozami ochłodziło się, popadało. Dzisiaj odpoczywam po tych afrykańskich upałach, wieje dalej a od jutra ma znowu być słonecznie ale chłodniej.

P.S. Panie Heniu,
zamiast zazdrościć - przyczepkę na hak, żonę do samochodu i kierunek Madziary. Na termalne źródła (dobre na wszystko), na winogrona (dobre na serce), na brzoskwinie (smaczne) i na czerwone winko  lub palinkę (co kto lubi) :)


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+20)

poniedziałek, 2 września 2019

Budafok

Budafok, dzielnica Budapesztu, kojarząca się z alkoholem (sławny węgierski koniak).
Wybrałem się tam dzisiaj przede wszystkim z powodu tego oto pałacyku/zamku.


Jak widać na zdjęciu, jest w opłakanym stanie ale dla mnie ważna jest jego nazwa:
Zamek Czuba-Durozier.
Jak jest napisane na stronie https://www.kastelyok.com/adatlap.php?details=676 (w tłumaczeniu Pana G):
Budynek został zbudowany przez francuskiego przemysłowca WH Czuba-Duroziera, który wraz z Gyulą Ulbrich założył w swojej piwnicy fabrykę koniaku.

Teraz wiem, dlaczego koniak Budafok tak mi kiedyś smakował :) :)

Kilka ulic dalej jest dawna posiadłość pana Torley, założyciela firmy produkującej szampany (też pamiętam) o tej samej nazwie. Niestety, teren zagrodzony, nie udostępniony, w miarę blisko można podejść tylko do Mauzoleum Torleya, które jest jednym z największych grobowców na Węgrzech.


Tyle dałem radę dzisiaj, przy 34 stopniach i bezchmurnym niebie.
Jako że dzisiaj poniedziałek (dzień seniora) po południu idę do Łaźni Arpada.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+19)

niedziela, 1 września 2019

Znowu Szentendre

Wybrałem się dzisiaj znowu do Szentendre. Skusiły mnie pokazy "japońszczyzny".


Szentendre dzisiaj było opanowane przez Polaków, czułem się, jak dawno temu, na dworcu Keleti pu. - co chwil ktoś mówi po polsku.
Chmurzy się, burze się zbliżają - może już jutro się wreszcie ochłodzi, bo dzisiaj znowu było 35/36.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+18)

sobota, 31 sierpnia 2019

Várpalota

Niedaleko stąd (ok 15 minut pociągiem) w miejscowości Várpalota jest jedyne chyba u Madziarów muzeum patriotyczne, poświęcone Paktowi z Trianon czyli, mówiąc wprost, rozbiorowi Węgier z 1920 roku.


Muzeum jest ciekawe, pełne różnych zdjęć, dokumentów, starych map, afiszy itp.  Do mnie oczywiście przemawiała tylko sfera wizualna ale wyobrażam sobie, jakie lekcje historii są tutaj organizowane.


Wróciłem na obiad do SzFV i na nic więcej przy tej pogodzie nie mam siły.

Co się dzieje, w centrum Szentendre można oglądać on-line.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+17)

piątek, 30 sierpnia 2019

Szentendre

Dzisiaj zaczynają się trzydniowe Dni (Festiwal Kultury) Szentendre.
Mimo upiornej pogody zdecydowałem się na wyjazd.
Pogoda była dość litościwa dla mnie, burze przeszła nad Szentendre przed moim przyjazdem a w ciągu dnia burza przeszła nas SzFV. Ja tylko chodziłem po kałużach.
W Budapeszcie wybrałem się na obrzeża miasta do tzw Memento Park, czyli miejscem, gdzie zgromadzono stare pomniki z czasów słusznie minionych.


Obiad zjadłem już tradycyjnie na Batthyány tér (bar z przyzwoitymi cenami) i poszedłem się ochłodzić do łaźni tureckiej.
Całe Szentendre obstawione stolikami, parasolami, budkami z jedzeniem i piciem.
Wieczorem, modne u madziarów (w SzFV też to było) kolorowe oświetlenie ścian budynków.


Ze starówki wyszedłem o 20, na camping dotarłem o 23. Zastanawiam się, czy dzisiaj też tam jechać bo zostając dłużej wróciłbym koło 2 w nocy.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+16)

czwartek, 29 sierpnia 2019

Byle do ... wtorku

Pogoda cały czas taka sama, dzisiaj znowu było 35.
Rano, tak do 9 jeszcze da się żyć, czyli pojechać po zakupy ale później, to trzeba być madziarem (nie widziałem spoconych ludzi).
Prognozy (i madziarska i polska) obiecują, że od wtorku ma być już jesienna pogoda czyli te 10 stopni mniej. Mam jeszcze kilka pomysłów, ale przy tej pogodzie nie do zrealizowania.


Jutro zaczyna się trzydniowa impreza w Szentendre, planuję tam pojechać.


W ciągu dnia pociągi do i z Budapesztu kursują co pół godziny, późnym wieczorem, powrotne są co godzinę.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+15)

środa, 28 sierpnia 2019

Afrykańska środa

Godzina 10:30

W Polsce ostrzegają dzisiaj przed wyjątkowo gorącym powietrzem znad Afryki a to powietrze płynąc do nas musi częściowo przelecieć nad Madziarami. Dzisiaj zapowiada się wyjątkowo gorący dzień, już wydano ostrzeżenie przez upałem i wyjątkowo intensywnym promieniowaniem UV.
Polecają pić dużo napojów bezalkoholowych i jeść dużo sezonowych warzyw i owoców. Ja się posłuchałem :)


Już teraz jest 30 stopni, więc 35 pewnie będzie po południu.
Początkowo chciałem iść na lokalny basen, ale to niestety patelnia, miejsc w cieniu prawie nie ma, a siedzenie w środku budynku  - bez sensu. Teraz planuję ..... basen termalny (dla ochłody) nad Velence. Po godzinie 16 bilet dla seniora to 2400 ft.
A później, jak będę miał siłę, znowu nocny Budapeszt :)

