niedziela, 28 kwietnia 2019

Niedziela


Zaczyna być widać światełko w tunelu.
Z pięciu tabletek dzisiaj szedłem do jednej.
Może za kilka dni wyciągnę nawet rower ?

sobota, 27 kwietnia 2019

Sobota


W nocy padało, rano padało.
Całe przedpołudnie przeleżałem w kamperze.
Po obiedzie, na basenie, zrobiłem sobie taką gimnastykę, że byłem w stanie  przejść się na jarmark.

piątek, 26 kwietnia 2019

Piątek


Zaczynają się Dni Komarna. Impreza o wiele większa, niż jesienne korzo winne. Cały deptak zastawiony różnymi straganami.
Udalo mi sie dzisiaj dojść do rynku. Wczoraj do sklepu,  który jest w połowie drogi ledwie doszedłem. Niestety, o langoszach, które są po drugiej stronie centrum, na razie mogę zapomnieć.

czwartek, 25 kwietnia 2019

Czwartek


Znowu mocniej boli. Po porannym moczenie ledwie wróciłem do kampera.
Zmieniam leczenie. Mam lekarstwo, które, wg opisu
rozluźnia napięcie mięśni szkieletowych, rozszerza naczynia i poprawia ukrwienie.
I figa, w ogóle nie odczuwam żadnego działania.
Znam inne środki o podobnym działaniu które dodatkowo są smaczne.
Właśnie napiłem się słowackiego cydru.

środa, 24 kwietnia 2019

Środa

Tym razem miejsce na campingu się znalazło i nawet stoję tam gdzie chciałem, czyli przy samym pawilonie. 
Na pl gen Klapki stragany już ustawione,  nawet zegar naprawili.  Ledwie tam doszedłem, w basenie ciężko, bo z siedzeniem też mam problemy.  Najlepiej jak nogi są proste i nieobciążone, czyli jak leżę. 

wtorek, 23 kwietnia 2019

Wtorek


12:00
Wczoraj złożyłem markizę, zabrałem stolik, fotel i podłogę. Chodząc o lasce, nie było to trywialne. Dzisiaj poskładałem resztę, wyprowadziłem kota, zapłaciłem za camping (5 nocy kosztowało dokładnie 401 zł)  i pojechałem do Gyor, do Decatlonu.
Piątkowy nawrót problemów z kręgosłupem, to efekt siedzenia przy niskim stoliku (wys. 58 cm), na niskim foteliku. Kupiłem stolik wys. 70 cm i pasujące do niego krzesełko (razem ok 200 zł) - szkoda zdrowia.
Jedzie mi się ciężko, na siedząco cała  lewa noga boli. Te 50 km jakoś przejechałem, ale o powrocie do PL nie ma mowy.

poniedziałek, 22 kwietnia 2019

Poniedziałek


Drugi dzień spędzony w Mruczku. Wyjście do WC to problem wiec marszu na basen nawet nie ryzykuję. Jak leżę to niby jest lepiej ale stanie czy siedzenie to problem. Cały czas faszeruję się lekami ale jakoś  niewiele dają.
Nie wiem co dalej robić. Tutaj jest  prawie dwa razy drożej niż u Słowaków, więc jutro stąd wyjeżdżam. Poczekam do środy, najwyżej wrócę do domu, chociaż te Dni Komarna kuszą mnie.

niedziela, 21 kwietnia 2019

Niedziela, wędrujący dysk


Ten dysk w kręgosłupie to klasyczny turysta. Ciągle się przemieszcza i zmienia miejsce ucisku nerwu kulszowego.
Objawy mam klasyczne
https://www.mp.pl/pacjent/neurologia/choroby/150605,rwa-kulszowa

Jeszcze w Głuchołazach bolal mnie dół pleców
W piątek zaczęło sie od pośladków a wieczorem zaatakowało tylną część ud. Ból jak przy dużym skurczu.
Sobota  słabszy ból ud ale doszły łydki.
Dzisiaj dolna część łydek i lewa stopa.
Ciekawe, jak się ta wędrówka dysku skończy.

sobota, 20 kwietnia 2019

Sobota


Noc  była koszmarna. Poniżej pasa maksymalny skręt w prawo, powyżej pasa maksymalny w lewo. Tylko w takiej pozycji prawie nie bolało. 
Ok 200 m od campingu jest piekarnia.  Wyprawa rano po pieczywo to był wyczyn heroiczny.   

