Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szerencs. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Szerencs. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 16 września 2012

Tokaj

Dzisiaj już pogoda zupełnie inna, chmury odeszły, czyste niebo i pewnie znowu będzie upalnie.
Najwyższa pora odwiedzić centrum tego regionu czyli Tokaj i jego Łysą Górę. Poza tym, moje akumulatory dopominają sie podładowania. W przewodniku obiecują, że camping w centrum ma dostęp do internetu - zobaczymy :)




15:45
Być w Tokaju i nie napić się tokaju, to byłby spory błąd. W zabytkowych piwnicach Rakocziego spróbowałem 2 rodzajów, teraz pora na dalszą degustację.
Z dostępem do sieci jest problem. Niby w samym centrum jest free hotspot ale z bardzo słabym sygnalem. Koło campingu w drugim ośrodku jest trochę lepszy. W centtim sporo WiFi ale wszystkie z hasłem. Zdjęć dzisiaj w galerii nie będzie, uzupełnię, jak znajdę rozsądny dostęp.

17:30
 
[Ozo sip,
ozo sip
Oki nek o seme kid
Oki nek o seme kid .....]
:):):):):)

Dzisiejsze fotki.

sobota, 15 września 2012

Szerencs

Nocleg na parkingu pod blokiem - udany. Cisza, spokój, oświetlenie, WiFi  - co więcej chcieć :)

Miasto Szerencs zwane jest zachodnimi wrotami do gór Zemplen. Z rzeczy które warto tutaj pooglądać, to Muzeum Cukru (jedno z trzech w Europie), zamek Rakocziego, dziwnie usytuowany bo na sztucznej wyspie na moczarach, oraz Muzeum Zemplen z unikalna kolekcja pocztówek (około miliona egz.).
Całą noc padało, teraz tez mokro, ale to nie powinno mi przeszkodzić w zwiedzaniu, zwłaszcza muzeów :) 

12:20
Znalazłem w sieci adres Muzeum Cukru, ustawiłem GPSa i Jadzia mnie doprowadziła ....... gdzieś, jak to Jadzia :) Ale po drodze zobaczyłem nowy kościół, na górze świątynia, na dolnym poziomie kaplica cmentarna i od razu kolumbarium. W krużganku wokół kościoła, na dolnym poziomie - tez duże kolumbarium.
Później już na własnego nosa trafiłem do słodkiego muzeum. W soboty i niedziele ma się w ramach biletu przewodnika, który pokazuje i opowiada co i jak. Ponieważ byłem sam, więc  sympatyczny człowiek zajął się tylko mną. Dużo opowiadał (oczywiście po węgiersku), ja odpowiadałem po polsku i było miło i sympatycznie :) I cała ta przyjemność za jedyne 500 ft.
Zamek pięknie odrestaurowany (a raczej zbudowany od nowa, zewnętrzne ściany tylko zostały z oryginału).


Muzeum zamknięte, kawiarenka - też, czynna tylko część hotelowa. Dookoła ładny, zadbany park a obok, w hali sportowej odbywał się jakiś konkurs czy spotkanie zespołów ludowych.

20:00
Na obiad podjechałem w okolice hipermarketów i wreszcie udało mi się upolować langosa. Pogoda zaczęła się poprawiać, wyszło słońce więc wybrałem się na mały objazd okolicznych wiosek. Wszędzie, jak to na tym terenie - winnice, winnice i winnice.


Najpierw Mad, później Tallya ze swoją ciekawostką  czyli ..... środkiem Europy (to już trzeci jaki odwiedziłem). Później Golop, gdzie remontowany jest stary pałacyk, pewnie bedzie tam kolejny hotel albo restauracja. Wracając  jeszcze trafilem na jarmark/odpust w Monok.
Nocuję w tym samym miejscu, pod tym samym blokiem co wczoraj w Szerencs.


Dzisiejsze fotki.

piątek, 14 września 2012

Zemplen

Uzależnienie od internetu to poważna choroba, ruch na ulicy mi nie przeszkadzał, ważne, że miałem dostęp do sieci :)
Dzisiaj w planie objazd gór Zemplen, najdalej na wschód wysunięte węgierskie góry. Po drodze rożne zamki i podobno też termalne kąpieliska. Jak będzie gdzieś po drodze dostęp do sieci, będę sukcesywnie dopisywał.

Ciągle chodzi mi po głowie tutejsze Morskie oko, czyli małe romantyczne jeziorko po starym kamieniołomie. Na mapie to wygląda tak


Trzeba będzie się tam wybrać, koniecznie.

16:20
Udało się wreszcie znaleźć jakieś wolne WiFi i powysyłałem dzisiejsze zdjęcia. tak długo tu, przy drodze, a jakiejś wsi stoję, że aż się jedna kobieta zainteresowała. Przyszła się zapytać łamaną polszczyzną, czy wszystko ok, czy nie mam jakiegoś problemu :)
Jadę dalej, szukać rozsądnego noclegu. Jak znajdę taki z WiFi to dopiszę więcej.

18:20
Mam miejsce na nocleg. Mała, niepozorna stacja benzynowa tuż przed Abaujszanto ale z dostępnym WiFi.

Rano, po śniadaniu podjechałem do  Karolyfalva i stamtąd już tylko kilometr pieszo (ale za to cały czas pod górę) do Morskiego oka.


Warto to zobaczyć, szkoda tylko że w większości przewodników nie ma na ten temat ani słowa. Po obstrykaniu z każdej strony tego jeziorka, krótki postój w Satoraljeujhelu (kto pamięta film CK dezerterzy powinien skojarzyć to miasto) i dalej do Szephalom, gdzie jest Muzeum języka węgierskiego  oraz mauzoleum Kazinczy Ferenc.


Następny etap to ruiny zamku Fuzer, licznie położone na wysokiej skale. Oglądałem tylko z dołu, z wioski położonej u stóp tej skały, nie miałem siły drapać się znowu pod górę.


Dalej droga malowniczo wije się między górkami i dolinkami, warto tędy przejechać do Telkibanya, danego ośrodka górniczego (głownie srebro i złoto). Na miejscu jest małe muzeum górnictwa.
Ostatni punkt dzisiejszej jazdy to zamek Boldog (koło Boldogkovaralia).


 Ładna, nastrojowa restauracja w podziemiach zamku ale obejrzałem cennik i jakoś ochota mi przeszła.
Nocleg na stacji benzynowej w Abaujker, tuż przed Abaujszanto.

21:00
Jednak zmieniłem miejsce noclegu. Na tamtej stacji okazało się, że pan (mimo wywieszki ze czynna 0-24)  przed 20 zamknął wszystko, pogasił  światła i poszedł sobie. A nocowanie na pustkowiu, po ciemku jakoś nie bardzo mi odpowiada. Podjechałem więc ok 25 km do Szerencs, stoję sobie na oświetlonym parkingu pod blokami i nawet mam niezły sygnał WiFi.


Dzisiejsze fotki.