Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łotwa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Łotwa. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 19 sierpnia 2013

Łotwa

10:00 Jurmala
Wstępnie myślałem, by tutaj zostać jeszcze jeden dzień ale zmieniłem decyzję. Pogoda siadła, chmury, od czasu do czasu pada więc nie sa to warunki do siedzenia na plaży. Ostatecznie o takiej decyzji zdecydował komunikat na sanitariatach - NO HOT WATER. To ja mam  płacić po 13 Ls za możliwość wzięcia prysznica w kamperze ? Dziękuję, przez dwa tygodnie robiłem to za darmo :)
Po dłuższych bojach udało mi się wczorajszy filmik z pokazu sztucznych ogni wrzucić do sieci tak, by można go było oglądać. Mój pierwszy film  telefonem, więc proszę o wybaczenie za jakość. Wielkość pliku to ponad 300 MB, trwa to prawie 6 minut.

21:00 Kowno
Jelgawa, którą odwiedziłem dzisiaj robi bardzo pozytywne wrażenie. Pałac, obecnie siedziba Uniwersytety, jest imponujący. Widać niestety lata zaniedbania, ale sporo już odremontowano i odlizano. Widać to na zdjęciach.


Widać też, że gospodarze miasta bardzo się starają. Centrum jest w trakcie przebudowy, ale po tym, co już zrobiono widać, że będzie ślicznie. Ciekawie zorganizowany deptak nad rzeką, z fantazyjną kładką dla pieszych i rowerzystów. Na mnie wrażenie zrobił pomysł przejścia dla pieszych, przy moście. Zamiast standardowo malować zebrę, stawiać światła, zrobiono pływającą kładkę pod mostem, która naturalnie łączy się z promenadą.


Oprócz tego, kawałek dalej jest przejście tunelem pod jezdnią z rozsądnie zaplanowanym zjazdem dla wózków i rowerów. Za rok czy dwa, jak to wszystko dokończą warto będzie tam zaglądać jadąc do Rygi czy dalej na północ, do Estonii.
Na noc zatrzymałem się na parkingi stacji paliwowej na obrzeżach Kowna. Jest darmowe WiFi.

Jutro już do Białegostoku. Kolejną eskapadę chcę zacząć koło 10 września, mam nadzieję, że to się uda. Termy madziarskie czekają :)


Dzisiejsze fotki.

niedziela, 18 sierpnia 2013

Ryga - Jurmala

8:45 Jurmala
Poranny spacerek po plaży już za mną, śniadanie też. Zbieram się powoli, mam ochotę pooglądać z zewnątrz tutejszy  Aquapark. Łotysze chwalą się, że podobno, pod niektórymi względami, najlepszy w całej Europie. Możliwe, ceny też chyba najwyższe - za 2 godziny w sezonie - 20,5E :) Do tego Aquaparku mam jakieś 8 km i mam ochotę pojechać sobie po plaży, drobniutki, ładnie ubity piasek, inni jeżdżą, ja tez mogę spróbować.


Cytując prasę 
Od pierwszego października Łotwa stopniowo będzie przestawiać się na euro. Ceny będą wskazywane w dwóch walutach, a uposażenia będą przelewane zgodnie z kursem. Okres przejściowy ma potrwać trzy miesiące. Już od 1 stycznia 2014 roku euro stanie się oficjalną walutą kraju.
Czyli trzeba wyjeżdżając wydać wszystkie łaty, zostawić sobie kilka monet na pamiątkę - za rok już tylko euro.

14:00 Jurmala
Całkiem sympatycznie się jeździ po plaży rowerem. I sporo osób tak robi, warto.



Trzeba się powoli zbierać do Rygi, gorąco ale w taki dzień nie można sobie tego odpuścić. Warto jechać chociażby by pooglądac na żywo, nad ulicy Grupę MoCarta :)


Dzisiejsze fotki.

sobota, 17 sierpnia 2013

Do Rygi

Noc minęła spokojnie, rano ruszyłem w stronę stolicy Łotwy drogą nad brzegiem morza. Najpierw zatrzymując się na malowniczym parkingu tuż przy plaży gdzie miałem okazję przyglądać się jak wygląda przygotowanie i start osób pływających na desce ze spadochronem (raczej latawcem), Później zjechałem trochę w bok z głównej drogi do muzeum Minchauzena. Z tego co tam wyczytałem w materiałach informacyjnych, to baron mieszkał tam 6 lat ze swoją żoną. Muzeum jak muzeum - wszystkiego po trochę, ale cały kompleks: muzeum, ścieżka  5 km po lesie, plac zabaw dla dzieci, duży okręt- zjeżdżalnia bardzo fajnie zrobione i widać że cieszy się sporym zainteresowaniem ludzi.


Kolejny przystanek, to muzeum rowerów, w prywatnym domu, z całkiem ciekawą kolekcją. Warto tam zajrzeć będąc w pobliżu - wstęp tylko 1 łat.


