poniedziałek, 2 września 2019
Budafok
Wybrałem się tam dzisiaj przede wszystkim z powodu tego oto pałacyku/zamku.
Jak widać na zdjęciu, jest w opłakanym stanie ale dla mnie ważna jest jego nazwa:
Zamek Czuba-Durozier.
Jak jest napisane na stronie https://www.kastelyok.com/adatlap.php?details=676 (w tłumaczeniu Pana G):
Budynek został zbudowany przez francuskiego przemysłowca WH Czuba-Duroziera, który wraz z Gyulą Ulbrich założył w swojej piwnicy fabrykę koniaku.
Teraz wiem, dlaczego koniak Budafok tak mi kiedyś smakował :) :)
Kilka ulic dalej jest dawna posiadłość pana Torley, założyciela firmy produkującej szampany (też pamiętam) o tej samej nazwie. Niestety, teren zagrodzony, nie udostępniony, w miarę blisko można podejść tylko do Mauzoleum Torleya, które jest jednym z największych grobowców na Węgrzech.
Tyle dałem radę dzisiaj, przy 34 stopniach i bezchmurnym niebie.
Jako że dzisiaj poniedziałek (dzień seniora) po południu idę do Łaźni Arpada.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+19)
niedziela, 1 września 2019
Znowu Szentendre
Szentendre dzisiaj było opanowane przez Polaków, czułem się, jak dawno temu, na dworcu Keleti pu. - co chwil ktoś mówi po polsku.
Chmurzy się, burze się zbliżają - może już jutro się wreszcie ochłodzi, bo dzisiaj znowu było 35/36.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+18)
sobota, 31 sierpnia 2019
Várpalota
Muzeum jest ciekawe, pełne różnych zdjęć, dokumentów, starych map, afiszy itp. Do mnie oczywiście przemawiała tylko sfera wizualna ale wyobrażam sobie, jakie lekcje historii są tutaj organizowane.
Wróciłem na obiad do SzFV i na nic więcej przy tej pogodzie nie mam siły.
Co się dzieje, w centrum Szentendre można oglądać on-line.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+17)
piątek, 30 sierpnia 2019
Szentendre
Mimo upiornej pogody zdecydowałem się na wyjazd.
Pogoda była dość litościwa dla mnie, burze przeszła nad Szentendre przed moim przyjazdem a w ciągu dnia burza przeszła nas SzFV. Ja tylko chodziłem po kałużach.
W Budapeszcie wybrałem się na obrzeża miasta do tzw Memento Park, czyli miejscem, gdzie zgromadzono stare pomniki z czasów słusznie minionych.
Obiad zjadłem już tradycyjnie na Batthyány tér (bar z przyzwoitymi cenami) i poszedłem się ochłodzić do łaźni tureckiej.
Całe Szentendre obstawione stolikami, parasolami, budkami z jedzeniem i piciem.
Wieczorem, modne u madziarów (w SzFV też to było) kolorowe oświetlenie ścian budynków.
Ze starówki wyszedłem o 20, na camping dotarłem o 23. Zastanawiam się, czy dzisiaj też tam jechać bo zostając dłużej wróciłbym koło 2 w nocy.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+16)
czwartek, 29 sierpnia 2019
Byle do ... wtorku
Rano, tak do 9 jeszcze da się żyć, czyli pojechać po zakupy ale później, to trzeba być madziarem (nie widziałem spoconych ludzi).
Prognozy (i madziarska i polska) obiecują, że od wtorku ma być już jesienna pogoda czyli te 10 stopni mniej. Mam jeszcze kilka pomysłów, ale przy tej pogodzie nie do zrealizowania.
Jutro zaczyna się trzydniowa impreza w Szentendre, planuję tam pojechać.
W ciągu dnia pociągi do i z Budapesztu kursują co pół godziny, późnym wieczorem, powrotne są co godzinę.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+15)
środa, 28 sierpnia 2019
Afrykańska środa
W Polsce ostrzegają dzisiaj przed wyjątkowo gorącym powietrzem znad Afryki a to powietrze płynąc do nas musi częściowo przelecieć nad Madziarami. Dzisiaj zapowiada się wyjątkowo gorący dzień, już wydano ostrzeżenie przez upałem i wyjątkowo intensywnym promieniowaniem UV.
Polecają pić dużo napojów bezalkoholowych i jeść dużo sezonowych warzyw i owoców. Ja się posłuchałem :)
Już teraz jest 30 stopni, więc 35 pewnie będzie po południu.
Początkowo chciałem iść na lokalny basen, ale to niestety patelnia, miejsc w cieniu prawie nie ma, a siedzenie w środku budynku - bez sensu. Teraz planuję ..... basen termalny (dla ochłody) nad Velence. Po godzinie 16 bilet dla seniora to 2400 ft.
A później, jak będę miał siłę, znowu nocny Budapeszt :)
Godzina 20:40
Dzisiaj Budapeszt sobie odpuściłem, parno, duszno, nie ma sensu się męczyć.
Baseny w Agard - takie sobie. Byłem, widziałem i wystarczy.
Dla rodzin z dzieciakami fajna sprawa ale dla seniorów nic specjalnego.
