(pisane 31.08.2014, godz. 20:00)
Ciężko jest bez sieci .... :)
Połaziłem trochę po starówce, nawet przestało padać i słońce chwilami nieśmiało wyglądało zza chmur. Wiele budynków niedawno odnowionych, pomalowanych i wszysto wygląda uroczo.
Zaszalałem i w lodziarni zamówiłem "bananową fantazję" - porcja mnie pokonała, nie byłem w stanie wszystkiego zjeść. Za to mam kolację z głowy.
Żeby nie było za dobrze, to padła mi chyba karta pamieci w telefonie. Niby drobiazg, ale na niej miałem mapy off-line do locusa a co gorsza, na niej zapisywałem wszystkie zdjęcia. Szkoda :(
Na stellplatz'u w Bautzen tłum camperów, razem z Mruczkiem jest teraz 11 sztuk - jeden holenderski i dziewięć niemieckich.
6:00
Odpukać, nie pada, ale całe niebo zachmurzone. Mam nadzeję, że ten front sobie poszedł.
Po spokojnej nocy, na śniadanie przeniosłem się pod McD, tzn śniadanie w Mruczku, w McD wypije tylko kawę i może uda się ściągnąć utracone mapy.
11:00
Mała zmiana planów. Chciałem najpierw jechać na Basteje, ale chmury nisko, trochę kropi, bez sensu w taką pogodę, i tak niewiele byłoby widać. Podjechałem kilka km dalej, Bad Schandau. Zaparkowałem pod wieżą widokową, koło tutajszych term (15€ za 2 godz) i teraz siedzę w tramwaju.
Jedyna linia górska, 8 km długości. Bilet w obie strony kosztuje 8€ (w jedną kosztuje 5€) i mogę cały dzień jeździć w górę i w dół. Tramwaje odjeżdżają co pół godziny i pół godziny trwa jazda w jedną stronę.
Hi hi, na górze, przy wodospadzie, darmowe WiFi za samo podanie emaila :)
17:00
Rano nie dojechalem do Rathen, na prawy brzeg, to po południu zaatakowałem od lewej strony. W Googlu widać duży parking i tam planowałem nocleg. Niestety, kamper na parkingu nocować nie może, odsyłają na stellatz (czytałem wcześniej w sieci - postój, z prądem, za jedyne 15€). To na parkingu przy ostatnim przystanku tramwaju, parkowanie za całą dobę 4€ i nie ma zakazu dla kamperów. Napędzanie klientów jednemu człowiekowi.
Wkurzyłem się i pojechałem do Mezni Louka, już po czeskiej stronie. Tutaj śmiesznie, jest parking, na nim WC, za dzień postoju kampera 200 Kc, a na campingu, zaraz obok - 200 kamper, 70 dorosły (prąd drogo liczą, 140 Kc, czyli prawie 6€, więc się nie podłączyłem) ale mam porządne sanitariaty i umywalnię. Na razie pada, więc znowu siedzę w knajpie.
Oby jutro nie padało, bo są conajmniej dwie rzeczy warte zobaczenia: największa w Europie brama skalna (Pravicka brana) do której się idzie ścieżką Gabriela. W sumie około 3 godziny.
Drugie ciekawe miejsce to Dziki Przełom (Divoka souteska), którą częściowo pokonuje się łódką - w sumie niecałe dwie godziny.
Mruczek już odstawiony, więc mogę. Siedzę w knajpie, gdzie opócz piwa jest internet, powysyłałem już wczorajsze, zaległe zdjęcia.
Dzisiejsze fotki.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Niemcy. Pokaż wszystkie posty
poniedziałek, 1 września 2014
niedziela, 31 sierpnia 2014
Niemcy
10:00
Rano nawet świeciło słońce, teraz niebo się zaciągnęło i pada. Prognozy mówią, że tak ma być cały dzień. Mam nadzieję, że jutro się trochę poprawi, bo chodzenie po górach, nawet tych niskich, w deszczu nie należy do przyjemności.
Dzisiaj w planie niewielki odcinek, zaledwie 50 km do Budziszyna, więc nie mam powodów by się śpieszyć.
Tutejszy jarmark inny, niż ten trójmiejski, czuć więcej luzu, spokoju, nastroju relaksu i zabawy. Gdyby jeszcze nie ten gotycki alfabet i język niemiecki ... :)
Świetnie się spisywał googlowy tłumacz (wersja off line, ściągnąłem wcześniej słownik niemiecki), więc mogłem rozszyfrować np jakie wina sprzedają :)
14:00
Rozpadało się na dobre. Dojechałem do Budziszyna, zaparkowałem koło starówki (niedziela, więc i pusto i za darmo). Trochę pochodziłem, ale zaczęło równo lać. Szukałem McD, okazało się, że przeniósł się 3 km na wschód.
W McD dają 2 godziny darmowego internetu, ale na zewnątrz jest za słaby sygnał. W centrum miasta też dają 2 godziny, ale tam nie udało mi się wysłać ani jednego zdjęcia.
