czwartek, 3 października 2019
Wietrzny czwartek
Na razie korzystam z dużej "wanny" z ciepłą wodą i się moczę.
Obiad zjadłem u Hubertusa za 3,70 e czyli ok 16 zł, Cena prawie taka jak u Ludwy, ale porcje o wiele większe i zawsze dwie zupy i trzy drugie do wyboru.
(Dzień 35+50)
środa, 2 października 2019
Środa, Komarno dzień 1
Basen czynny od 9:30 do 20, więc jest co robić.
Rozłożyłem się i campinguję na całego.
Dzisiaj na obiad była kasza gryczana z gulaszem puszkowym - smaczne.
(Dzień 35+49)
wtorek, 1 października 2019
Wtorek, kierunek Komarno
(Dzień 35+48)
poniedziałek, 30 września 2019
Kolejny poniedziałek
Prognoza pogody straszy, że tutaj ma niby padać i wiać a w Budapeszcie jest nawet czerwone ostrzeżenie przed silnym wiatrem. Na razie - cisza, spokój, słoneczko świeci.
Za camping już zapłaciłem, jutro stąd wyjeżdżam. Kierunek Komarom/Komarno ale powoli, spokojnie. Jeszcze nie wymyśliłem co po drodze pooglądam. Niższe ceny tam są dopiero od środy.
A dzisiaj, jak to w poniedziałek, idę się moczyć, może znowu się miodem wysmaruję w łaźni parowej - spodobało mi się to.
(Dzień 35+47)
niedziela, 29 września 2019
Wulkany, wulkany wszędzie wulkany.
Tutejsza wieża widokowa, poza sezonem, jest dostępna tylko w soboty i niedziele. Z góry widać całe jezioro, od Keszthely do Siofok.
Obiad (napi menu, za ok 18 zł) typowo niedzielny, to znaczy rosół z makaronem, schabowy z ryżem i słodki deser.
I tak kończę tegoroczną trasę wulkaniczną.
(Dzień 35+46)
sobota, 28 września 2019
VOLANBUSZ czyli madziarski PKS
Na stronie madziarskiej albo angielskiej napisali:
Dzisiaj to sprawdziłem w praktyce, w autobusie w obie strony.
Wracając wszedłem, powiedziałem tylko "jó napot", pan kierowca się uśmiechnął i pokazał mi, że mam wchodzić bez płacenia. Biała broda wystarczy, nie muszę pokazywać dowodu osobistego.
Smocze łodzie i Honvedzi
Rowerkiem na obiad (po wczorajszej kiszonej kapuście i jej skutkach, bardzo dietetyczny) i na dworzec autobusowy.
Wsiadam do autobusu, a kierowca się mnie pyta, czy jestem "nyugdíjas" 😁
Wygląda na to, że u Madziarów emeryci autobusami też jeżdżą za darmo. W każdym razie kierowca kazał wsiadać i biletu nie sprzedał.
I jak tu nie kochać Madziarów 🙂
W Pakozd ciekawie wszystko zorganizowane, dla dzieciaków super frajda.
Był długi wykład o umundurowaniu i broni a na koniec symulowana bitwa dwóch oddziałów. Postrzelali, podymili i ktoś "wygrał".
(Dzień 35+45)
piątek, 27 września 2019
14. Székesfehérvári Sárkányhajó Fesztivál
Dzisiaj były tylko treningi poszczególnych ekip. Pewnie główne wyścigi zaplanowali na jutro.
(Dzień 35+44)
czwartek, 26 września 2019
Budapeszt
Dzisiaj w Budapeszcie zwiedzałem muzeum kolejowe - bardzo podobne do naszego w Chabówce.
Mają sporo eksponatów i ładnie to wszystko jest urządzone.
środa, 25 września 2019
P.S. (skleroza a raczej brak porządku)
Veszprém
Kilka lat temu już tam byłem i nawet nocowałem z Mruczkiem na wzgórzu zamkowym.
Miasto położone niesamowicie - w środku skalny grzebień na którym posadowiony jest zamek.
Widoki są piękne.
(Dzień 35+42)
wtorek, 24 września 2019
Gödöllő
Pałac ładnie odremontowany i wyposażony w różne eksponaty. Są nawet nagrane przewodniki po polsku. Warto było tam jechać.
(Dzień 35+41)
poniedziałek, 23 września 2019
Poniedziałek, dzień techniczny
Kilka dni temu wyłamał się ostatni kawałek plastikowego mocowania, a raczej stabilizacji stolika.
Zaczepić jest jak ale kiwa się na boki i wszystko można rozlać i wywalić na podłogę.
Kilka dni kombinowałem, co z tym zrobić i wczoraj wieczorem wymyśliłem. Listwa na górze i jakieś uchwyty, Pojechałem do OBI, zrobiłem zakupy i jakoś to działa.