Baseny z masażami razem ze strefa zabaw, więc nie najlepszy to pomysł.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+14)
wtorek, 27 sierpnia 2019
Upalny wtorek
Okazało się, że nie dość, że pociąg bez klimy, bez internetu to jeszcze zapchany. Wiele osób doszło do wniosku, że pogoda typowo balatońska. Gdybym pojechał, to musiałbym stać ponad godzinę w korytarzu, więc zrezygnowałem dzisiaj z tego wyjazdu.
Kupiłem kolejny kilogram winogron, zjadłem wiśnioweczkę i wróciłem na camping.
Pod wieczór znowu na dworzec, rower na stojak a ja do pociągu i wyprawa na nocny Budapeszt.
Wytrzymałem tam tylko dwie godziny, bo nawet o 21 tam jest gorąco, parno i duszno.
A zapowiadają, że taka pogoda jeszcze tydzień się utrzyma.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+13)
poniedziałek, 26 sierpnia 2019
Poniedziałek
Nic specjalnego, sklepiki jak wszędzie i ludzie niewiele.
W ciągu dnia nawet trochę popadało i niebo się przetarło.
Po południu wybrałem się do łaźni (dzień seniora, bilet 2000 ft). W planie maił być miodowy rytuał w saunie - a był lawendowy w łaźni parowej. Każdy z uczestników dostał miseczkę z solą i suszona lawendą, wszyscy sobie to wcierali w całe ciało, więc u ja tak zrobiłem.
W części "tureckiej" są dwa małe baseniki - jeden nazywany jest "jacuzzi arabskie", drugi "jacuzzi tureckie". Różnica między nimi jest taka, że w arabski, bąbelki są w siedzeniu a w tureckim - w oparciu.
Człowiek się uczy całe życie :)
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+12)
niedziela, 25 sierpnia 2019
Niedziela
Miałem kilka planów na dzisiaj ale i nad Balatonem i nad Velence były burze z piorunami, więc nigdzie dalej się nie wybierałem. Niestety tutaj tylko kilka kropel deszczu spadło. Trochę pokręciłem się po SzFV, kolejna koszulka z pięknymi śladami soli na plecach powędrowała do brudów, kolejny owocowy chłodniczek i kilogram winogron zjedzony i to wszystko.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+11)
sobota, 24 sierpnia 2019
Szekesfehervar
Zrobiłem tylko rano wypad na bazar i do sklepu.
Podjechałem też na obiad (chłodniczek z owoców leśnych, langosz z czosnkiem i śmietaną) i ledwie żyję. Prognozy mówią o burzach i opadach ale na razie nic się nie dzieje.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+10)
piątek, 23 sierpnia 2019
Łaźnia turecka
Sama łaźnia turecka, to zabytkowy budynek z zewnątrz prezentujący się ciekawie.
W środku, pod dużą kopułą, główny basen z ciepłą wodą. Nastrojowy półmrok, małe otwory w kopule dające niewiele światła. Jak się nie patrzy na liszajowate ściany i odpadający tynk, to wygląda to fajnie. W sumie, poza tą dużą niecka z wodą do 36 stopni, jest mniejsza z wodą do 40, druga z wodą 32 i kolejna z wodą 28. Są też sauny - parowa i fińska. I na wewnętrznym podwórku jest drewniana beczka z ciepłą wodą - 5 czy 6 osób na siłę na raz wejdzie do tej beki. Sporo młodych osób tam było i byli też zagraniczni turyści. Najciekawsza jest cena w tej łaźni - w moim przypadku, 1600 ft czyli ok 20 zł, za bilet całodniowy.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+9)
czwartek, 22 sierpnia 2019
Balaton
Rano przypomniałem sobie, że przecież wożę zapasowe dętki więc się zabrałem do wymiany. Jedna okazało się, że też już jest dziurawa ale druga była OK i mogłom na rowerku podjechać na dworzec kolejowy. Dzisiaj "zdobywałem" północny brzeg Balatonu.
Jeszcze wiosną kombinowałem, by posiedzieć kilka dni nad Balatonem, znalazłem na mapach camping w Badacsonytomay. We wrześniu, czyli po sezonie maja "taniej", za noc płaciłbym 4550 ft.
Pojechałem tam dzisiaj, pooglądałem i przeszło mi. Miasteczko tak małe, że poza siedzeniem na brzegu jeziora. nie ma co robić.
Poza tym, zacząłem liczyć. Tutaj, w SzFV, za camping płacę 2700 i jeśli bym co drugi dzień szedł do łaźni to kosztowałoby to 3900 za dobę. A i jedzenie o wiele tańsze niż tam. W podrzędnej restauracji sama zupa to ok 900 ft, drugie danie 2000 - 2500 ft a tutaj rozsądny obiad zjem za 1500 - 1700.
Za możliwość taplania się w tej dużej kałuży tyle płacić nie mam zamiaru.
Pospacerowałem sobie też po kurorcie jakim na północnym brzegu jest Balatonfüred i już jestem w kamperku.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+8)
środa, 21 sierpnia 2019
Rower i łaźnia
Po południu pojechałem już na rowerku do łaźni.
