W pełni się z tym zgadzam
środa, 13 lipca 2011
Cisza i spokój
Litwini tę część swojego kraju określają tak: Ta część Litwy nazywana Aukshtaitija (albo Górna Litwą) słynie z nietkniętych zasobów naturalnych, jakimi są jeziora i lasy. Teren wolny od zanieczyszczeń przemysłowych, słabo zaludniony, drogi są prawie puste jeździć można spokojnie i miło.
W pełni się z tym zgadzam
Dzień, jak planowałem mija leniwie i spokojnie. Co prawda rano zajechał nagle autobus pełen wesołych ludzi, ale szybko załadowali się na łódki i popłynęli w siną dal i znowu zapanował błogi spokój. Poopalałem się trochę na pomoście, trochę popływałem w miłym towarzystwie (w wodzie małe okonie, na wodzie łabędź i perkozy, nad woda duże ilości ważek), później pora na obiad - chłodnik litewski i kotlet wieprzowy, wszystko za 19,50 Lt, no i obowiązkowa poobiednia siesta :)
W pełni się z tym zgadzam
Słodkie lenistwo :)
Dzisiaj w planie dzień postoju. Słoneczko świeci, zapowiada się piękny dzień. Poza tym, dzisiaj 13, więc może lepiej nie jechać nigdzie ? :) Chleb mam, pomidory mam, coś jeszcze do jedzenia w lodówce się znajdzie - co więcej trzeba :)
Dzisiejsze fotki. Postój.
Na miejscu do wypożyczenia różne sprzęty pływające ale można tez posiedzieć nad wodą i zupełnie nic nie robić.Woda czyściutka, ciepła, ryby pływają, lekki wiaterek wieje - tutaj jest po prostu ślicznie. I cena rozsądna, 35 Lt za kampera z podłączeniem do prądu. Prysznic i WC dostępne (jeden pokój w hotelu służy jako węzeł sanitarny dla campingu).
Dzisiejsze fotki. Postój.
wtorek, 12 lipca 2011
Aukštaitija
W nocy przyszła burza, grzmiało, błyskało padało i rano było o wiele chłodniej i ogólnie pochmurno. Zjechałem do MAXIMA, zrobiłem małe zakupy, zjadłem śniadanko i nawet miałem przez jakiś czas darmowy (domowy) internet :)
Później w drogę - kierunek Ignalina. Trasa śliczna, malownicza, ruch na drodze niewielki jak zresztą na całej Litwie poza okolicami Wilna i Kowna. Na polach często widać duże kamienie, które u nas pewnie od razu miałyby jakieś nazwy, tutaj to nic szczególnego, kamienie większe i mniejsze są wszędzie. Zaraz za miejscowością Labanoras, nad brzegiem jeziora o tej samej nazwie - sympatyczne miejsce campingowe, darmowe, niestety - zakaz wjazdu powyżej 3T.
Zatrzymałem się przed znakiem i podziwiałem widoczki.
Niedaleko przed Ignaliną, miejscowość Sakarva i kolejne miłe miejsce campingowe - z pozwoleniem rozbijania namiotów i rozpalania ognisk, z wiatami, stolikami. Jest nawet zejście do jeziora. W lesie sporo czarnych jagód, poziomek, malin. Skorzystałem z okazji i urządziłem sobie tam obiadek - runo leśne było na deser :)
Namiary: N55° 18.743 E026° 03.833
Pokręciłem się trochę po okolicy - śliczne tereny, cicho, spokojnie, woda w jeziorach krystalicznie czysta. takie nasze mazury ale wiele lat temu jak jeszcze nie były aż tak popularne, rozdeptanie i zaśmiecone.
Wart zobaczenia jest stary najstarszy drewniany kościół na Liwie w miejscowości Paluse. Rysunek tego kościoła występował na banknotach 1 lit. Obejrzałem też samą Ignalinę - miasteczko jak miasteczko, dworzec kolejowy odnowiony i ładnie się prezentuje ale poza tym, nic ciekawego.
