Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hajdúböszörmény. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hajdúböszörmény. Pokaż wszystkie posty

sobota, 5 października 2013

Tokaj, piątek

Tokaj 04.10.2013
Po porannych kąpielach i obiedzie wyjechałem do Tokaju. Dwie inne załogi też się tam wybierają, a kolejne dojadą w sobotę, na samą paradę.
W miasteczku cała główna ulica zastawiona budkami z winem, różnym jedzeniem i pamiątkami. Kupiłem za 1100 ft kieliszek i 4 talony, każdy wart po 100 ft. Za wino w budkach płaci się talonami, ale można też gotówką. Ceny za dl wina zaczynają się od 1 talonu czyli 100 ft, ale są też i takie po 18 talonów. W sklepie widziałem aszu w cenie 82 tys. ft za półlitrową butelkę.
Na początku deptaku jest hotel a w nim darmowe WiFi.
Pięknie to wszystko wygląda, zwłaszcza ten tłum ludzi z kieliszkami w dłoniach krążący po ulicy, a wśród nich chodzą uśmiechnięci policjanci i nikomu to nie przeszkadza.


Dzisiejsze fotki.

czwartek, 3 października 2013

Czwartek

Trochę słońca dzisiaj było ale i silny, lodowaty wiatr. Nie chciało mi się ruszać dalej, niż w okolice kąpieliska (restauracja, sklep).
Jutro kończę pobyt tutaj - wjeżdżając na camping sądziłem że to potrwa góra dwa dni a wyszło dwa tygodnie. bardzo ładny camping, jak na Castrum to w rozsądnej cenie, w zmywalni są nawet myjki i płyn do mycia naczyń, łazienki co dziennie sprzątane do czysta. W basenie fajna woda, dużo różnych urządzeń do masażu, prawie na miejscu restauracja ze smacznym i tanim jedzeniem - co więcej chcieć :)
Jutro po rannych kąpielach zbieram się, pewnie jeszcze tutaj zjem obiad i do Tokaju - na Święto Wina.
Madziarzy zrobili plakat po polsku:


ale jak widać ze skromna informacją, wersja węgierska jest o wiele bogatsza:

W Tokaju niestety nie będę miał dostępu do sieci (chyba że coś znajdę) więc pewnie tylko jakieś krótkie notki powysyłam - zdjęcia dośle później.


Dzisiejsze fotki.

środa, 2 października 2013

Środa

Pochmurno, wietrznie, trochę pada, prognozy pogody straszą przymrozkami w nocy - i to ma być jesień u Madziarów ? Dzisiaj rano było chłodniej niż w Białymstoku - straszne. Na szczęście prognozy pokazują, że za kilka dni temperatura się podniesie i może nawet będzie powyżej 20 stopni.


Dzisiejsze fotki.

wtorek, 1 października 2013

Pochmurny wtorek

Szaro, buro, nieciekawie. Do tego jeszcze wiatr dający odczucie jeszcze większego zimna. Chwilami nawet padało. W taka pogoda można tylko spać albo moczyć się w termach. Dzisiaj więc przesiedziałem w wodzie  łącznie ponad 4 godziny.


Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 30 września 2013

Leniwy poniedziałek

Przed południem pochmurno, sennie, więc tradycyjnie - śniadanie i basen. Później się trochę poprawiło, więc podjechałem do centrum na zakupy.
Jak nie lubić tego kraju - śliczne, bardzo słodkie winogrona w cenie 299 ft za kg czyli trochę ponad 4 zł.



Dzisiejsze fotki.

niedziela, 29 września 2013

Niedziela

Niedziela, basen zapełniony tubylcami przypominał puszkę ze szprotkami.
Na obiedzie w knajpce przy basenie pojawił się pan grający na trąbce. Chwile pograł i poszedł na basen tam umilać ludziom moczenie się.



Dzisiejsze fotki.

sobota, 28 września 2013

Sobota

Od rana muzyczka przygrywała wszystkim w okolicy. Okazało się, że to nie impreza z cyklu Magyarország, szeretlek! ale Dzień Rodziny zorganizowany przez tutejsze Związki Zawodowe. Muzyczka, różne zabawy głównie dla dzieciaków, jakieś jedzenie z kociołka - na talony. I skończyli szybko bo ok 16 już było pusto na placu i ekipa zwijała namiot. Po obiedzie podjechałem pod TESCO na te pokazy motoryzacyjne. Ładnie się zapowiadało a rzeczywistość wyglądała średnio. niewielka część parkingu została ogrodzona i zasłonięta, jakoś trudno mi wyobrazić sobie by tam jakiekolwiek auto mogło się rozpędzić. Kasę postawili a za wejście na ten niewielki teren trzeba było zapłacić równowartość czterech obiadów tutaj, na basenie - zrezygnowałem.