Dzisiaj poniedziałek, więc po obiedzie od razu idę do łaźni i pogoda mnie nie interesuje.
(Dzień 35+40)
niedziela, 22 września 2019
Velencei-tó
Piękna pogoda więc się wybrałem nad Velence, na spacer południowym brzegiem, ty razem na nogach.
Trasa sympatyczna ale typowo dla rowerów. Ścieżki dla pieszych nie przewidziano a przy takiej pogodzie jaka była dzisiaj, rowerzystów zatrzęsienie.
(Dzień 35+39)
sobota, 21 września 2019
Leczo
Pełne szaleństwo, zawsze doceniałem pod tym względem Madziarów. Cała ulica, na długości ponad kilometra (mierzyłem) zastawiona stolikami/stanowiskami dla gotujących. W większości to rodziny czy grupy przyjaciół wybrały się na tę imprezę. Sugerując się numerami stanowisk, to jest ponad 600 zgłoszonych ekip. Jako że rano było tylko 5 stopni, niektórzy zwodnicy rozgrzewają się palinką i słuchać już chóralne śpiewy :) Na razie byłem na małym rekonesansie, główne akcje zaczną się o 10 i potrwają do ogłoszenia wyników, czyli do 16.
Poza tym, okazało się że z SzFV startuje dzisiaj rano rajd zabytkowych samochodów - byłem na starcie.
Byłem na bazarku - Madziary we wrześniu są najpiękniejsze :)
Jest też jakaś akcja medyczna, ale tradycyjnie, wszytko TYLKO po madziarski. Czego dotyczy można się domyślić po adresie internetowym: http://www.demencia.hu
P.S. Ten wpis będę kontynuował po południu.
Godzina 15:00
Zastanawiałem się, jak to będzie zorganizowane. Okazało się, że to taki rodzinny piknik, tylko że na ulicy. Wiekszosć ekip po prostu przyjechało miło spędzić czas. Ugotowali leczo, posmażyli kiełbaski czy karkóweczkę i balują. Muzyka (nawet była prywatna orkiestra cygańska), piwo, palinka i wesoła atmosfera. Niektóre ekipy chętnie częstowały przechodniów - wystarczyło się zatrzymać przy nich, dostawało się pełną miskę lecza, pajdę chleba, łyżkę i życzyli smacznego.
(Dzień 35+38)
piątek, 20 września 2019
Bakony czyli Las Bakoński
Wylądowałem znowu w Szekesfehervar, bo doczytałem w sieci, że jutro jest Palinka Festival.
Kolacji dzisiaj nie jem, jutro śniadania też nie - od razu idę na leczo :)
Okazuje się, że całe dwa dni jest tutaj jakaś ogólna impreza, stragany już rozstawiają.
W Październiku mam w planie dłuższy pobyt w Komaranie a tam do końca września pobyt kosztuje 14e a od października tylko 9e, więc gdzieś chcę przeczekać w rozsądnych cenach.
(Dzień 35+37)
czwartek, 19 września 2019
Czwarty wulkan w tym roku zaliczony.
środa, 18 września 2019
Borgata, dzień 2
wtorek, 17 września 2019
Borgata, czyli wulkany.
poniedziałek, 16 września 2019
Poniedziałek
niedziela, 15 września 2019
Ta ostatnia (letnia) niedziela
W tym roku i w budynku i pod wiatą niecki z wodą zmieniają codziennie. O ile pamiętam, kilka lat te,u to był cykl dwudniowy. A dzisiaj, pewnie z powodu pogody, pod wiatą obydwie części otwarto dla ludzi.
Znalazłem jeszcze jeszcze jeden filmik z tutejszego ośrodka:
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+32)
sobota, 14 września 2019
Sobota
Lato tutaj nie odpuszcza. W sobotę było 28 i piękne słońce a w poniedziałek zapowiadają nawet i 30.
I to chyba będzie ostatni taki ciepły dzień tego roku. Przy takiej pogodzie w południe popływałem sobie w normalnym basenie, gdzie woda ma tylko 25 stopni.
Znalazłem w sieci filmik reklamujący baseny w Csokonyavisonta, w wersji językowej madziarskiej z napisami po chorwacku.
Najazd ludzi na baseny był wczoraj spory, pewnie dlatego sieć się zapchała. Dzisiaj może być podobnie.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+31)
piątek, 13 września 2019
Csokonyavisonta 4 dzień
Na kolację nie miałem ochoty, dzisiaj na śniadanie jedna kanapeczka, obiad też wyjątkowo skromny, dopiero dzisiejsza kolacja w miarę, A to wszystko za 30 zł :)
Dzisiaj piękna pogoda, śniadanie, gimnastyka w basenie, wyskok na rowerze do sklepu po winogrona, gimnastyka w basenie, obiad, odpoczynek i trzecia porcja basenu.