Godzina 20:40

Dzisiaj Budapeszt sobie odpuściłem, parno, duszno, nie ma sensu się męczyć.
Baseny w Agard - takie sobie. Byłem, widziałem i wystarczy.
Dla rodzin z dzieciakami fajna sprawa ale dla seniorów nic specjalnego.
Baseny z masażami razem ze strefa zabaw, więc nie najlepszy to pomysł.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+14)

wtorek, 27 sierpnia 2019

Upalny wtorek

Rano ambitnie poszedłem na dworzec, miałem w planie wyjazd nad Balaton.
Okazało się, że nie dość, że pociąg bez klimy, bez internetu to jeszcze zapchany. Wiele osób doszło do wniosku, że pogoda typowo balatońska. Gdybym pojechał, to musiałbym stać ponad godzinę w korytarzu, więc zrezygnowałem dzisiaj z tego wyjazdu.
Kupiłem kolejny kilogram winogron, zjadłem wiśnioweczkę i wróciłem na camping.
Pod wieczór znowu na dworzec, rower na stojak a ja do pociągu i wyprawa na nocny Budapeszt.




Wytrzymałem tam tylko dwie godziny, bo nawet o 21 tam jest gorąco, parno i duszno.

A zapowiadają, że taka pogoda jeszcze tydzień się utrzyma.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+13)

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Poniedziałek

Rano było nawet chłodno, pojechałem więc rozeznać centrum handlowe.
Nic specjalnego, sklepiki jak wszędzie i ludzie niewiele.
W ciągu dnia nawet trochę popadało i niebo się przetarło.
Po południu wybrałem się do łaźni (dzień seniora, bilet 2000 ft). W planie maił być miodowy rytuał w saunie - a był lawendowy w łaźni parowej. Każdy z uczestników dostał miseczkę z solą i suszona lawendą, wszyscy sobie to wcierali w całe ciało, więc u ja tak zrobiłem.
W części "tureckiej" są dwa małe baseniki - jeden nazywany jest "jacuzzi arabskie", drugi "jacuzzi tureckie". Różnica między nimi jest taka, że w arabski, bąbelki są w siedzeniu a w tureckim - w oparciu.
Człowiek się uczy całe życie :)

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+12)

niedziela, 25 sierpnia 2019

Niedziela

W nocy trochę pobłyskało, ale daleko, trochę popadało, ale niewiele i dzisiaj było tak samo ciepło jak wczoraj ale za to bardziej duszno.
Miałem kilka planów na dzisiaj ale i nad Balatonem i nad Velence  były burze z piorunami, więc nigdzie dalej się nie wybierałem. Niestety tutaj tylko kilka kropel deszczu spadło. Trochę pokręciłem się po SzFV, kolejna koszulka z pięknymi śladami soli na plecach powędrowała do brudów, kolejny owocowy chłodniczek i kilogram winogron zjedzony i to wszystko.



Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+11)

sobota, 24 sierpnia 2019

Szekesfehervar

Nigdzie dzisiaj nie jadę. Parno, duszno, siedzę przed kamperem i się pocę a co dopiero gdzieś jechać czy iść.
Zrobiłem tylko rano wypad na bazar i do sklepu.


Podjechałem też na obiad (chłodniczek z owoców leśnych, langosz z czosnkiem i śmietaną) i ledwie żyję. Prognozy mówią o burzach i opadach ale na razie nic się nie dzieje.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+10)

piątek, 23 sierpnia 2019

Łaźnia turecka

Dzisiaj wybrałem się do Budapesztu głównie do łaźni tureckiej, ale też trochę, mimo pogody, pochodziłem i pojeździłem po mieście.
Sama łaźnia turecka, to zabytkowy budynek z zewnątrz prezentujący się ciekawie.


W środku, pod dużą kopułą, główny basen z ciepłą wodą. Nastrojowy półmrok, małe otwory w kopule dające niewiele światła. Jak się nie patrzy na liszajowate ściany i odpadający tynk, to wygląda to fajnie. W sumie, poza tą dużą niecka z wodą do 36 stopni, jest mniejsza z wodą do 40, druga z wodą 32 i kolejna z wodą 28. Są też sauny - parowa i fińska. I na wewnętrznym podwórku jest drewniana beczka z ciepłą wodą - 5 czy 6 osób na siłę na raz wejdzie do tej beki. Sporo młodych osób tam było i byli też zagraniczni turyści. Najciekawsza jest cena w tej łaźni - w moim przypadku, 1600 ft czyli ok 20 zł, za bilet całodniowy.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+9)

czwartek, 22 sierpnia 2019

Balaton

Wczoraj wiało jak dzikie, chmur nagnało a niewiele się ochłodziło. Dzisiaj tylko 29 a jutro znowu ma być 30.
Rano przypomniałem sobie, że przecież wożę zapasowe dętki więc się zabrałem do wymiany. Jedna okazało się, że też już jest dziurawa ale druga była OK i mogłom na rowerku podjechać na dworzec kolejowy. Dzisiaj "zdobywałem" północny brzeg Balatonu.
Jeszcze wiosną kombinowałem, by posiedzieć kilka dni nad Balatonem, znalazłem na mapach camping w Badacsonytomay. We wrześniu, czyli po sezonie maja "taniej", za noc płaciłbym 4550 ft.
Pojechałem tam dzisiaj, pooglądałem i przeszło mi. Miasteczko tak małe, że poza siedzeniem na brzegu jeziora. nie ma co robić.