Cena jak w Karlovej Studance (tutaj 2400 ft czyli ok 30 zł za 3 godziny, w KS 15 zł za 1,5 godziny) ale w wyglądzie nie ma nawet porównania. Poza basenami do moczenia się, w masażami wodnymi są też sauny, jaskinia solna i nawet Tepidarium.
Przyjemne pokoje do wypoczynku z fotelikami i leżankami i nawet barek.
Niestety, jutro znowu muszę z rowerkiem do serwisu - przednie koło traci powietrze, prawdopodobnie dętka się skończyła w przednim kole (w tylnym wymieniałem kilka lat temu w Gdańsku)
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+7)
wtorek, 20 sierpnia 2019
Dzień św. Stefana, patrona Węgier
Wstępnie planowałem spędzić dzisiejszy dzień, chociaż częściowo w Budapeszcie.
W programie na dzisiaj, poza jarmarkiem i zabawami dla dzieci jest oglądanie korony św. Stefana (tej, która miała być polska koroną, ale "bracia" madziarzy ją podprowadzili) i pokazy orkiestr wojskowych. Nic szczególnego.
Na 21 zaplanowany jest pokaz ogni sztucznych, tak pięknie opisany przez tłumacza Googla:
Chyba nie mam ochoty na pożar na Dunaju :)
Tutaj, w Székesfehérvár, o 10 zaczynają sie występy folklorystyczne i są udostępnione do zwiedzania, za darmo, groby królewskie.
Pokaz sztucznych ogni o 22, na jeziorku zaraz obok campingu.
Godzina 17:00
Dziwne zwyczaje tu mają. Główny bar z grilem itp znikną w nocy z centrum, drewniane niby baszty dla dzieciaków tez rozebrane i kilka innych rzeczy tez poznikało. A główne święto przecież dopiero dzisiaj. Centru opanowali ludzie w strojach ludowych, Kucie kos, robótki ręczne, strzelanie z bicza, śpiewy i tańce.
Po obejrzeniu zegara z szopką (wgrałem filmik) pojechałem dalej oglądać folklor i nagle hop, i leże na ziemi. Pękła śruba mocująca siodełko a ja rozwaliłem kolano.
Mam nadzieję, że jutro uda się dokupić taką śrubę w sklepie rowerowym.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+6)
poniedziałek, 19 sierpnia 2019
Upalny poniedziałek
Później podjechałem na dworzec, przesiadłem się na pociąg i pojechałem nad Balaton. Miałem w planie pomoczyć się trochę, ale ceny mnie wystraszył. Za wejście na plażę - 1500 ft, dodatkowo 1000 za schowek na swoje rzeczy czyli ok 30 zł za wejście na godzinę na plaże, by postać trochę w ciepłej kałuży :)
A pogoda typowo madziarska - ponad 30 stopni, wiatru praktycznie nie ma i słonce szaleje.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+5)
niedziela, 18 sierpnia 2019
Niedziela.
Po raz kolejny Madziarzy pokazali, że maja fantazję, zablokowali centrum miasta (rondo między Mostem Łańcuchowym a tunelem pod zamkiem) i tam ustawili główną estradę a całe wybrzeże aż do mostu Elżbiety zastawione straganami. Most Łańcuchowy też wyłączony z uchu i pozmieniane trasy autobusów i tramwajów.
Sery, papryka, wędliny, wino, miód - żadnej chińszczyny.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+4)
sobota, 17 sierpnia 2019
Święto - dzień pierwszy
Wieczorem byłem na przedstawieniu o koronacji króla Beli IV a tak na prawdę to była skrócona do 1,5 godziny historia Węgier.
Dało się COŚ zrozumieć, nie rozumiejąc ani słowa :)
(Dzień 35+3)
piątek, 16 sierpnia 2019
Székesfehérvár czyli Alba Regia - pierwsza, historyczna stolica Węgier
Grzebiąc po sieci dopiero na jakimś niemieckim portalu znalazłem dyskusję o tym campingu, chwalili że tani i fajny.
Dzisiaj u Madziarów zaczyna się długi weekend, bo 20 sierpnia mają swoje wielkie święto, Św. Stefana, patrona Węgier (na to się nastawiałem jadąc tutaj). Jutro idę na koncert - Koronacja króla.
Taka maja reklamówkę:
A wtorek, właśni 20, spędzę w Budapeszcie - podobno niesamowita impreza kończąca się wspaniałym pokazem ogni sztucznych.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+2)
czwartek, 15 sierpnia 2019
Sprawdzanie nowego termal campingu
wtorek, 13 sierpnia 2019
Madziary to ciekawy kraj :)
czwartek, 30 maja 2019
Pogoda majowa
Ciekawa ta wiosna
wtorek, 21 maja 2019
Wtorek, 21 maja
Koniec pierwszego wyjazdu.
W sumie 35 dni, ale zamiast cieszenia sie madziarami, walczyłem z rwą.