Mam wrażenie, że ta moja rwa wreszcie chyba odpuściła (PUK PUK w niemalowane).
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+30)
czwartek, 12 września 2019
Csokonyavisonta 3 dzień
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+29)
środa, 11 września 2019
Csokonyavisonta 2 dzień
Budzę się wcześnie, więc najpierw śniadanie, o 8:30 otwierają kąpielisko i godzinka moczenia się w budynku lub pod wiatą (rano jest chłodno).
Później jakiś spacer po okolicy, w południe moczenie się w basenie z masażami, obiad, odpoczynek. Około 17 (o 18 zamykają baseny) kolejne moczenie się, kolacja i koniec dnia.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+28)
wtorek, 10 września 2019
Csokonyavisonta
Basen termalny w Csokonyavisonta nadaje się do tego wspaniale. Ostatni raz byłem tu w 2013 roku. Jeden sklepik, teraz chyba dwie knajpki, bufet i oczywiście basen z wodą termalną.
Jak sami madziarzy piszą ( http://csokonyavisontafurdo.hu/gyogyfurdo/ )
Ważnym kamieniem milowym w historii Csokonyavisonta była eksplozja 73 stopni Celsjusza w 1943 r. Podczas poszukiwań ropy. Ta woda wkrótce stała się znana z działania leczniczego.
Wykazano, że jest doskonały w leczeniu zaburzeń ruchowych i zwyrodnieniowych zaburzeń kręgosłupa.
Te ropę czuć do dzisiaj, a woda ma kolor mocnej herbaty.
Jadąc tutaj zajechałem jeszcze na chwilę do Chorwacji, kupiłem sobie trzy porcje różnych burków (tego z mięsem i z serem już nie ma - został na jutro tylko ten z jabłkami) za kuny, jakie mi zostały z poprzednich lat.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+27)
poniedziałek, 9 września 2019
Poniedziałek
Pada, wieje, mocno się ochłodziło, czyli wreszcie jest pogoda odpowiednia do moczenia się w termalnych basenach.
Przeglądając mapę i szukając jakichś nieznanych mi jeszcze termalnych kąpielisk z campingiem trafiłem na taki cennik (do końca września):
https://www.thermalcamping.de/?Preise_%26amp%3B_Verg%C3%BCnstigungen
Parcela na kampera - 2605 ft
Osoba dorosła - 3565 ft
Prąd - 990 ft
Oplata lokalna - 450 ft
Co już daje około 7500 ft (prawie 100zł)
Dodatkowo, przy płatności kartą a nie gotówką chcą 785 ft
I jeszcze, jeśli ktoś chce odwiedzić kampingującego, opłata od wizyty, to 660 ft.
PARANOJA.
(Dzień 35+26)
niedziela, 8 września 2019
Pokazy lotnicze
Dzisiaj w SzFV odbędą się pokazy lotnicze. Pogoda pochmurna, raz pada, raz nie, ale chyba się wybiorę. Jest autobus (1000 ft) na trasie lotnisko - centrum. Sam bilet to 2500 ft.
Z tego co doczytałem, można też sobie polatać samolotami czy helikopterem (cena od 10 tys do 15 tys ft) ale na to na pewno się nie zdecyduję.
Godzina 13:00
Odpuszczam sobie te samoloty. Zimno, wieje i od czasu do czasu pada. Nie ma sensu siedzieć kilka godzin na tym lotnisku.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+25)
sobota, 7 września 2019
Święto wina
Tam trafiłem akurat po większych opadach.
Najpierw zabawiłem się w maszynistę, bo w Budapeszcie już część metra jeździ samodzielnie, bez maszynistów.
Niesamowite wrażenie.
Pogoda była znośna, więc po małym spacerku pojechałem na wzgórze zamkowe i zacząłem świętować. W ramach biletu dostaje się pamiątkowy kieliszek, torebkę na ten kieliszek i można zwiedzić wystawę stałą w muzeum historycznym na zamku.
Szczęśliwie udało mi się wrócić do kamperka. Teraz tylko odśpiewać tradycyjne
i można iść spać.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+24)
piątek, 6 września 2019
Beethowen
Dzisiaj, w związku z taką pogodą krotki wypad do podobno najpiękniejszego węgierskiego parku i zamku Brunszvik.
Z tą posiadłością i rodziną Brunszvików związany jest Beethoven. Bywał w tej posiadłości wiele razy, podkochiwał się w pannie Josephine, napisał tu kilka swoich utworów, m.in. sonatę Appassionata.