Po słowackiej stronie można zjeść obiad za ok 4,5e i wybór knajp spory. Tutaj na campingu jest bufet. Sznycel, ziemniaki i ogórek za ok 13e - ceny "niemieckie". 
Mam pieczywo, puszki rybne, płatki śniadaniowe - przeżyję do wtorku ☺

17:00
Camping pełen, głównie Czesi, trochę Niemców i Madziarów.  Koło mnie stoją Duńczycy.
Generalnie cisza i spokój, słychać świergot ptaków i jedną kobietę rozmawiającą przez komorkę tak głośno, że cały camping słyszy.
To niestety Polka 😞

czwartek, 18 kwietnia 2019

Wielki Czwartek

6:40
Wczoraj panie z hotelu tłumaczyły mi, ze dużo Czechów już dawno porezerwowało miejsca i to widać. Wczoraj przy mnie wjeżdżały dwa czeskie kampery, teraz przed campingiem stoją trzy przyczepki i kamper, sami Czesi. A camping już jest pełny. Mam nadzieję, że od wtorku będzie miejsce 😉

17:00
 Termy jak termy, woda ciepła i to wszystko. Jedna mała niecka z niby masażami, reszta tylko woda. Za to to, madziarskie źródło, można nazwać "wielkanocnym", intensywny zapach siarkowodoru, czyli zgniłych pisanek. Po porannej kąpieli śmierdzę sobie cały czas. Byle do wtorku 😉
Obiad i bankomat zaliczyłem w Gyor (podobają mi się te darmowe pociągi) a że jutro dzień wolny, sklept pozamykane to wracając zrobiłem zakupy.
Jutro gotuję na campingu.

środa, 17 kwietnia 2019

Dyskoteka

Tydzień temu znowu mi wypadł dysk.  Koszmar. 
Wstać z łóżka to sztuka a zakładanie skarpetki to .... szkoda słów. 
Wszystko wskazywało na to, że wyjazd świąteczny odpada. 
Wczoraj się zawziąłem i udało mi się wstawić skuterek do garażu a nie bylo to proste. 
A gdzie można lepiej leczyć kregoslup, jak nie w termach ? 
Szczęśliwie dojechałem do Komarna i od jutra moczenie.
Zdjęcia w katalogu Mruczek2019 - link na górze strony.  
**********
Ups. Cały camping zajęty, nie wezmą mnie. 
Nocleg na parkingu a jutro zobaczymy jak wygląda sytuacja po drugiej stronie Dunaju. 

sobota, 24 listopada 2018

niedziela, 14 października 2018

Ta ostatnia niedziela . . .

Niby słoneczko świeci ale wiatr coraz chłodniejszy. Czuć zbliżający się front chłodny. A i na campingu ludzi jakby mniej.

Ciekawy mają sposób liczenia tutaj. Bilet wstępu na basen termalny kosztuje 4,30e a pobyt osoby dorosłej na campingu to 5e, czyli realnie za sam camping płaci się 70 euro centów.

piątek, 12 października 2018

Znowu Budapeszt

Tym razem pojechałem po porannych kąpielach. Pociągi na trasie Gyor - Budapeszt jeżdżą dokładnie co godzinę w obie strony, więc można się dopasować.  Przez 4 godziny  trochę pochodziłem, przypomniałem sobie kolejne fajne miejsca.