Zajechałem wreszcie do Rygi i postanowiłem zobaczyć camping City Riga. Ulokowany jest po drugiej stronie rzeki niż stare centrum, ok 2 km od mostu czyli jakieś 5 km od starówki. Koło dużej hali, plac betonowy jako parking, koło niego dwa placyki porośnięte trawą - jeden na namioty, drugi na kampery. Zero drzew więc patelnia straszna, bez klimatyzacji, w słoneczne lato ....... tragedia. Cena spora: kamper 7Ls, człowiek 2 Ls, prąd 2 Ls no i to co mnie dobiło - WiFi 3 Ls za 24 godziny ....... wrrrrrrr. Wychodzi że musiałbym zapłacić za te patelnie 14 Ls za dobę. Pojechałem wiec na znany mi już camping w Jurmali (ok 20 km od centrum Rygi). Mam wrażenie że podrożało, za dobę płacę 13 Ls - kamper 9Ld, człowiek 2 Ls, prąd 2 Ls. ale stoję w cieniu, pod drzewem no i mam WiFI bez opłat. Co prawda (nie wiem po co) zablokowano pewne porty i np gg nie działa, ale za to plaża zaraz obok, a do centrum Rygi, jak w Trójmieście - elektryczką się dojeżdża.

Zauważyłem, że Łotysze "przeprosili" się z językiem rosyjskim. Jak dwa czy trzy lata temu zaczynałem rozmowę po rosyjsku, patrzyli na mnie  niechętnie. Teraz, jak poznają, że ja nie tubylec, natychmiast zaczynają sami po rosyjsku. Skąd ta zmiana ? Sądzę, że wystarczy popatrzeć na rejestracje samochodów zaparkowanych w kurortach - sporo Rosjan, Białorusinów, Litwinów, trochę mniej Estończyków,  widziałem tez kilka polskich samochodów a z tymi wszystkimi nacjami najlepiej porozumieć się po rosyjsku właśnie.

23:00 Jurmala
Przejeżdżając dzisiaj przez Ryga widziałem że coś się dzieje, okazuje się, że zupełnie przypadkiem trafiłem na Dni Rygi  - broszura opisująca cała imprezę jest TUTAJ.


Dzisiejsze fotki.

wtorek, 13 sierpnia 2013

Estonia

Rano, po śniadaniu, ruszyłem w stronę Estonii. Dawną granicę łatwo przegapić i gdyby nie duża tablica przy drodze z informacjami dla kierowców nie zauważyłbym jej.
Kilka km za granicą trafiłem na skansen z dużym parkingiem, WiFi i placem chyba pod camping. Zamontowane były trzy umywalki, była woda i nawet podciągnięty prąd - gniazdka przy umywalkach. Oczywiście skorzystałem z okazji, wyprowadziłem kota, dolałem 4 konewki wody do zbiornika. Po drodze do Voru skusiły mnie różne tablice i strzałki i na chwilę podjechałem do Rouge. Zawarłem tam znajomość z przesympatycznym jamnikiem, zobaczyłem pomnik macierzyństwa.
W Voru zaparkowałem koło IT, pod kościołem św. Katarzyny i na dahonku objeździłem miasto. Fajnie mają zrobioną plażę nad jeziorem, zupełnie jak nad morzem, deptak, park, molo. Warto tam zajechać będąc w pobliżu.


W sklepowej garmażerce kupiłem COŚ ciepłego, wielkości pyzy (klops ze śliwką w środku owinięty plastrem boczku). Za dwie sztuki zapłaciłem 2,06€ i z bułką i herbatą najadłem się.
Następny przystanek to estońskie Zakopane, ich zimowa stolica czyli Otepaa. Pod miastem jest duży ośrodek sportowy. Mimo, że to połowa sierpnia, pełno tutaj narciarzy, oczywiście na kółkach. Po południu rozpadało się i pada dalej. Przy takiej pogodzie nie ma sensu jechać dalej i nocuję tu, na parkingu.



Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 12 sierpnia 2013

Vidzeme czyli Śródziemie

Vidzeme, tak chyba prawidłowo powinienem nazywać ten region. Taka nazwa widnieje na wszystkich mapach, przewodnikach, jakie można dostać w tutejszych IT.
W nocy jakiś podpity tubylec koniecznie chciał ze mną porozmawiać. Pukał, stukał do kampera aż wreszcie odszedł do kolegów.
Rano pobrałem z IT koleją porcję map i w drogę. W najnowszych mapach wyczytałem, że po drodze mam starą, radziecką bazę rakiet atomowych koło Zeltini. Kiedyś super tajna, teraz informację o jej lokalizacji umieszcza się na turystycznych mapach. Jak bardzo i jak szybko zmienia się ten świat.


Następny punkt programu, to Aluksne, miasto położone nad ładym jeziorem, z wyspą, na której był kiedyś zamek. Zacząłem od obiadu w kafejnicy, solianka, schabowy z ziemniaczkami i surówką kosztowały dokładnie 2 łaty, czyli ok 12 zł. Później wyciągnąłem dahonka i na dwóch kółkach ruszyłem na zwiedzanie. Miasteczko niewielkie, ładnie zagospodarowana wyspa z ruinami zamku, nowe ulice będą, centrum właśnie rozkopane i drogowcy intensywnie pracują.
Narzekałem, że dawno nie widziałem innego kampera, dzisiaj widziałem kilka (granica z Estonią blisko) a najlepszy był kamper zrobiony z wozu strażackiego - jest na zdjęciach.
Ostatni punkt programu na dzisiaj, to Ape, małe miasteczko na granicy z Estonią, znane głównie z jaskiń wypłukanych przez rzekę, nazywanych jaskiniami czarownic.



