Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Győr. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Győr. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 21 października 2019

Poniedziałek

Najcieplej w październiku u Madziarów było w 1935 roku - 23,5 stopnia. Dzisiaj ten wynik został pobity - było dokładnie 28 stopni.  Tutaj, w Komarnie było dzisiaj "tylko 26".
Pavel zdezerterował, został na campingu więc sam pojechałem do Győr.
Poprzyglądałem się dokładnie przystankowi autobusowemu na dworcu w Komarnie i okazuje się, że jest jednak autobus jeżdżący przez granicę.


Obiad, drobne zakupy i powrót do Komarna.
Kolacja wspólna (Pavel mnie zaprosił na grilla), kurczak z rusztu i grog.


Jutro już basen działa normalnie, tzn pd 9:30 do 20:30 a pogodę zapowiadają podobną do dzisiejszej.


(Dzień 35 + 68 = 103)

poniedziałek, 14 października 2019

Poniedziałek

Śniadanie, poranny basen, wyjazd ma miasto, na spacer i langosza.



Na obiad pojechałem do Madziarów, do Győr.
Później spacer po starówce, kawka i powrót na camping.
Wieczorne moczenie się i ..... minął kolejny dzień.

(Dzień 35 + 61 = 96)

wtorek, 8 października 2019

Wtorek, Komarno dzień 7

NFZ każe mi czekać na sanatorium co najmniej rok, muszę więc sam się zająć swoim zdrowiem, taka gimnastyka w basenie termalnym bardzo mi pomaga. Typowy turnus sanatoryjny trwa 3 tygodnie a ja tutaj jestem dopiero tydzień, więc jakie wracać, Panie Heniu, jakie wracać 😀

Na obiad pojechałem do Madziarów (polubiłem madziarskie pociągi), do Győr. Zjadłem, pospacerowałem po starówce, kawę wypiłem i powrót. Pociąg na tej trasie rozpędza się do 160 km/h, jazda Komarno-Győr trwa niecałe 30 minut.


Za chwilę idę się moczyć i tyle na dzisiaj.

(Dzień 35+55)

wtorek, 23 kwietnia 2019

Wtorek


12:00
Wczoraj złożyłem markizę, zabrałem stolik, fotel i podłogę. Chodząc o lasce, nie było to trywialne. Dzisiaj poskładałem resztę, wyprowadziłem kota, zapłaciłem za camping (5 nocy kosztowało dokładnie 401 zł)  i pojechałem do Gyor, do Decatlonu.
Piątkowy nawrót problemów z kręgosłupem, to efekt siedzenia przy niskim stoliku (wys. 58 cm), na niskim foteliku. Kupiłem stolik wys. 70 cm i pasujące do niego krzesełko (razem ok 200 zł) - szkoda zdrowia.
Jedzie mi się ciężko, na siedząco cała  lewa noga boli. Te 50 km jakoś przejechałem, ale o powrocie do PL nie ma mowy.

sobota, 6 października 2018

I znowu Győr

Po porannych kąpielach pojechałem znowu do Győr - za darmo, sympatycznym pociągiem, żal by było nie skorzystać.

Zaliczony obiad i kolejne dwa geocache.

sobota, 29 września 2018

Madziarska sobota

Od rana wieje i wieje, aż musiałem znowu złożyć markizę, nie będę ryzykował połamania czy wyrwania.
Okazuje się, że nie tylko cała komunikacja miejska w Budapeszcie jest dla seniorów 65+ darmowa ale i cała komunikacja kolejowa, w całym kraju jest dla nas za darmo. W IC trzeb wykupić tyko miejscówkę za niecałe 10 zł i można szaleć :) Przetestowałem to dzisiaj na trasie do Győr. Pół godziny eleganckim osobowym, nawet z działającym WiFi.

Trochę pochodziłem po mieście, sporo się poprawiło od mojego ostatniego tam pobytu ale wiatr skutecznie przeszkadzał w spacerze.