Zastanawia mnie ilość kontroli biletów,  do której, jak zauważyłem, madziarzy są przyzwyczajeni.
W pociągu to normalne, ale w mieście raz sprawdzali w tramwaju, raz w autobusie a w metro zawsze przy wejściu stoi kilku kontrolerów i wszyscy przechodzący pokazują bilet.
Zabytki pięknie wyczyszczone, odlizane, wszędzie wiele różnych barów, knajpek itp.  Trzeba będzie przyjechać do Budapesztu na kilka dni.

czwartek, 11 października 2018

Rachunki

Robiłem dzisiaj zakupy na sobotę i niedzielę i okazało się, że rozsądny obiad kosztuje ok 3 euro. Gotowy kotlet 100 g czy pieczone udka kurczaka, to 1,5 e (najtańsza pozycja, inne są po 2 i więcej).  Jakieś pomidory buraczki czy surówka ponad 1 e. Do tego ryż który trzeba ugotować, mięso podgrzać i wychodzi ok 3e. Obiady w ramach 5zw MENU, w tym roku to 3,60, jest zupa i nie trzeba zmywać. W soboty i niedziele tego nie ma i wtedy obiad jest droższy.
Zacząłem liczyć globalny koszt pobytu tutaj. Postój na campingu, poza sezonem to 9,55e. Obiad niech będzie to 3,60e.
Śniadania, kolację, jak w domu.
Doliczając prąd (rozliczany licznikiem) wychodzi za dobę około 14e i za miesiąc 420e, czyli ok 1800 zł. śniadania i kolacje, ciasta, lody itp niech to będzie ok 10 zł dziennie czyli 300 za kiesiąc. Do tego jeszcze koszt dojazdu to ok 400 zł.
I tak mam łączna kwotę 2500 zł za cały miesiąc.
W tym są jeszcze nielimitowane kąpiele termalne.

środa, 10 października 2018

Komarno, twierdza

Od rana lata i hałasuje helikopter, więc postanowiłem sprawdzić, co się dzieje. Otóż w twierdzy dzisiaj jakaś uroczystość połączona z pokazami antyterrorystów. Policji, miejskiej policji i panów w kominiarkach zatrzęsienie, parking przed hotelem pilnowany jak nigdy.
Policjanci, których zagadałem namówili mnie na wejście do środka.
Wszedłem, pooglądałem, nic się ciekawego nie dzieje, na scenie jakiś zespół się produkuje.
Sprzętu niewiele, więc pewnie główna atrakcja to będzie hałasujący helikopter.

Po pół godziny czekania, postanowiłem wyjść i tu ZONK. Teren gdzie zgromadzono publiczność szczelnie ogrodzony płotkami, obsadzony terrorystami, praktycznie zakładnicy :) Pytam się ochroniarzy, jak wyjść - nie da się, trzeba czekać do końca imprezy czyli gdzie do 13 :)
Dopiero jakiegoś medyka udało mi się przekonać, że chcę wyjść, od się dogadał z jednym antyterrorystą, a ten po konsultacjach z kilkoma zwierzchnikami, osobiści odprowadził mnie do już zamkniętej bramy. A za bramą stoją chętni by wejść i ich też już nie wpuszczają :)
KABARET, normalny kabaret :) :) :) 

wtorek, 9 października 2018

Székesfehérvár

Wreszcie udało mi się pooglądać najstarsze miasto Węgier i ich pierwszą stolicę. Kiedyś Mruczkiem wjechałem do niego ale nie udało się znaleźć bezpiecznego miejsca na zaparkowanie i zrezygnowałem. Miasto, a raczej jego starówka ma swój urok, swój czar.

Pociąg do i z Székesfehérvár jeździ dwa razy dziennie.

Nie chciałem czekać do wieczora na pociąg powrotny - wybrałem więc drogę przez Budapeszt :)
I jeszcze udało mi się pomoczyć w basenie po powrocie.

poniedziałek, 8 października 2018

Poniedziałek

Chmur jeszcze trochę było ale ciepło się robi z godziny na godzinę.
Jadąc dzisiaj na koniec Komarna do sklepów  natknąłem się na stertę orzechów włoskich.

Leżały na trawie, koło drogi, tak, jakby ktoś celowo je tam pozbierał. Niewiele myśląc załadowałem całą torbę - będzie na zimę i przyszłoroczne taratory :)