10:00
Wczoraj wieczorem chciałem jeszcze pojechać w okolice mola, stawiali tam jakieś estrady i pewnie coś się działo, ale zabrakło sił i chmury się zbierały, więc sobie odpuściłem. Wypiłem jeszcze Radlera (słabe piwo z grapefruitem i limonką) i jak przewidywałem - padłem i przespałem do rana.
W nocy padało, widać ślady deszczu ale od rana ładne słońce. Teraz zaczyna przypiekać, chyba jednak będzie jeszcze jakaś burza.
Pierwotnie planowałem, że dzisiaj pod wieczór pojadę do Buczyńca (darmowy camping koło śluzy) i w poniedziałek rano do Białego, ale dzisiaj niedziela i pewnie drogi będą zapchane, więc chyba ruszę jutro. Apelacja musi być złożona do 15, więc jeszcze zdążę podpisać papiery pani mecenas.
Na razie siedzę na Monciaku, popijam kawę i oglądam miejscowe koty lawirujące między turystami :)
14:30
Podjechałem w górę Sopotu, w stronę Opery Leśnej, chciałem zobaczyć Morskie Oko. Jeziorko jak jeziorko, za to karczma góralska ... robi wrażenie. Jak na nadmorskie miasto, dwie karczmy góralskie (druga w Kamiennym Potoku, przy plaży) to chyba przesada.
Do samej opery już mi się nie chciało iść (znowu pod górę), zjechałem na dół, a tam na plaży mistrzostwa rugby. Posiedziałem, pooglądałem i przy okazji dowiedziałem się, że wieczorem, na trójkowej plaży będzie koncert z okazji 25-lecia teatru im A. Osieckiej. To już wiem, co będę robił wieczorem.
Obiadek w barze mlecznym w Jelitkowie, chłodnik, duszona młoda kapusta z ziemniakami - całe 11 zł.
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trójmiasto. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Trójmiasto. Pokaż wszystkie posty
niedziela, 10 sierpnia 2014
sobota, 9 sierpnia 2014
Półwysep Helski
10:00
W zeszłym roku przejechałem na rowerze odcinek z Helu do Jastarni, teraz chce uzupełnić trasę. Kupiłem bilet do Juraty i czekam na dworcu na pociąg. Wczoraj wieczorem dopadła mnie straszna chandra, że doszedłem do wniosku, że najlepiej się zmęczyć, może wtedy będę mniej myślał.
17:00
I już wracam. Zacząłem od Juraty, pokręciłem się po molo. Szukałem przy deptaku knajpy w której jadłem w zeszłym roku, ale nie znalazłem i pojechałem do Jastarni. Tutaj skusiłem się na zestaw dnia - spora porcja smażonego dorsza + frytki + surówka - za 16,50. Nawet się najadłem i w drogę.
Od Jastarni do samego Władysławowa droga bardzo ładna, polbruk ale równo położony i spokojnie się jedzie. Między Juratą a Jastarnią, jak rok temu, stare betonowe płyty miejscami bardzo zwichrowane.
W sumie przejechałem ponad 30 km w prawie 30 stopniowym upale - calkiem nieźle :)
W zeszłym roku przejechałem na rowerze odcinek z Helu do Jastarni, teraz chce uzupełnić trasę. Kupiłem bilet do Juraty i czekam na dworcu na pociąg. Wczoraj wieczorem dopadła mnie straszna chandra, że doszedłem do wniosku, że najlepiej się zmęczyć, może wtedy będę mniej myślał.
17:00
I już wracam. Zacząłem od Juraty, pokręciłem się po molo. Szukałem przy deptaku knajpy w której jadłem w zeszłym roku, ale nie znalazłem i pojechałem do Jastarni. Tutaj skusiłem się na zestaw dnia - spora porcja smażonego dorsza + frytki + surówka - za 16,50. Nawet się najadłem i w drogę.
Od Jastarni do samego Władysławowa droga bardzo ładna, polbruk ale równo położony i spokojnie się jedzie. Między Juratą a Jastarnią, jak rok temu, stare betonowe płyty miejscami bardzo zwichrowane.