Poza tym, zacząłem liczyć. Tutaj, w SzFV, za camping płacę 2700 i jeśli bym co drugi dzień szedł do łaźni to kosztowałoby to 3900 za dobę. A i jedzenie o wiele tańsze niż tam. W podrzędnej restauracji sama zupa to ok 900 ft, drugie danie 2000 - 2500 ft a tutaj rozsądny obiad zjem za 1500 - 1700.
Za możliwość taplania się w tej dużej kałuży tyle płacić nie mam zamiaru.
Pospacerowałem sobie też po kurorcie jakim na północnym brzegu jest Balatonfüred i już jestem w kamperku.


Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+8)

środa, 21 sierpnia 2019

Rower i łaźnia

Przed południem zwiedzałem serwisy rowerowe. Niestety, żaden z nich nie umiał mi pomóc. Przypomniałem sobie, że że jest tutaj OBI  i tam udało mi się kupić odpowiednie śruby.

Po południu pojechałem już na rowerku do łaźni.
Cena jak w Karlovej Studance (tutaj 2400 ft czyli ok 30 zł za 3 godziny, w KS 15 zł za 1,5 godziny) ale w wyglądzie nie ma nawet porównania. Poza basenami do moczenia się, w masażami wodnymi są też sauny, jaskinia solna i nawet Tepidarium.


Przyjemne pokoje do wypoczynku z fotelikami i leżankami i nawet barek.


Niestety, jutro znowu muszę z rowerkiem do serwisu - przednie koło traci powietrze, prawdopodobnie dętka się skończyła w przednim kole (w tylnym wymieniałem kilka lat temu w Gdańsku)

Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+7)

wtorek, 20 sierpnia 2019

Dzień św. Stefana, patrona Węgier

Godzina 9:00
Wstępnie planowałem spędzić dzisiejszy dzień, chociaż częściowo w Budapeszcie.
W programie na dzisiaj, poza jarmarkiem i zabawami dla dzieci jest oglądanie korony św. Stefana (tej, która miała być polska koroną, ale "bracia" madziarzy ją podprowadzili) i pokazy orkiestr wojskowych.  Nic szczególnego.
Na 21 zaplanowany jest pokaz ogni sztucznych, tak pięknie opisany przez tłumacza Googla:


Chyba nie mam ochoty na pożar na Dunaju :)
Tutaj, w Székesfehérvár, o 10 zaczynają sie występy folklorystyczne i są udostępnione do zwiedzania, za darmo, groby królewskie.
Pokaz sztucznych ogni o 22, na jeziorku zaraz obok campingu.

Godzina 17:00
Dziwne zwyczaje tu mają.  Główny bar z grilem itp znikną w nocy z centrum, drewniane niby baszty dla dzieciaków tez rozebrane i kilka innych rzeczy tez poznikało. A główne święto przecież dopiero dzisiaj. Centru opanowali ludzie w strojach ludowych, Kucie kos, robótki ręczne, strzelanie z bicza, śpiewy i tańce.
Po obejrzeniu zegara z szopką (wgrałem filmik) pojechałem dalej oglądać folklor i nagle hop, i leże na ziemi. Pękła śruba mocująca siodełko a ja rozwaliłem kolano.


Mam nadzieję, że jutro uda się dokupić taką śrubę w sklepie rowerowym.


Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+6)


poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Upalny poniedziałek

Rano pojechałem na rowerku pooglądać zamek Bor. Akurat wchodziła jakaś grupa Rosjan z przewodnikiem, więc się dołączyłem i posłuchałem.
Później podjechałem na dworzec, przesiadłem się na pociąg i pojechałem nad Balaton. Miałem w planie pomoczyć się trochę, ale ceny mnie wystraszył. Za wejście na plażę - 1500 ft, dodatkowo 1000 za schowek na swoje rzeczy czyli ok 30 zł za wejście na godzinę na plaże, by postać trochę w ciepłej kałuży :)
A pogoda typowo madziarska - ponad 30 stopni, wiatru praktycznie nie ma i słonce szaleje.



Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+5)

niedziela, 18 sierpnia 2019

Niedziela.

Dzisiaj pojechałem do Budapesztu sprawdzić, jak tam świętują.
Po raz kolejny Madziarzy pokazali, że maja fantazję, zablokowali centrum miasta (rondo między Mostem Łańcuchowym a tunelem pod zamkiem) i tam ustawili główną estradę a całe wybrzeże aż do mostu Elżbiety zastawione straganami. Most Łańcuchowy też wyłączony z uchu i pozmieniane trasy autobusów i tramwajów.


Sery, papryka, wędliny, wino, miód - żadnej chińszczyny.

Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+4)

sobota, 17 sierpnia 2019

Święto - dzień pierwszy

Dzisiaj cały dzień kręciłem na rowerze się po starówce. Przed południem wszystko praktycznie nastawione na dzieciaki.
Wieczorem byłem na przedstawieniu o koronacji króla Beli IV a tak na prawdę to była skrócona do 1,5 godziny historia Węgier.

Dało się COŚ zrozumieć, nie rozumiejąc ani słowa :)

(Dzień 35+3)

piątek, 16 sierpnia 2019

Székesfehérvár czyli Alba Regia - pierwsza, historyczna stolica Węgier

W Szekesfehervar camping, z dziwną stroną internetową, z której nic się nie można dowiedzieć.
Grzebiąc po sieci dopiero na jakimś niemieckim portalu znalazłem dyskusję o tym campingu, chwalili że tani i fajny.

Dzisiaj u Madziarów zaczyna się długi weekend, bo 20 sierpnia mają swoje wielkie święto, Św. Stefana, patrona Węgier (na to się nastawiałem jadąc tutaj). Jutro idę na koncert - Koronacja króla.
Taka maja reklamówkę:



A wtorek, właśni 20, spędzę w Budapeszcie - podobno niesamowita impreza kończąca się wspaniałym pokazem ogni sztucznych.

Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+2)

czwartek, 15 sierpnia 2019

Sprawdzanie nowego termal campingu


Wygląda na to, że pogoda się uspokoiła, ruszyłem więc Mruczka. 
W maju, jacyś kamperowcy w Komarnie zachwalali inny słowacki termal camping, w Topolnikach, że fajny i tani, postanowiłem więc go sprawdzić. 
Camping taki sobie, nic szczególnego. 
Za wstęp na baseny trzeba płacić osobno, 4e. 
Jak wszystko zsumować, to wychodzi w moim przypadku 10,5e a prąd absurdalnie drogi (1,5e a w Komarnie 0,2e za 1 kW). 
Jest bar na miejscu ale też droższy niż w Komarnie. 
Woda 36-40 i śmierdzi siarkowodorem, jak w madziarskim Komarom. 
Bez sensu. 

Na jesienny wyjazd założyłem nowy album ze zdjęciami - https://photos.app.goo.gl/MnLy4s66Yyk2RpXx9 

(Dzień 35+1)

wtorek, 13 sierpnia 2019

Madziary to ciekawy kraj :)

W maju były tornada a teraz i upiorne upały i trzęsienia ziemi.


Przy takich temperaturach, to do basenu termalnego wchodzi się chyba dla ochłody :) 
Obiecują, że to koniec upałów, ale to nic pewnego. 




czwartek, 30 maja 2019

Pogoda majowa

U  mnie prawie przymrozki, w nocy było ledwie 2 stopnie. W Komarnie i Budapeszcie pada cały czas i prognozy zapowiadają deszcze jeszcze przez tydzień. W Debreczynie natomiast pojawiają się tornada.

Ciekawa ta wiosna


wtorek, 21 maja 2019

Wtorek, 21 maja


Koniec pierwszego wyjazdu.
W sumie 35 dni, ale zamiast cieszenia sie madziarami, walczyłem z rwą.
Teraz dwa tygodnie przerwy.

poniedziałek, 20 maja 2019

Poniedziałek, 20 maja


Całą noc padało, a w dzień co chwila pada i tak podobno ma być w następnych dniach. Siedzę tu już 4 tygodnie, chyba trzeba się zbierać do domu. W październiku i tak tutaj znowu chcę być

niedziela, 19 maja 2019

Niedziela, 19 maja


Wczoraj była ładna słoneczna pogoda, dzisiaj więcej deszczu niż słońca.
A lewa noga nadal "cudza"

sobota, 18 maja 2019

Sobota, 18 maja


Wreszcje obejrzałem zbiory tutejszego muzeum. W większości nastawione to muzeum na dzieciaki.
Wystawa dotyczącą czekolady tylko na plakacie, w realu ani śladu.

piątek, 17 maja 2019

Piątek, 17 maja


Niestety, plany majowe na Budapeszt padły.
Dzisiejszy spacer był z wymuszonymi przerwami a w planie był jeszcze langosz, ale nie dałem rady.
Plan na czerwiec też nieaktualny, chodzenie po górach odpada na razie. Są więc spore szanse, że Budapeszt nawiedzę w czerwcu, ale to zależy od mojej rwy. 

czwartek, 16 maja 2019

Czwartek, 16 maja


Rwa przeważnie samoistnie się cofa po 4-6 tygodniach.
Od wielkiego piątku, kiedy mnie dopadła, właśnie mijają 4 tygodnie. Wczoraj wieczorem z basenu wracałem niosąc laskę. Dało się.
Dzisiaj zaszalałem, najpierw "wyprawa" na basen bez laski a później wyjście do miasta z laską zlóżoną i schowaną w plecaku.
Ostrego bólu nie ma, ale lewa noga cały czas jest  "inna", ucisk na nerw jest cały czas.

środa, 15 maja 2019

Środa, 15 maja

Trzeci dzień pada, więc pełna monotonia. Po śniadaniu basen i gimnastyka. Później wyprawa na obiad, dzisiaj trafiłem na bryndzowe haluszki. Po odpoczynku w kamperze gimnastyka na sucho, odpoczynek i wieczorny basen. Kolacja i ... koniec dnia.
Prognozy pojazują, że weekend tutaj może być bez deszczu.

wtorek, 14 maja 2019

poniedziałek, 13 maja 2019

Światełko w tunelu


W sobotę łyknąłem tylko jedną tabletkę, a niedzielę przeżyłem już bez prochów. W niedzielę oba wyjścia na basen odbyly się bez "korkociągów".  Oczywiście obydwa były o lasce i bolało ale dałem radę.
Trzy godziny codziennej gimnastyki robi swoje 😊
Dzisiaj tak samo, bez środków przeciwbólowych, oba wyjścia na basen bez sensacji.
Zaszalałem i wreszcie dotarłem do langoszy robiąc po drodze drobne zakupy. Ostry ból złapał mnie tylko raz, na początku drogi,  dalej było już spokojnie.

niedziela, 12 maja 2019

Niedziela, 12 maja


Na głównym wejściu na basen wisi informacja, że jest awaria i basen zamknięty. To samo na wejściu od strony hotelu.
Od rana obserwuję camping - trzy kampery wyjechały, nikt nie wychodzi z campingu.
Postanowiłem sprawdzić na miejscu, co się dzieje a tam basen czynny, ludzie się moczą (chyba sami tubylcy), woda cieplejsza niż ostatnio i nawet znowu ma "prawidłowy zapach". Awaria wyszła na dobre.

sobota, 11 maja 2019

Sobota, 11 maja


Dzisiejsza "wyprawa" do Lidla była o wiele gorsza, niż wczorajsza, chociaż odległość taka sama. Ledwie wróciłem.
Na basenie awaria, zamknięty "do odwołania".

piątek, 10 maja 2019

Piątek, 10 maja


Zaszalałem dzisiaj. Poszedłem aż do pomnika św. Stefana. Przystanków wymuszonych bólem nawet nie zliczę, ale doszedłem. O dziwo, powrót był już o wiele spokojniejszy. W sumie przeszedłem dzisiaj 3 km.
Na jutro planuję podobną "trasę", do Lidla :) 