Teraz dwa tygodnie przerwy.
poniedziałek, 20 maja 2019
Poniedziałek, 20 maja
Całą noc padało, a w dzień co chwila pada i tak podobno ma być w następnych dniach. Siedzę tu już 4 tygodnie, chyba trzeba się zbierać do domu. W październiku i tak tutaj znowu chcę być
niedziela, 19 maja 2019
Niedziela, 19 maja
Wczoraj była ładna słoneczna pogoda, dzisiaj więcej deszczu niż słońca.
A lewa noga nadal "cudza"
sobota, 18 maja 2019
Sobota, 18 maja
Wreszcje obejrzałem zbiory tutejszego muzeum. W większości nastawione to muzeum na dzieciaki.
Wystawa dotyczącą czekolady tylko na plakacie, w realu ani śladu.
piątek, 17 maja 2019
Piątek, 17 maja
Niestety, plany majowe na Budapeszt padły.
Dzisiejszy spacer był z wymuszonymi przerwami a w planie był jeszcze langosz, ale nie dałem rady.
Plan na czerwiec też nieaktualny, chodzenie po górach odpada na razie. Są więc spore szanse, że Budapeszt nawiedzę w czerwcu, ale to zależy od mojej rwy.
czwartek, 16 maja 2019
Czwartek, 16 maja
Rwa przeważnie samoistnie się cofa po 4-6 tygodniach.
Od wielkiego piątku, kiedy mnie dopadła, właśnie mijają 4 tygodnie. Wczoraj wieczorem z basenu wracałem niosąc laskę. Dało się.
Dzisiaj zaszalałem, najpierw "wyprawa" na basen bez laski a później wyjście do miasta z laską zlóżoną i schowaną w plecaku.
Ostrego bólu nie ma, ale lewa noga cały czas jest "inna", ucisk na nerw jest cały czas.
środa, 15 maja 2019
Środa, 15 maja
Trzeci dzień pada, więc pełna monotonia. Po śniadaniu basen i gimnastyka. Później wyprawa na obiad, dzisiaj trafiłem na bryndzowe haluszki. Po odpoczynku w kamperze gimnastyka na sucho, odpoczynek i wieczorny basen. Kolacja i ... koniec dnia.
Prognozy pojazują, że weekend tutaj może być bez deszczu.
wtorek, 14 maja 2019
poniedziałek, 13 maja 2019
Światełko w tunelu
W sobotę łyknąłem tylko jedną tabletkę, a niedzielę przeżyłem już bez prochów. W niedzielę oba wyjścia na basen odbyly się bez "korkociągów". Oczywiście obydwa były o lasce i bolało ale dałem radę.
Trzy godziny codziennej gimnastyki robi swoje 😊
Dzisiaj tak samo, bez środków przeciwbólowych, oba wyjścia na basen bez sensacji.
Zaszalałem i wreszcie dotarłem do langoszy robiąc po drodze drobne zakupy. Ostry ból złapał mnie tylko raz, na początku drogi, dalej było już spokojnie.
niedziela, 12 maja 2019
Niedziela, 12 maja
Na głównym wejściu na basen wisi informacja, że jest awaria i basen zamknięty. To samo na wejściu od strony hotelu.
Od rana obserwuję camping - trzy kampery wyjechały, nikt nie wychodzi z campingu.
Postanowiłem sprawdzić na miejscu, co się dzieje a tam basen czynny, ludzie się moczą (chyba sami tubylcy), woda cieplejsza niż ostatnio i nawet znowu ma "prawidłowy zapach". Awaria wyszła na dobre.
sobota, 11 maja 2019
Sobota, 11 maja
Dzisiejsza "wyprawa" do Lidla była o wiele gorsza, niż wczorajsza, chociaż odległość taka sama. Ledwie wróciłem.
Na basenie awaria, zamknięty "do odwołania".
piątek, 10 maja 2019
Piątek, 10 maja
Zaszalałem dzisiaj. Poszedłem aż do pomnika św. Stefana. Przystanków wymuszonych bólem nawet nie zliczę, ale doszedłem. O dziwo, powrót był już o wiele spokojniejszy. W sumie przeszedłem dzisiaj 3 km.
Na jutro planuję podobną "trasę", do Lidla :)
czwartek, 9 maja 2019
Czwartek, 9 maja
Wczoraj była śliczna pogoda, dzisiaj zimno, wieje i pada.
W taką pogodę, przed deszczem, najlepiej się schować w basenie.
środa, 8 maja 2019
wtorek, 7 maja 2019
Wtorek, 7 maja
Jestem zmęczony i wkurzony.
W Komarnie jestem od 3 tygodni i nie zjadłem ani jednego langosza, nie miałem jak dotrzeć do baru.
Leżeć mogę, siedzieć przeważnie też a z chodzeniem jest cyrk.
Pierwsze ok 100 m przechodzę bez problemów, a potem ból, jak by ktoś wbijał gruby gwóźdź w pośladek, udo czy łydkę albo we wszystkie trzy miejsca na raz. Mocne skręty w lewo, w prawo, na chwilę przerywają ten ból i pozwalają przejść ok 50 m i tak w kólko. Idąc na basen czy wracając mam przeważnie dwa takie postoje. Wyprawa do sklepu czy na obiad, to .... horror.