Dzisiejsze fotki.

niedziela, 11 sierpnia 2013

Liwonia

Opuściłem dzisiaj Łatgalię i wjechałem do Liwonii. W nocy grzmiało, błyskało, wiało i lało, rano tylko ciemne chmury przetaczały się po niebie. Śniadanie i w drogę. Najpierw Balvi. Połaziłem, pooglądałem i dalej, do Stemerlena. Pałac z początku XX wieku w opłakanym stanie, park zadbany, a cerkiew kilka km dalej właśnie odremontowana, aż błyszczy. Po drugiej stronie jeziora sympatyczne biwakowisko a obok stacja kolejki wąskotorowej.
Kolejny punkt dzisiejszej trasy, to Gulbene. Byłem tu 16 lipca 2011, dzisiaj jestem po raz drugi. Miałem jechać dalej, ale wygodny parking po Urzędem Miasta z silnym sygnałem WiFi mnie skusił i tutaj chcę nocować. Policję mam zaraz obok :)

Przez te kilka dni na wschodzie Łotwy, czyli od wyjazdu z Wilna nie widziałem ani jednego kampera, ani jednej przyczepki. Ruch na drogach niewielki, w miasteczkach pusto. Jeziora, których jest tutaj równie dużo jak na Mazurach puste, bez motorówek, bez jachtów i żaglówek. Teren pofałdowany, więc wygląda to wszystko jak połączenie Bieszczad sprzed 50 lat i Mazur z bardzo dawnych czasów.
Porozumieć się można bez problemu. Co prawda napisy są po łotewsku, ale wszędzie słychać język rosyjski, nie ważne czy rozmawiają dzieci czy osoby starsze. Teren jeszcze mało znany, nie odkryty, a na pewno wart odwiedzin. Szczerze polecam.


Dzisiejsze fotki.

sobota, 10 sierpnia 2013

Po łotewskich drogach

Wczoraj wieczorem mocno wiało, ale noc była bezchmurna. Takiego gwiaździstego nieba nie widziałem już dawno.
Rano zjechałem do Rezekne, zatrzymałem się na parkingu koło IT, na przeciwko ruin zamku.jest tam darmowy dostęp do internetu, ale niektóre porty są poblokowane, więc ani program do blogowania na tablecie, ani gg nie działały. Zdjęcia natomiast dało się wysłać.
Po śniadaniu - w drogę, najpierw  Karsava i Malnawa. Tutaj ciekawostka - jedyne na Łotwie dwa czynne kościoły stojące jeden obok drugiego. Poza tym - miasteczka takie jak większość tutaj - prawie puste, senne ciche i spokojne.
Dalej w planie były Baltinava i Vilaka. Papierowe mapy pokazywały że czekają mnie drogi szutrowe. Nawigacja TomTom w ogóle zgłupiała - Jadzia co chwilę kazała mi zjeżdżać na jakieś polne drogi, pokazywała trasę dwa i więcej razy dłuższą, chociaż właściwą trasę miała wpisaną. W praktyce okazało się, że droga  ta w większości  już jest ładna asfaltowa, dzięki dotacjom z UE. Połaziłem, pooglądałem i okazało się, że w Vilaka pildrupas czyli ruiny zamku, są na wyspie na środku jeziora, więc sobie je odpuściłem.
Dzisiaj było chłodniej niż wczoraj, tylko 30 stopni ale i tak się zmęczyłem i zostaje na noc właśnie w Vilaka, stoję na parkingu, koło Urzędu Miasta. Łotewski telekom udostępnia darmowy internet, pod warunkiem że się najpierw przez 15 sekund poogląda reklamę. Nie wszędzie jest ten sygnał - tutaj, słabo bo słaby ale jest.
Ciemne chmury zaczynają krążyć, może w nocy będzie burza.


Dzisiejsze fotki.

piątek, 9 sierpnia 2013

Łotwa

Rano, po śniadaniu poszedłem szukać ruin zamku. Według oficjalnej apki o Łotwie, te ruiny powinny być niecałe 300 m od mojego noclegu, zaraz koło zabytkowego kościoła protestanckiego. Chodzę, szukam ale nic nie ma. Znalazłem za to pompę i mogłem uzupełnić zapas wody.
Wyjeżdżając z Rezekne oczywiście znalazłem zamek, w apce jest zwyczajny błąd. Pochodziłem, pooglądałem to co zostało ale o wiele większe wrażenie robi obiekt koło zamku. Krzywy domek z Sopotu niech się przy tym schowa.
Pogoda obłędna, słońce pali, dobrze, że chociaż dzisiaj był wiatr.
Następny przystanek, to Ludza, z ruinami zamku i historycznym centrum miasta. Źle trafiłem, bo akurat remontują to centrum, ale miejsce na pewno warte odwiedzin.
Po pobycie w tym roku na Mazurach, widzę ogromną różnicę. Tutaj te wszystkie jeziora są puste, nie widziałem żadnego żagla, żadnej motorówki, co najwyżej koło brzegu jakiś ponton.
Kolejny przystanek, Kaunata - kościół, sklep, szkoła, przystanek autobusowy i niewiele więcej. Stąd już dwa kroki do jeziora Raznas. Powierzchnia 5.756 h, długość 12 km, szerokość 7 km głębokość do 17 m. Największe jezioro w tym rejonie, jedno z największych na Łotwie i też puste i ciche. Według różnych map i informatorów powinienem być jeden za drugim camping. Przy drodze jest nawet tablica reklamująca jeden z nich. Jadę więc drogą wzdłuż brzegu i widzę kolejne, pozamykane na głucho campingi. Znalazłem kawałek płaskiej łąki, dookoła stoją dacze, jedna brzydsza od drugiej :) Jest też dojście do jeziora, trzciny powycinane i sporo dzieciaków z tych domków chlapie się tutaj. Zatrzymałem się na skraju tej łąki i mam zamiar tutaj nocować, nie mam siły jechać dalej.
Moja pozycja to: 56,33777 N 37,50736 E.
Zdjęcia do albumu powrzucam jutro.