Moje "ćwiczenia", tylko, że ja to robię w basenie termalnym. 
O wiele łatwiej i przyjemniej, niż na łóżku. 
To co jest na końcu to jest właśnie to, co nazywam "korkociągiem". Takie wykręcenie (w pozycji stojącej, opierając się o laskę) pozwala i iść dalej niż 100 m. 


czwartek, 9 maja 2019

Czwartek, 9 maja

Wczoraj była śliczna pogoda, dzisiaj zimno, wieje i pada.
W taką pogodę, przed deszczem, najlepiej się schować w basenie.

wtorek, 7 maja 2019

Wtorek, 7 maja


Jestem zmęczony i wkurzony.
W Komarnie jestem od 3 tygodni i nie zjadłem ani jednego langosza, nie miałem jak dotrzeć do baru.
Leżeć mogę, siedzieć przeważnie też a z chodzeniem jest cyrk.
Pierwsze ok 100 m przechodzę bez problemów, a potem ból, jak by ktoś wbijał gruby gwóźdź w pośladek, udo czy łydkę albo we wszystkie trzy miejsca na raz. Mocne skręty w lewo, w prawo, na chwilę przerywają ten ból i pozwalają przejść ok 50 m i tak w kólko. Idąc na basen czy wracając mam przeważnie dwa takie postoje. Wyprawa do sklepu czy na obiad, to .... horror.
Jutro dzień wolny, więc więcej poleżę.

poniedziałek, 6 maja 2019

Poniedziałek, 6 maja


Niezła wiosna, nawet u Madziarów dzisiaj sypneło sniegiem.
Fajna jest ta knajpa myśliwska, wyczaiłem ją w zeszłym roku.
Zawsze są dwie zupy, rosół z makaronem i jakaś inna, dzisiaj była jarzynowa.
Trzy drugie do wyboru. Cena tylko o złotówkę większa, niż "U Ludwy"  w Głuchołazach.

niedziela, 5 maja 2019

Niedziela, 5 maja


Całą noc padało, cały dzień pada i z map wynika, że jutro będzie podobnie. Dobrze, że śnieg nie pada. 
Dużo kamperow wyjechało, nie wiem, czy to efekt niedzieli czy pogody.  Wyjechał też znajomy kamper ze Zlatych Hor.

sobota, 4 maja 2019

Sobota, 4 maja


Na różnych portalach o ischias piszą, że powinien sam odpuścić po 4-6 tygodniach, tylko jak ja mam to liczyć ?
Moje obecne problemy zaczęły się 9 kwietnia,  czyli 4 tygodnie temu ale dość szybko się to ustabilizowało. Niestety w Wielki Piątek się doprawiłem i od dwóch tygodni chodzenie to duży problem. Niestety, wygląda to niezbyt ciekawie.
Powrót teraz do domu niewiele da, nie byłbym w stanie dojść do lekarza  a tutaj mam przynajmniej  ciepłe kąpiele, które trochę pomagają. 
Ech, a takie plany miałem na maj ....

piątek, 3 maja 2019

3 Maja


Udało mi się dzisiaj dojść do centrum na obiad ale łatwo nie było. Rwa nie odpuszcza.,
Zupa o nazwie "barszcz" - smak niepowtarzalny.
Na drugie wziąłem smażonego suma (dobra ryba, nigdy nie jadłem) i "słowackie ziemniaki" (obgotowane plasterki wymieszane z podkiszoną cebulą, podawane na zimno).

czwartek, 2 maja 2019

środa, 1 maja 2019

1 Maja

Mam już dość, żarty się skończyły.
Trzeba się zająć na poważnie tą (Q) rwą kulszową.


wtorek, 30 kwietnia 2019

Wtorek


Wyprawa do centrum, trasa ok 1 km w jedną stronę ale to nie takie proste. Co 100-150 m muszę się zatrzymać i powykręcać jak korkociąg (dosłowne) by ból zelżał i by dało się dalej iść.
W aptece kupiłem nowy zapas przeciwbólowych i przy okazji zjadłem obiad u Hubertusa.
Pogodna paskudna, zimno i co chwila kropi.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Poniedziałek


Nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Boli dalej.
Mocno się ochłodziło, pada, wieje, paskudnie.
Pozytywny akcent to to, że dostałem dzisiaj "prezent od Jarosława Kaczyńskiego", w przelewie napisali, że to 1100 BRUTTO 😊

niedziela, 28 kwietnia 2019

Niedziela


Zaczyna być widać światełko w tunelu.
Z pięciu tabletek dzisiaj szedłem do jednej.
Może za kilka dni wyciągnę nawet rower ?

sobota, 27 kwietnia 2019

Sobota


W nocy padało, rano padało.
Całe przedpołudnie przeleżałem w kamperze.
Po obiedzie, na basenie, zrobiłem sobie taką gimnastykę, że byłem w stanie  przejść się na jarmark.

piątek, 26 kwietnia 2019

Piątek


Zaczynają się Dni Komarna. Impreza o wiele większa, niż jesienne korzo winne. Cały deptak zastawiony różnymi straganami.
Udalo mi sie dzisiaj dojść do rynku. Wczoraj do sklepu,  który jest w połowie drogi ledwie doszedłem. Niestety, o langoszach, które są po drugiej stronie centrum, na razie mogę zapomnieć.

czwartek, 25 kwietnia 2019

Czwartek


Znowu mocniej boli. Po porannym moczenie ledwie wróciłem do kampera.
Zmieniam leczenie. Mam lekarstwo, które, wg opisu
rozluźnia napięcie mięśni szkieletowych, rozszerza naczynia i poprawia ukrwienie.
I figa, w ogóle nie odczuwam żadnego działania.
Znam inne środki o podobnym działaniu które dodatkowo są smaczne.
Właśnie napiłem się słowackiego cydru.