Jutro dzień wolny, więc więcej poleżę.
poniedziałek, 6 maja 2019
Poniedziałek, 6 maja
Niezła wiosna, nawet u Madziarów dzisiaj sypneło sniegiem.
Fajna jest ta knajpa myśliwska, wyczaiłem ją w zeszłym roku.
Zawsze są dwie zupy, rosół z makaronem i jakaś inna, dzisiaj była jarzynowa.
Trzy drugie do wyboru. Cena tylko o złotówkę większa, niż "U Ludwy" w Głuchołazach.
niedziela, 5 maja 2019
Niedziela, 5 maja
Całą noc padało, cały dzień pada i z map wynika, że jutro będzie podobnie. Dobrze, że śnieg nie pada.
Dużo kamperow wyjechało, nie wiem, czy to efekt niedzieli czy pogody. Wyjechał też znajomy kamper ze Zlatych Hor.
sobota, 4 maja 2019
Sobota, 4 maja
Na różnych portalach o ischias piszą, że powinien sam odpuścić po 4-6 tygodniach, tylko jak ja mam to liczyć ?
Moje obecne problemy zaczęły się 9 kwietnia, czyli 4 tygodnie temu ale dość szybko się to ustabilizowało. Niestety w Wielki Piątek się doprawiłem i od dwóch tygodni chodzenie to duży problem. Niestety, wygląda to niezbyt ciekawie.
Powrót teraz do domu niewiele da, nie byłbym w stanie dojść do lekarza a tutaj mam przynajmniej ciepłe kąpiele, które trochę pomagają.
Ech, a takie plany miałem na maj ....
piątek, 3 maja 2019
3 Maja
Udało mi się dzisiaj dojść do centrum na obiad ale łatwo nie było. Rwa nie odpuszcza.,
Zupa o nazwie "barszcz" - smak niepowtarzalny.
Na drugie wziąłem smażonego suma (dobra ryba, nigdy nie jadłem) i "słowackie ziemniaki" (obgotowane plasterki wymieszane z podkiszoną cebulą, podawane na zimno).
czwartek, 2 maja 2019
2 maja, czwartek
Zamiast lepiej, jest gorzej. Na basen mam tylko 200 m a dojście i powrót to problem.
środa, 1 maja 2019
wtorek, 30 kwietnia 2019
Wtorek
Wyprawa do centrum, trasa ok 1 km w jedną stronę ale to nie takie proste. Co 100-150 m muszę się zatrzymać i powykręcać jak korkociąg (dosłowne) by ból zelżał i by dało się dalej iść.
W aptece kupiłem nowy zapas przeciwbólowych i przy okazji zjadłem obiad u Hubertusa.
Pogodna paskudna, zimno i co chwila kropi.
poniedziałek, 29 kwietnia 2019
Poniedziałek
Nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Boli dalej.
Mocno się ochłodziło, pada, wieje, paskudnie.
Pozytywny akcent to to, że dostałem dzisiaj "prezent od Jarosława Kaczyńskiego", w przelewie napisali, że to 1100 BRUTTO 😊
niedziela, 28 kwietnia 2019
Niedziela
Zaczyna być widać światełko w tunelu.
Z pięciu tabletek dzisiaj szedłem do jednej.
Może za kilka dni wyciągnę nawet rower ?
sobota, 27 kwietnia 2019
Sobota
W nocy padało, rano padało.
Całe przedpołudnie przeleżałem w kamperze.
Po obiedzie, na basenie, zrobiłem sobie taką gimnastykę, że byłem w stanie przejść się na jarmark.
piątek, 26 kwietnia 2019
Piątek
Zaczynają się Dni Komarna. Impreza o wiele większa, niż jesienne korzo winne. Cały deptak zastawiony różnymi straganami.
Udalo mi sie dzisiaj dojść do rynku. Wczoraj do sklepu, który jest w połowie drogi ledwie doszedłem. Niestety, o langoszach, które są po drugiej stronie centrum, na razie mogę zapomnieć.
czwartek, 25 kwietnia 2019
Czwartek
Znowu mocniej boli. Po porannym moczenie ledwie wróciłem do kampera.
Zmieniam leczenie. Mam lekarstwo, które, wg opisu
rozluźnia napięcie mięśni szkieletowych, rozszerza naczynia i poprawia ukrwienie.
I figa, w ogóle nie odczuwam żadnego działania.
Znam inne środki o podobnym działaniu które dodatkowo są smaczne.
Właśnie napiłem się słowackiego cydru.
środa, 24 kwietnia 2019
Środa
Tym razem miejsce na campingu się znalazło i nawet stoję tam gdzie chciałem, czyli przy samym pawilonie.
Na pl gen Klapki stragany już ustawione, nawet zegar naprawili. Ledwie tam doszedłem, w basenie ciężko, bo z siedzeniem też mam problemy. Najlepiej jak nogi są proste i nieobciążone, czyli jak leżę.
wtorek, 23 kwietnia 2019
Wtorek
12:00
Wczoraj złożyłem markizę, zabrałem stolik, fotel i podłogę. Chodząc o lasce, nie było to trywialne. Dzisiaj poskładałem resztę, wyprowadziłem kota, zapłaciłem za camping (5 nocy kosztowało dokładnie 401 zł) i pojechałem do Gyor, do Decatlonu.