W sumie przejechałem ponad 30 km w prawie 30 stopniowym upale - calkiem nieźle :)
piątek, 8 sierpnia 2014
Trójka w Sopocie
10:30
Dzisiaj dzień odpoczynku od słońca, od upału. Zapowiadają nawet przelotne deszcze, ale na razie nie pada.
Od rana Trójka nadaje z Sopotu. Kibiców, obserwatorów niewiele, myślałem, że będzia nas o wiele więcej, ale pewnie pojawią się wieczorem, na LP3 nadawanej z plaży.
Zaskoczyły mnie wczoraj ceny. Na przykład śliwki, w Gdyni, na hali targowej, gdzie teoretycznie powinno być taniej, kosztowały po 6 i więcej. W Sopocie, w sklepach w centrum są po 5 a czasami i po 4 zł. Podobnie z pomidorami.
Gofry, bez dodatków, w Gdyni po 3,50, w Gdańsku po 4 a w Sopocie, na Monciaku są po 3 zł. Ciekawostka.
Odbijają sobie za to na rybach. Kilogram tuszki flądry w sklepie kosztuje 6 zł. Sto gram smażonej flądry najtaniej widziałem w Gdańsku Brzeźnie, za 4 zł. W Sopocie są po 6 a nawet i po 7,80 (przy porcie rybackim, więc pewnie z własnych połowów). Niezła przebitka, ponad 8 krotna.
Dzisiaj dzień odpoczynku od słońca, od upału. Zapowiadają nawet przelotne deszcze, ale na razie nie pada.
Od rana Trójka nadaje z Sopotu. Kibiców, obserwatorów niewiele, myślałem, że będzia nas o wiele więcej, ale pewnie pojawią się wieczorem, na LP3 nadawanej z plaży.
Zaskoczyły mnie wczoraj ceny. Na przykład śliwki, w Gdyni, na hali targowej, gdzie teoretycznie powinno być taniej, kosztowały po 6 i więcej. W Sopocie, w sklepach w centrum są po 5 a czasami i po 4 zł. Podobnie z pomidorami.
Gofry, bez dodatków, w Gdyni po 3,50, w Gdańsku po 4 a w Sopocie, na Monciaku są po 3 zł. Ciekawostka.
Odbijają sobie za to na rybach. Kilogram tuszki flądry w sklepie kosztuje 6 zł. Sto gram smażonej flądry najtaniej widziałem w Gdańsku Brzeźnie, za 4 zł. W Sopocie są po 6 a nawet i po 7,80 (przy porcie rybackim, więc pewnie z własnych połowów). Niezła przebitka, ponad 8 krotna.
czwartek, 7 sierpnia 2014
Gdynia
15:30
Dzisiaj znowu mnie trochę ambicja poniosła, ale tak to jest gdy myśli się o czymś zupełnie innym, a nogi kręcą i kręcą pedałami.
Najpierw przy plaży przez cały Sopot, aż do Łazienek Północnych. Później w dość gęstym parku/lesie koło Kamiennego Potoku. Ładna i szeroka trasa, cały czas w cieniu, pod drzewami, ale frajda się kończy tam, gdzie kończy się Sopot. W Gdyni, prawie do samego mola w Orłowie trzeba ciagnąć rower po plaży, po piasku. Tylko pod sam koniec jest lepiej.
Pochodziłem po molo w Orłowie i dalej, już ulicami pojechałem w stronę centrum Gdyni. Przy wzgórzu św. Maksymiliana odbiłem w prawo, na nadmorski deptak.
Najpierw zjadlem smażonego dorsza z surówka - pychota. Później skusił mnie chłodnik z arbuzem. Warto było: gęsty jogurt, sporo czosnku, koperek, drobno pokrojony ogórek i arbuz. Takie pyszności serwują na pl Kaszubskim w Gdyni.
Do Sopotu wróciłem juź SKM, bo po drodze zrobiłem małe zakupy na gdyńskiej hali targowej.