Planowałem nocleg na campingu (jedyny w okolicy) koło kościoła w Paluse ale cena zbiła mnie z nóg. Za kapera z podłączeniem do prądu - 45 Lt do tego po 10 Lt za osobę - w sumie drożej niż na campingu w Wilnie. Dzięki temu ze mam dostęp do internetu - szybka zmiana planów i wylądowałem 40 km dalej, na campingu Degesa. Za 35 litów - postój, woda, sanitariaty, prąd i do jeziora kilka kroków, nie tak jak w Paluse.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 100 km. Mapka trasy.
Zatrzymałem się przed znakiem i podziwiałem widoczki.
Niedaleko przed Ignaliną, miejscowość Sakarva i kolejne miłe miejsce campingowe - z pozwoleniem rozbijania namiotów i rozpalania ognisk, z wiatami, stolikami. Jest nawet zejście do jeziora. W lesie sporo czarnych jagód, poziomek, malin. Skorzystałem z okazji i urządziłem sobie tam obiadek - runo leśne było na deser :)
Namiary: N55° 18.743 E026° 03.833
Pokręciłem się trochę po okolicy - śliczne tereny, cicho, spokojnie, woda w jeziorach krystalicznie czysta. takie nasze mazury ale wiele lat temu jak jeszcze nie były aż tak popularne, rozdeptanie i zaśmiecone.
Planowałem nocleg na campingu (jedyny w okolicy) koło kościoła w Paluse ale cena zbiła mnie z nóg. Za kapera z podłączeniem do prądu - 45 Lt do tego po 10 Lt za osobę - w sumie drożej niż na campingu w Wilnie. Dzięki temu ze mam dostęp do internetu - szybka zmiana planów i wylądowałem 40 km dalej, na campingu Degesa. Za 35 litów - postój, woda, sanitariaty, prąd i do jeziora kilka kroków, nie tak jak w Paluse.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 100 km. Mapka trasy.
poniedziałek, 11 lipca 2011
Litwa - dzień drugi
Znowu gorąco, duszno, parno, temperatura powyżej 30 stopni. Trochę więcej chmur na niebie ale cienia nie dają, tylko straszą ewentualna burza ale jak na razie nic tu nie pada.
Noc pod skansenem spokojna, rano, gdy w promieniach wschodzącego słońca oglądałem dokładnie teren przez parking przejechał Litwin osobówką i uśmiechając się pomachał do mnie. I kto tu mówi, że Litwini nie lubią Polaków :)
Podjechałem do stacji benzynowej niecały kilometr, kupiłem nowa kartę PILDYKa i znowu mogę szaleć po internecie. Pierwsza część drogi to "autostrada" A1 ( kto widział zebry/przejścia przez autostradę albo przystanki autobusowe na poboczu :) ).
Skręcam w lewo na 108 i mijając malownicze zakola Nerisu dojeżdżam do Dukstos. Zaraz za miastem piękna dębina, coś w stylu Szlaku Dębów Królewskich w Białowieży, ale ładniej urządzona (na całej trasie drewniana kładka) i połączona ze ścieżką edukacyjną z mitologii litewskiej. Różne postaci wyrzeźbione w drewnie służą jako ciekawa lekcja dla młodych ludzi. Jako ciekawostka, w środku tej ścieżki duży głaz narzutowy ze starymi runami, zwany Świętym Kamieniem.
Następny planowany punkt trasy to Park Europy. Jadę zgodnie z tablicami informacyjnymi i zajechałem ...... Najpierw droga coraz gorsza, coraz więcej dziur, coraz mniej miejsca aż dojechałem do totalnego remontu - zastawione wszystko, ciężarówki rozjeżdżają to co zostało. Jakoś udało mi się zawrócić, mimo, że trochę się zakopałem w miękkim piachu, niestety, kosztem kolejnego uszkodzenia tylnego zderzaka. Stwierdziłem, że jeśli droga DO jest taka "europejska", to ja nie chce sprawdzać "europejskości" tego parku :) Udało się wrócić na drogę 108, później skręt na A14 i do Centrum Europy.
Ludzi tam prawie nie ma, przy samym pomniku spotkałem murzyna, który śmiejąc się biegał dookoła i robił zdjęcia. Poza tym koło pomnika (a może na odwrót) jest duże pole golfowe, restauracja itp. Zacząłem się zastanawiać co było pierwsze - lokalizacja Środka Europy czy inwestycja w pole golfowe. Krótko mówiąc - byłem zobaczyłem i wystarczy :)
Kawałek dalej na północ, tzw Południk Struvego czyli pozostałość po punkcie triangulacyjnym.
