niedziela, 12 maja 2019

Niedziela, 12 maja


Na głównym wejściu na basen wisi informacja, że jest awaria i basen zamknięty. To samo na wejściu od strony hotelu.
Od rana obserwuję camping - trzy kampery wyjechały, nikt nie wychodzi z campingu.
Postanowiłem sprawdzić na miejscu, co się dzieje a tam basen czynny, ludzie się moczą (chyba sami tubylcy), woda cieplejsza niż ostatnio i nawet znowu ma "prawidłowy zapach". Awaria wyszła na dobre.

sobota, 11 maja 2019

Sobota, 11 maja


Dzisiejsza "wyprawa" do Lidla była o wiele gorsza, niż wczorajsza, chociaż odległość taka sama. Ledwie wróciłem.
Na basenie awaria, zamknięty "do odwołania".

piątek, 10 maja 2019

Piątek, 10 maja


Zaszalałem dzisiaj. Poszedłem aż do pomnika św. Stefana. Przystanków wymuszonych bólem nawet nie zliczę, ale doszedłem. O dziwo, powrót był już o wiele spokojniejszy. W sumie przeszedłem dzisiaj 3 km.
Na jutro planuję podobną "trasę", do Lidla :) 

Moje "ćwiczenia", tylko, że ja to robię w basenie termalnym. 
O wiele łatwiej i przyjemniej, niż na łóżku. 
To co jest na końcu to jest właśnie to, co nazywam "korkociągiem". Takie wykręcenie (w pozycji stojącej, opierając się o laskę) pozwala i iść dalej niż 100 m. 


czwartek, 9 maja 2019

Czwartek, 9 maja

Wczoraj była śliczna pogoda, dzisiaj zimno, wieje i pada.
W taką pogodę, przed deszczem, najlepiej się schować w basenie.

wtorek, 7 maja 2019

Wtorek, 7 maja


Jestem zmęczony i wkurzony.
W Komarnie jestem od 3 tygodni i nie zjadłem ani jednego langosza, nie miałem jak dotrzeć do baru.
Leżeć mogę, siedzieć przeważnie też a z chodzeniem jest cyrk.
Pierwsze ok 100 m przechodzę bez problemów, a potem ból, jak by ktoś wbijał gruby gwóźdź w pośladek, udo czy łydkę albo we wszystkie trzy miejsca na raz. Mocne skręty w lewo, w prawo, na chwilę przerywają ten ból i pozwalają przejść ok 50 m i tak w kólko. Idąc na basen czy wracając mam przeważnie dwa takie postoje. Wyprawa do sklepu czy na obiad, to .... horror.
Jutro dzień wolny, więc więcej poleżę.

poniedziałek, 6 maja 2019

Poniedziałek, 6 maja


Niezła wiosna, nawet u Madziarów dzisiaj sypneło sniegiem.
Fajna jest ta knajpa myśliwska, wyczaiłem ją w zeszłym roku.
Zawsze są dwie zupy, rosół z makaronem i jakaś inna, dzisiaj była jarzynowa.
Trzy drugie do wyboru. Cena tylko o złotówkę większa, niż "U Ludwy"  w Głuchołazach.

niedziela, 5 maja 2019

Niedziela, 5 maja


Całą noc padało, cały dzień pada i z map wynika, że jutro będzie podobnie. Dobrze, że śnieg nie pada. 
Dużo kamperow wyjechało, nie wiem, czy to efekt niedzieli czy pogody.  Wyjechał też znajomy kamper ze Zlatych Hor.

sobota, 4 maja 2019

Sobota, 4 maja


Na różnych portalach o ischias piszą, że powinien sam odpuścić po 4-6 tygodniach, tylko jak ja mam to liczyć ?
Moje obecne problemy zaczęły się 9 kwietnia,  czyli 4 tygodnie temu ale dość szybko się to ustabilizowało. Niestety w Wielki Piątek się doprawiłem i od dwóch tygodni chodzenie to duży problem. Niestety, wygląda to niezbyt ciekawie.
Powrót teraz do domu niewiele da, nie byłbym w stanie dojść do lekarza  a tutaj mam przynajmniej  ciepłe kąpiele, które trochę pomagają. 
Ech, a takie plany miałem na maj ....