W lewym skrzydle zamku jest Muzeum Beethovena zawierające oryginalny fortepian (z drewniana płytą) i sporo listów pisanych przez mistrza.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+23)
czwartek, 5 września 2019
W odwiedzinach u Gellerta
W środku zaskoczenie zaskoczeniem. Na drzwiach do pryszniców znaczek informujący, że wchodzenie w we dwójkę jest zabronione. Zacząłem się rozglądać i widzę że są sami panowie.
Przy wejściu jest info, że wszystkie baseny są tekstylne, trzeba być obowiązkowo ubranym w kostium kąpielowy. W środku zaś widok dość nietypowy - praktycznie wszyscy panowie "ubrani" tylko w małe, białe fartuszki. To wszystko, ta ilość nagich męskich pośladków (fartuszek zakrywał tylko to co z przodu) sprawiała wrażenie, jak bym trafił na jakąś tęczową imprezę.
Po łaźni poszedłem zwiedzić jaskinię w górze Gellerta, w której jest kościół. W czasach Kadara był tam magazyn i obiekt był oczywiście niedostępny.
Potem, po raz pierwszy na własnych nogach, wydrapałem się na samą górę. Schodząc doszedłem do pomnika biskupa, który jest pięknie widoczny z mostu św. Elżbiety.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+22)
środa, 4 września 2019
Velencei-tó
Dzisiaj przetrenowałem kupowanie biletów kolejowych - rower musi mieć bilet.
Przejechałem dzisiaj północny brzeg jeziora Velence. Jedyne tam ciekawe miejsce, to to kilka pomników pamięci (powstanie węgierskie 1848-49, I WŚ, II WŚ, 1956).
Zaszalałem dzisiaj, ponad 30 km na dahonku (doliczam 3,5 km dojazdu na dworzec).
Trzeba będzie jeszcze przejechać się południowym, turystycznym brzegiem jeziora.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+21)
wtorek, 3 września 2019
Wtorek
Wczoraj wieczorem zaczęło mocno wiać, wiało całą noc, aż bałem się, że Mruczek odleci. Zgodnie z prognozami ochłodziło się, popadało. Dzisiaj odpoczywam po tych afrykańskich upałach, wieje dalej a od jutra ma znowu być słonecznie ale chłodniej.
P.S. Panie Heniu,
zamiast zazdrościć - przyczepkę na hak, żonę do samochodu i kierunek Madziary. Na termalne źródła (dobre na wszystko), na winogrona (dobre na serce), na brzoskwinie (smaczne) i na czerwone winko lub palinkę (co kto lubi) :)
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+20)
poniedziałek, 2 września 2019
Budafok
Wybrałem się tam dzisiaj przede wszystkim z powodu tego oto pałacyku/zamku.
Jak widać na zdjęciu, jest w opłakanym stanie ale dla mnie ważna jest jego nazwa:
Zamek Czuba-Durozier.
Jak jest napisane na stronie https://www.kastelyok.com/adatlap.php?details=676 (w tłumaczeniu Pana G):
Budynek został zbudowany przez francuskiego przemysłowca WH Czuba-Duroziera, który wraz z Gyulą Ulbrich założył w swojej piwnicy fabrykę koniaku.
Teraz wiem, dlaczego koniak Budafok tak mi kiedyś smakował :) :)
Kilka ulic dalej jest dawna posiadłość pana Torley, założyciela firmy produkującej szampany (też pamiętam) o tej samej nazwie. Niestety, teren zagrodzony, nie udostępniony, w miarę blisko można podejść tylko do Mauzoleum Torleya, które jest jednym z największych grobowców na Węgrzech.
Tyle dałem radę dzisiaj, przy 34 stopniach i bezchmurnym niebie.
Jako że dzisiaj poniedziałek (dzień seniora) po południu idę do Łaźni Arpada.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+19)
niedziela, 1 września 2019
Znowu Szentendre
Szentendre dzisiaj było opanowane przez Polaków, czułem się, jak dawno temu, na dworcu Keleti pu. - co chwil ktoś mówi po polsku.
Chmurzy się, burze się zbliżają - może już jutro się wreszcie ochłodzi, bo dzisiaj znowu było 35/36.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+18)
sobota, 31 sierpnia 2019
Várpalota
Muzeum jest ciekawe, pełne różnych zdjęć, dokumentów, starych map, afiszy itp. Do mnie oczywiście przemawiała tylko sfera wizualna ale wyobrażam sobie, jakie lekcje historii są tutaj organizowane.
Wróciłem na obiad do SzFV i na nic więcej przy tej pogodzie nie mam siły.
Co się dzieje, w centrum Szentendre można oglądać on-line.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+17)
piątek, 30 sierpnia 2019
Szentendre
Mimo upiornej pogody zdecydowałem się na wyjazd.
Pogoda była dość litościwa dla mnie, burze przeszła nad Szentendre przed moim przyjazdem a w ciągu dnia burza przeszła nas SzFV. Ja tylko chodziłem po kałużach.
