Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rýmařov. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Rýmařov. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 3 maja 2011

Mokra Morava

No i się rozpadało. pada od rana, na razie niezbyt mocno ale jak patrze na prognozy pogody nie wygląda to zachęcająco. Zwłaszcza pogoda oglądana na GE - brrrrr


21:20
No i wykrakałem. Ale po kolei.
Miałem w planie Bruntal ale jadąc po drodze zobaczyłem strzałkę do Karlova Studenka czyli jedynych chyba term w tej części Czech. Żal było by ominąć i nie pooglądać. Więc skręciłem, myślę sobie - nadrobię ok 30 km ale co to jest. Jadę sobie spokojnie w górę a padający deszcz powoli zamienia się w śnieg. Im wyżej tym go więcej, ale nic nie zapowiadało problemów..
Dojechałem na górę, zostawiłem Mruczka na parkingu i poszedłem się pomoczyć.Basen z zewnątrz to taka typowy "karkonoski" budynek a w środku ładnie, czysto, elegancko. Cena - 150 Kc za godzinę przyjemności. Sam basenik niewielki ale jest łóżko z bąbelkami, są rury puszczające wodę z góry - tak silny strumień, że nie można ustać na nogach. Mini wir podświetlany i jakiś gejzer na środku. No i oczywiście to co lubię najbardziej - masaże kręgosłupa strumieniem ze ściany. Jest tez dział termalny - czyli sauna sucha i parowa.
Pomoczyłem się, wracam do kamperka a tu ...... ZONK - kilkanaście cm mokrego śniegu wszędzie. Postanowiłem jednak jechać, droga powrotna to najpierw trochę pod górkę (na prawdę niewiele) do przełęczy i później w dół. Jade wie a tu samochód osobowy przede mną stracił przyczepność, widać, że nie może dalej podjechać i zaczyna się cofać na awaryjnych. Zatrzymałem się, by go przepuścić i tyle było mojej jazdy.. Pod górkę już nie ruszyłem, koła się ślizgały po tym mokrym śniegu. Podobnie więc do osobówki - włączyłem awaryjne i cofam się. Na szczęście po jakichś 100 m dałem rade nawrócić i już przodem dojechałem na parking. A śnieg sypał nadal i to solidnie. W ostateczności, myślę sobie, zostane tutaj do jutra tylko kto wie co i jak będzie jutro. Wyciągnąłem dokładniejsze mapy i wyczytałem z nich, że w druga stronę droga jest tylko w dół, do Vrbowa i to tylko 8 km. Dwie godziny minęły, śnieg na szosie odgarnął pług, resztę rozjeździli inni - zaryzykowałem zjazd. Do Vrbowa było OK, ale dalej do Bruntala znowu pod górkę i cały czas padający śnieg. Po drodze dwa TIRy w rowie ale ogólnie, powoli i bez problemów dojechałem.
Jak zobaczyłem, że na dole (w Bruntalu) też biało - zjadłem obiadek, chwilę pokręciłem się po rynku i stwierdziłem, że nie ma na co czekać - wracam do domu.

Stoję teraz w Krapkowicach na stacji Orlenu - spory, darmowy parking, sporo TIRów tutaj nocuje. A co najlepsze - po drugiej stronie ulicy restauracja i hotel z WiFi - dało się podczepić :)


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 140 km. Mapka trasy

poniedziałek, 2 maja 2011

Dalej Morava

Na sam nocleg przeniosłem się jednak na dół, do miasteczka, na rynek. Ta stacja czynna tylko do 21 i wolałem jednak nocować pod czujnym okiem Policji.
Podaje namiary na te stacje benzynową, z małym parkingiem ale za to z dobrym sygnałem WiFi:



N 49° 35.355    E 016° 54.379
 Rano spacerek po centrum  - sympatyczny pałac, odremontowany prawie w całości, w środku biblioteka i inne placówki oświatowe.
Po śniadaniu ruszam dalej, jest jeszcze tyle zamków i hradów na Morawach do zobaczenia :)

18:30
Pierwsze miejsce jakie odwiedziłem (było po prostu po drodze) to mały zameczek myśliwski, w którym podobno zatrzymywał się nawet Franc Jozef. Później - Náměšť na Hané, ładny pałac w uroczym parku. Niestety, jak wiele zabytkowych obiektów w Czechach, przez wiele lat zaniedbywany. teraz go restaurują wygląda już całkiem nieźle ale dostępny jest tylko park pałacowy, w środku trwają prace.
Kolejny etap - Šternberk. Podobno skleroza nie boli :) Byłem tam w zeszłym roku i nawet nocowałem. Niewiele sie zmieniło przez te pół roku, zjadłem smaczny obiadek i dalej w drogę.

Miasteczko Uničov zachwyciło mni swoim rynkiem.świeżo odrestaurowanym i przepięknym ratuszem. Gdyby tam był dostępne WiFi - pewnie zostałbym na tym rynku na noc ale niestety, nic nie było.
Zgodnie z planem dojechałem do miasteczka Rýmařov. Cisza, spokój, rynek monitorowany kamerkami, legalny parking pod Urzędem Miasta no i jest dostępne WiFi :) 
Jest tutaj też geopark w ponad 40 okazami minerałów, wszystko wolno dostępne na skwerze zaraz koło rynku.


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 100 km. Mapka trasy