środa, 24 kwietnia 2019

Środa

Tym razem miejsce na campingu się znalazło i nawet stoję tam gdzie chciałem, czyli przy samym pawilonie. 
Na pl gen Klapki stragany już ustawione,  nawet zegar naprawili.  Ledwie tam doszedłem, w basenie ciężko, bo z siedzeniem też mam problemy.  Najlepiej jak nogi są proste i nieobciążone, czyli jak leżę. 

wtorek, 23 kwietnia 2019

Wtorek


12:00
Wczoraj złożyłem markizę, zabrałem stolik, fotel i podłogę. Chodząc o lasce, nie było to trywialne. Dzisiaj poskładałem resztę, wyprowadziłem kota, zapłaciłem za camping (5 nocy kosztowało dokładnie 401 zł)  i pojechałem do Gyor, do Decatlonu.
Piątkowy nawrót problemów z kręgosłupem, to efekt siedzenia przy niskim stoliku (wys. 58 cm), na niskim foteliku. Kupiłem stolik wys. 70 cm i pasujące do niego krzesełko (razem ok 200 zł) - szkoda zdrowia.
Jedzie mi się ciężko, na siedząco cała  lewa noga boli. Te 50 km jakoś przejechałem, ale o powrocie do PL nie ma mowy.

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Poniedziałek


Drugi dzień spędzony w Mruczku. Wyjście do WC to problem wiec marszu na basen nawet nie ryzykuję. Jak leżę to niby jest lepiej ale stanie czy siedzenie to problem. Cały czas faszeruję się lekami ale jakoś  niewiele dają.
Nie wiem co dalej robić. Tutaj jest  prawie dwa razy drożej niż u Słowaków, więc jutro stąd wyjeżdżam. Poczekam do środy, najwyżej wrócę do domu, chociaż te Dni Komarna kuszą mnie.

niedziela, 21 kwietnia 2019

Niedziela, wędrujący dysk


Ten dysk w kręgosłupie to klasyczny turysta. Ciągle się przemieszcza i zmienia miejsce ucisku nerwu kulszowego.
Objawy mam klasyczne
https://www.mp.pl/pacjent/neurologia/choroby/150605,rwa-kulszowa

Jeszcze w Głuchołazach bolal mnie dół pleców
W piątek zaczęło sie od pośladków a wieczorem zaatakowało tylną część ud. Ból jak przy dużym skurczu.
Sobota  słabszy ból ud ale doszły łydki.
Dzisiaj dolna część łydek i lewa stopa.
Ciekawe, jak się ta wędrówka dysku skończy.

sobota, 20 kwietnia 2019

Sobota


Noc  była koszmarna. Poniżej pasa maksymalny skręt w prawo, powyżej pasa maksymalny w lewo. Tylko w takiej pozycji prawie nie bolało. 
Ok 200 m od campingu jest piekarnia.  Wyprawa rano po pieczywo to był wyczyn heroiczny.   

Po słowackiej stronie można zjeść obiad za ok 4,5e i wybór knajp spory. Tutaj na campingu jest bufet. Sznycel, ziemniaki i ogórek za ok 13e - ceny "niemieckie". 
Mam pieczywo, puszki rybne, płatki śniadaniowe - przeżyję do wtorku ☺

17:00
Camping pełen, głównie Czesi, trochę Niemców i Madziarów.  Koło mnie stoją Duńczycy.
Generalnie cisza i spokój, słychać świergot ptaków i jedną kobietę rozmawiającą przez komorkę tak głośno, że cały camping słyszy.
To niestety Polka 😞

czwartek, 18 kwietnia 2019

Wielki Czwartek

6:40
Wczoraj panie z hotelu tłumaczyły mi, ze dużo Czechów już dawno porezerwowało miejsca i to widać. Wczoraj przy mnie wjeżdżały dwa czeskie kampery, teraz przed campingiem stoją trzy przyczepki i kamper, sami Czesi. A camping już jest pełny. Mam nadzieję, że od wtorku będzie miejsce 😉

17:00
 Termy jak termy, woda ciepła i to wszystko. Jedna mała niecka z niby masażami, reszta tylko woda. Za to to, madziarskie źródło, można nazwać "wielkanocnym", intensywny zapach siarkowodoru, czyli zgniłych pisanek. Po porannej kąpieli śmierdzę sobie cały czas. Byle do wtorku 😉
Obiad i bankomat zaliczyłem w Gyor (podobają mi się te darmowe pociągi) a że jutro dzień wolny, sklept pozamykane to wracając zrobiłem zakupy.
Jutro gotuję na campingu.

środa, 17 kwietnia 2019

Dyskoteka

Tydzień temu znowu mi wypadł dysk.  Koszmar. 
Wstać z łóżka to sztuka a zakładanie skarpetki to .... szkoda słów. 
Wszystko wskazywało na to, że wyjazd świąteczny odpada. 
Wczoraj się zawziąłem i udało mi się wstawić skuterek do garażu a nie bylo to proste. 
A gdzie można lepiej leczyć kregoslup, jak nie w termach ? 
Szczęśliwie dojechałem do Komarna i od jutra moczenie.
Zdjęcia w katalogu Mruczek2019 - link na górze strony.  
**********
Ups. Cały camping zajęty, nie wezmą mnie. 
Nocleg na parkingu a jutro zobaczymy jak wygląda sytuacja po drugiej stronie Dunaju. 

sobota, 24 listopada 2018

niedziela, 14 października 2018

Ta ostatnia niedziela . . .

Niby słoneczko świeci ale wiatr coraz chłodniejszy. Czuć zbliżający się front chłodny. A i na campingu ludzi jakby mniej.

Ciekawy mają sposób liczenia tutaj. Bilet wstępu na basen termalny kosztuje 4,30e a pobyt osoby dorosłej na campingu to 5e, czyli realnie za sam camping płaci się 70 euro centów.

piątek, 12 października 2018

Znowu Budapeszt

Tym razem pojechałem po porannych kąpielach. Pociągi na trasie Gyor - Budapeszt jeżdżą dokładnie co godzinę w obie strony, więc można się dopasować.  Przez 4 godziny  trochę pochodziłem, przypomniałem sobie kolejne fajne miejsca.