19:00
Siedzę przed Krzywym Domkiem, popijam kawę i przypomina mi się dzieciństwo. Wtedy plagą wszystkich miejsc wczasowych byli żebracy (głównie cygańskie dzieciaki). W poprzednich latach jakoś ich tutaj nie widziałem, a w tym roku i w Sopocie i w Gdańsku ciągle zaczepiają. Głównie młodociani cyganie - zdrowi i o kulach, ale są i inni: kilku na wózkach zbiera na lekarstwa, na rodzinę, na wózek sportowy do wyścigów. Są nieuleczalnie chorzy, którym zostało 3 czy 5 lat życia.
Dzisiaj znowu mnie trochę ambicja poniosła, ale tak to jest gdy myśli się o czymś zupełnie innym, a nogi kręcą i kręcą pedałami.
Najpierw przy plaży przez cały Sopot, aż do Łazienek Północnych. Później w dość gęstym parku/lesie koło Kamiennego Potoku. Ładna i szeroka trasa, cały czas w cieniu, pod drzewami, ale frajda się kończy tam, gdzie kończy się Sopot. W Gdyni, prawie do samego mola w Orłowie trzeba ciagnąć rower po plaży, po piasku. Tylko pod sam koniec jest lepiej.
Pochodziłem po molo w Orłowie i dalej, już ulicami pojechałem w stronę centrum Gdyni. Przy wzgórzu św. Maksymiliana odbiłem w prawo, na nadmorski deptak.
Najpierw zjadlem smażonego dorsza z surówka - pychota. Później skusił mnie chłodnik z arbuzem. Warto było: gęsty jogurt, sporo czosnku, koperek, drobno pokrojony ogórek i arbuz. Takie pyszności serwują na pl Kaszubskim w Gdyni.
Do Sopotu wróciłem juź SKM, bo po drodze zrobiłem małe zakupy na gdyńskiej hali targowej.
19:00
Siedzę przed Krzywym Domkiem, popijam kawę i przypomina mi się dzieciństwo. Wtedy plagą wszystkich miejsc wczasowych byli żebracy (głównie cygańskie dzieciaki). W poprzednich latach jakoś ich tutaj nie widziałem, a w tym roku i w Sopocie i w Gdańsku ciągle zaczepiają. Głównie młodociani cyganie - zdrowi i o kulach, ale są i inni: kilku na wózkach zbiera na lekarstwa, na rodzinę, na wózek sportowy do wyścigów. Są nieuleczalnie chorzy, którym zostało 3 czy 5 lat życia.
środa, 6 sierpnia 2014
Sopot
12:00
Rano było pochmurno, wyglądało jakby miało padać cały dzień. Podjechałem do centrum Sopotu i tam trochę się pokręciłem po małych, malowniczych uliczkach.
Chmury zaczęły się rozchodzić, słońce przygrzewało i postanowiłem pojechać w drugą stronę, przez Jelitkowo i Brzeźno do Nowego Portu.
Teraz siedzę w Brzeźnie, w Zagrodzie Rybackiej i czekam na smażoną flądrę.
Rano było pochmurno, wyglądało jakby miało padać cały dzień. Podjechałem do centrum Sopotu i tam trochę się pokręciłem po małych, malowniczych uliczkach.
Chmury zaczęły się rozchodzić, słońce przygrzewało i postanowiłem pojechać w drugą stronę, przez Jelitkowo i Brzeźno do Nowego Portu.
Teraz siedzę w Brzeźnie, w Zagrodzie Rybackiej i czekam na smażoną flądrę.
wtorek, 5 sierpnia 2014
I znowu Sopot
13:00
I znowu jestem w Sopocie. Stogi są fajne, czyste sanitariaty, dobry barek, dużo kotów, aku można doładować itp. Jest jednak jeden minus, jak dla mnie - jakieś wredne komarzyce, na które jestem uczulony, każde ukąszenie daje czerwony placek o kilku cm średnicy, swędzący kilka dni.
W Sopocie stanąłem na sprawdzonym miejscu, koło hotelu Mera i pewnie posiedzę do niedzieli. Dwunastego powinienem być w Białymstoku.
15:00
Wygląda na to, że to publikowanie programem Blogit robi taki bałagan. Ściągnałem teraz Bloggera, zobaczymy, czy naprawi.
