Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kłajpeda. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kłajpeda. Pokaż wszystkie posty

środa, 10 sierpnia 2011

Pożegnanie z Litwą

Wszystko się kiedyś kończy, ta moja wyprawa też. Obowiązki i  inne "przyjemności" wzywają. Mam nadzieję, że jeszcze przed październikiem uda mi się gdzieś dalej wyjechać na dłużej.
Noc na mierzei upłynęła w miarę spokojnie, chociaż koło północy przestawiałem kampera. Porywy wiatru były bardzo silne i wiało dokładnie w bok Mruczka. Obawiałem się żeby jakiś silniejszy nie przewrócił nas, stanąłem "dziobem do wiatru" i już tak mocno nami nie szarpało. Rano doszedłem do wniosku że nie chce mi się czekać kilku godzin na otwarcie Muzeum Morskiego - może kiedyś, jak będę w okolicy i delfinarium będzie już otwarte, to sobie zwiedzę i muzeum. Przepłynąłem promem na ląd (na promie większość samochodów z rosyjska rejestracją) i po śniadaniu na Statoilu - pojechałem w stronę Polski. Jechałem trochę zygzakiem - w zależności od tego, gdzie w okolicy były jakieś geocache :) Pogoda cały czas paskudna, wiało, padało z małymi przerwami - czasami szukałem w deszczu, niektóre cache z powodu pogody sobie po prostu odpuściłem. W sumie dociągnąłem aż do Suwałk i nocuję na tym samym parkingu koło Swiss Baru od którego zaczęła się ta mała wyprawa.

Lokalizacja parkingu: N 54° 8.623, E 22° 57.880


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 300 km. Mapka trasy .

wtorek, 9 sierpnia 2011

Kuršių nerija czyli Mierzeja Kurońska

Po noclegu pod Muzeum pojechałem na drugi, dostępny koniec czyli na granicę z Rosja. Pogoda w kratkę, raz deszcz, to znowu trochę słońca. Na początku mi się udawało  mijać z deszczem, ale jak "zdobywałem" szara wydmę - dopadł mnie i nieźle wychłostał deszczem i piaskiem.
Spodobała mi się miejscowość Juodkrante - w miarę spokojna, chociaż przez nią wszyscy jada do Nidy. Ma duży ładny deptak wzdłuż brzegu z zatoką, ozdobiony różnymi rzeźbami kamiennymi. Poza tym - naprawdę śliczna góra czarownic, pełna różnych drewnianych rzeźb, jak to jest w litewskiej tradycji i jakie widziałem w wielu miejscach w tym kraju. Wrażenie robi szara wydma, zwłaszcza, jak się ją zdobywa przy silnym wietrze - widać i czuć ten piasek niesiony wiatrem. Natomiast sama Nida - wygląda jak nasz Hel w sezonie - zapchana, same znaki ograniczające parkowanie czy wjazd, parkingi płatne (chyba nawet i te pod Maximem) i zapchane, nie miałem się nawet gdzie zatrzymać na chwilę. W dodatku zaczęło mocniej wiać i padać, więc zrobiłem tylko rundkę po centrum i wróciłem w okolice promu. "Na przeciwko"  nowej przystani promowej ale nad otwartym morzem, za wydmą, jest duży parking popularny wśród kamperowców. rano spotkałem tu kilka, teraz, koło mnie stoi pięć. Są sanitariaty (budki z dziurą w podłodze), jest barek pod dużym namiotem i często przyjeżdżają tu autobusy wycieczkowe, pokazują ludziom wysoka wydmę.
Generalnie, wg mnie - mierzeja jest przereklamowana i stanowczo za droga dla kamperowców. Przejazd promem, trwający niecałe 10 minut kosztuje 110 Lt (samochód osobowy - 40 Lt), tyle co autobus czy TIR. Za wjazd na teren Parku Narodowego pobierana jest następna opłata - osobowy 20 Lt a kamper aż 70 Lt.
Mówiąc krótko - byłem, zobaczyłem - więcej mnie nie ciągnie. Jak będę chciał kiedyś zobaczyć delfinarium (w remoncie od zeszłego roku i pewnie szybko nie skończą), to trzeba będzie pojazd zostawić w Kłajpedzie na parkingu, wsiąść na prom (osoba tylko 2,5 Lt) i tak dostać się na mierzeje.

Lokalizacja parkingu: N 55° 40.657, E 21° 6.281


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 100 km (50 w jedna stronę i 50 w drugą ).

poniedziałek, 8 sierpnia 2011

Lithuania Minor (Mažoji Lietuva)

Czyli po polsku - Dolna Litwa.
Nocleg był wyjątkowo spokojny, jak podejrzewałem wieczorem, w budynku dworca autobusowego dyżuruje cały czas policjant, prawdopodobnie pilnuje bankomatu, wiec i przy okazji Mruczek był pod ochroną :)
Granica po kilkunastu kilometrach tym razem bez przygód - w zeszłym roku pogranicznicy na tym samym przejściu pooglądali sobie i moje papiery i Mruczka. W Pałandze, na stacji benzynowej zjadłem śniadanie. Po raz kolejny okazało się że pospiech wskazany jest tylko przy łapaniu pcheł. Musiałem zatankować ale postanowiłem  najpierw zjeść i dobrze - jak zajeżdżałem na stację paliwo było po 4,34., jak podjechałem pod dystrybutor, już cena była zmieniona, na 4,31.
W Kretyndze pooglądałem parkowy kalendarz astronomiczny i pojechałem do Kłajpedy. Stara część, odlizana, odremontowana na prawdę jest malutka, Zapłaciłem za parkowanie za dwie godziny i tego czasu wystarczyło mi na przejście starówki wzdłuż i wszerz i jeszcze zjadłem obiad. Po obiedzie - na prom i na Mierzeje Kurońska. trzeba przyznać, że Litwini nieźle zdzierają skórę za ten prom. Odległość do przepłynięcia mniejsza niż w Świnoujściu ale cena większa niż za prom na Saaremee. Trudno - zdobycie rosyjskiej wizy trudniejsze i pewnie bardziej kosztowne niż ten prom.
Z promu, z nowej przystani promowej pojechałem najpierw na stara przystań (stąd odpływają promy dla pieszych na ląd) i później dalej, na koniec mierzei, pod Muzeum Morskie i Delfinarium - na parking. Okazało się, że nie ja jeden wymyśliłem to miejsce na nocleg - niemiecki kamperek już tutaj stał. Ustawiłem się więc obok i tutaj nocuję.
Moja lokalizacja: N 55° 43.034, E 21° 6.089

P.S. Jeszcze jedna mała ciekawostka - w Google Maps nie ma promu z Kłajpedy na Mierzeje - każda trasa przebiegać wg nich musi przez Okręg Kaliningradzki :)


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 70 km. Mapka trasy .