Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ignalin. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Ignalin. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 lipca 2011

Północna Litwa

Pogoda niestety się psuje, chmury, drobny deszczyk i niestety duszno i paskudnie.Rano pełny serwis obojga (czyli Mruczka i mnie - hehehe) i w drogę.
Najpierw nieczynna już litewska elektrownia atomowa koło Ignalina. Koło  tej elektrowni w latach 70 XX wieku wybudowano całkiem nowe miasto - Visaginas. Wygląda ładnie jak na tamte czasy - szerokie ulice, spore balkony. W centrum miasta maszt z żurawiem na szczycie (herb miasta) i wyświetlacz na którym podawane jest wielkość aktualnego promieniowania. Ciekawa sprawa, że w 2007 było to tylko 5 - dzisiaj wskaźnik pokazywał 10. Miasto jak miasto, ale w sklepach praktycznie wszyscy rozmawiają po rosyjsku więc wreszcie mogłem pogadać przy kupowaniu owoców czy pieczywa :)
Następny przystanek, to Zarasai czyli Jeziorosy, ładnie opisane np TUTAJ. Na wyspę wjechać samochodem się nie da ale widać że to teraz teren rekreacyjny dla mieszkańców.
Niedaleko Zarasai, w małej wsi Stelmuze rośnie najstarszy dąb na Litwie i jeden z najstarszych na świecie. Ma co najmniej 1500 lat. Oprócz tego jest zabytkowa (ale już nie tak stara jak dąb) wieża zbudowana z kamieni polnych.
Co prawda do granicy z Łotwą jest już tylko 2 km ale przy takiej pogodzie nie chce mi się dzisiaj jechać dalej. Koło dębu jest spory parking,  okolica wygląda spokojna - więc planuje nocleg dzisiaj tutaj, koło dębu.
Moja lokalizacja: N 55° 49.809'   E 26° 13.075'

Po wiosce biegało kilka kotów, ale jakieś niechętne do nawiązywania nowych znajomości. Jeden obserwował mnie zza murka i nawet reagował na moje "kocie gadanie" ale gdy tylko zrobiłem krok do przodu - dał nura w krzaki i tyle go widziałem.

18:30

Zachciało mi się jeszcze Diabelskiego Kamienia czyli ogromnego głazu narzutowego, który tutaj niedaleko można oglądać. Informacja o nim w sieci jest bardzo skromna i bez dokładnej lokalizacji. Jakos jednak udało mi sie namierzyć miejsce gdzie powinien być i pojechałem. Droga utwardzona tylko, wąska, miejscami po obu stronach szorowałem po gałęziach, aż strach pomyśleć, co by było gdyby z przeciwka ktoś jechał. Zaparkowałem Mruczka na drodze leśnej w miejscu gdzie mógłby być wyminięty przez inne pojazdy i dalej na piechotę. Kamień śliczny, obrośnięty mchem - szkoda ze nie ma tutaj, koło dębu żadnej informacji o nim.
Sporo Litwinów przyjeżdża oglądać ten najstarszy litewski dąb (w ciągu godziny widziałem 5 samochodów) i żaden nie pojechał dalej, do tego kamienia. Widać nie wiedzieli nawet o jego istnieniu.
Pozycja kamienia: N55° 49.907'  E26° 11.855  


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 80 km. Mapka trasy.

wtorek, 12 lipca 2011

Aukštaitija

W nocy przyszła burza, grzmiało, błyskało padało i rano było o wiele chłodniej i ogólnie pochmurno. Zjechałem do MAXIMA, zrobiłem małe zakupy, zjadłem śniadanko i nawet miałem przez jakiś czas darmowy (domowy) internet :)
Później w drogę - kierunek Ignalina. Trasa śliczna, malownicza, ruch na drodze niewielki jak zresztą na całej Litwie poza okolicami Wilna i Kowna. Na polach często widać duże kamienie, które u nas pewnie od razu miałyby jakieś nazwy, tutaj to nic szczególnego, kamienie większe i mniejsze są wszędzie. Zaraz za miejscowością Labanoras, nad brzegiem jeziora o tej samej nazwie - sympatyczne miejsce campingowe, darmowe, niestety - zakaz wjazdu powyżej 3T.
Zatrzymałem się przed znakiem i podziwiałem widoczki.
Niedaleko przed Ignaliną, miejscowość Sakarva i kolejne miłe miejsce campingowe - z pozwoleniem rozbijania namiotów i rozpalania ognisk, z wiatami, stolikami. Jest nawet zejście do jeziora. W lesie sporo czarnych jagód, poziomek, malin. Skorzystałem z okazji i urządziłem sobie tam obiadek - runo leśne było na deser :)
Namiary:  N55° 18.743 E026° 03.833
Pokręciłem się trochę po okolicy - śliczne tereny, cicho, spokojnie, woda w jeziorach krystalicznie czysta. takie nasze mazury ale wiele lat temu jak jeszcze nie były aż tak popularne, rozdeptanie i zaśmiecone.
Wart zobaczenia jest stary najstarszy drewniany kościół na Liwie w miejscowości Paluse. Rysunek tego kościoła występował na banknotach 1 lit. Obejrzałem też samą Ignalinę - miasteczko jak miasteczko, dworzec kolejowy odnowiony i ładnie się prezentuje ale poza tym, nic ciekawego.
Planowałem nocleg na campingu (jedyny w okolicy) koło kościoła w Paluse ale cena zbiła mnie z nóg. Za kapera z podłączeniem do prądu - 45 Lt do tego po 10 Lt za osobę - w sumie drożej niż na campingu w Wilnie. Dzięki temu ze mam dostęp do internetu - szybka zmiana planów i wylądowałem 40 km dalej, na campingu Degesa. Za 35 litów - postój, woda, sanitariaty, prąd i do jeziora kilka kroków, nie tak jak w Paluse.


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 100 km. Mapka trasy.