W Budapeszcie wybrałem się na obrzeża miasta do tzw Memento Park, czyli miejscem, gdzie zgromadzono stare pomniki z czasów słusznie minionych.
Obiad zjadłem już tradycyjnie na Batthyány tér (bar z przyzwoitymi cenami) i poszedłem się ochłodzić do łaźni tureckiej.
Całe Szentendre obstawione stolikami, parasolami, budkami z jedzeniem i piciem.
Wieczorem, modne u madziarów (w SzFV też to było) kolorowe oświetlenie ścian budynków.
Ze starówki wyszedłem o 20, na camping dotarłem o 23. Zastanawiam się, czy dzisiaj też tam jechać bo zostając dłużej wróciłbym koło 2 w nocy.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+16)
czwartek, 29 sierpnia 2019
Byle do ... wtorku
Rano, tak do 9 jeszcze da się żyć, czyli pojechać po zakupy ale później, to trzeba być madziarem (nie widziałem spoconych ludzi).
Prognozy (i madziarska i polska) obiecują, że od wtorku ma być już jesienna pogoda czyli te 10 stopni mniej. Mam jeszcze kilka pomysłów, ale przy tej pogodzie nie do zrealizowania.
Jutro zaczyna się trzydniowa impreza w Szentendre, planuję tam pojechać.
W ciągu dnia pociągi do i z Budapesztu kursują co pół godziny, późnym wieczorem, powrotne są co godzinę.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+15)
środa, 28 sierpnia 2019
Afrykańska środa
W Polsce ostrzegają dzisiaj przed wyjątkowo gorącym powietrzem znad Afryki a to powietrze płynąc do nas musi częściowo przelecieć nad Madziarami. Dzisiaj zapowiada się wyjątkowo gorący dzień, już wydano ostrzeżenie przez upałem i wyjątkowo intensywnym promieniowaniem UV.
Polecają pić dużo napojów bezalkoholowych i jeść dużo sezonowych warzyw i owoców. Ja się posłuchałem :)
Już teraz jest 30 stopni, więc 35 pewnie będzie po południu.
Początkowo chciałem iść na lokalny basen, ale to niestety patelnia, miejsc w cieniu prawie nie ma, a siedzenie w środku budynku - bez sensu. Teraz planuję ..... basen termalny (dla ochłody) nad Velence. Po godzinie 16 bilet dla seniora to 2400 ft.
A później, jak będę miał siłę, znowu nocny Budapeszt :)
Godzina 20:40
Dzisiaj Budapeszt sobie odpuściłem, parno, duszno, nie ma sensu się męczyć.
Baseny w Agard - takie sobie. Byłem, widziałem i wystarczy.
Dla rodzin z dzieciakami fajna sprawa ale dla seniorów nic specjalnego.
Baseny z masażami razem ze strefa zabaw, więc nie najlepszy to pomysł.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+14)
wtorek, 27 sierpnia 2019
Upalny wtorek
Okazało się, że nie dość, że pociąg bez klimy, bez internetu to jeszcze zapchany. Wiele osób doszło do wniosku, że pogoda typowo balatońska. Gdybym pojechał, to musiałbym stać ponad godzinę w korytarzu, więc zrezygnowałem dzisiaj z tego wyjazdu.
Kupiłem kolejny kilogram winogron, zjadłem wiśnioweczkę i wróciłem na camping.
Pod wieczór znowu na dworzec, rower na stojak a ja do pociągu i wyprawa na nocny Budapeszt.
Wytrzymałem tam tylko dwie godziny, bo nawet o 21 tam jest gorąco, parno i duszno.
A zapowiadają, że taka pogoda jeszcze tydzień się utrzyma.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+13)
poniedziałek, 26 sierpnia 2019
Poniedziałek
Nic specjalnego, sklepiki jak wszędzie i ludzie niewiele.
W ciągu dnia nawet trochę popadało i niebo się przetarło.
Po południu wybrałem się do łaźni (dzień seniora, bilet 2000 ft). W planie maił być miodowy rytuał w saunie - a był lawendowy w łaźni parowej. Każdy z uczestników dostał miseczkę z solą i suszona lawendą, wszyscy sobie to wcierali w całe ciało, więc u ja tak zrobiłem.
W części "tureckiej" są dwa małe baseniki - jeden nazywany jest "jacuzzi arabskie", drugi "jacuzzi tureckie". Różnica między nimi jest taka, że w arabski, bąbelki są w siedzeniu a w tureckim - w oparciu.