Dzisiejsze fotki.

czwartek, 8 sierpnia 2013

Latgale czyli wschodnia Łotwa

Kraina piękna, z olbrzymią ilością jezior i jeziorek i pusta. Drogi puste, pola puste, od czasu do czasu jakiś samochód, jakiś domek czy osada. Byłoby cudownie, gdyby nie te afrykańskie upały. Tylko jak jadę mam trochę wiatru, minimalne ochłodzenie, więc jeździłem cały dzień.
Dzień zacząłem od Daugavpils. Byłem już tutaj w 2011 roku, więc trochę czułem się, jak na swoich śmieciach. Trochę połaziłem, zdjęcia wysłałem i w drogę - kierunek Kraslava.
Po drodze jest opisywana w przewodnikach makieta dawnego zamku nad Daugawą. Nie napisali tylko, że żeby ją pooglądać trzeba trochę połazić. By dojść do makiety trzeba zwiedzić wąwozy w parku Zakola Daugawy, czyli ostro w dół i ostro w górę, inaczej się nie da. Odpuściłem sobie i pojechałem dalej.
Kraslava, sympatyczne małe miasteczko, z pałacem i parkiem (właśnie są restaurowane) na wzgórzu królującym nad miastem. Zjadłem obiad w jadłodajni (zimny barszcz, rodzaj chłodnika), gulasz mięsny, ziemniaki, surówka i na przystawkę sałatkę śledziową, z dużą ilością różnych warzyw. Całość kosztowała ok 2,5 łata, czyli ok 15 zł.
Niech żyją sklepy z klimatyzacją, dzisiaj zaliczyłem kilka. Szkoda tylko, że nie można wjechać do nich kamperem :)
Następny punkt dzisiejszej włóczęgi to Aglona, najważniejsze sanktuarium na Łotwie. Między dwoma jeziorami, ogromny teren, sama bazylika w tym otoczeniu sprawia wrażenie niezbyt dużej, ale to efekt dużego, pustego placu dookoła. Nad brzegiem jeziora - cudowne źródełko, z leczniczą wodą. Zmyłem a siebie pot i kurz i nie byłem jedynym, który tak postępuje.
Pojechałem później do Dagdy, ale tam zupełnie nie ma nic ciekawego. Dalej w okolicach jeziora Raznad, największego w tej okolicy, pooglądałem Makonkalns, czyli Górę Chmur i na wieczór zjechałem do Rezekne. Rozglądałem się po drodze za jakimś miejscem nad wodą, na nocleg. Niestety jedyna odpowiadające kamperowi to odsłonięte, betonowe patelnie. Przy dzisiejszej pogodzie nie miało sensu tam stawać.



Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Lithuania Minor (Mažoji Lietuva)

Czyli po polsku - Dolna Litwa.
Nocleg był wyjątkowo spokojny, jak podejrzewałem wieczorem, w budynku dworca autobusowego dyżuruje cały czas policjant, prawdopodobnie pilnuje bankomatu, wiec i przy okazji Mruczek był pod ochroną :)
Granica po kilkunastu kilometrach tym razem bez przygód - w zeszłym roku pogranicznicy na tym samym przejściu pooglądali sobie i moje papiery i Mruczka. W Pałandze, na stacji benzynowej zjadłem śniadanie. Po raz kolejny okazało się że pospiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł. Musiałem zatankować ale postanowiłem  najpierw zjeść i dobrze - jak zajeżdżałem na stację paliwo było po 4,34., jak podjechałem pod dystrybutor, już cena była zmieniona, na 4,31.
W Kretyndze pooglądałem parkowy kalendarz astronomiczny i pojechałem do Kłajpedy. Stara część, odlizana, odremontowana na prawdę jest malutka, Zapłaciłem za parkowanie za dwie godziny i tego czasu wystarczyło mi na przejście starówki wzdłuż i wszerz i jeszcze zjadłem obiad. Po obiedzie - na prom i na Mierzeje Kurońska. trzeba przyznać, że Litwini nieźle zdzierają skórę za ten prom. Odległość do przepłynięcia mniejsza niż w Świnoujściu ale cena większa niż za prom na Saaremee. Trudno - zdobycie rosyjskiej wizy trudniejsze i pewnie bardziej kosztowne niż ten prom.
Z promu, z nowej przystani promowej pojechałem najpierw na stara przystań (stąd odpływają promy dla pieszych na ląd) i później dalej, na koniec mierzei, pod Muzeum Morskie i Delfinarium - na parking. Okazało się, że nie ja jeden wymyśliłem to miejsce na nocleg - niemiecki kamperek już tutaj stał. Ustawiłem się więc obok i tutaj nocuję.
Moja lokalizacja: N 55° 43.034, E 21° 6.089