Zastanawia mnie ilość kontroli biletów,  do której, jak zauważyłem, madziarzy są przyzwyczajeni.
W pociągu to normalne, ale w mieście raz sprawdzali w tramwaju, raz w autobusie a w metro zawsze przy wejściu stoi kilku kontrolerów i wszyscy przechodzący pokazują bilet.
Zabytki pięknie wyczyszczone, odlizane, wszędzie wiele różnych barów, knajpek itp.  Trzeba będzie przyjechać do Budapesztu na kilka dni.

czwartek, 11 października 2018

Rachunki

Robiłem dzisiaj zakupy na sobotę i niedzielę i okazało się, że rozsądny obiad kosztuje ok 3 euro. Gotowy kotlet 100 g czy pieczone udka kurczaka, to 1,5 e (najtańsza pozycja, inne są po 2 i więcej).  Jakieś pomidory buraczki czy surówka ponad 1 e. Do tego ryż który trzeba ugotować, mięso podgrzać i wychodzi ok 3e. Obiady w ramach 5zw MENU, w tym roku to 3,60, jest zupa i nie trzeba zmywać. W soboty i niedziele tego nie ma i wtedy obiad jest droższy.
Zacząłem liczyć globalny koszt pobytu tutaj. Postój na campingu, poza sezonem to 9,55e. Obiad niech będzie to 3,60e.
Śniadania, kolację, jak w domu.
Doliczając prąd (rozliczany licznikiem) wychodzi za dobę około 14e i za miesiąc 420e, czyli ok 1800 zł. śniadania i kolacje, ciasta, lody itp niech to będzie ok 10 zł dziennie czyli 300 za kiesiąc. Do tego jeszcze koszt dojazdu to ok 400 zł.
I tak mam łączna kwotę 2500 zł za cały miesiąc.
W tym są jeszcze nielimitowane kąpiele termalne.

środa, 10 października 2018

Komarno, twierdza

Od rana lata i hałasuje helikopter, więc postanowiłem sprawdzić, co się dzieje. Otóż w twierdzy dzisiaj jakaś uroczystość połączona z pokazami antyterrorystów. Policji, miejskiej policji i panów w kominiarkach zatrzęsienie, parking przed hotelem pilnowany jak nigdy.
Policjanci, których zagadałem namówili mnie na wejście do środka.
Wszedłem, pooglądałem, nic się ciekawego nie dzieje, na scenie jakiś zespół się produkuje.
Sprzętu niewiele, więc pewnie główna atrakcja to będzie hałasujący helikopter.

Po pół godziny czekania, postanowiłem wyjść i tu ZONK. Teren gdzie zgromadzono publiczność szczelnie ogrodzony płotkami, obsadzony terrorystami, praktycznie zakładnicy :) Pytam się ochroniarzy, jak wyjść - nie da się, trzeba czekać do końca imprezy czyli gdzie do 13 :)
Dopiero jakiegoś medyka udało mi się przekonać, że chcę wyjść, od się dogadał z jednym antyterrorystą, a ten po konsultacjach z kilkoma zwierzchnikami, osobiści odprowadził mnie do już zamkniętej bramy. A za bramą stoją chętni by wejść i ich też już nie wpuszczają :)
KABARET, normalny kabaret :) :) :) 

wtorek, 9 października 2018

Székesfehérvár

Wreszcie udało mi się pooglądać najstarsze miasto Węgier i ich pierwszą stolicę. Kiedyś Mruczkiem wjechałem do niego ale nie udało się znaleźć bezpiecznego miejsca na zaparkowanie i zrezygnowałem. Miasto, a raczej jego starówka ma swój urok, swój czar.

Pociąg do i z Székesfehérvár jeździ dwa razy dziennie.

Nie chciałem czekać do wieczora na pociąg powrotny - wybrałem więc drogę przez Budapeszt :)
I jeszcze udało mi się pomoczyć w basenie po powrocie.

poniedziałek, 8 października 2018

Poniedziałek

Chmur jeszcze trochę było ale ciepło się robi z godziny na godzinę.
Jadąc dzisiaj na koniec Komarna do sklepów  natknąłem się na stertę orzechów włoskich.

Leżały na trawie, koło drogi, tak, jakby ktoś celowo je tam pozbierał. Niewiele myśląc załadowałem całą torbę - będzie na zimę i przyszłoroczne taratory :)

niedziela, 7 października 2018

Pochmurna, leniwa niedziela

Pieczone udka kurczaka, miska ryżu i pomidorki - pyszny obiadek.
I oczywiście rano i po południu basen

sobota, 6 października 2018

I znowu Győr

Po porannych kąpielach pojechałem znowu do Győr - za darmo, sympatycznym pociągiem, żal by było nie skorzystać.

Zaliczony obiad i kolejne dwa geocache.

piątek, 5 października 2018

Darmowe przejazdy

U Madziarów koleje (osobowe) są dla seniora za darmo. Za miejscówkę w IC trzeba dopłacić (na trasie do Budapesztu to ok 400 ft czyli 5 zł. Miejscówka na pośpieszny do 175 ft. Do ewentualnej 1 klasy tez konieczna jest dopłata.
Na Słowacji też podróżowanie pociągami dla seniora (już od 62) jest darmowe, ale ..... trzeba sobie wyrobić kartę podróżnego (wymagane aktualne zdjęcie) i później na każdy wyjazd trzeba pobrać w kasie odpowiedni, darmowy bilet.
Tak się zastanawiam, czy warto szukać zakładu fotograficznego ?  :)

czwartek, 4 października 2018

Budapest

Powtórzyłem po ponad 40 latach ten sam manewr, czyli jednośladem ze Słowacji na dworzec kolejowy i pociągiem do Budapesztu.
Super się jeździ za darmo - w pociągu tylko pokazałem DO, w metrze dwa razy trafiłem na kontrolę biletów - też tylko pokazałem dokument i spokój.
Metro, autobusy, tramwaje (ten zębaty też) za darmo dla seniora :) W sumie wydałem dzisiaj 3 tys forintów czyli ok 40 zł - kawa rano, bilet na kolejkę pionierską, obiad i kawa przed wyjazdem. Sam bilet kolejowy w jedną stronę to 2.200 ft :)
Budapeszt jest jak zawsze piękny.