Człowiek się uczy całe życie :)
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+12)
niedziela, 25 sierpnia 2019
Niedziela
Miałem kilka planów na dzisiaj ale i nad Balatonem i nad Velence były burze z piorunami, więc nigdzie dalej się nie wybierałem. Niestety tutaj tylko kilka kropel deszczu spadło. Trochę pokręciłem się po SzFV, kolejna koszulka z pięknymi śladami soli na plecach powędrowała do brudów, kolejny owocowy chłodniczek i kilogram winogron zjedzony i to wszystko.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+11)
sobota, 24 sierpnia 2019
Szekesfehervar
Zrobiłem tylko rano wypad na bazar i do sklepu.
Podjechałem też na obiad (chłodniczek z owoców leśnych, langosz z czosnkiem i śmietaną) i ledwie żyję. Prognozy mówią o burzach i opadach ale na razie nic się nie dzieje.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+10)
piątek, 23 sierpnia 2019
Łaźnia turecka
Sama łaźnia turecka, to zabytkowy budynek z zewnątrz prezentujący się ciekawie.
W środku, pod dużą kopułą, główny basen z ciepłą wodą. Nastrojowy półmrok, małe otwory w kopule dające niewiele światła. Jak się nie patrzy na liszajowate ściany i odpadający tynk, to wygląda to fajnie. W sumie, poza tą dużą niecka z wodą do 36 stopni, jest mniejsza z wodą do 40, druga z wodą 32 i kolejna z wodą 28. Są też sauny - parowa i fińska. I na wewnętrznym podwórku jest drewniana beczka z ciepłą wodą - 5 czy 6 osób na siłę na raz wejdzie do tej beki. Sporo młodych osób tam było i byli też zagraniczni turyści. Najciekawsza jest cena w tej łaźni - w moim przypadku, 1600 ft czyli ok 20 zł, za bilet całodniowy.
Link do zdjęć na górze strony
(Dzień 35+9)
czwartek, 22 sierpnia 2019
Balaton
Rano przypomniałem sobie, że przecież wożę zapasowe dętki więc się zabrałem do wymiany. Jedna okazało się, że też już jest dziurawa ale druga była OK i mogłom na rowerku podjechać na dworzec kolejowy. Dzisiaj "zdobywałem" północny brzeg Balatonu.
Jeszcze wiosną kombinowałem, by posiedzieć kilka dni nad Balatonem, znalazłem na mapach camping w Badacsonytomay. We wrześniu, czyli po sezonie maja "taniej", za noc płaciłbym 4550 ft.
Pojechałem tam dzisiaj, pooglądałem i przeszło mi. Miasteczko tak małe, że poza siedzeniem na brzegu jeziora. nie ma co robić.
Poza tym, zacząłem liczyć. Tutaj, w SzFV, za camping płacę 2700 i jeśli bym co drugi dzień szedł do łaźni to kosztowałoby to 3900 za dobę. A i jedzenie o wiele tańsze niż tam. W podrzędnej restauracji sama zupa to ok 900 ft, drugie danie 2000 - 2500 ft a tutaj rozsądny obiad zjem za 1500 - 1700.
Za możliwość taplania się w tej dużej kałuży tyle płacić nie mam zamiaru.
Pospacerowałem sobie też po kurorcie jakim na północnym brzegu jest Balatonfüred i już jestem w kamperku.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+8)
środa, 21 sierpnia 2019
Rower i łaźnia
Po południu pojechałem już na rowerku do łaźni.
Cena jak w Karlovej Studance (tutaj 2400 ft czyli ok 30 zł za 3 godziny, w KS 15 zł za 1,5 godziny) ale w wyglądzie nie ma nawet porównania. Poza basenami do moczenia się, w masażami wodnymi są też sauny, jaskinia solna i nawet Tepidarium.
Przyjemne pokoje do wypoczynku z fotelikami i leżankami i nawet barek.
Niestety, jutro znowu muszę z rowerkiem do serwisu - przednie koło traci powietrze, prawdopodobnie dętka się skończyła w przednim kole (w tylnym wymieniałem kilka lat temu w Gdańsku)
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+7)
wtorek, 20 sierpnia 2019
Dzień św. Stefana, patrona Węgier
Wstępnie planowałem spędzić dzisiejszy dzień, chociaż częściowo w Budapeszcie.
W programie na dzisiaj, poza jarmarkiem i zabawami dla dzieci jest oglądanie korony św. Stefana (tej, która miała być polska koroną, ale "bracia" madziarzy ją podprowadzili) i pokazy orkiestr wojskowych. Nic szczególnego.
Na 21 zaplanowany jest pokaz ogni sztucznych, tak pięknie opisany przez tłumacza Googla:
Chyba nie mam ochoty na pożar na Dunaju :)
Tutaj, w Székesfehérvár, o 10 zaczynają sie występy folklorystyczne i są udostępnione do zwiedzania, za darmo, groby królewskie.