No i ostatni punkt dzisiejszej jazdy - Moletai. Stoję na parkingu między Urzędem Miasta a Muzeum i Ośrodkiem Kultury. Miasteczko ciche, spokojne, radiowozy często jeżdżą (pewnie z nudów), wiec nie powinno się dziać nic złego.
Moja lokalizacja: N55° 13.888 E025° 25.192
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 130 km. Mapka trasy.
Noc pod skansenem spokojna, rano, gdy w promieniach wschodzącego słońca oglądałem dokładnie teren przez parking przejechał Litwin osobówką i uśmiechając się pomachał do mnie. I kto tu mówi, że Litwini nie lubią Polaków :)
Podjechałem do stacji benzynowej niecały kilometr, kupiłem nowa kartę PILDYKa i znowu mogę szaleć po internecie. Pierwsza część drogi to "autostrada" A1 ( kto widział zebry/przejścia przez autostradę albo przystanki autobusowe na poboczu :) ).
Następny planowany punkt trasy to Park Europy. Jadę zgodnie z tablicami informacyjnymi i zajechałem ...... Najpierw droga coraz gorsza, coraz więcej dziur, coraz mniej miejsca aż dojechałem do totalnego remontu - zastawione wszystko, ciężarówki rozjeżdżają to co zostało. Jakoś udało mi się zawrócić, mimo, że trochę się zakopałem w miękkim piachu, niestety, kosztem kolejnego uszkodzenia tylnego zderzaka. Stwierdziłem, że jeśli droga DO jest taka "europejska", to ja nie chce sprawdzać "europejskości" tego parku :) Udało się wrócić na drogę 108, później skręt na A14 i do Centrum Europy.
Kawałek dalej na północ, tzw Południk Struvego czyli pozostałość po punkcie triangulacyjnym.
No i ostatni punkt dzisiejszej jazdy - Moletai. Stoję na parkingu między Urzędem Miasta a Muzeum i Ośrodkiem Kultury. Miasteczko ciche, spokojne, radiowozy często jeżdżą (pewnie z nudów), wiec nie powinno się dziać nic złego.
Moja lokalizacja: N55° 13.888 E025° 25.192
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 130 km. Mapka trasy.
niedziela, 10 lipca 2011
Upalna Litwa
Noc minęła w miarę spokojnie, nie licząc jeżdżących cały czas TIRów i odgłosów dyskoteki z baru. Na granicy żadna ze służb nie zwróciła uwagi na Mruczka, więc można było spokojnie jechać. Tym razem cały czas "8" prawie do Kowna a dokładniej do Garliava. Dalej, zamiast do centrum pojechałem prosto, na zaporę na Niemnie. Ładne widoczki ale zapora na granicy słowacko-węgierskiej na Dunaju wygląda ładniej :) Później na półwysep Pazaislis gdzie znajduje się ładny ale niestety mocno zaniedbany w poprzednich latach klasztor kamedułów.
Następny przystanek, to karczma przy autostradzie, miła sympatyczna, z rozsądnymi cenami (zapłaciłem za obiadek 25 Lt). Jak się najadłem zachciało mi się trochę pomoczyć w tym "kowieńskim morzu", ale jak zobaczyłem tę ciecz, doszedłem do wniosku ze szara woda w Mruczku jest czyściejsza - a mimo wszystko ludzie się tam kapią. Jadę więc dalej, niecałe 10 km i już jest Skansen. Fajnie położony, lekkie pagórki, dużo, na prawdę dużo różnych domków - jest co oglądać, tylko że i skansen w Nowogrodzie i w Ciechanowcu - bardzo podobne :) Ale spacerek po sosnowym lesie, w ten upalny dzień ma swoje plusy. Parking kampera - 8 Lt, wejście na teren skansenu - 10 Lt.
Po powrocie na parking okazało się ze pojawiły się dwa inne kampery - na francuskich numerach, ludzie się porozkładali - wygląda na to, że chcą tutaj nocować. Bardzo mi się podoba ten pomysł, też planuję zostać tutaj na noc.
