10:00
W zeszłym roku przejechałem na rowerze odcinek z Helu do Jastarni, teraz chce uzupełnić trasę. Kupiłem bilet do Juraty i czekam na dworcu na pociąg. Wczoraj wieczorem dopadła mnie straszna chandra, że doszedłem do wniosku, że najlepiej się zmęczyć, może wtedy będę mniej myślał.
17:00
I już wracam. Zacząłem od Juraty, pokręciłem się po molo. Szukałem przy deptaku knajpy w której jadłem w zeszłym roku, ale nie znalazłem i pojechałem do Jastarni. Tutaj skusiłem się na zestaw dnia - spora porcja smażonego dorsza + frytki + surówka - za 16,50. Nawet się najadłem i w drogę.
Od Jastarni do samego Władysławowa droga bardzo ładna, polbruk ale równo położony i spokojnie się jedzie. Między Juratą a Jastarnią, jak rok temu, stare betonowe płyty miejscami bardzo zwichrowane.
W sumie przejechałem ponad 30 km w prawie 30 stopniowym upale - calkiem nieźle :)
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hel. Pokaż wszystkie posty
sobota, 9 sierpnia 2014
czwartek, 18 lipca 2013
Hel
Pogoda śliczna, nie zapowiadają na dzisiaj żadnych niespodzianek, więc wybrałem się na Hel. Katamaran z Gdańska odpływa o 8:30, pół godziny płynie się przez port i później 5 kwadransów po zatoce.
Zacząłem od fokarium - rozpieszczone i rozpuszczone te foki są strasznie, aż miło patrzeć.
Pokręciłem się po miasteczku, dojechałem i do latarni i na sam cypel półwyspu, obejrzałem camping, a później w stronę Jastarni.
Niby jest ścieżka rowerowa, ale robiona chyba przez sadomasochistę. Co chwila podjazdy zjazdy, ścieżka wysypana żwirem, sporo też piachu i jakis popękany beton. Brrrr. Sporo ludzi jeździ tym tworem, ale część tak jak ja, wybrało szosowy asfalt.
Dojechałem wreszcie do Juraty, a tu co krok zakaz jazdy rowerami, dziwne, jak na miejscowość letniskową. Generalnie mam wrażenie ze Jastarnia i Jurata jakoś nie przepadają za cyklistami. odcinek od Helu do Juraty - ścieżka szutrowa, częste podjazdy i zjazdy, chociaż asfalt biegnący zaraz obok jest równy, w wielu miejscach wylany nieumiejętnie więc popękany beton, zdarzają się też spore łachy piachu. Na małych kółkach składaka jedzie sie ciężko i w wielu miejscach po prostu musiałem zsiadać i prowadzić rower. W Juracie ścieżka wiedzie po płytach betonowych, w wielu miejscach popękanych a czasami wręcz ażurowych.
W Jastarni znowu - z jednej strony drogi elegancki, nowy chodnik równo wyłożony kostką, a z drugiej strony asfaltu, stary chodnik ze starych kwadratowych płyt betonowych, pokrzywiony i popękany z namalowanymi na nim rowerkami. Dopiero za Jastarnia zaczyna się elegancka, wyłożona kostką ścieżka rowerowa, biegnąca nad wodą, ale sił mi zabrakło i ten odcinek oglądałem już z okna pociągu.
W barze przy hotelu zjadłem botwinę i pyszne ruskie pierogi i odpoczywam.
21:00
Siły się skończyły, więc wsiadłem w pociąg (do Gdyni) później SKM i tramwaj i nareszcie dotarłem na Stogi
Zacząłem od fokarium - rozpieszczone i rozpuszczone te foki są strasznie, aż miło patrzeć.
Pokręciłem się po miasteczku, dojechałem i do latarni i na sam cypel półwyspu, obejrzałem camping, a później w stronę Jastarni.
Niby jest ścieżka rowerowa, ale robiona chyba przez sadomasochistę. Co chwila podjazdy zjazdy, ścieżka wysypana żwirem, sporo też piachu i jakis popękany beton. Brrrr. Sporo ludzi jeździ tym tworem, ale część tak jak ja, wybrało szosowy asfalt.
Dojechałem wreszcie do Juraty, a tu co krok zakaz jazdy rowerami, dziwne, jak na miejscowość letniskową. Generalnie mam wrażenie ze Jastarnia i Jurata jakoś nie przepadają za cyklistami. odcinek od Helu do Juraty - ścieżka szutrowa, częste podjazdy i zjazdy, chociaż asfalt biegnący zaraz obok jest równy, w wielu miejscach wylany nieumiejętnie więc popękany beton, zdarzają się też spore łachy piachu. Na małych kółkach składaka jedzie sie ciężko i w wielu miejscach po prostu musiałem zsiadać i prowadzić rower. W Juracie ścieżka wiedzie po płytach betonowych, w wielu miejscach popękanych a czasami wręcz ażurowych.
W Jastarni znowu - z jednej strony drogi elegancki, nowy chodnik równo wyłożony kostką, a z drugiej strony asfaltu, stary chodnik ze starych kwadratowych płyt betonowych, pokrzywiony i popękany z namalowanymi na nim rowerkami. Dopiero za Jastarnia zaczyna się elegancka, wyłożona kostką ścieżka rowerowa, biegnąca nad wodą, ale sił mi zabrakło i ten odcinek oglądałem już z okna pociągu.
W barze przy hotelu zjadłem botwinę i pyszne ruskie pierogi i odpoczywam.
21:00
Siły się skończyły, więc wsiadłem w pociąg (do Gdyni) później SKM i tramwaj i nareszcie dotarłem na Stogi
Dzisiejsze fotki.
poniedziałek, 26 lipca 2010
Subskrybuj:
Posty (Atom)



