Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chorwacja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Chorwacja. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 10 września 2019

Csokonyavisonta

Po trzech tygodniach aktywnego wypoczynku, trzeba trochę zwolnić, przyhamować.
Basen termalny w Csokonyavisonta nadaje się do tego wspaniale. Ostatni raz byłem tu w 2013 roku. Jeden sklepik, teraz chyba dwie knajpki, bufet i oczywiście basen z wodą termalną.


Jak sami madziarzy piszą ( http://csokonyavisontafurdo.hu/gyogyfurdo/ )

Ważnym kamieniem milowym w historii Csokonyavisonta była eksplozja 73 stopni Celsjusza w 1943 r. Podczas poszukiwań ropy. Ta woda wkrótce stała się znana z działania leczniczego.
Wykazano, że jest doskonały w leczeniu zaburzeń ruchowych i zwyrodnieniowych zaburzeń kręgosłupa.

Te ropę czuć do dzisiaj, a woda ma kolor mocnej herbaty.
Jadąc tutaj zajechałem jeszcze na chwilę do Chorwacji, kupiłem sobie trzy porcje różnych burków (tego z mięsem i z serem już nie ma - został na jutro tylko ten z jabłkami) za kuny, jakie mi zostały z poprzednich lat.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+27)

środa, 24 października 2012

Lendava

Mimo nieciekawej pogody połaziłem jeszcze rano po Varażdinie, odwiedziłem Stary Hrad i muszę powiedzieć, że to miasto ma jakiś urok. Trzeba będzie koniecznie kiedyś tu jeszcze przyjechać jak będzie ładna pogoda.
Przez Czakoviec pojechałem dalej, do Lendavy, w Słowenii. Ostatnia na tym wyjeździe kontrola graniczna przeszła błyskawicznie, nikt nie zadawał pytań ile, czego wiozę.
Od granicy do Landavy jest ok 5 km, zatrzymałem się w centrum na chwilę i trochę połaziłem a później już na camping.
Chyba zaczynam być zblazowany, kiedyś podniecała mnie sama myśl o termalnym basenie a teraz to mi się nie podoba, inne jest takie sobie. Tyle już rożnych tego typu kąpielisk widziałem, że odruchowo każde nowe porównuje do poprzednich. Tutaj w sumie nic specjalnego nie ma, woda, jak to woda, mokra, ciepła. Jakoś nie czuję tych różnych minerałów jakie się czuje np w Csokonyavisonta.
Chciałem na koniec tej jesiennej wyprawy pochwalić się, że przez dwa miesiące miałem co dziennie dostęp do internetu i nie zapłaciłem za to ani złotówki (z roamingu nie korzystam, za drogi) ale niestety, właśnie "straciłem cnotę". WiFi tutaj jest, ale płatne, za czas korzystania, więc zapłaciłem. W sumie, nocleg jest "za darmo" bo płaci się 13€ od osoby za noc z nielimitowanym dostępem do basenów a bilet wstępu na 3 godzinu kosztuje 6,5€, czyli dzisiaj i jutro (do 12) i wychodzi właśnie cena noclegu.


Nie wszytkie dzisiejsze fotki są w albumie, uzupełnię jutro, jak będę miał lepszą sieć.


Dzisiejsze fotki

wtorek, 23 października 2012

Chorwacja

Zapłaciłem za pobyt, pożegnałem się z panią Zuzą i Csokonyavisonta i w drogę.
Tym razem na granicy mnie zignorowali, szybko sprawdzili dowód i ... jechać. Dotarłem do stacji nabijania buti i już obie mam pełne.

19:00
Zmęczyła mnie dzisiejsza trass, chociaż to było mniej niż 200 km, ale cały czas we mgle. Wygląda na to, że całe to "mleko" z Polski trafło dzisiaj tutaj.
Połaziłem trochę po Koprivnicy, ale to żadna przyjemność przy takiej pogodzie. Zaszedłem na mały obiadek, coś co można chyba nazwać zupą gulaszową, bardzo dużo sosu, mięso i ziemniaki w tym pływające. I oczywiście do tego obowiązkowy chleb - smaczne było i niedrogie.
Następny przystanek, to Varażdinskie Toplice. Same łazienki znajdują się na gorze, obok starych, rzymskich ruin ale zaparkować tam nie ma gdzie (legalnie) więc zatrzumałem się tak jak tubylcy, czyli tam gdzie było miejsce, nie ważne że w obrębie skrzyżowania. I jakoś nikomu to nie przeszkadzało :)
Z Varażdinskich Toplic do samego Varażdina pojechałem auostradą. Ta przyjemność (prawie 10 km) kosztowała 5 kun czyli niecałe 3 zł. Varazdin też cały zamglony, więc godzinny spacer po centrum wyczerpał moje siły do końca.
Zatrzymałem się na noc na całodobowej stacji benzynowej, w centrum.



Dzisiejsze fotki

sobota, 13 października 2012

W drodze

Darmowy nocleg w Serbii - zaliczony :) TIRy nawet zbytnio nie hałasowały. Pogoda od rana - paskudna, mokro, sennie, chmury leżą praktycznie na ziemi. Przy takiej pogodzie nic się nie chce, a na pewno coś zwiedzać i oglądać. Do Csokonyavisonta mam ok 350 km więc pewnie kolejny dzień w drodze.

19:30
Drugi, kolejny cały dzień spędzony za kółkiem.Wczoraj cały czas po nudnej autostradzie, dzisiaj pół na pół.
Wczoraj za odcinek z NISzu do Belgradu zapłaciłem 10 E, za odcinek z Belgradu do granicy z Chorwacja kosztował 5 E a odcinek w Chorwacji droższy - 8 E czyli łącznie ok 100 zł.
Pogoda, jak widać na zdjęciach - paskudna, senna.Dojechałem do swojej ukochanej Csokony, postawiłem Mruczka i pobiegłem się umyć i wymoczyć. Trafiłem niestety na wymianę wody ale jeszcze chwilę miałem. Jutro prawdopodobnie będzie i w budynku i pod wiatą nowa woda, nalewali też świeżą wodę do basenu z hydromasażami.
Po kilku dniach cowieczornego szukania miejsca na nocleg, dwóch dniach jazdy - należy mi się kilka dni lenistwa  i odpoczynku więc będzie mokro i nudno :)




Dzisiejsze fotki.