Moja lokalizacja: N54° 51.955 E024° 12.105
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 140 km. Mapka trasy.
Następny przystanek, to karczma przy autostradzie, miła sympatyczna, z rozsądnymi cenami (zapłaciłem za obiadek 25 Lt). Jak się najadłem zachciało mi się trochę pomoczyć w tym "kowieńskim morzu", ale jak zobaczyłem tę ciecz, doszedłem do wniosku ze szara woda w Mruczku jest czyściejsza - a mimo wszystko ludzie się tam kapią. Jadę więc dalej, niecałe 10 km i już jest Skansen. Fajnie położony, lekkie pagórki, dużo, na prawdę dużo różnych domków - jest co oglądać, tylko że i skansen w Nowogrodzie i w Ciechanowcu - bardzo podobne :) Ale spacerek po sosnowym lesie, w ten upalny dzień ma swoje plusy. Parking kampera - 8 Lt, wejście na teren skansenu - 10 Lt.
Po powrocie na parking okazało się ze pojawiły się dwa inne kampery - na francuskich numerach, ludzie się porozkładali - wygląda na to, że chcą tutaj nocować. Bardzo mi się podoba ten pomysł, też planuję zostać tutaj na noc.
Moja lokalizacja: N54° 51.955 E024° 12.105
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 140 km. Mapka trasy.
sobota, 9 lipca 2011
Urodzaj na kampery
Dojechałem do parkingu koło Swiss Baru, kilka kilometrów za Suwałkami - duży fajny plac, z silnym sygnałem WiFi - za parkowanie (czyli nocleg) zapłaciłem 10 zł.
Kierunek - Estonia
Jako że poradzono mi niech Pan jedzie i nie myśli niewiele się zastanawiałem, wsiadłem w kampera i jazda. W planach - Estonia (tam mnie jeszcze nie było :) ). Pierwszy przystanek to Augustów, gdzie właśnie odbywają się targi turystyczne, więc cały rynek zastawione i zero szans na nocleg w moim ulubionym miejscu pod pocztą. Na miejscu spotkanie z Krycha Klara i ich psami - przyjechały popływać gondolą w luksusowych warunkach (cała gondola tylko dla nich). Jakaś pizza na obiad (nawet jadalna) plus spacerek po targach (stoiska standardowe - chleb, wędlina, sery korycińskie i wszelkiego rodzaju gadżety).
Nad noclegiem jeszcze myślę. Albo polecany parking TIT - Swiss Bar zaraz za Suwałkami, ale wtedy jadę przez Kalvarije - albo ośrodek w Kuklach koło Gib (10 zł kamper + 5 zł człowiek) ewentualnie nocleg pod restauracją w Hołnach Mejera i wtedy jadę przez Ogrodniki.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 130 km. Mapka trasy.
Nad noclegiem jeszcze myślę. Albo polecany parking TIT - Swiss Bar zaraz za Suwałkami, ale wtedy jadę przez Kalvarije - albo ośrodek w Kuklach koło Gib (10 zł kamper + 5 zł człowiek) ewentualnie nocleg pod restauracją w Hołnach Mejera i wtedy jadę przez Ogrodniki.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 130 km. Mapka trasy.
poniedziałek, 4 lipca 2011
Wracamy
Wczoraj po nakarmieniu łabędzia poszliśmy na małą partyjkę bilarda - dzisiaj w planie rewanż.
Pogoda nieciekawa, całą noc równo padało, zimno, wietrznie ale i tak dobrze, że nie ma śniegu. Przed 12 trzeba będzie wyjechać, do Białegostoku mamy ok 180 km.
Przed wyjazdem mieliśmy w planie kolejne partyjki bilarda ale okazało się że bilard dopiero po południu jest czynny - szkoda. Oprócz biało-żółtego psiaka pojawiła się śmieszna mała, łaciata suczka więc bawiliśmy się z ogonami.Wyjechaliśmy koło 11 i do Białegostoku dotarliśmy już w deszczu, kilka minut po 14.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 180 km.
