Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balaton. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Balaton. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 29 września 2019

Wulkany, wulkany wszędzie wulkany.

Wulkany najlepiej oglądać z pewnej odległości. Wybrałem się więc na południowy brzeg Balatonu by obejrzeć z tej perspektywy największy madziarski wulkan (Badacsony) i jego kolegów. Te widoki są jedyne w swoim rodzaju.

Tutejsza wieża widokowa, poza sezonem, jest dostępna tylko w soboty i niedziele. Z góry widać całe jezioro, od Keszthely do Siofok.


Obiad (napi menu, za ok 18 zł) typowo niedzielny, to znaczy rosół z makaronem, schabowy z ryżem i słodki deser.
I tak kończę tegoroczną trasę wulkaniczną.

(Dzień 35+46)

czwartek, 22 sierpnia 2019

Balaton

Wczoraj wiało jak dzikie, chmur nagnało a niewiele się ochłodziło. Dzisiaj tylko 29 a jutro znowu ma być 30.
Rano przypomniałem sobie, że przecież wożę zapasowe dętki więc się zabrałem do wymiany. Jedna okazało się, że też już jest dziurawa ale druga była OK i mogłom na rowerku podjechać na dworzec kolejowy. Dzisiaj "zdobywałem" północny brzeg Balatonu.
Jeszcze wiosną kombinowałem, by posiedzieć kilka dni nad Balatonem, znalazłem na mapach camping w Badacsonytomay. We wrześniu, czyli po sezonie maja "taniej", za noc płaciłbym 4550 ft.
Pojechałem tam dzisiaj, pooglądałem i przeszło mi. Miasteczko tak małe, że poza siedzeniem na brzegu jeziora. nie ma co robić.


Poza tym, zacząłem liczyć. Tutaj, w SzFV, za camping płacę 2700 i jeśli bym co drugi dzień szedł do łaźni to kosztowałoby to 3900 za dobę. A i jedzenie o wiele tańsze niż tam. W podrzędnej restauracji sama zupa to ok 900 ft, drugie danie 2000 - 2500 ft a tutaj rozsądny obiad zjem za 1500 - 1700.
Za możliwość taplania się w tej dużej kałuży tyle płacić nie mam zamiaru.
Pospacerowałem sobie też po kurorcie jakim na północnym brzegu jest Balatonfüred i już jestem w kamperku.


Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+8)

czwartek, 24 października 2013

Viszontlátásra Csokonyavisonta

10:45
Powoli się pakuję, trzeba pościągać ochraniacze na okna, zwinąć i wysuszyć podłogę przed kamperem i wiele innych prac, więc trochę to trwa.
Plan na dzisiaj - Siofok, trochę po nim połażę znowu a na noc chce zajechać do znanego mi już miejsca na stacji benzynowej koło Polgard. Na miejscu i knajpka, toalety i dostępne WiFi :)

19:30 Balaton o tej porze roku ma swój niepowtarzalny urok, kolorowe, jesienne liście i pustka, cisza, praktycznie zero turystów. Prawie wszystkie pizzerie, gyrosy, lodziarnie, piwiarnie pozamykane na głucho. Połaziłem trochę po Siofok, pooglądałem wieżę ciśnień, którą w zeszłym roku odremontowali, przerobili. Można windą wjechać na górę i podziwiać widoki. Nie skorzystałem, na przeciwko, w pasażu handlowym, na 2 piętrze jest bar i jeść można na tarasie mając podobne widoki.
Na węgierskiej ropie jeździ się inaczej, po raz kolejny to stwierdzam. Przejechałem od poprzedniego tankowania dokładnie 700 km i teraz do baku weszło równo 60 litrów. Tankowałem na stacji w Polgardi, tutaj też zostaję na nocleg. Jutro zaledwie 100 km do Komarna/Komarom.


Dzisiejsze fotki.