19:45
Jedna burza nad Trójmiastem przeszła, kilka ulic zamieniło się w potoki, kilka piwnic zalało. Teraz chwila spokoju, chciaż zapowiadają następną w nocy, nawet z gradem.
Korzystam z tej przerwy między burzami, łażę po plaży i co chwila zapisuję kolejne "złote myśli", czyli zdania do wykorzystania w następnych pismach sądowych. Pociesza mnie myśl, że jeśli nawet Berlusconiego sąd apelacyjny uniewinnił, to i ja mam szanse na rozsądne postanowienie w 2 instancji.
Poza tym, powtarzając za klasykiem, "mam jeszcze dwa granaty w świątecznym ubraniu". Chociaż nie, jeden już został odbezpieczony i rzucony, drugi przygotuję po powrocie :)
poniedziałek, 4 sierpnia 2014
Stogi
13:30
Dzisiaj od rana chmury na niebie, czasami tylko nieśmiało pokaże się na chwile trochę nieba. Niby jest chłodniej ale duszno i sennie. Rano przy śniadaniu tradycyjnie przyszła ruda kocica się przywitać (a robi to łasząc się i głośno miaucząc) a później pojawił się czarny maluszek. Nawet nie zauważyłem, kiedy się ulokował na stopniu kamper i śpi tam już kolejna godzinę
Na razie nigdzie się nie wybieram, odpoczywam po wczorajszym "wyczynie" (było prawie 35 stopni cieniu), dokończyłem trylogie Kirsta i zacząłem kolejną jego książkę - fajnie, lekko się czyta.
Dzisiejsze fotki.
Dzisiaj od rana chmury na niebie, czasami tylko nieśmiało pokaże się na chwile trochę nieba. Niby jest chłodniej ale duszno i sennie. Rano przy śniadaniu tradycyjnie przyszła ruda kocica się przywitać (a robi to łasząc się i głośno miaucząc) a później pojawił się czarny maluszek. Nawet nie zauważyłem, kiedy się ulokował na stopniu kamper i śpi tam już kolejna godzinę
Na razie nigdzie się nie wybieram, odpoczywam po wczorajszym "wyczynie" (było prawie 35 stopni cieniu), dokończyłem trylogie Kirsta i zacząłem kolejną jego książkę - fajnie, lekko się czyta.
Dzisiejsze fotki.
niedziela, 3 sierpnia 2014
Upalny Gdańsk
14:30
Nie wiem, czy to ambicja, czy zwyczajna głupota. Dzisiaj w Gdańsku upalnie, termometr pokazuje 33 stopnie, słońce świeci jak głupie, a ja, zamiast się schować w cieniu, ewentualnie zanurzyć się w wodzie, wybrałem się rowerem na trochę dłuższą trasę - Stogi, Westetplatte, twierdza Wisłoujście, promem na drugą stronę i na Stare Miasto. Teraz mi trochę słabo, więc siedzę na Długiej, w Costa i ratuję się kawą z mlekiem.
Obiad miałem dzisiaj specjalny - w Lidlu z dobrą klimą kupiłem pół litra zsiadłego mleka, do tego słodka bułka, a jadłem to w sklepie, bo chłodniej :)
Dzisiejsze fotki.
Nie wiem, czy to ambicja, czy zwyczajna głupota. Dzisiaj w Gdańsku upalnie, termometr pokazuje 33 stopnie, słońce świeci jak głupie, a ja, zamiast się schować w cieniu, ewentualnie zanurzyć się w wodzie, wybrałem się rowerem na trochę dłuższą trasę - Stogi, Westetplatte, twierdza Wisłoujście, promem na drugą stronę i na Stare Miasto. Teraz mi trochę słabo, więc siedzę na Długiej, w Costa i ratuję się kawą z mlekiem.
Obiad miałem dzisiaj specjalny - w Lidlu z dobrą klimą kupiłem pół litra zsiadłego mleka, do tego słodka bułka, a jadłem to w sklepie, bo chłodniej :)
Dzisiejsze fotki.
sobota, 2 sierpnia 2014
Dzień na gdańskiej starówce
14:00
Dzisiaj po śniadaniu pojechałem znowu na rowerku na starówkę. Na pierwszy ogień poszło diabelskie koło widokowe (25 zł za 4 obroty). Widoki jak z balonu czy samolotu, warto zobaczyć Gdańsk z tej wysokości.