Pogoda nieciekawa, całą noc równo padało, zimno, wietrznie ale i tak dobrze, że nie ma śniegu. Przed 12 trzeba będzie wyjechać, do Białegostoku mamy ok 180 km.
Przed wyjazdem mieliśmy w planie kolejne partyjki bilarda ale okazało się że bilard dopiero po południu jest czynny - szkoda. Oprócz biało-żółtego psiaka pojawiła się śmieszna mała, łaciata suczka więc bawiliśmy się z ogonami.Wyjechaliśmy koło 11 i do Białegostoku dotarliśmy już w deszczu, kilka minut po 14.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 180 km.
niedziela, 3 lipca 2011
Powoli wracamy
Rano doszliśmy do wniosku ze pogoda jest niepewna, zimno, wieje, pada i nie bardzo jest sens wsiadać na statek i marznąć kilka godzin. Po śniadaniu, skoro świt czyli po 11 wyjechaliśmy z campingu, podjechaliśmy na starówkę. Pooglądaliśmy zamek i rekonstrukcję starego domu Wikingów, trochę się pobawiliśmy i później spacerek po starówce. Zamówione przez Ewę zdjęcia zrobiliśmy obaj.
Następny punkt wycieczki to stara stolica Warmii czyli Lidzbark Warmiński. Fajny zameczek - warto zobaczyć.
Na noc zawędrowaliśmy na camping Ostoja Stara Baśń. Sympatycznie wygląda, zaraz nad wodą, postoimy do jutra i rano się zastanowimy co robić dalej. A wszystko zależy oczywiście od pogody.
Zdjęcia Adama są do pooglądania TUTAJ.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 180 km.
Następny punkt wycieczki to stara stolica Warmii czyli Lidzbark Warmiński. Fajny zameczek - warto zobaczyć.
Na noc zawędrowaliśmy na camping Ostoja Stara Baśń. Sympatycznie wygląda, zaraz nad wodą, postoimy do jutra i rano się zastanowimy co robić dalej. A wszystko zależy oczywiście od pogody.
Zdjęcia Adama są do pooglądania TUTAJ.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 180 km.
sobota, 2 lipca 2011
Malbork
Zacznę od małego sprostowania - wbrew temu co jest napisane w tytule albumu ze zdjęciami, Kanał Elbląski nie leży ani na Mazurach, ani na Warmii - te tereny nazywają się Pojezierze Iławskie i nigdy do tamtych historycznych terenów nie należały.
Dojechaliśmy do Malborka, parking po drugiej stronie Nogatu, zaraz koło campingu, przejście drewnianym mostem, z którego jest prześliczny widok na zamek. Deszcz pada, ale nie jest to ulewa, więc jakoś dajemy radę. Zaczynamy od niezależnej wystawy maszyn oblężniczych - obiekty/eksponaty można macać, dotykać nawet w pewnym zakresie uruchamiać.
Później na zamek - do oglądania jest na prawdę dużo, sala za salą, można się pogubić. Grup wycieczkowych też dużo, ale jakoś w oczy (czy raczej w uszy) rzucały się grupy rosyjskie. Po zwiedzaniu - mała przekąska - kiełbaska z rusztu z bułką, którą podzieliliśmy się z wróblami. Koło zamku - mini golf a że jakos niewiele padało, postanowiliśmy rozegrać jedną partyjkę.
Powrót do Mruczka i jazda w stronę Elbląga - po drodze, najniżej położone miejsce w Polsce. Na koniec - camping w Elblągu. Pogoda ....... rumuńska (jak się kiedyś mówiło), oboje jesteśmy senni i chyba przed kolacja jeszcze pośpimy.
Dzisiejsze zdjęcia Adama można zobaczyć TUTAJ.
Później na zamek - do oglądania jest na prawdę dużo, sala za salą, można się pogubić. Grup wycieczkowych też dużo, ale jakoś w oczy (czy raczej w uszy) rzucały się grupy rosyjskie. Po zwiedzaniu - mała przekąska - kiełbaska z rusztu z bułką, którą podzieliliśmy się z wróblami. Koło zamku - mini golf a że jakos niewiele padało, postanowiliśmy rozegrać jedną partyjkę.