P.S. Jeszcze jedna mała ciekawostka - w Google Maps nie ma promu z Kłajpedy na Mierzeje - każda trasa przebiegać wg nich musi przez Okręg Kaliningradzki :)


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 70 km. Mapka trasy .

niedziela, 7 sierpnia 2011

Pożegnanie z Łotwą

Na początek kilka smutnych przemyśleń. Po raz kolejny sprawdziły się moje przypuszczenia,  ze tam gdzie Polaków jeszcze za dużo nie bywa, nie ma mowy o tzw "nielubieniu nas". Pamiętam to jeszcze z czasów gdy jeździłem jako pilot z wycieczkami. Często ostatnio słyszałem, jak to Litwini nas, Polaków nie lubią, zrzuca się to na historię a według mnie bardziej sami sobie szkodzimy teraz niż tym co działo się kilkaset lat temu. Wczoraj wieczorem uświadomiłem sobie ze na takim dużym campingu, w sobotę wieczór, gdzie przyjechało sporo ludzi na sam weekend, to się dopiero "będzie działo". Mając w pamięci zeszłoroczny właśnie weekendowy pobyt w Borkach na campingu, byłem nastawiony na jak najgorsze przeżycia. Czekało mnie miłe zaskoczenie, wieczorem ludzie biesiadowali, widać było, że nie tylko piwko popijają ale koło 23 wszystko umilkło i jak szedłem wieczorem pod prysznic miałem wrażenie, że camping wymarł. Żadnej puszczanej na full muzyki z samochodowych odtwarzaczy, żadnych krzyków, wrzasków, odgłosów tłuczonych butelek itp. W miejscach gdzie Polaków nie lubią (ostatnio słyszałem o Pałandze) widać nasi rodacy dali się już poznać z nie najlepszej strony. Podobne odczucia miałem w zeszłym roku. Gdy trafiałem na camping często odwiedzany przez Polaków - byłem sprawdzany czy staje na wyznaczonym miejscu, a przy wyjeździe dokładnie sprawdzano czy na pewno zapłaciłem. Natomiast na innych campingach, mniej popularnych wśród rodaków (chociaż czasami gęsto obsadzonych) panowały zupełnie inne zasady. Wiele razy spotkałem się z sytuacja taka, ze przyjeżdżając wieczorem od innych kamperowców dowiadywałem się, że mam się ustawić, podłączyć i spokojnie nocować a następnego dnia, jak się pojawi ktoś w recepcji - dopiero zgłaszać swój przyjazd.I nikt się nie obawiał, ze "cwany Polak" raniutko wyjedzie by nie zapłacić za nocleg.
Dzisiaj po śniadaniu - zwijanie, pakowanie i wyjazd na południe. Duszno, parno, zbierało się cały dzień na deszcz. Po drodze kilka ciekawostek, które można pooglądać na zdjęciach i Liepaja. Miasto duże, ma nawet tramwaje i Uniwersytet. Wiele domów wymaga jeszcze remontu, widać ciągle zaniedbania z czasów okupacji radzieckiej. Ale widać też, że się starają, centrum już odnowione, wydzielona strefa piesza. Zrobiony jest też deptak ozdobiony śmiesznymi pomnikami - niestety napisy na nich tylko po łotewsku więc nie mam pojęcia czego dotyczą. Połaziłem trochę po mieści i jak już padnięty wróciłem do kampera - zerwała się wichura i po chwili zaczęło padać. Teraz co prawda nie pada, ale jest pochmurno i nieciekawie.
Na noc zajechałem do ostatniego miasteczka przed granicą - Rucava i mam nadzieje, ze noc przejdzie spokojnie. Stoję w samym centrum, pod latarnią, koło bankomatu, na przeciwko Muzeum  instrumentów muzycznych.
Moja lokalizacja: N 56° 9.57, E 21° 9.727


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 160 km. Mapka trasy .

sobota, 6 sierpnia 2011

Dalej Ventspils

Błogie lenistwo :)
Rano jak już chciałem wychodzić - rozpadało się i dopiero po obiedzie ruszyłem do miasta oglądać te wszystkie świąteczne atrakcje. Do centrum udało się nawet dojechać mikrobusem, bo jeździ tylko kilka razy w ciągu dnia, w odstępach czasami dwugodzinnych.
Na deptaku w porcie tłumy ludzi, wiele różnych straganów z różnymi wyrobami - mnie spodobały się np koszule z prawdziwego lnu. Kwiatowe mozaiki, które wczoraj zaczynano układać, dzisiaj już w pełnej okazałości do oglądania. Z estrad i w porcie i w centrum miasta - rożne przeboje. Miałem wrażenie że o wiele częściej śpiewane po rosyjsku czy angielsku niż po łotewsku.