Tradycyjnie połaziłem po starówce, ale z rowerem ciężko, wszędzie stragany i masa ludzi. Okazało się, że dzisiaj jest bieg Dominika, trasa wiedzie m. im. ulicą Długą. Siedzę sobie przy samej trasie, popijam kawę i odpoczywam.
Dzisiejsze fotki.
Dzisiaj po śniadaniu pojechałem znowu na rowerku na starówkę. Na pierwszy ogień poszło diabelskie koło widokowe (25 zł za 4 obroty). Widoki jak z balonu czy samolotu, warto zobaczyć Gdańsk z tej wysokości.
Tradycyjnie połaziłem po starówce, ale z rowerem ciężko, wszędzie stragany i masa ludzi. Okazało się, że dzisiaj jest bieg Dominika, trasa wiedzie m. im. ulicą Długą. Siedzę sobie przy samej trasie, popijam kawę i odpoczywam.
Dzisiejsze fotki.
piątek, 1 sierpnia 2014
Stogi
Dzisiaj trochę chłodniej na szczęście, więc pojechałem na rowerze do centrum Gdańska. Most Siennicki w remoncie wiec trasa niezbyt miła. Musiałem wymienić oponę, bo się rozwaliła trochę z boku, niby trzymała powietrze ale już się odkształcała. Naprawa trwała ok 2 godzin więc pochodziłem po jarmarku.
Zaszedłem do dużego baru na targu Węglowym - tam "wszystko za 4,99 za 100 g) i wziąłem dwa małe pierogi ruskie i dwa ze szpinakiem - zapłaciłem ponad 10 zł :) Ceny ....... jarmarczne. W barze mlecznym na Przymorzu, za 6 dużych ruskich, solidnie polanych skwarkami, płaci się 8-9 zł.
==================
O, miła niespodzianka - widok bloga sam się naprawił. Cały czas miałem wrażenie, że to blogger w swoich formatach coś namieszał, widać dzisiaj to poprawili.
Dzisiejsze fotki.
Zaszedłem do dużego baru na targu Węglowym - tam "wszystko za 4,99 za 100 g) i wziąłem dwa małe pierogi ruskie i dwa ze szpinakiem - zapłaciłem ponad 10 zł :) Ceny ....... jarmarczne. W barze mlecznym na Przymorzu, za 6 dużych ruskich, solidnie polanych skwarkami, płaci się 8-9 zł.
==================
O, miła niespodzianka - widok bloga sam się naprawił. Cały czas miałem wrażenie, że to blogger w swoich formatach coś namieszał, widać dzisiaj to poprawili.
Dzisiejsze fotki.
czwartek, 31 lipca 2014
Pochmurne Stogi
Wreszcie chłodniejszy dzień. Chmury na niebie od rana ale nic nie padało.
Po śniadaniu poszedłem na dłuższy spacer po plaży, znalazłem kilka małych bursztynków, pomoczyłem nogi w cieplutkiej wodzie. Później lektura książki Kirsta (już połowa trzeciego tomu 08/15), obiad i dalsza lektura. Od czasu do czasu odwiedzają mnie tutejsze ogony - ruda i biało-czarny. Na jutro zapowiadają podobnie chłodny dzień, więc pewnie będzie podobnie - spacer i lektura.
Dzisiejsze fotki.
Po śniadaniu poszedłem na dłuższy spacer po plaży, znalazłem kilka małych bursztynków, pomoczyłem nogi w cieplutkiej wodzie. Później lektura książki Kirsta (już połowa trzeciego tomu 08/15), obiad i dalsza lektura. Od czasu do czasu odwiedzają mnie tutejsze ogony - ruda i biało-czarny. Na jutro zapowiadają podobnie chłodny dzień, więc pewnie będzie podobnie - spacer i lektura.
Dzisiejsze fotki.