Piątkowy nawrót problemów z kręgosłupem, to efekt siedzenia przy niskim stoliku (wys. 58 cm), na niskim foteliku. Kupiłem stolik wys. 70 cm i pasujące do niego krzesełko (razem ok 200 zł) - szkoda zdrowia.
Jedzie mi się ciężko, na siedząco cała lewa noga boli. Te 50 km jakoś przejechałem, ale o powrocie do PL nie ma mowy.
poniedziałek, 22 kwietnia 2019
Poniedziałek
Drugi dzień spędzony w Mruczku. Wyjście do WC to problem wiec marszu na basen nawet nie ryzykuję. Jak leżę to niby jest lepiej ale stanie czy siedzenie to problem. Cały czas faszeruję się lekami ale jakoś niewiele dają.
Nie wiem co dalej robić. Tutaj jest prawie dwa razy drożej niż u Słowaków, więc jutro stąd wyjeżdżam. Poczekam do środy, najwyżej wrócę do domu, chociaż te Dni Komarna kuszą mnie.
niedziela, 21 kwietnia 2019
Niedziela, wędrujący dysk
Ten dysk w kręgosłupie to klasyczny turysta. Ciągle się przemieszcza i zmienia miejsce ucisku nerwu kulszowego.
Objawy mam klasyczne
https://www.mp.pl/pacjent/neurologia/choroby/150605,rwa-kulszowa
Jeszcze w Głuchołazach bolal mnie dół pleców
W piątek zaczęło sie od pośladków a wieczorem zaatakowało tylną część ud. Ból jak przy dużym skurczu.
Sobota słabszy ból ud ale doszły łydki.
Dzisiaj dolna część łydek i lewa stopa.
Ciekawe, jak się ta wędrówka dysku skończy.
sobota, 20 kwietnia 2019
Sobota
17:00
Camping pełen, głównie Czesi, trochę Niemców i Madziarów. Koło mnie stoją Duńczycy.
Generalnie cisza i spokój, słychać świergot ptaków i jedną kobietę rozmawiającą przez komorkę tak głośno, że cały camping słyszy.
To niestety Polka 😞
piątek, 19 kwietnia 2019
czwartek, 18 kwietnia 2019
Wielki Czwartek
Wczoraj panie z hotelu tłumaczyły mi, ze dużo Czechów już dawno porezerwowało miejsca i to widać. Wczoraj przy mnie wjeżdżały dwa czeskie kampery, teraz przed campingiem stoją trzy przyczepki i kamper, sami Czesi. A camping już jest pełny. Mam nadzieję, że od wtorku będzie miejsce 😉
17:00
Termy jak termy, woda ciepła i to wszystko. Jedna mała niecka z niby masażami, reszta tylko woda. Za to to, madziarskie źródło, można nazwać "wielkanocnym", intensywny zapach siarkowodoru, czyli zgniłych pisanek. Po porannej kąpieli śmierdzę sobie cały czas. Byle do wtorku 😉
Obiad i bankomat zaliczyłem w Gyor (podobają mi się te darmowe pociągi) a że jutro dzień wolny, sklept pozamykane to wracając zrobiłem zakupy.
Jutro gotuję na campingu.
środa, 17 kwietnia 2019
Dyskoteka
sobota, 24 listopada 2018
niedziela, 14 października 2018
Ta ostatnia niedziela . . .
Ciekawy mają sposób liczenia tutaj. Bilet wstępu na basen termalny kosztuje 4,30e a pobyt osoby dorosłej na campingu to 5e, czyli realnie za sam camping płaci się 70 euro centów.
sobota, 13 października 2018
piątek, 12 października 2018
Znowu Budapeszt
Zastanawia mnie ilość kontroli biletów, do której, jak zauważyłem, madziarzy są przyzwyczajeni.
W pociągu to normalne, ale w mieście raz sprawdzali w tramwaju, raz w autobusie a w metro zawsze przy wejściu stoi kilku kontrolerów i wszyscy przechodzący pokazują bilet.
Zabytki pięknie wyczyszczone, odlizane, wszędzie wiele różnych barów, knajpek itp. Trzeba będzie przyjechać do Budapesztu na kilka dni.
czwartek, 11 października 2018
Rachunki
Robiłem dzisiaj zakupy na sobotę i niedzielę i okazało się, że rozsądny obiad kosztuje ok 3 euro. Gotowy kotlet 100 g czy pieczone udka kurczaka, to 1,5 e (najtańsza pozycja, inne są po 2 i więcej). Jakieś pomidory buraczki czy surówka ponad 1 e. Do tego ryż który trzeba ugotować, mięso podgrzać i wychodzi ok 3e. Obiady w ramach 5zw MENU, w tym roku to 3,60, jest zupa i nie trzeba zmywać. W soboty i niedziele tego nie ma i wtedy obiad jest droższy.
Zacząłem liczyć globalny koszt pobytu tutaj. Postój na campingu, poza sezonem to 9,55e. Obiad niech będzie to 3,60e.