poniedziałek, 22 września 2014

Gyor - Komarno

18:45
Tak jak planowałem wcześniej, wróciłem do Komarna, ale tym razem wybrałem trochę dłuższa trasę.
Najpierw pojechałem ok 25 km na południowy wschód, do Opactwa benedyktyńskiego Pannonhalma, obiektu wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pusto, cicho, była tylko jedna wycieczka. Grupy są oprowadzane przez przewodnika mówiącego po węgiersku, w innych językach dostaje się automatycznego, elektronicznego przewodnika do powieszenia na szyi.
Później pojechałem dalej na południowy-wschód do  Kisber pooglądać park miniatur, czyli mini-Węgry, jak sami to nazywają. Bałem się, że będzie to kolejny koszmarek, jakich już kilka widziałem, ale nie, byłem miło zaskoczony. Wykonanie ładne, każdy obiekt krótko opisany po węgiersku, angielsku i niemiecku, teren ogrodzony, jest pan pilnujący wszystkiego ale wstęp wolny. Bardzo sympatyczne miejsce, polecam.
W Kisber zaszalałem, w restauracji gdzie było WiFi i nawet menu pisane po polsku (jak mi powiedział szef knajpy - dużo polaków się u niego pojawia, możliwe że różne pielgrzymki tam zaglądają). Zamówiłem zupę cebulową (zupełnie inna niż te które znam ale smaczna) i jedna z moich ulubionych tutaj potraw, czyli Cigánypecsenye z charakterystycznym grzebieniem na wierzchu:) To szaleństwo kosztowało mnie aż 2.000 ft (czyli jakieś 27 zł).
Zaraz obok Kisber jest miejscowość Ászár a w niej kolejny park miniatur (dość sporych) skansenu. Niestety, w poniedziałek zamknięte ale wszystko można pooglądać przez płot.

Później już pojechałem prosto do Komarom/Komarna. pani w recepcji bardzo się zdziwiła, że znowu tu jestem a na campingu więcej kamperów już kilka dni temu.

Na stronie tego kąpieliska można o nim poczytać. Jest tez kamera on-line i wirtualny spacer po basenie i po campingu.



Dzisiejsze fotki.

niedziela, 21 września 2014

Gyor, niedziela

9:00
Wczorajsza dzień był bardzo sympatyczny. Z tego co zrozumiałem (a tłumacz G jak zawsze gada zagadkami) to był on poświęcony głównie folklorowi rejonu Hortobagy i hajdukom z Debreczyna. Występ zespołu (od 19:30 do 21) zrobił duże wrażenie nie tylko na mnie.
Organizm nieprzyzwyczajony do mocnego alkoholu (palinka miewa 50 albo i 55%) bardzo szybko reaguje na te madziarskie przysmaki. Wypiłem 0,2 brzoskwiniówki i 0,2 ciemnych winogron. Później solidna porcja tłustego leczo i było OK.
Dzisiaj rano mają być jakieś interaktywne zabawy dla dzieci, później, od 14:30 trzy różne zespoły (kapele) ludowe. A na koniec, o 19, jako ukoronowanie całej imprezy, Magyar rapszodia w wykonaniu Madziarskiego Narodowego Zespołu Ludowego (pewnie coś w rodzaju naszego Mazowsza). I to ma trwać 2 godziny :)
Pogoda zapowiada się śliczna, oby wytrzymało do wieczora. Wczoraj wieczorem, jak szedłem od autobudu na camping, grzmiało, błyskało, ale przeszło bokiem. Za chwilę się zbieram, przenoszę się bliżej centrum. Znalazłem na deptaku jedno dostępne WiFi (bank OTP), więc już nie muszę tutaj płacić.


(pisane o 22:00)
Kilka przemyśleń.

Przez trzy dni kręciłem się po całej starówce, po okolicznych placach i ulicach i nie zauważyłem żadnego radiowozu, żadnego policjanta. Fakt, na rynku było sporo ochroniarzy, ale nie rzucali się w oczy. I nie mieli chyba wiele pracy, ja nie widziałem żadnej ich interwencji. Mogłem podejść dowolnie blisko estrady, wręcz pomacać instrumenty muzyczne, zajrzeć w różne zakamarki. Byłem pilnie obserwowany, ale nikt mnie nie przeganiał, nikt mi tego nie bronił. Było po prostu normalnie. Dwa lata temu przeszedłem koło madziarskiego premiera Orbana w odległości mniejszej niż metr i też ochrona tylko patrzyła. Zresztą nie byłem jedynym, Orban zwyczajnie przechodził między ludźmi.
Dlaczego u nas nie może byc tak samo, nie może być normalnie?
Estrada postawiona w rynku, tuż przy wejściu do kościoła. Na estradzie co jakiś czas mini konkursy dla publiczności. Nagrodą dla dorosłych był kieliszek palinki do wypicia na miejscu.
Przez trzy dni ludzie kupowali palinkę nie tylko w butelkach, do domu, ale kieliszkami, do wypicia na miejscu (ale pijanych nie widziałem).
I jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Było normalnie - dlaczego u nas tak nie może być ?

Dawkę folkloru madziarskiego dostałem sporą. W ogóle nie ma porównania, do tego co oglądałem w zeszłym roku w Tokaju. Trzeba ten festiwal w Gyor wpisać na stałe do kalendarza.


