Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kecskemet. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kecskemet. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 14 października 2013

Dalej, w drogę

9:00
Pół nocy walczyłem z bzykaczami. Nie tylko małe muszki się pojawiły wraz z ciepłym, powietrzem, komary też postanowiły pożerować na mnie. Za to na campingu już zima w pełni, wody na placu nie ma, wyłączyli, krany pootwierali, wyjadę chyba bez dolania wody bo nosić w konewce, z kuchni, nie mam ochoty.
Plan na dzisiaj: przez Szolnok i Kecskemet do Kiskunmajsa, gdzie jest camping i oczywiście termy. Miejsce to mocno zachwalali rodacy których spotkałem w Hajduboszormeny. Zobaczymy jak tam jest. Najwyżej przeniosę się kilka kilometrów dalej, do Kiskunhalas, na camping z termami, na  którym byłem w zeszłym roku.

19:00
Śliczną pogodę mam dzisiaj, można powiedzieć, że wreszcie "węgierską" - w Kecskemecie , o 14 termometr pokazywał nawet 27 stopni. Tutaj, w Kiskunmajsa, o 18 było już tylko 20.
Camping ładny, duży, kąpielisko widać że niedawno odremontowane. Wyobrażam sobie, co tutaj się dzieje w sezonie, jakie dzikie tłumy tu krążą. Liczą tutaj inaczej niż na innych termach, w opłacie za camping nie ma wejścia na termy - tam trzeba kupować bilet osobno.
Cena, jak się policzy wszystko razem - mniej więcej taka jak na  innych obiektach - gdybym siedział tutaj kilka dni, to za każdy zapłaciłbym niecałe 4 tys forintów.



Dzisiejsze fotki.

środa, 26 września 2012

Ópusztaszer

Już o 22 wyłączyli fontannę, kurant nie zagrał ani o 22 ani o 6 rano więc miałem cichą i spokojną noc. Na śniadanie przeniosłem się pod MCDonalda.


Co będę robił jutro i pojutrze, jeszcze dokładnie nie wiem, za to wiem prawie na pewno co będę robił w sobotę i niedzielę. Jest okazja zobaczyć osobiście Viktora Orbana i prawdziwy (a nie dla turystów) węgierski folklor - Szent Mihály-napi Forgatag, szeptember 29.
Z tego co wyczytałem, oprócz degustacji potraw węgierskich, przefermentowanego soku z winogron :) będą też różne pokazy, np psów pasterskich.

18:00
Gorąco, słonce świeci a ja połaziłem po tym obiekcie ponad 4 godziny i jestem padnięty. Nie przepadam za skansenami, są przeważnie nudne, monotonne a ten jest trochę inny, żywy. W wiejskim obejściu są prawdziwe kury, gęsi, bydło, suszy się papryka, cebula itp. organizowany jest tutaj specjalny program dla szkół - zajęcia w skansenie ale zajęcia w odpowiednim stylu. Sam dzisiaj widziałem w starej szkole lekcje prowadzona przez nauczyciela ubranego w togę, z czcinką w ręce  który kazał dzieciakom siedzieć z rękami założonymi do tyłu. W ulotce reklamowej są zdjęcia jak dzieciaki w ramach tego programu biorą udział w różnych pracach domowych - świetny pomysł.
Teren spory, dużo chodzenia i oglądania ale warto.


Główną atrakcja jest ogromny obraz pokazujący historię madziarów (obraz z stylu Panoramy Racławickiej). W restauracji obrazu pomagała ekipa polskich specjalistów, która pracowała właśnie przy  wrocławskiej panoramie.
Jestem padnięty, ledwie żywy ale zadowolony. Już sobie wyobrażam, co się będzie działo w sobotę, na tej plenerowej imprezie.


Dzisiejsze fotki.