Dzisiejsze fotki.

piątek, 27 września 2013

Piątek - znowu Debrecen

Od rana słońce ślicznie świeciło, więc wybrałem się znowu do Debreczyna. Pani w kasie namawiała mnie na kupno biletu na rower ale nie dałem się namówić. Pani konduktorka w pociągu sprawdziłam mój bilet a rower jej w ogóle nie zainteresował :) Wracając tez za rower nie płaciłem.
Tym razem wysiadłem wcześniej na stacji Jozsa i dalej już na dahnku. Pooglądałem Uniwersytet - monumentalny budynek, robi wrażenie, park i kąpielisko termalne.
Po powrocie na camping zobaczyłem, że stawiają jakiś duży namiot, coś się na jutro szykuje, Następna niespodzianka czekała na mnie na basenie - najpierw wspólna gimnastyka pod muzyczkę, poźniej, na brzegu, były pokazy tańca w wykonaniu 6 osobowego zespołu.
W sieci doczytałem się, że w całym kraju w dniach 28 i 29 organizowane są różne  imprezy pod wspólnym hasłem Magyarország, szeretlek! (WĘGRY, KOCHAM CIĘ!).


Taka impreza jest w Tiszafured, podobna w skansenie w Ópusztaszer.
Prawdopodobnie tutaj, na campingu też będą jakieś atrakcje z tej okazji.

23:00
Te występy dzisiaj na basenie to prawdopodobnie z okazji Światowego Dnia Turystyki - przynajmniej tak zrozumiałem, to co tutaj napisano :)


Dzisiejsze fotki.

czwartek, 26 września 2013

Czwartek

Miałem wczoraj szczęście z pogodą, dzisiaj od rana pochmurno, wieje i nawet trochę kropiło.
Po porannych basenach wybrałem się do TESCO. Okazuje się, że w sobotę będą fajne pokazy na parkingu pod  marketem  - monster track i tym podobne przyjemności.




Dzisiejsze fotki.

środa, 25 września 2013

Debrecen

Żeby zerwać z monotonnością, pojechałem dzisiaj o porannym moczeniu do Debreczyna. Na stacji pani w kasie sprzedała mi bilet dla mnie i drugi, 50% na rower. Pan sprawdzający bilety w pociągu sprawdził obydwa. W drodze powrotnej, jako że nie było kasy na dworcu - bilet kupowałem w pociągu u konduktorki. Tym razem okazało się, że na rower bilet nie jest potrzebny  - i kto tu zrozumie madziarów :)

wtorek, 24 września 2013

... wtorek

Dzień za dniem na takich termach szybko mija, każdy podobny do drugiego.
Polscy kamperowcy (a jest ich sporo tutaj) jedzenie całe przywieźli z Polski i pichcą na miejscu, ja wolę za niewielkie pieniądze jeść w knajpie przy basenie. Elegancko podają jadłospis na cały tydzień, więc człowiek wie co go czeka :)


Wczorajsza frankfurcka zupka była smaczna (pływały w niej kawałki parówki i było sporo kminku), dzisiejsza - nie wiem, jak ją nazwać - zaprawiona słodką papryką, z ziemniakami i lanymi kluskami.
Dzisiaj na drugie było coś, czego nie znałem: czerwona drobna fasola w gęstym słodkim sosie i do tego plaster klopsa.
Jak widać po jadłospisie, można albo co dziennie jeść coś innego, za 580 ft albo zamówić stałe menu (rosołek i schabowy) za 640 ft.



Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 23 września 2013

Nie masz wina nad węgrzyna

Co wieczora tokaj piłem
Moja ty, miła ty dzieweczko ma.
I wesoło się bawiłem
Moja ty, miła ty dzieweczko ma.
I choć w głowie tęgo zaszumiało
Serce się do ciebie rwało
Moja ty, miła ty dzieweczko ma.

Dzisiaj znowu tokaj piłem
Moja ty, miła ty dzieweczko ma.
Aż do rana się bawiłem
Moja ty, miła ty dzieweczko ma.
Choć się głowa jak len w polu chwieje
Do śniadania wytrzeźwieję
                     Moja ty, miła ty dzieweczko ma.


Nie ma to jak dobry czardasz :)


Dzisiejsze fotki.

niedziela, 22 września 2013

Niedziela

Dzień, jak co dzień (na termach), czyli śniadanie, baseny, odpoczynek, rowerek, obiad (dzisiaj za 580 ft), odpoczynek, baseny, kolacja ......
Szkoda tylko, że jak na te porę roku, tutaj, jest jednak chłodno.



Dzisiejsze fotki.

sobota, 21 września 2013

Sobota

13:30
Wczoraj było słoneczko, dzisiaj znowu chmury i od czasu do czasu kropi. Pooglądałem mapę pogody i wygląda na to że już we wrześniu zacznie padać śnieg, nie tylko w Tatrach.
Rano, po śniadaniu basen, w tłumie innych ludzi - ta wczorajsza wycieczka dzisiaj okupowała termy. Później na rowerku objechałem kilka okolicznych sklepików - efekt: 3 bułki i 2 kg winogron. Na obiad wybrałem się do restauracji przy basenie - niestety okupowana w całości przez wycieczkę, dosłownie wszystkie miejsca zajęte, więc wyciągnąłem jakąś puszkę, odgrzałem i zajadam. Na drugie danie będą winogrona - i wystarczy :)
Dzisiaj na razie tylko jedno zdjęcie - stado kóz się dokarmia koło campingu.