Chyba na wiosnę trzeba będzie na kilka dni do niego zawitać.

środa, 3 października 2018

Środa

I znowu mi się udało między kolejnymi falami deszczy zrobić zakupy.

Mam nadzieję, że jutro będzie spokojniej, bo mam pewne plany :)

wtorek, 2 października 2018

Wtorek

Prawie cały dzień pochmurno, trochę padało. Po południu krótka ulewa, później tęcza i niebieskie niebo.


Teraz widać gwiazdy, ciekawe, jaka jutro będzie pogoda.

poniedziałek, 1 października 2018

Poniedziałek

Zimno, mało słońca. Niestety nie wypaliły wieczorne kąpiele - myją basen i wymieniają wodę.
Za to poradziłem sobie z dahonkiem, Od dłuższego czasu mam problemy z przerzutką, od kilku dni jeździłem praktycznie ja jednym biegu.Planowałem oddać go do naprawy po powrocie ale sam pogrzebałem i wygląda na to że dałem radę :)
Jutro ma podobno padać :(

niedziela, 30 września 2018

Bardzo leniwa niedziela

Niby słoneczko świeci, ale zimno a jak trochę powieje to nawet lodowato.
Poza moczeniem się w basenie, wypadem do Billi po pieczona udka na dzisiejszy i jutrzejszy obiad - cały dzień spędziłem  na campingu.

sobota, 29 września 2018

Madziarska sobota

Od rana wieje i wieje, aż musiałem znowu złożyć markizę, nie będę ryzykował połamania czy wyrwania.
Okazuje się, że nie tylko cała komunikacja miejska w Budapeszcie jest dla seniorów 65+ darmowa ale i cała komunikacja kolejowa, w całym kraju jest dla nas za darmo. W IC trzeb wykupić tyko miejscówkę za niecałe 10 zł i można szaleć :) Przetestowałem to dzisiaj na trasie do Győr. Pół godziny eleganckim osobowym, nawet z działającym WiFi.

Trochę pochodziłem po mieście, sporo się poprawiło od mojego ostatniego tam pobytu ale wiatr skutecznie przeszkadzał w spacerze.

piątek, 28 września 2018

Komarno, piątek

Ustawiana wczoraj w Komarom estrada dzisiaj zniknęła. Nie mam pojęcia co to była za impreza, nie widziałem żadnego plakatu i na stronie miasta też nie ma żadnej informacji. Trudno.
Dzisiaj ciepło, chyba ponad 20 stopni nawet było więc zaszalałem - ponad 20 km na dahonku :)

Prognoza na weekendmówi, że będzie dalej bezchmurnie chociaż już nie tak gorąco jak dzisiaj, zobaczymy.

czwartek, 27 września 2018

Komarno, czwartek

Słoneczko świeci, wiatru nie ma ale lodowato.
W sobotę i niedziele szykuje się wielkie święto fortecy po stronie węgierskiej. Pokazy militarne, konkurs gotowania gulaszu.

A w centrum Komarom budują jakąś scenę i stawiają budki handlowe. Nigdzie nie znalazłem żadnej informacji co to ma być, trzeba będzie dzisiaj podjechać i powęszyć co to ma być.

środa, 26 września 2018

Komarno, środa

No i wypogodziło się. Niebieskie niebo, wiaterek ledwie ledwie - tylko zimno.
Rano, po śniadaniu, dogrzewanie w basenie, później już chłód nie straszny. Pod wieczór, przed kolacją powtórka basenu i jest super
Pod pozorem zakupów przejechałem sobie na dahonku ponad 12 km.

Na obiad wreszcie skończyłem ryż, który przejeździł Mruczkiem chyba 5  lat :)

Trzeba kupić nową porcję.

wtorek, 25 września 2018

Komarno, wtorek

Wieje, zimno, paskudnie. Na szczęście jest basem z ciepłą wodą.
Śnieg w Tatrach, śnieg na Pradedzie, na Snieżce a jutro w nocy może i tutaj będzie poniżej zera.
Dla odmiany dzisiaj na obiad poszedłem do knajpy. Za 3,60 solidny obiad w Hubertusie.

Tzw kotlet Holsztyn, czyli smażony kotlet schabowy z jajkami sadzonymi na wierzchu i opiekane ziemniaczki.
Pewnie jeszcze do nich zajrzę na obiad.

poniedziałek, 24 września 2018

Poniedziałek

W nocy wiało jak dzikie, po nocy składałem markizę, i padało. Rano nawet się wypogodziło, udało się porobić małe zakupy i tu i po madziarskiej stronie. 

Ledwie zjadłem obiad, przyszły kolejne ciemne chmury i znowu pada.
Jutro  ma być podobno już trochę spokojniej.

niedziela, 23 września 2018

Niedziela

Jak to na termach, czyli woda, lenistwo, woda,  lenistwo :)
Dzisiaj jeszcze na dahonku zaliczyłem dwa cache. Udało się między deszczami. Jutro trzeba się wybrać na drugą stronę Dunaju po nową porcję winogron.

sobota, 22 września 2018

Komarno

Zgodnie z zapowiedziami - zimno, pada, wieje. Za to woda w basenie ciepła, więc na taka pogodę w sam raz.
Niewiele się zmieniło przez rok, może oprócz cen - tzw menu, czyli obiady droższe o ok 10% w porównaniu do zeszłego roku.