Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kutná Hora. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Kutná Hora. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 28 kwietnia 2011

Zamki i pałace

To co jest niżej, to moja próba pisania posta w blogu na pockecie. Jak widać, temat da się napisać czytelnie, resztę "ktoś" lub "coś" zjadło zupełnie - szkoda :(

Wracam do dnia dzisiejszego. Za camping w Kutnej Horze płaci się w dzień przed wyjazdem (obsługa jest dopiero od 14) i trzeba go opuścić do 12. Wyjechałem rano, podjechałem 3 km do kaplicy czaszek i drugiej katedry w tym mieście. Kaplica mocno zaniedbana, w środku tynk odpada, wilgoć naruszyła tez wiele elementów ceglanych. Na zdjęciach widać elementy wystroju które już uległy zniszczeniu.
Następnie realizowałem zaplanowaną marszrutę. Przed Chrudimem kierunkowskaz pokazał odległy o 4 km od trasy zamek/pałac w Cholticach. trochę go remontują, w środku oprócz tradycyjnej wystawy muzealnej maja tez dział poświęcony zabawkom i bajkom. Niestety - wszystko zamknięte. 
następny etap - Chrudim, zamek/pałac średni, samo stare centrum ładne, miłe, położone na górce, z dużym, typowym dla Czech kościołem. Po obiedzie (obowiązkowe knedliki :) ) Chrast z danym pałacem biskupim, w którym teraz mieści się urząd miejski i muzeum-galeria. Mała mieścina, oprócz tego pałacu nic tam ciekawego więcej nie ma. Kolejne miasto to Vysoke Myto - bez zamku czy pałacu ale za to z ładnym, dużym  rynkiem i malowniczymi basztami miejskimi.

Dojechałem wreszcie do Litomyśla. Camping, delikatnie mówiąc, "wczesny Gierek" zamknięty na kłódkę i ponad kilometr od centrum. Wjechałem więc na starówkę. Ulokowałem się wstępnie na Smetanovym Namesti, koło komisariatu policji i poszedłem oglądać. Zamek prześliczny, wart na pewno obejrzenia, starówka też ładna. Zaraz po moim zaparkowaniu pojawił się inny kamperek - Francuzi, tez zniesmaczeni tym, że camping zamknięty. Chwile pogadaliśmy, zrozumiałem, że podobnie jak ja zostają tutaj na noc. Jednak jak wróciłem po godzinie spaceru - już ich nie było. Po kolacji poszedłem szukać  geocachy (bez efektu niestety) ale znalazłem wreszcie wolnodostępne WiFI. Przeparkowałem się więc w nowe miejsce i mogę to wszystko opisywać.


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 100 km. Mapka trasy

środa, 27 kwietnia 2011

Kutna Hora

Pogoda mnie wyprzedziła - oglądałem rano czeską prognozę pogody i okazało się, że chmury i deszcze zawędrowały na wschód, nad Morawy i Slezko. Tutaj rano było widać nawet trochę niebieskiego nad głową. Teraz jest pochmurno i duszno, pewnie wieczorem coś popada jednak.
Miasteczko ładnie położone na lekkich wzniesieniach więc co chwila idzie się albo w górę albo w dół. Niestety, widać wieloletnie zaniedbanie, część budynków już odnowiono ale jeszcze sporo zostało w opłakanym stanie. Okolice Katedry św Barbary są rozkopane, robiona jest nowa nawierzchnia, widać że przygotowują się do sezonu letniego.Zabytkowa kamienna fontanna niewidoczna - trwa konserwacja. Sporo zagranicznych wycieczek, na ulicach słychać niemiecki, francuski, rosyjski, japoński. Polskiej grupy jakoś nie widziałem, nie wiem dlaczego ale te tereny nie cieszyły się zainteresowaniem polskich biur podróży.. Wypiłem piwko w barze na campingu, zapłaciłem już za pobyt - jutro rano można ruszać dalej.

Plan na jutro to w Kutnej Horze jeszcze jest do zobaczenia kaplica cmentarna z kostnicą (ok 3 km od campingu i nie chce mi się iść na nogach), podobna w nastroju do kaplicy czaszek w Kudowie-Czermnej. Później kolejno: Chrudim, Chrast, Vysoke Myto i Litomyśl.


Dzisiejsze fotki. Mruczek dzisiaj odpoczywa.

wtorek, 26 kwietnia 2011

Czechy

Pogoda zepsuła się całkowicie, zimno, wieje, pada. Chciałem wyjechać wcześnie rano, ale  recepcja campingu czynna dopiero od 10. Kolejny raz przekonałem się, że pobieranie opłat za prąd na campingu ryczałtem jest niezłym dochodem dla właścicieli. W Czechach ten ryczałt wynosi ok 60 Kc za dzień. W Szpindlerowym Młynie płaci się za realne zużycie (są liczniki) i mnie, za 4 dni (TV, komputer, światło, lodówka) wyszło tylko 85Kc. Po 10 ruszam w drogę, chociaż z prognoz pogody wynika, że jadę dokładnie w chmury i opady. Pierwszy przystanek u Rumcajsa, czyli w Jiczynie. Wstępnie planowałem połazić trochę po Czeskim Raju ale przy takiej pogodzie odpuszczam to sobie.
Kolejny przystanek - Podebrady.

18:00
W Podebradach pogoda dała mi pół godziny na spacer. Na szczęście udało się wrócić do kamperka przed ulewą jaka nadeszła. Sympatyczne miasto, dumni są ze swojego Jiří z Poděbrad. Ładny zamek w którym teraz się mieści wydział zamiejscowy praskiego Uniwersytetu Karola. Koło zamku jest źródło wody mineralnej.
W ulewę, jaka przyszła, pojechałem do Kutnej Hory, na camping SantaBarbara. Sympatyczne miejsce, knajpa na miejescu,  na starówkę ok pół kilometra tylko.


Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 130 km. Mapka trasy