Śniadania, kolację, jak w domu.
Doliczając prąd (rozliczany licznikiem) wychodzi za dobę około 14e i za miesiąc 420e, czyli ok 1800 zł. śniadania i kolacje, ciasta, lody itp niech to będzie ok 10 zł dziennie czyli 300 za kiesiąc. Do tego jeszcze koszt dojazdu to ok 400 zł.
I tak mam łączna kwotę 2500 zł za cały miesiąc.
W tym są jeszcze nielimitowane kąpiele termalne.
środa, 10 października 2018
Komarno, twierdza
Policjanci, których zagadałem namówili mnie na wejście do środka.
Wszedłem, pooglądałem, nic się ciekawego nie dzieje, na scenie jakiś zespół się produkuje.
Sprzętu niewiele, więc pewnie główna atrakcja to będzie hałasujący helikopter.
Po pół godziny czekania, postanowiłem wyjść i tu ZONK. Teren gdzie zgromadzono publiczność szczelnie ogrodzony płotkami, obsadzony terrorystami, praktycznie zakładnicy :) Pytam się ochroniarzy, jak wyjść - nie da się, trzeba czekać do końca imprezy czyli gdzie do 13 :)
Dopiero jakiegoś medyka udało mi się przekonać, że chcę wyjść, od się dogadał z jednym antyterrorystą, a ten po konsultacjach z kilkoma zwierzchnikami, osobiści odprowadził mnie do już zamkniętej bramy. A za bramą stoją chętni by wejść i ich też już nie wpuszczają :)
KABARET, normalny kabaret :) :) :)
wtorek, 9 października 2018
Székesfehérvár
Pociąg do i z Székesfehérvár jeździ dwa razy dziennie.
Nie chciałem czekać do wieczora na pociąg powrotny - wybrałem więc drogę przez Budapeszt :)
I jeszcze udało mi się pomoczyć w basenie po powrocie.
poniedziałek, 8 października 2018
Poniedziałek
Jadąc dzisiaj na koniec Komarna do sklepów natknąłem się na stertę orzechów włoskich.
Leżały na trawie, koło drogi, tak, jakby ktoś celowo je tam pozbierał. Niewiele myśląc załadowałem całą torbę - będzie na zimę i przyszłoroczne taratory :)
niedziela, 7 października 2018
Pochmurna, leniwa niedziela
I oczywiście rano i po południu basen
sobota, 6 października 2018
I znowu Győr
Zaliczony obiad i kolejne dwa geocache.
piątek, 5 października 2018
Darmowe przejazdy
Na Słowacji też podróżowanie pociągami dla seniora (już od 62) jest darmowe, ale ..... trzeba sobie wyrobić kartę podróżnego (wymagane aktualne zdjęcie) i później na każdy wyjazd trzeba pobrać w kasie odpowiedni, darmowy bilet.
Tak się zastanawiam, czy warto szukać zakładu fotograficznego ? :)
czwartek, 4 października 2018
Budapest
Super się jeździ za darmo - w pociągu tylko pokazałem DO, w metrze dwa razy trafiłem na kontrolę biletów - też tylko pokazałem dokument i spokój.
Metro, autobusy, tramwaje (ten zębaty też) za darmo dla seniora :) W sumie wydałem dzisiaj 3 tys forintów czyli ok 40 zł - kawa rano, bilet na kolejkę pionierską, obiad i kawa przed wyjazdem. Sam bilet kolejowy w jedną stronę to 2.200 ft :)
Budapeszt jest jak zawsze piękny.
Chyba na wiosnę trzeba będzie na kilka dni do niego zawitać.
środa, 3 października 2018
Środa
Mam nadzieję, że jutro będzie spokojniej, bo mam pewne plany :)
wtorek, 2 października 2018
Wtorek
Teraz widać gwiazdy, ciekawe, jaka jutro będzie pogoda.
poniedziałek, 1 października 2018
Poniedziałek
Za to poradziłem sobie z dahonkiem, Od dłuższego czasu mam problemy z przerzutką, od kilku dni jeździłem praktycznie ja jednym biegu.Planowałem oddać go do naprawy po powrocie ale sam pogrzebałem i wygląda na to że dałem radę :)
Jutro ma podobno padać :(
niedziela, 30 września 2018
Bardzo leniwa niedziela
Poza moczeniem się w basenie, wypadem do Billi po pieczona udka na dzisiejszy i jutrzejszy obiad - cały dzień spędziłem na campingu.
sobota, 29 września 2018
Madziarska sobota
Okazuje się, że nie tylko cała komunikacja miejska w Budapeszcie jest dla seniorów 65+ darmowa ale i cała komunikacja kolejowa, w całym kraju jest dla nas za darmo. W IC trzeb wykupić tyko miejscówkę za niecałe 10 zł i można szaleć :) Przetestowałem to dzisiaj na trasie do Győr. Pół godziny eleganckim osobowym, nawet z działającym WiFi.