Pokaz sztucznych ogni o 22, na jeziorku zaraz obok campingu.
Godzina 17:00
Dziwne zwyczaje tu mają. Główny bar z grilem itp znikną w nocy z centrum, drewniane niby baszty dla dzieciaków tez rozebrane i kilka innych rzeczy tez poznikało. A główne święto przecież dopiero dzisiaj. Centru opanowali ludzie w strojach ludowych, Kucie kos, robótki ręczne, strzelanie z bicza, śpiewy i tańce.
Po obejrzeniu zegara z szopką (wgrałem filmik) pojechałem dalej oglądać folklor i nagle hop, i leże na ziemi. Pękła śruba mocująca siodełko a ja rozwaliłem kolano.
Mam nadzieję, że jutro uda się dokupić taką śrubę w sklepie rowerowym.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+6)
poniedziałek, 19 sierpnia 2019
Upalny poniedziałek
Później podjechałem na dworzec, przesiadłem się na pociąg i pojechałem nad Balaton. Miałem w planie pomoczyć się trochę, ale ceny mnie wystraszył. Za wejście na plażę - 1500 ft, dodatkowo 1000 za schowek na swoje rzeczy czyli ok 30 zł za wejście na godzinę na plaże, by postać trochę w ciepłej kałuży :)
A pogoda typowo madziarska - ponad 30 stopni, wiatru praktycznie nie ma i słonce szaleje.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+5)
niedziela, 18 sierpnia 2019
Niedziela.
Po raz kolejny Madziarzy pokazali, że maja fantazję, zablokowali centrum miasta (rondo między Mostem Łańcuchowym a tunelem pod zamkiem) i tam ustawili główną estradę a całe wybrzeże aż do mostu Elżbiety zastawione straganami. Most Łańcuchowy też wyłączony z uchu i pozmieniane trasy autobusów i tramwajów.
Sery, papryka, wędliny, wino, miód - żadnej chińszczyny.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+4)
sobota, 17 sierpnia 2019
Święto - dzień pierwszy
Wieczorem byłem na przedstawieniu o koronacji króla Beli IV a tak na prawdę to była skrócona do 1,5 godziny historia Węgier.
Dało się COŚ zrozumieć, nie rozumiejąc ani słowa :)
(Dzień 35+3)
piątek, 16 sierpnia 2019
Székesfehérvár czyli Alba Regia - pierwsza, historyczna stolica Węgier
Grzebiąc po sieci dopiero na jakimś niemieckim portalu znalazłem dyskusję o tym campingu, chwalili że tani i fajny.
Dzisiaj u Madziarów zaczyna się długi weekend, bo 20 sierpnia mają swoje wielkie święto, Św. Stefana, patrona Węgier (na to się nastawiałem jadąc tutaj). Jutro idę na koncert - Koronacja króla.
Taka maja reklamówkę:
A wtorek, właśni 20, spędzę w Budapeszcie - podobno niesamowita impreza kończąca się wspaniałym pokazem ogni sztucznych.
Zdjęcia są w albumie.
(Dzień 35+2)
czwartek, 15 sierpnia 2019
Sprawdzanie nowego termal campingu
wtorek, 13 sierpnia 2019
Madziary to ciekawy kraj :)
czwartek, 30 maja 2019
Pogoda majowa
Ciekawa ta wiosna
wtorek, 21 maja 2019
Wtorek, 21 maja
Koniec pierwszego wyjazdu.
W sumie 35 dni, ale zamiast cieszenia sie madziarami, walczyłem z rwą.
Teraz dwa tygodnie przerwy.
poniedziałek, 20 maja 2019
Poniedziałek, 20 maja
Całą noc padało, a w dzień co chwila pada i tak podobno ma być w następnych dniach. Siedzę tu już 4 tygodnie, chyba trzeba się zbierać do domu. W październiku i tak tutaj znowu chcę być
niedziela, 19 maja 2019
Niedziela, 19 maja
Wczoraj była ładna słoneczna pogoda, dzisiaj więcej deszczu niż słońca.
A lewa noga nadal "cudza"
sobota, 18 maja 2019
Sobota, 18 maja
Wreszcje obejrzałem zbiory tutejszego muzeum. W większości nastawione to muzeum na dzieciaki.
Wystawa dotyczącą czekolady tylko na plakacie, w realu ani śladu.
piątek, 17 maja 2019
Piątek, 17 maja
Niestety, plany majowe na Budapeszt padły.
Dzisiejszy spacer był z wymuszonymi przerwami a w planie był jeszcze langosz, ale nie dałem rady.
Plan na czerwiec też nieaktualny, chodzenie po górach odpada na razie. Są więc spore szanse, że Budapeszt nawiedzę w czerwcu, ale to zależy od mojej rwy.
czwartek, 16 maja 2019
Czwartek, 16 maja
Rwa przeważnie samoistnie się cofa po 4-6 tygodniach.