środa, 30 lipca 2014
Upalne Stogi
15:00
Przy takim upale (ponad 30 stopni) zimna cola, z kostkami lodu i sokiem z cytryny - to jest to :)
Rano wybrałem się na rowerze do centrum Stogów na zakupy. Dwa kg ogórków, dwa kg pomidorów, trzy cebule, kilogram śliwek - około 10 zł, żyć nie umierać.
Obiad w Muszelce - dzisiaj filet z kurczaka z surówkami i dodatkową, prywatną mizerią.
Czujnie się wyniosłem z Sopotu, tam stać na parkingu, w ten upał, bez możliwości schowania się w cień - straszne. A woda w zatoce coraz bardziej przypomina gorący rosół. A tutaj - stoję częściowo w cieniu, słońce mam tylko do 11, na miejscu prysznic więc zawsze się można dodatkowo ochłodzić, nie licząc lejącej się wody, na miejscu barek ze smacznym i w rozsądnych cenach jedzeniem.
Dzisiejsze fotki.
Przy takim upale (ponad 30 stopni) zimna cola, z kostkami lodu i sokiem z cytryny - to jest to :)
Rano wybrałem się na rowerze do centrum Stogów na zakupy. Dwa kg ogórków, dwa kg pomidorów, trzy cebule, kilogram śliwek - około 10 zł, żyć nie umierać.
Obiad w Muszelce - dzisiaj filet z kurczaka z surówkami i dodatkową, prywatną mizerią.
Czujnie się wyniosłem z Sopotu, tam stać na parkingu, w ten upał, bez możliwości schowania się w cień - straszne. A woda w zatoce coraz bardziej przypomina gorący rosół. A tutaj - stoję częściowo w cieniu, słońce mam tylko do 11, na miejscu prysznic więc zawsze się można dodatkowo ochłodzić, nie licząc lejącej się wody, na miejscu barek ze smacznym i w rozsądnych cenach jedzeniem.
Dzisiejsze fotki.
wtorek, 29 lipca 2014
Stogi
13:30
Po 8 dniach stania bez prądu, wody itp (korzystałem z sanitariatów na poprzednim campingu) akumulator już był mocno wyczerpany. Przeniosłem się więc na jakiś czas na Stogi. Woda już nalana, akumulatory się ładują.
Ceny tutaj się nie zmieniły, a mnie powitano jak starego znajomego i od samego początku zaproponowano mi 10% zniżki :) Bar Muszelka tez taki sam - schabowy z frytkami i dużą porcja surówek - 17 zł,
Kilka dni temu, z przyczyn mi zupełnie nie znanych - rozjechał się format tego bloga. Prawa kolumna zamiast z prawej strony, wyświetlana jest na dole. Próbowałem coś na szybko zmienić ale nic z tego nie wyszło. Będę musiał dłużej nad tym posiedzieć.
Po 8 dniach stania bez prądu, wody itp (korzystałem z sanitariatów na poprzednim campingu) akumulator już był mocno wyczerpany. Przeniosłem się więc na jakiś czas na Stogi. Woda już nalana, akumulatory się ładują.
Ceny tutaj się nie zmieniły, a mnie powitano jak starego znajomego i od samego początku zaproponowano mi 10% zniżki :) Bar Muszelka tez taki sam - schabowy z frytkami i dużą porcja surówek - 17 zł,
Kilka dni temu, z przyczyn mi zupełnie nie znanych - rozjechał się format tego bloga. Prawa kolumna zamiast z prawej strony, wyświetlana jest na dole. Próbowałem coś na szybko zmienić ale nic z tego nie wyszło. Będę musiał dłużej nad tym posiedzieć.
20:00
Po obiedzie wybrałem się do Gdańska, tramwajem, ale nie był to najlepszy pomysł. Gorąco piekielnie, termometry pokazywały koło 30 stopni. Na szczęście Biedronki i podobne sklepy maja klimę, więc od sklepu do sklepu . . . . . i jakoś przeżyłem i udało się wrócić.
21:30
Nic nie rozumiem z tym formatem. Na pierwszej stronie - to co powinno być w prawej kolumnie, jest na dole. Poza tym - część linków nie działa. Gdy kliknę na dole, na link - Starsze posty - to następna strona już jest wyświetlana prawidłowo.