Trochę pochodziłem po mieście, sporo się poprawiło od mojego ostatniego tam pobytu ale wiatr skutecznie przeszkadzał w spacerze.
piątek, 28 września 2018
Komarno, piątek
Dzisiaj ciepło, chyba ponad 20 stopni nawet było więc zaszalałem - ponad 20 km na dahonku :)
Prognoza na weekendmówi, że będzie dalej bezchmurnie chociaż już nie tak gorąco jak dzisiaj, zobaczymy.
czwartek, 27 września 2018
Komarno, czwartek
W sobotę i niedziele szykuje się wielkie święto fortecy po stronie węgierskiej. Pokazy militarne, konkurs gotowania gulaszu.
A w centrum Komarom budują jakąś scenę i stawiają budki handlowe. Nigdzie nie znalazłem żadnej informacji co to ma być, trzeba będzie dzisiaj podjechać i powęszyć co to ma być.
środa, 26 września 2018
Komarno, środa
Rano, po śniadaniu, dogrzewanie w basenie, później już chłód nie straszny. Pod wieczór, przed kolacją powtórka basenu i jest super
Pod pozorem zakupów przejechałem sobie na dahonku ponad 12 km.
Na obiad wreszcie skończyłem ryż, który przejeździł Mruczkiem chyba 5 lat :)
Trzeba kupić nową porcję.
wtorek, 25 września 2018
Komarno, wtorek
Śnieg w Tatrach, śnieg na Pradedzie, na Snieżce a jutro w nocy może i tutaj będzie poniżej zera.
Dla odmiany dzisiaj na obiad poszedłem do knajpy. Za 3,60 solidny obiad w Hubertusie.
Tzw kotlet Holsztyn, czyli smażony kotlet schabowy z jajkami sadzonymi na wierzchu i opiekane ziemniaczki.
Pewnie jeszcze do nich zajrzę na obiad.
poniedziałek, 24 września 2018
Poniedziałek
Ledwie zjadłem obiad, przyszły kolejne ciemne chmury i znowu pada.
Jutro ma być podobno już trochę spokojniej.
niedziela, 23 września 2018
Niedziela
Jak to na termach, czyli woda, lenistwo, woda, lenistwo :)
Dzisiaj jeszcze na dahonku zaliczyłem dwa cache. Udało się między deszczami. Jutro trzeba się wybrać na drugą stronę Dunaju po nową porcję winogron.
sobota, 22 września 2018
Komarno
Niewiele się zmieniło przez rok, może oprócz cen - tzw menu, czyli obiady droższe o ok 10% w porównaniu do zeszłego roku.
piątek, 21 września 2018
Do Komarna
Dzisiaj tylko 200 km, ale za to przez 4 kraje: Czechy, Austrię, Węgry na Słowację.
Od jutra ma być zapowiadane załamanie pogody czyli pogoda odpowiednia na moczenie się w wodach termalnych.
czwartek, 20 września 2018
W drodze
Cały dzień za kierownicą. Czesi na potęgę reperują drogi więc przez objazdy nałożyłem prawie 50 km.
Na nocleg dojechalem do Valtic, miejsce dobrze znane.
Pochodziłem wreszcie po Mikulovie, bo dotychczas zawsze je mijałem. Mala ale urocza starowka, malownicza góra/skała z drogą krzyżową.
środa, 19 września 2018
Praga, Troja
Wieczorem wjechałem jeszcze raz na Petřín, widok podświetlonych Hradczanów - niesamowity.
Praktycznie cały PLAN na Pragę wykonany ale nogi wykończyłem, kolano, pięta ..... szkoda gadać.
Zapowiada się zmiana pogody, w Tatrach ma nawet padać śnieg.
Trzeba zmienić lokalizację na bardziej termalną.
wtorek, 18 września 2018
Praha - Vysehrad
Pewnie dla zachowania tego spokoju większych grup tutaj się nie wprowadza.
poniedziałek, 17 września 2018
Praga - poniedziałek
Tutaj po śmierci wystawiono zabalsamowane ciało Gottwalda i było laboratorium ze specjalistami od balsamowania. Ciało Gottwalda spalono dawno temu ale wyczytałem gdzieś w sieci, że to laboratorium jest nadal i można je zwiedzać.
Chodziłem, szukałem - nic nie znalazłem. Co ciekawsze, drzwi na których był napis Grób Nieznanego Żołnierza - też były zamknięte, żadnego żołnierza - cisza, spokój.
Miła niespodzianka mnie dzisiaj spotkała. Okazało się, że przy wypłacie z bankomatu przeliczają tak samo jak przy płaceniu kartę, wyszło mi 16,88 za 100 KCZ (w kantorach kurs jest od 17,10 do prawie 18 zl za 100 KCZ).
niedziela, 16 września 2018
Praga
Niestety - płatność tylko gotówką (korony albo euro) i gniazda prądowe tylko euro, widać, że są nastawieni na zachód.
Połaziłem, część rzeźb Czernego już zobaczyłem - głowa Kafki robi wrażenie.
Zaliczyłem też wjazd na Petrin - szkoda że turystom tego nie pokazują.
P.S. Dodałem na górze strony link do tegorocznych (2018) zdjęć
















