Dzisiejsze fotki. Postój.

piątek, 5 sierpnia 2011

Ventspils

Dzisiaj zaczyna się kilkudniowe święto z okazji 721 urodzin miasta. Program na dziś wygląda następująco:

8.00 City Festival's Fair (Ventspils Market, Tirgus Street)
Live performances by the local band "Nakts nektārs".
10.00 11th International Festival of Flower Carpets "I Bloom, I Sing for You" (Promenade of Ostas Street) Participants start making flower carpets.
11.00 1st International Craft Forum (Castle of the Livonian Order of Knights)
Participants: representatives of craft centres and residences from Latvia, Russia, Byelorussia, Lithuenia and Finland.
12.00-18.00 Sports games and children's discotheque "Beach Bum" (Playing field of "Sun Cake Bar")
15.00-24.00 Opening of the event "A Touch of Country in the Adventure Park" (Adventure Park)
Horse performances, lumberjack show, sawing competition, endurance competition using a bull riding simulator, dance show. Concert of the band "Dullīši", Ventspils German Cultural Society's ensemble "Windau". Starting from 20.00 plays group "Dakota" and DJ Lācis (Ventspils).
16.00 Jurmala Puppet Theatre's mono-performance "The Sack Full of Fairy Tales" (Parventa Library)
Leader: Inguna Radzina.
16.00 Formal opening of a sculpture of elk (Adventure Park)
18.00 Ecumenical worship service (St. Nicholas Evangelical Lutheran Church) Participants: Christian clergymen from Ventspils.
19.00 Announcement and celebration of the winners of Ventspils City Council's Big Prize and prizes (Town Square)
Concert given by Ventspils Big Band and soloists Janis Stibelis and Aija Vitolina. Host: Guntis Skrastins.
20.00 Open mike and live performances of Creativity House's musical groups (Ventspils Creativity House, 11 Maiznieku Str.)
21.00 Acoustic concert "Evening of Sunset" given by Roberts Pētersons, Madara Grēgere & friends (surfers' café "Surf Saulīte")
22.00 Short film screenings (Ventspils Digital Centre's wall in Akmenu Street)
22.00 Beach Party (Playing field of "Sun Cake Bar")




Dzisiejsze fotki. Postój

czwartek, 4 sierpnia 2011

Znowu nad morzem

Noc przeszła spokojnie, chociaż latarnia, pod która stałem nie świeciła się w ogóle. Noc była chłodna, po poprzednich upałach - zmarzłem, na dworze było ok 10 stopni. Rano pojechałem przez Pope do Ventspils.
W planie miała być trochę dłuższa trasa, ale zajechałem po drodze na kawę do jakiejś kafejki przy stacji benzynowej, a tam w prospektach wyczytałem, że właśnie jutro, w piątek zaczyna się kilkudniowe święto z okazji 721 rocznicy powstania Ventspils. Postanowiłem zakotwiczyć tutaj na dłużej. Camping ładny ale duży i gości dużo (pytanie czy to z powodu tego festynu czy w ogóle tutaj zawsze w sezonie tak tłoczno). Ceny w miarę - kamper 10 Lvl (przyczepka 11) z prądem i sanitariatami, za dorosłego 3 Lvl. Niby jest internet ale sygnał na polu dla kamperów słabiutki i często się rwie. Po obiadku upichconym na kuchence turystycznej i obowiązkowym "leżakowaniu:" po obiedzie - spacerek na plaże i na falochron wejściowy do portu, który tutaj równocześnie robi za molo spacerowe.



Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 70 km. Mapka trasy .

środa, 3 sierpnia 2011

Północna Kurlandia

Po Rydze, gdzie mieszka prawie 1/3 obywateli tego kraju, znowu puste drogi, ciche i spokojne wsie i miasteczka, spokój, cisza, słoneczko :)
Parking na którym nocowałem wzbudzał we mnie wczoraj wieczorem pewne obawy i gdyby nie Francuzi, którzy tam stali - pewnie zmienił bym miejsce. Parking nie oświetlony i modny wśród tubylców, co chwila podjeżdżały jakieś samochody ale koło północy się uspokoiło i w nocy nic się nie działo.
Po śniadaniu pojechałem w stronę półwyspu Kolka. Po drodze mały rezerwat (czy nawet Park Narodowy) - niewielka rzeka meandrująca wśród piaszczystych wydm. Strome i wysokie stoki złocistego piachu w promieniach słońca dają niezapomniane wrażenia. Dookoła świeżo odnowiona ścieżka edukacyjna, można wszystko dokładnie pooglądać i obfotografować. Miejsce, które koniecznie trzeba zobaczyć w drodze na Kolkę.

W Melnsils zajechałem na chwile na camping nad samym morzem, można powiedzieć, że wręcz na plaży. Przy sztormowej pogodzie teren na pewno jest zalewany przez fale. Zaraz pojawił się sympatyczny młody człowiek, prowadzący albo właściciel, i zachęcał mnie do zostania. Ceny przystępne - 4 Lvl za kampera, 1 Lvl od każdej osoby, jak by był bardzo potrzebny prąd to dało by się załatwić awaryjne podłączenie. Podziękowałem za informację i pojechałem dalej.
Na samym cyplu Kolka - spory parking, ceny 2 Lvl za każdą godzinę stania, ale można za 5 Lvl stać 24 godziny czyli po prostu tam zanocować :)  Sam półwysep, hmmmm, nic ciekawego tam nie ma w sumie. Piasek, woda, jakieś resztki betonowe, chyba po bunkrze i kilka masztów radiowych, czynnych. W godzinę się uwinąłem i jadę dalej w kierunku na Ventspils drogą remontowaną, dobra nawierzchnia jest już prawie na całym odcinku od Kolki do Mazirbe. W Mazirbe właśnie skręciłem w lewo i najpierw krótki postój przy starej, nie czynnej już latarni morskiej w Slitere (pierwszy raz widziałem latarnie morską tak daleko od brzegu) i później do Dungaga gdzie wymyśliłem sobie nocleg.
W Dungaga znajduje się najstarszy i największy zamek Kurlandii - niestety, w stanie mizernym. Widać po nim wieloletnie zaniedbania i chyba nikt nie załatwił jeszcze żadnych pieniędzy w UE na jego remont i wykorzystanie - a warto.