piątek, 3 maja 2019

3 Maja


Udało mi się dzisiaj dojść do centrum na obiad ale łatwo nie było. Rwa nie odpuszcza.,
Zupa o nazwie "barszcz" - smak niepowtarzalny.
Na drugie wziąłem smażonego suma (dobra ryba, nigdy nie jadłem) i "słowackie ziemniaki" (obgotowane plasterki wymieszane z podkiszoną cebulą, podawane na zimno).

czwartek, 2 maja 2019

środa, 1 maja 2019

1 Maja

Mam już dość, żarty się skończyły.
Trzeba się zająć na poważnie tą (Q) rwą kulszową.


wtorek, 30 kwietnia 2019

Wtorek


Wyprawa do centrum, trasa ok 1 km w jedną stronę ale to nie takie proste. Co 100-150 m muszę się zatrzymać i powykręcać jak korkociąg (dosłowne) by ból zelżał i by dało się dalej iść.
W aptece kupiłem nowy zapas przeciwbólowych i przy okazji zjadłem obiad u Hubertusa.
Pogodna paskudna, zimno i co chwila kropi.

poniedziałek, 29 kwietnia 2019

Poniedziałek


Nie należy chwalić dnia przed zachodem słońca. Boli dalej.
Mocno się ochłodziło, pada, wieje, paskudnie.
Pozytywny akcent to to, że dostałem dzisiaj "prezent od Jarosława Kaczyńskiego", w przelewie napisali, że to 1100 BRUTTO 😊

niedziela, 28 kwietnia 2019

Niedziela


Zaczyna być widać światełko w tunelu.
Z pięciu tabletek dzisiaj szedłem do jednej.
Może za kilka dni wyciągnę nawet rower ?

sobota, 27 kwietnia 2019

Sobota


W nocy padało, rano padało.
Całe przedpołudnie przeleżałem w kamperze.
Po obiedzie, na basenie, zrobiłem sobie taką gimnastykę, że byłem w stanie  przejść się na jarmark.

piątek, 26 kwietnia 2019

Piątek


Zaczynają się Dni Komarna. Impreza o wiele większa, niż jesienne korzo winne. Cały deptak zastawiony różnymi straganami.
Udalo mi sie dzisiaj dojść do rynku. Wczoraj do sklepu,  który jest w połowie drogi ledwie doszedłem. Niestety, o langoszach, które są po drugiej stronie centrum, na razie mogę zapomnieć.

czwartek, 25 kwietnia 2019

Czwartek


Znowu mocniej boli. Po porannym moczenie ledwie wróciłem do kampera.
Zmieniam leczenie. Mam lekarstwo, które, wg opisu
rozluźnia napięcie mięśni szkieletowych, rozszerza naczynia i poprawia ukrwienie.
I figa, w ogóle nie odczuwam żadnego działania.
Znam inne środki o podobnym działaniu które dodatkowo są smaczne.
Właśnie napiłem się słowackiego cydru.

środa, 24 kwietnia 2019

Środa

Tym razem miejsce na campingu się znalazło i nawet stoję tam gdzie chciałem, czyli przy samym pawilonie. 
Na pl gen Klapki stragany już ustawione,  nawet zegar naprawili.  Ledwie tam doszedłem, w basenie ciężko, bo z siedzeniem też mam problemy.  Najlepiej jak nogi są proste i nieobciążone, czyli jak leżę. 

wtorek, 23 kwietnia 2019

Wtorek


12:00
Wczoraj złożyłem markizę, zabrałem stolik, fotel i podłogę. Chodząc o lasce, nie było to trywialne. Dzisiaj poskładałem resztę, wyprowadziłem kota, zapłaciłem za camping (5 nocy kosztowało dokładnie 401 zł)  i pojechałem do Gyor, do Decatlonu.
Piątkowy nawrót problemów z kręgosłupem, to efekt siedzenia przy niskim stoliku (wys. 58 cm), na niskim foteliku. Kupiłem stolik wys. 70 cm i pasujące do niego krzesełko (razem ok 200 zł) - szkoda zdrowia.
Jedzie mi się ciężko, na siedząco cała  lewa noga boli. Te 50 km jakoś przejechałem, ale o powrocie do PL nie ma mowy.