Dzisiejsze fotki.
poniedziałek, 28 lipca 2014
Mokry Sopot
W nocy błyskało i dobrze przylało. Wiele namiotów zamokło, rano płoty były obwieszone suszącymi się śpiworami.
Rano było trochę słońca, więc z sąsiadami pojechaliśmy na rowerach zwiedzać .... galerie handlowe. Najpierw galeria Przymorze, później Alfa i na koniec galeria Bałtycka. Sąsiedzi kupili fajne, małe radio tranzystorowe i SKM wróciliśmy do Sopotu, bo przyszła kolejna burza.
Dzisiejsze fotki.
Rano było trochę słońca, więc z sąsiadami pojechaliśmy na rowerach zwiedzać .... galerie handlowe. Najpierw galeria Przymorze, później Alfa i na koniec galeria Bałtycka. Sąsiedzi kupili fajne, małe radio tranzystorowe i SKM wróciliśmy do Sopotu, bo przyszła kolejna burza.
Dzisiejsze fotki.
niedziela, 27 lipca 2014
Święto chleba
9:00
Dzisiaj w Gdańsku, w ramach Jarmarku jest święto chleba. Pojadę tam na pewno.
Parking pod MERĄ, gdzie stoję, zamienia się powoli w stellplatz, kamperów przybywa. Teraz jest już pięć załóg: dwie z białostocką rejestracją, ślązak, poznaniak i warszawiak.
14:00
Posiedziałem trochę na plaży, na foteliku, z książką, z nogami w wodzie - super sprawa przy spokojnym morzu. w Jelitkowie czekam na smażone śledzie a później wreszcie do Gdańska, na Jarmark.
Dzisiejsze fotki.
Dzisiaj w Gdańsku, w ramach Jarmarku jest święto chleba. Pojadę tam na pewno.
Parking pod MERĄ, gdzie stoję, zamienia się powoli w stellplatz, kamperów przybywa. Teraz jest już pięć załóg: dwie z białostocką rejestracją, ślązak, poznaniak i warszawiak.
14:00
Posiedziałem trochę na plaży, na foteliku, z książką, z nogami w wodzie - super sprawa przy spokojnym morzu. w Jelitkowie czekam na smażone śledzie a później wreszcie do Gdańska, na Jarmark.
Dzisiejsze fotki.
sobota, 26 lipca 2014
Sopot - Gdynia
8:30
Ładna pogoda na razie się skończyła, właśnie zaczyna padać.
Dzisiaj w planie mam z sąsiadami wyjazd do Gdyni. Pochodzimy, pooglądamy różne pływadła, a między 13 a 14 zaczynają się zawody lotnicze.
Dzisiejsze fotki.
Ładna pogoda na razie się skończyła, właśnie zaczyna padać.
Dzisiaj w planie mam z sąsiadami wyjazd do Gdyni. Pochodzimy, pooglądamy różne pływadła, a między 13 a 14 zaczynają się zawody lotnicze.
Dzisiejsze fotki.
piątek, 25 lipca 2014
Upalny Sopot
12:00
Już cztery noce spędziłem na parkingu, czyli "zaoszczędziłem" 200 zł :)
Coraz czujniej przyglądam się wskazaniom akumulatorów, co prawda tv i notebooka nie używam, dzień jest długi, więc i światła też używam niewiele, ale .... Telefon ładowałem głównie z pomarańczowego pudełka (urządzenie rozruchowe) i rozładowałem je zupełnie, jak widać sam telefon jest bardzo prądożerny. Ładuję teraz ten zapas solarem, idzie to całkiem nieźle.
Wiatru dzisiaj niewiele, słońce praży i jest dość nieprzyjemnie i duszno. Nie bardzo mi się chce gdzieś dalej ruszać. Jutro i w niedzielę pokazy lotnicze w Gdyni, w Gdańsku zaczyna się Jarmark Dominikański, trzeba zbierać siły.
Dzisiejsze fotki.