Powrót do Mruczka i jazda w stronę Elbląga - po drodze, najniżej położone miejsce w Polsce. Na koniec - camping w Elblągu. Pogoda ....... rumuńska (jak się kiedyś mówiło), oboje jesteśmy senni i chyba przed kolacja jeszcze pośpimy.
Dzisiejsze zdjęcia Adama można zobaczyć TUTAJ.
Mokro
Pada, mokro wszędzie i nie widać poprawy. Rano deszcz dudniący po dachu Mruczka obudził Adama. Zwinęliśmy się i jedziemy w stronę Malborka (najlepsza droga jednak przez Pasłęk i Elbląg). Przed Pasłękiem postój na stacji benzynowej - śniadanko w barze i nareszcie jest w miarę rozsądny sygnał, można powysyłać resztę wczorajszych zdjęć.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 100 km.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok 100 km.
piątek, 1 lipca 2011
Kanał Elbląg-Ostróda
Ładna pogoda się skończyła, już pakując się w Starych Jabłonkach zaczęło padać. Pojechaliśmy do Buczyńca, gdzie jest pierwsza (licząc od Ostródy) pochylnia. Trafiliśmy w południowy "szczyt komunikacyjny", kiedy dopływają statki z Elbląga i po chwili wracają. Pooglądaliśmy wożenie statków i różnych łódek po trawie. Zwiedziliśmy działającą siłownie oraz Muzeum Kanału.
W knajpce przy pochylni, zjedliśmy smaczny żurek i poznaliśmy dwa koty. Później przenieśliśmy się na darmowy camping koło pochylni, obiadek w camperze i hazard do wieczora. Niestety mamy kłopoty z siecią - przez kilka godzin na karcie Orange nie byłem w stanie wysłać ani jednego zdjęcia. Dopiero jak przełożyłem kartę Plusa - mogłem wysłać chociaż kilka fotek i napisać parę słów.
Zdjęcia Adama do pooglądania TUTAJ.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 40 km.
W knajpce przy pochylni, zjedliśmy smaczny żurek i poznaliśmy dwa koty. Później przenieśliśmy się na darmowy camping koło pochylni, obiadek w camperze i hazard do wieczora. Niestety mamy kłopoty z siecią - przez kilka godzin na karcie Orange nie byłem w stanie wysłać ani jednego zdjęcia. Dopiero jak przełożyłem kartę Plusa - mogłem wysłać chociaż kilka fotek i napisać parę słów.
Zdjęcia Adama do pooglądania TUTAJ.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 40 km.
czwartek, 30 czerwca 2011
Okolice Ostródy
Po tych zabawach pojechaliśmy do Ostródy - zobaczyć stary zamek krzyżacki i jego muzeum (bardzo skromne), zorientować się jak to jest z rejsami statków z Ostródy do Starych Jabłonek no i zrobić kolejne zakupy (owoce i warzywa wyjątkowo szybko znikają).
Dzisiejsze zdjęcia Adama są TUTAJ. Dołożyłem jeszcze dwa filmiki (są teraz ostatnie - polecam :) )
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 25 km.
środa, 29 czerwca 2011
Pod Sosnami
Dzisiejsze fotki. Mruczek odpoczywa.
wtorek, 28 czerwca 2011
Mazury
Hej, Mazury, jak wy cudne! Gdzie jest taki drugi kraj! Tu zapomnisz chwile trudne, Tu przeżyjesz życia maj.
Na ten kilkudniowy wypad nad jeziora zaprosiłem Adama - młodszego syna Gośki i Wieśka. Dlatego też zdjęcia są w dwóch różnych albumach. Dzisiejsze zdjęcia Adama można pooglądać TUTAJ, moje tradycyjnie w stopce tego postu.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 300 km. MAPA
poniedziałek, 27 czerwca 2011
Półeczka
Wreszcie mam, doszła po dwóch tygodniach czekania, ale jest i już zamontowana. Nie wiem, jak to się będzie trzymało (tylko paski taśmy przylepnej) ale najwyżej będę podklejał własną taśmą. Nie chce, przy najmniej na razie, dziurawić Mruczka jakimiś wkrętami - może się uda :)
piątek, 17 czerwca 2011
Białowieża
Na śniadanie przeniosłem się na parking na uroczysku Stara Białowieża czyli Szlak Dębów Królewskich. Cisza, spokój, tędy samochodów jeździ na prawdę niewiele. Kilka lat temu zmieniono i to miejsce - teren powiększono, zrobiono przyzwoity parking i nową bramę wejściową.