Dzisiejsze fotki.

piątek, 20 września 2013

Hajdúböszörmény, dzień drugi

16:30
Basen jest fajny. W środku dwie główne części, jedna z wodą 33-35 stopni, druga 35-37 stopni. W każdej różne ustrojstwa do masażu. Oprócz tego, tak jak  widziałem w Nyiregyhaza - dwa baseniki obok siebie - w jednym gorąca woda (38-40 st), w drugim tylko 17-18. Podobno trzeba najpierw posiedzieć chwilę w jednej, później w drugiej i tak na zmianę.
W nocy jeszcze padało ale za to od rana - słoneczko, tylko że zimno, kilkanaście stopni i jak powieje trochę wiatr, to jak z niedomkniętej chłodni. Rozłożyłem markizę, wystawiłem mebelki a sam na dahonka i w miasto. Niewielkie ale sympatyczne, trochę się po nim pokręciłem, na bazarze kupiłem "swojska" kiełbasę - producent, z szyldem, sprzedawał wędliny, słoninę i jakieś inne przysmaki. Wybrałem oczywiście csipos. Jeszcze nie próbowałem :)
Zaszedłem do warzywniaka i zobaczyłem coś dziwnego - faszerowana paprykę na różne sposoby już widziałem i jadłem, ale faszerowanego ogórka, faszerowanego kapustą kiszona widziałem pierwszy raz. Kupiłem po kilka okazów każdego rodzaju, jak wyłożę na kolację, to obfotografuje i zdjęcia wrzucę do albumu.
Na obiedzie byłem w restauracji przy basenach - wg innych camperowców wielu mieszkańców miasta tutaj przychodzi się stołować - i pojadłem:
Csontleves czyli rosołek z makaronem
Rántott szelet rizs savanyúság czyli schabowy z ryżem i surówką marynowaną.
Całość- 640 ft czyli w  niecałe 10 zł.

19:00
Na basenie jest jeszcze jeden zbiornik - w patio, pod gołym niebem z woda cieplutką i żygaczami. Są też w ramach ceny podstawowej dwie sauny - parowa i fińska.
Doczytałem w sieci, że to COŚ z kapustą, to melony :) Czerwona papryka jest średnio ostra natomiast ta zielona ..... UFFFF :) Wszystko kiszone, ale smak zupełnie inny niż polskich kiszonek.


Dzisiejsze fotki.

czwartek, 19 września 2013

Hajdúböszörmény

15:30
Wylądowałem na camping Castrum w Hajdúböszörmény. Ale po kolei.
Wczorajsze moczenie sie w termach w Nyíregyháza uważam za bardzo udane - świetna woda, bardzo miękka, na początku człowiek ma wrażenie, że siedzi w mydlinach. Róznych sikaczy, babelkowców itp dużo i do wyboru, albo pod dachem alb na dworze. W obiekcie i kafejka i restauracja, czy raczej bar szybkiej obsługi - płaci się "zegarkiem" rozliczenie następuje przy wyjściu. Sporo polaków tutaj dociera - na basenie słyszałem nasz język, na ulicy też, zresztą napisy po polsku mówią same za siebie.
Nocleg pod hotelem  był średnim pomysłem - nie wiem dlaczego ale sieć rwała się co chwila, sygnał zanikał. Poza tym - w ciągu dnia parking był prawie pusty za to wieczorem zapchany maksymalnie,. Dobrze że jeszcze udało mi się wcisnąć w kącik i przetrzymać do rana.
Po śniadaniu - Nyíregyháza - zabytków praktycznie nie ma żadnych a centrum godne zobaczenia można przejść w kwadrans.
Planowałem zatrzymać się dzisiaj w Hajdúnánás, znalazłem camping opisywany na forum  ale zamknięty, po  sezonie. Można co prawda zatrzymać się na samych termach ale jakoś brama wjazdowa nie zrobiła na mnie dobrego wrażenie - odpuściłem sobie i pojechałem do Hajdúböszörmény. W centrum jeszcze nie byłem, przerabiają, uliczki rozkopane a wysiadać z kampera nie chciałem na razie. Budynek term wygląda ładnie a zaraz obok jest camping Castrum (znana mi już firma). Podjechałem zobaczyłem ze sporo kamperów stoi, jest kilka polskich., obejrzałem cennik i zostaję - jak długo, jeszcze nie wiem. Wstępnie podliczono mnie na 4 tys ft dziennie ale będzie jeszcze 10% zniżka za federację, czyli jakies 3600 ft. W to wliczony i prąd i wstęp na termy, jest WiFi i standard o wiele wyższy niż w Sarospatak, gdzie  za noc BEZ WiFi musiałem płacić 4350 ft.
Chciałem iść pomoczyć się, ale przyszła burza, prawdziwa, z piorunami i teraz leje, może później się wybiorę, do 20  mam jeszcze czas :) 



Dzisiejsze fotki.