Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vrchlabi. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Vrchlabi. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 25 kwietnia 2011

Lany poniedziałek

Tradycja została podtrzymana - od rana pada. Inne kamperki powoli się zbierają, sąsiedzi (Niemcy) z przyczepy też się pakują.
Zamiast dnia świątecznego mam na razie dzień techniczny. Przetestowałem czerwoną kontrolkę na WC, więc trzeba było wyprowadzić kota. Skończyła się butla gazowa, a zawór w drugiej był tak mocno zakręcony, że bez narzędzi nie dałem rady. Dokręciłem przy okazji wkręty w nowym oknie łazienkowym (zgodnie z pouczeniem serwisu). Czeka mnie jeszcze dolanie czystej wody, wylanie szarej wody - można powiedzieć, że zwyczajny "świąteczny" dzień :)

15:30
Nie potrafię jednak siedzieć spokojnie w jednym miejscu. Zaraz obok Szpindla zapora na Łabie. Postanowiłem podjechać do Jilemnic. Sympatyczne małe miasteczko, z uroczym rynkiem i dawnym zamkiem przekształconym teraz na Muzeum Karkonoszy. Zjadłem też smaczny obiadek: zupa cebulacka, swickowa na smetanie i obowiązkowa kofola :)
Następny etap - Vrchlabi, kolejne miłe miasteczko ze starym zamkiem. Też mają Muzeum Karkonoszy ale w jednym ze starych domków nieopodal zamku.


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 50 km. Mapka trasy

piątek, 22 kwietnia 2011

Wielki Piątek

Noc przeszła spokojnie, parking cały zapchany TIRami. Jakoś nikt nie pamiętał o tym, że powinienem zapłacić za dłuższy postój :) Śniadanko w barze na stacji też już za mną, powoli się zbieram w drogę. Kierunek - Špindlerův Mlýn a po drodze może jakieś geocache będą :)
Na samej granicy ale jeszcze po polskiej stronie spotkałem pielgrzymkę rowerową z kamperem :) Jadą do Rzymu, więc maja kawałek drogi przed sobą.
Zaraz za Skalicami "niezawodny" TomTom znowu, jak w zeszłym roku, kazał mi jechać droga na której jest ograniczenie do 2T - ech te komputery. Pojechałem po swojemu i dotarłem do Ratiborzyc. Zamek taki sobie, nic ciekawego, do środka nie wchodziłem, za to miły park, zadbany, z ładnymi kwiatami - spacer po parku bardzo sympatyczny.
 Następny po drodze był Trutnov - zamek tez wygląda dość skromnie ale za to starówka sympatyczna.No i mają ślicznego smoka :) Zjadłem obiadek i dalej w drogę. Ponieważ była jeszcze młoda godzina postanowiłem pojechać do Pecu Pod Śnieżką. Szczęśliwie kolejka już chodzi po przerwie konserwacyjnej, wiec wreszcie udało misie wjechać na sama Śnieżkę :) Bilet w obie strony - 330 Kc + 75 Kc za parkowanie Mruczka.
Przed samym Szpindlerowym Młynem przygotowania do jutrzejszych zawodów kajakowych - pomyśle, może podjadę pooglądać.
Camping sympatyczny, niewiele ludzi jeszcze - dwa kamperki niemieckie, jeden czeski i kilka przyczep ale pewnie większość pustych.


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 110 km. Mapka trasy