Dawno temu o krajach tzw demokracji ludowej mówiło się, że to niby ten sam obóz, ale polski barak jest najweselszy. Mam wrażenie, że to nadal jest aktualne. Darmowe WiFi w McD, ale muszę podać swój nr telefonu, bo SMSem dostanę kod dostępu. W Czechach, na Słowacji, u Madziarów mogę kupić kartę SIM prepaid, ale żeby z niej skorzystać, muszę się zarejestrować, podać swoje dane osobowe. U nas ciągle jest weselej.
Dzisiejsze zdjęcia idą (co chwile komunikat "błąd serwera" - czyżby cenzor oglądał każde zdjęcie ?).
Rano nawet świeciło słońce, teraz niebo się zaciągnęło i pada. Prognozy mówią, że tak ma być cały dzień. Mam nadzieję, że jutro się trochę poprawi, bo chodzenie po górach, nawet tych niskich, w deszczu nie należy do przyjemności.
Dzisiaj w planie niewielki odcinek, zaledwie 50 km do Budziszyna, więc nie mam powodów by się śpieszyć.
Tutejszy jarmark inny, niż ten trójmiejski, czuć więcej luzu, spokoju, nastroju relaksu i zabawy. Gdyby jeszcze nie ten gotycki alfabet i język niemiecki ... :)
Świetnie się spisywał googlowy tłumacz (wersja off line, ściągnąłem wcześniej słownik niemiecki), więc mogłem rozszyfrować np jakie wina sprzedają :)
14:00
Rozpadało się na dobre. Dojechałem do Budziszyna, zaparkowałem koło starówki (niedziela, więc i pusto i za darmo). Trochę pochodziłem, ale zaczęło równo lać. Szukałem McD, okazało się, że przeniósł się 3 km na wschód.
W McD dają 2 godziny darmowego internetu, ale na zewnątrz jest za słaby sygnał. W centrum miasta też dają 2 godziny, ale tam nie udało mi się wysłać ani jednego zdjęcia.
Dawno temu o krajach tzw demokracji ludowej mówiło się, że to niby ten sam obóz, ale polski barak jest najweselszy. Mam wrażenie, że to nadal jest aktualne. Darmowe WiFi w McD, ale muszę podać swój nr telefonu, bo SMSem dostanę kod dostępu. W Czechach, na Słowacji, u Madziarów mogę kupić kartę SIM prepaid, ale żeby z niej skorzystać, muszę się zarejestrować, podać swoje dane osobowe. U nas ciągle jest weselej.
Dzisiejsze zdjęcia idą (co chwile komunikat "błąd serwera" - czyżby cenzor oglądał każde zdjęcie ?).
sobota, 30 sierpnia 2014
Niemcy
9:00
Wyjechałem koło 8, droga pusta, jedzie się spokojnie.
11:00
Dotarłem do Zgorzelca. Przez chwilę trochę kropiło, ale szczęśliwie przestało. Herbatka i zaraz idę na zwiedzanie miasta.
13:00
Myślałem, że w Zgorzelcu posiedzę góra godzinę i pojadę dalej, a tu Jakuby, czyli jarmark, święto, występy itp.
Miejscowi twierdzą, że najlepsze rzeczy dzieją się po niemieckiej stronie, zaparkowałem więc w Polsce, niedaleko mostu Staromiejskiego (po nim ma iść parada kostiumowa) i przed 14 pójdę na rynek.
19:00
Chmury przeszły, przestało padać, coraz więcej ludzi ściąga na teren jarmarku. W kilku miejscach sprzedaja wina z różnych owoców (wiśnia, tarnina, czarny bez, jabłko, banan itp). Wypiłem 100 ml wina wiśniowego, od razu mam inny nastrój i wiem, że zostaję w Zgorzelcu do jutra :)
Wyjechałem koło 8, droga pusta, jedzie się spokojnie.
11:00
Dotarłem do Zgorzelca. Przez chwilę trochę kropiło, ale szczęśliwie przestało. Herbatka i zaraz idę na zwiedzanie miasta.
13:00
Myślałem, że w Zgorzelcu posiedzę góra godzinę i pojadę dalej, a tu Jakuby, czyli jarmark, święto, występy itp.
Miejscowi twierdzą, że najlepsze rzeczy dzieją się po niemieckiej stronie, zaparkowałem więc w Polsce, niedaleko mostu Staromiejskiego (po nim ma iść parada kostiumowa) i przed 14 pójdę na rynek.
19:00
Chmury przeszły, przestało padać, coraz więcej ludzi ściąga na teren jarmarku. W kilku miejscach sprzedaja wina z różnych owoców (wiśnia, tarnina, czarny bez, jabłko, banan itp). Wypiłem 100 ml wina wiśniowego, od razu mam inny nastrój i wiem, że zostaję w Zgorzelcu do jutra :)
sobota, 21 sierpnia 2010
piątek, 20 sierpnia 2010
czwartek, 19 sierpnia 2010
środa, 18 sierpnia 2010
wtorek, 17 sierpnia 2010
poniedziałek, 16 sierpnia 2010
niedziela, 15 sierpnia 2010
sobota, 14 sierpnia 2010
piątek, 13 sierpnia 2010
czwartek, 12 sierpnia 2010
niedziela, 8 sierpnia 2010
sobota, 7 sierpnia 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)