Moja lokalizacja: N 57° 30.650, E 22° 21.388


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 80 km. Mapka trasy .

wtorek, 2 sierpnia 2011

Kurlandia

Echhh ta Ryga, ja tu jeszcze na pewno wrócę ale następnym razem przetestuję nocleg w centrum. Jest parking zaraz koło starówki, na przeciwko mostu - za dobę 10 Lvl. Taniej, bliżej, można przetestować Rygę nocą.
Wyjechałem z Jurmali w kierunku Kolki. Jechałem powoli, nigdzie mi się przecież nie śpieszy. Trasa cały czas wybrzeżem, więc co ładniejszy parking, robiłem sobie postój. Najpierw mały spacer po Kupskalnu dabas parks. W sumie nic ciekawego nie zauważyłem - mokradła jak mokradła :) Później, kolejna tabliczka doprowadziła mnie do jakiegoś pomnika na wydmach z datą 1916. Na dłuższy postój, z obiadem i siestą poobiednią zatrzymałem się na fajnym parkingu przed Engure. Plaża, kamienie w wodzie jak w Estonii, piekna pogoda wiaterek - jechać się nigdzie nie chce :)
Zaraz za tym parkingiem, przy głównej drodze strzałka kierująca na największe na Łotwie kamienisko czyli Kaltenes kalvas. prowadzi przez nie ścieżka edukacyjna, w środku jest platforma z której można oglądać największe zagęszczenie kamieni. Spacerek po całej trasie, to niecałe 1,5 km - warto. Dojechałem do Roja, pokręciłem się trochę po tym miasteczku i zacząłem się zastanawiać czy na siłę jechać jeszcze te 30 km na Kolkę czy zanocować tutaj. Na parkingu koło plaży, koło hotelu zobaczyłem kampera na francuskich numerach więc decyzja była prosta - zostaje tutaj na noc.

Moja lokalizacja: N 57° 30.591, E 22° 47.910


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 100 km. Mapka trasy .

poniedziałek, 1 sierpnia 2011

Dalej Ryga :)

Po deszczowej nocy ranek okazał się rześki i słoneczny. Najpierw spacerek 1,5 km po plaży w jedna stronę i 1,5 km w drugą, bo okazało się ze wczoraj ktoś w okolicy założył nowego geocacha. Do logbooka wpisałem się pod numerem 4 - trzy osoby mnie wyprzedziły. Później szybka decyzja - zostaję tutaj jeszcze jeden dzień, śniadanko i kolejny marsz po plaży (ponad 2 km) do Majori. Z Majori, do Rygi - tradycyjnie pociągiem.


Na początek "zaliczyłem" Muzeum Okupacji - za darmo, ale mają skarbonkę na  datki. Muzeum dotyczy okupacji najpierw hitlerowskiej później sowieckiej. Po Muzeum - spacerek przez most na druga stronę Dałgawy, na Magic Sand czyli wystawę rzeźb piaskowych. Dla dzieciaków na pewno spora frajda, zwłaszcza ze jest duża piaskownica i mogą same sprawdzić swoje talenty. Same rzeźby na zdjęciach wyglądają ciekawiej niż w rzeczywistości :) We mnie zachwytu nie wzbudziły, ale o gustach się nie dyskutuje.
Później mała włóczęga po przez starówkę do części miasta jakiej jeszcze nie oglądałem (brama szwedzka i resztki murów starego miasta) i tam zjadłem obiadek - za 4,90 Lvl więc jak na starówkę, całkiem przyzwoita cena.
Po obiedzie trzeba odpocząć, więc zaokrętowałem się na tutejsza gondolę i zrobiłem  rundkę wokół starówki, czyli kanał i trochę po rzece. Widoczki z wody sympatyczne, wiatr dzisiaj wiał nieźle więc nie czuło się tej wysokiej temperatury jaka tutaj cały czas panuje.
Na koniec dnia - jeszcze jeden cache, ale że był dość daleko od centrum a nogi mi powoli wysiadały, wróciłem pod dworzec tramwajem.

23:55

Zapomniałem wcześniej napisać dokładniej o campingu. W zeszłym roku była to chyba filia NEMO, który jest kilka km dalej na zachód. W tym roku występuje już pod własna nazwą - Camping Jurmala.


Dzisiejsze fotki.  Dzisiaj postój

niedziela, 31 lipca 2011

Ryga

Nie mam siły dzisiaj więcej pisać. Ryga tak jak w zeszłym roku, znów mnie oczarowała.