Pogoda się psuje, trzeba wracać. Białystok powitał mnie deszczem.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 90 km. MAPA
czwartek, 16 czerwca 2011
A jednak Carska
Zrezygnowałem z testowania noclegu pod PTTKiem. Ciemno, żadnej latarni, co prawda jest lampa z czujnikiem ruchowym, ale na budynku i dopiero jak ruszyłem z miejsc Mruczkiem - zapaliło się światło. Na dodatek, z pobliskich ławeczek dobiegały coraz głośniejsze śmiechy i rozmowy różnych ludzi, nie wiadomo co by im do głowy przyszło jak skończą swoje napoje. Podjechałem więc te 3 km do dawnej stacji kolejowej Białowieża-Towarowa czyli obecnej restauracji Carskiej, gdzie w zeszłym roku obchodziliśmy Wielkanoc :) parkin prawie pusty (tylko dwa osobowe auta stoją), oświetlony, ludzie w restauracji a nie po krzakach siedzą - zdecydowanie spokojniej i bezpieczniej.
Tamto miejsce jest bardzo dobre gdy chce się w ciągu dnia zaparkować samochód blisko Nivy i w dodatku za darmo. Trzeba tylko wiedzieć, którędy wjechać :)
Współrzędne tamtego parkingu to: N52°42.175, E023°50.794
Tamto miejsce jest bardzo dobre gdy chce się w ciągu dnia zaparkować samochód blisko Nivy i w dodatku za darmo. Trzeba tylko wiedzieć, którędy wjechać :)
Współrzędne tamtego parkingu to: N52°42.175, E023°50.794
W krainie żubra
Jadę przez Grudki w stronę przejścia granicznego. Około 1,5 km od szlabanu - znak, zakaż ruchu wszelkich pojazdów więc Mruczek zostaje na poboczu a ja spacerkiem w stronę "końca Europy" :)
Przejście zmieniło się nie do poznania. Pamiętam, że zaraz po uruchomieniu go stały tylko jakieś szare kontenery i wyglądało to niezbyt ciekawie. Teraz - zadbany teren, ładny budynek, wszystko dokładnie ogrodzone, oznakowane, robi wrażenie. Obserwuje zza szlabanu jakichś ludzi którzy właśnie się odprawiają.
Po obfotografowaniu i pooglądaniu wracam do Mruczka, chwilę się w nim grzebię i gdy chcę ruszać, podchodzi do mnie dwóch panów (tych z przejścia granicznego, widać że ojciec z synem) i zagadują czy nie mógłbym ich podwieźć.
Dałem się namówić i w ten sposób Mruczek po praz pierwszy wiózł "autostopowiczów" Bardzo ciekawe towarzystwo - duńczycy, z Kopenhagi :) Na piechotę, przez Puszcze po stronie Białoruskiej do Polski planują trochę pozwiedzać nasz kraj i później POWRÓT samolotem z Warszawy do Kopenhagi.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 110 km. MAPA
czwartek, 2 czerwca 2011
Ostra Brama
Pogoda obłędna - parno, duszno, gorąco, termometry lokalne pokazuje ok 29 stopni - trudno w taką pogodę łazić po mieście.Rano pojechałem trolejbusem do dworca, później na nogach do Ostrej Bramy. Po mszy zszedłem głównym traktem do zamku. Na prospekcie Gedymina zjadłem obiadek i wsiadłem w pierwszy autobus jadący na STOTIS (czyli dworzec) a tam przesiadka w trolejbus 16 i na camping. Mruczek jak na patelni, wygrzany, prawie usmażony. Szybko uciekłem z campingu i stoję teraz zaraz obok targów ale przynajmniej w cieniu. Jak chwilę odsapnę - w drogę, najpierw Troki a później, na nocleg - do Augustowa.
Dzisiejsze fotki. Przejechałem ok. 230 km.
Subskrybuj:
Posty (Atom)