Dzisiejsze fotki.

sobota, 20 września 2014

Gyor

9:45
Pogoda się zrobiła typowo letnia, ciepło, czyste niebo. Na jutro zapowiadaja podobną, a od poniedziałku spore ochłodzenie i deszcz. Mnie niepokoi to zbiorowisko chmur nad Serbią i Chorwacją.
Jak wróciłem wczoraj wieczorem na camping okazało się, że włączyli WiFi (podejrzałem, działa na telefonie), może dlatego, że dojechali też inni goście. Jeden domek zajęty i było dwóch rowerzystów, z namiotami.
Mam tutaj sieć, więc zostaję, nie przenoszę się, a dzisiejsze zdjęcia powysyłam wieczorem.

Okazuje się, że tutaj jest jeszcze jedna impreza. Poza świętem kultury (folkloru), festiwalem palinki, dzisuaj i jutro sa dożynki. Zaraz wskakuje na rower i jadę do miasta oglądać.

17:00
To co mi się najbardziej podoba w takich imprezach, jak ta dzisiejsza, to autentyczność. Widać, czuć, że robią to Madziarzy dla Madziarów, że nie jest to pokazówka, jaką sie robi dla zagranicznych turystów. Wszyscy się świetnie bawią, i występujący i oglądający. Często publiczność podśpiewuje razem z występującymi.
Przed południem występował jeden zespół ludowy, później była przerwa do 15. Teraz leci cały blok folklorystyczny, zespół za zespołem, wszyscy tańczą, śpiewaną, szaleją na estradzie. Podobno jest to festiwal palinki, ale mam wrażenie, że to co się dzieje na estradzie wzbudza o wiele większe zainteresowanie i gromadzi o wiele więcej ludzi, niż stoiska producentów palinki.
Wracam teraz na camping, zostawiam rower i przesiadam się na autobus. Ostatni powrotny mam o 22:30, a jak nie zdążę, to najwyżej zrobię nocny, 3 kilometrowy spacer.

21:00

egészségedre


Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.
Lám az enyém,
lám az enyém sötét kék,
Mégse vagyok a babámnak
elég szép, (mert)
Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.

Bár az enyém nem egészen
sötét kék,
Mégis ragyog, ha beáll a
sötétség, (mert)
Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.

Ha nem vagyok a babámnak
elég szép,
Üsse meg a válogatott
nehézség. (mert)
Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.



Dzisiejsze fotki.

piątek, 19 września 2014

Gyor

15:00
Byłem bardzo ciekaw, ile zapłacę za prąd i tak jak podejrzewałem, kwota była rozsądna. Za 7 dni wyszło wg licznika 4,75€, czyli koło 20 zł, za tydzień. Dlatego denerwuję się, jak mi każą płacić nawet i 30 zł za dzień.
Dojechałem do Gyor, znalazłem camping - jest jaki jest. Czysty, posprzątany ale kartą nie zapłacę, internetu nie ma. Ma spory plus, relatywnie tani, za noc bez prądy zapłacę 2400 ft (kurs jest 1€=310 ft).

17:30
Z internetem lipa. Tam gdzie rok temu działał, teraz nie na. Jedyny dostępny znalazłem w McD, ale tylko mogę coś napisać, zdjęć nie puszcza.
Znalazłem rozsądne miejsce, po drugiej stronie rzeki i chyba się jutro przeniosę. Z campingu jest 3 km, a jak zechcę spróbować jakiejś palinki, to rower odpada.
Na estradzie są jakieś zawody, np we wbijaniu gwoździ, deptakiem przeszedł uroczysty pochód ze sztandarami, czyli impreza powoli się rozkręca.


Dzisiejsze fotki.

niedziela, 27 października 2013

Pożegnanie z Madziarami

Rano zajrzałem na jarmark, ale część stoisk zniknęła jeszcze wczoraj wieczorem, następne zwijały się od rana, działały już tylko niektóre. Spotkałem trzeciego Polska handlującego na jarmarku, po rzeźbiarzu i wytwórcy kapci, dzisiaj był właściciel stoiska ze zniczami.
Dzisiaj była zmiana czasu, więc basen był dostępny dopiero od 11 starego czasu, popluskałem się na zapas - następne porządne mycie dopiero w Mszczonowie.
Wyjechałem ok 13, za dwie noce, z prądem, kąpielami i (niby) WiFi zapłaciłem 19,70€, więc całkiem przyzwoicie. Dzisiejsza trasa niewielka ok. 80 km z dłuższym postojem w Gyor. Wiele razy przejeżdżałem przez to miasto, ale nigdy nie byłem w centrum, a warto. Zwłaszcza teraz, gdy starówkę kończą odnawiać, porobiono same ciągi piesze więc można się snuć po centrum. Z zaparkowaniem jest problem, nawet dzisiaj, w niedziele musiałem długo szukać miejsca, ale się udało.
Na noc dojechałem do Mosonmagyarovar, znane i sprawdzone miejsce pod McD. Jutro, trochę przez Austrię, do braci Czechów. Do Jihlavy. W rynku jest duży parking, obok McD więc nie powinno być problemów z noclegiem.


Dzisiejsze fotki.