Zeszłoroczne zdjęcia z Rygi są TUTAJ.
Moja lokalizacja: N 56° 58.015, E 023° 45.467


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 80 km. Mapka trasy .

sobota, 30 lipca 2011

Park Narodowy Gauja

Miałem trochę inne plany, ale wyszło co innego, jak to często bywa.
Z samego rana wystartowałem z Cesis do Straupe. Po drodze były do obejrzenia ciekawe czerwone klify. z małymi jaskiniami. Ciekawe, chociażby z tego powodu ze są pamiątką po rzece która już zmieniła trochę swoje koryto  a klify zostały. Ślicznie to wszystko wygląda zwłaszcza w promieniach porannego słońca.
W Straupe jest ładny stary zamek w którym teraz jest szpital dla narkomanów, dlatego oglądać go można tylko z zewnątrz. Na śniadanie dojechałem do Siguldy. Miasteczko nastawione na turystów, jest kilka hoteli, wiele restauracji, knajpek i barów, wiele różnych innych atrakcji. Jest kolejka linowa (jeździ wahadłowo tylko jeden wagonik) a wieczorem można sobie z tego wagonika poskakać na linie nad sama rzeką. Są sprytne samochodziki elektryczne, gdzie za kierownica siedzą młode osoby pełniące od razu rolę przewodnika. Jest kilka różnych tras wyznaczonych ale można się dogadać i na swoja własna trasę.
Do zwiedzania jest kilka atrakcji - większość z nich udało i się "zaliczyć". Jaskinia Gutmana (obok są dwie mniejsze), w sumie trzy zamki - dwa średniowieczne i jeden tzw Nowy Zamek. jest wiele tras spacerowych - dla pieszych rowerzystów czy na koniach. Można też spłynąć rzeką łódka czy kajakiem.
Planowałem, że dzisiaj po południu pojadę w stronę Rygi i Jurmali ale .... zabrakło czasu i sił. Zostaję więc na noc tutaj, na parkingu koło dworca autobusowego i informacji turystycznej.
Moja lokalizacja:N  57° 9.349, E 24° 51.174


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 50 km. Mapka trasy .

piątek, 29 lipca 2011

I znowu Łotwa

Po spokojnej nocy pojechałem na granicę. Dziwne "przejście", wygląda prawie jak zielona granica. Jeszcze po stronie estońskiej dwa maszty a na każdym z nich po dwie, różne kamerki, każda para skierowana w inną stronę. Wyglądały na działające, więc kogo i po co podglądają ? Nie mam zielonego pojęcia :)
Pierwszy przystanek w Valmiera gdzie są ruiny starego zamku i śliczny, duży kościół. miejsce to było zasiedlone już ponad 9 tys lat temu a zamek, którego ruiny teraz można oglądać został wybudowany przez Kawalerów Mieczowych w 1224 roku. Połaziłem trochę, pooglądałem, na wieżę kościelna już nie miałem siły się wdrapać, bo pogoda tragiczna (dla mnie) - albo duszno i parno, albo przychodzi chmurka, trochę popada i jest jeszcze bardziej duszno i nieprzyjemnie. Gdy zebrałem trochę sił do dalszej jazdy ruszyłem w stronę Cesis. Po drodze można zobaczyć wysoki wiadukt kolejowy, podobny do naszych Stańczyków.
Samo Cesis (po polsku Kieś) robi bardzo sympatyczne wrażenie, chociaż ciągle sporo budynków wymaga szybkiego remontu. Ruiny zamku i kościół wyglądają dostojnie, maja tez bogatą historię.
Już chciałem kupić doładowanie do łotewskiej karty telefonicznej ale postanowiłem najpierw sprawdzić czy może da się jeszcze COŚ z niej wycisnąć  Wysłałem SMSa z poleceniem kupienia pakietu internetowego na 10 dni (koszt 2 lvl) i dostałem taka odpowiedź (tłumaczenie z googla)
Masz już praktycznie nieograniczony dostęp do Internetu do 04.08.2011 Info: okarte.lv lub wysłać i? numer systemowy 1688.
I znowu nic nie rozumiem :) Za kartę zapłaciłem 3 lvl, kupiłem już jeden pakiet 10-dniowy za 2 lvl, teraz dostałem nieograniczony dostęp na 7 dni a na koncie zostało mi 0,89 lvl :) :) :) Powiedziałbym - czeski film, gdyby nie to, że jestem przecież na Łotwie a nie w kraju knedliczków
Przed zamkiem, na parkingu stał kamperek na niemieckich numerach, ustawiłem się koło niego sądząc, że zostają tutaj na noc ale właśnie odjechali i nie wiem na razie co dalej robić. Campingu nie potrzebuję - prądu starczy, wodę mam. Są co prawda campingi w okolicy - ale dość daleko od centrum w dodatku albo 10 albo 12 lvl za noc (czyli ponad 15E).

21:00

Park pałacowy jest w tej chwili remontowany, wytyczane są nowe ścieżki, te wydeptane przez ludzi są częściowo kasowane, odnawiają też budowle parkowe (rzeźby, mostki, balustrady itp). Zamek od strony parku prezentuje sie jeszcze ciekawiej. Jak już wszystko skończą, będzie to na prawdę śliczny zakątek, warto odwiedzenia. Zwłaszcza, że  Cesis było jednym z kandydatów do tytułu Europejskiej Stolicy Kultury w 2014 roku.

Moja lokalizacja:  N 57° 18.860, E  25° 16.306

Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 120 km. Mapka trasy .