Już cztery noce spędziłem na parkingu, czyli "zaoszczędziłem" 200 zł :)
Coraz czujniej przyglądam się wskazaniom akumulatorów, co prawda tv i notebooka nie używam, dzień jest długi, więc i światła też używam niewiele, ale .... Telefon ładowałem głównie z pomarańczowego pudełka (urządzenie rozruchowe) i rozładowałem je zupełnie, jak widać sam telefon jest bardzo prądożerny. Ładuję teraz ten zapas solarem, idzie to całkiem nieźle.
Wiatru dzisiaj niewiele, słońce praży i jest dość nieprzyjemnie i duszno. Nie bardzo mi się chce gdzieś dalej ruszać. Jutro i w niedzielę pokazy lotnicze w Gdyni, w Gdańsku zaczyna się Jarmark Dominikański, trzeba zbierać siły.
Dzisiejsze fotki.
czwartek, 24 lipca 2014
Sopot
Dzisiaj przed południem wybraliśmy się z sąsiadami do skansenu, starego grodziska w północnej części Sopotu. Dla dzieciaków to frajda, strzelanie z łuku, lepienie z gliny.
Później zajechaliśmy zobaczyć camping w Kamiennym potoku. Ceny dokładnie takie same, jak tutaj, ale bez zniżki na karnet campingowy, do plaży daleko, do mola daleko.
Obiad w kolejnym barze mlecznym, Kmar, na Przymorzu (znalezionym na gc) - fantastyczny chłodnik, bardzo smaczne pierogi, polecam.
Dzisiejsze fotki.
Później zajechaliśmy zobaczyć camping w Kamiennym potoku. Ceny dokładnie takie same, jak tutaj, ale bez zniżki na karnet campingowy, do plaży daleko, do mola daleko.
Obiad w kolejnym barze mlecznym, Kmar, na Przymorzu (znalezionym na gc) - fantastyczny chłodnik, bardzo smaczne pierogi, polecam.
Dzisiejsze fotki.
środa, 23 lipca 2014
Rybki
12:30
Pochodziliśmy wczoraj wieczorem z ekipą z sąsiedniego kampera, zapachniało mi smażonymi rybami i dzisiaj robię rekonesans, gdzie, co i po ile.
W Sopocie, przy plaży, flądra po 6,50 lub nawet 7,00 zł. W barze zaraz koło naszego parkingu, po 4,90 i to jest najniższa cena. Kilometr dalej, w Jelitkowie, kosztuje 5 zł. Wszystkie ceny za 100 g
W jednym barze, w Jelitkowie, mają jeszcze śledzie (6 zł za 100g), właśnie zamówiłem porcję i czekam.
Dzisiejsze fotki.
Pochodziliśmy wczoraj wieczorem z ekipą z sąsiedniego kampera, zapachniało mi smażonymi rybami i dzisiaj robię rekonesans, gdzie, co i po ile.
W Sopocie, przy plaży, flądra po 6,50 lub nawet 7,00 zł. W barze zaraz koło naszego parkingu, po 4,90 i to jest najniższa cena. Kilometr dalej, w Jelitkowie, kosztuje 5 zł. Wszystkie ceny za 100 g
W jednym barze, w Jelitkowie, mają jeszcze śledzie (6 zł za 100g), właśnie zamówiłem porcję i czekam.
Dzisiejsze fotki.
wtorek, 22 lipca 2014
22 Lipca, kiedyś święto
Wczoraj wieczorem przeniosłem się 200 m od campingu, na darmowy parking. Nie mam prądu, ale nie muszę płacić ponad 50 zł za dobę.
Dzisiaj dawne święto, 22 lipca. Rok temu był to poniedziałek i muzeum prl'u było zamknięte. W tym roku je zaliczyłem. W sumie, nic specjalnego. Młodemu chyba nie pokaże, jak wtedy było na prawdę, starszy zauważy wiele braków i niedomówień.
Dzisiejsze fotki.
Dzisiaj dawne święto, 22 lipca. Rok temu był to poniedziałek i muzeum prl'u było zamknięte. W tym roku je zaliczyłem. W sumie, nic specjalnego. Młodemu chyba nie pokaże, jak wtedy było na prawdę, starszy zauważy wiele braków i niedomówień.
Dzisiejsze fotki.
Subskrybuj:
Posty (Atom)