Od wielkiego piątku, kiedy mnie dopadła, właśnie mijają 4 tygodnie. Wczoraj wieczorem z basenu wracałem niosąc laskę. Dało się.
Dzisiaj zaszalałem, najpierw "wyprawa" na basen bez laski a później wyjście do miasta z laską zlóżoną i schowaną w plecaku.
Ostrego bólu nie ma, ale lewa noga cały czas jest "inna", ucisk na nerw jest cały czas.
środa, 15 maja 2019
Środa, 15 maja
Trzeci dzień pada, więc pełna monotonia. Po śniadaniu basen i gimnastyka. Później wyprawa na obiad, dzisiaj trafiłem na bryndzowe haluszki. Po odpoczynku w kamperze gimnastyka na sucho, odpoczynek i wieczorny basen. Kolacja i ... koniec dnia.
Prognozy pojazują, że weekend tutaj może być bez deszczu.
wtorek, 14 maja 2019
poniedziałek, 13 maja 2019
Światełko w tunelu
W sobotę łyknąłem tylko jedną tabletkę, a niedzielę przeżyłem już bez prochów. W niedzielę oba wyjścia na basen odbyly się bez "korkociągów". Oczywiście obydwa były o lasce i bolało ale dałem radę.
Trzy godziny codziennej gimnastyki robi swoje 😊
Dzisiaj tak samo, bez środków przeciwbólowych, oba wyjścia na basen bez sensacji.
Zaszalałem i wreszcie dotarłem do langoszy robiąc po drodze drobne zakupy. Ostry ból złapał mnie tylko raz, na początku drogi, dalej było już spokojnie.
niedziela, 12 maja 2019
Niedziela, 12 maja
Na głównym wejściu na basen wisi informacja, że jest awaria i basen zamknięty. To samo na wejściu od strony hotelu.
Od rana obserwuję camping - trzy kampery wyjechały, nikt nie wychodzi z campingu.
Postanowiłem sprawdzić na miejscu, co się dzieje a tam basen czynny, ludzie się moczą (chyba sami tubylcy), woda cieplejsza niż ostatnio i nawet znowu ma "prawidłowy zapach". Awaria wyszła na dobre.
sobota, 11 maja 2019
Sobota, 11 maja
Dzisiejsza "wyprawa" do Lidla była o wiele gorsza, niż wczorajsza, chociaż odległość taka sama. Ledwie wróciłem.
Na basenie awaria, zamknięty "do odwołania".
piątek, 10 maja 2019
Piątek, 10 maja
Zaszalałem dzisiaj. Poszedłem aż do pomnika św. Stefana. Przystanków wymuszonych bólem nawet nie zliczę, ale doszedłem. O dziwo, powrót był już o wiele spokojniejszy. W sumie przeszedłem dzisiaj 3 km.
Na jutro planuję podobną "trasę", do Lidla :)
czwartek, 9 maja 2019
Czwartek, 9 maja
Wczoraj była śliczna pogoda, dzisiaj zimno, wieje i pada.
W taką pogodę, przed deszczem, najlepiej się schować w basenie.
środa, 8 maja 2019
wtorek, 7 maja 2019
Wtorek, 7 maja
Jestem zmęczony i wkurzony.
W Komarnie jestem od 3 tygodni i nie zjadłem ani jednego langosza, nie miałem jak dotrzeć do baru.
Leżeć mogę, siedzieć przeważnie też a z chodzeniem jest cyrk.
Pierwsze ok 100 m przechodzę bez problemów, a potem ból, jak by ktoś wbijał gruby gwóźdź w pośladek, udo czy łydkę albo we wszystkie trzy miejsca na raz. Mocne skręty w lewo, w prawo, na chwilę przerywają ten ból i pozwalają przejść ok 50 m i tak w kólko. Idąc na basen czy wracając mam przeważnie dwa takie postoje. Wyprawa do sklepu czy na obiad, to .... horror.
Jutro dzień wolny, więc więcej poleżę.
poniedziałek, 6 maja 2019
Poniedziałek, 6 maja
Niezła wiosna, nawet u Madziarów dzisiaj sypneło sniegiem.
Fajna jest ta knajpa myśliwska, wyczaiłem ją w zeszłym roku.
Zawsze są dwie zupy, rosół z makaronem i jakaś inna, dzisiaj była jarzynowa.
Trzy drugie do wyboru. Cena tylko o złotówkę większa, niż "U Ludwy" w Głuchołazach.
niedziela, 5 maja 2019
Niedziela, 5 maja
Całą noc padało, cały dzień pada i z map wynika, że jutro będzie podobnie. Dobrze, że śnieg nie pada.
Dużo kamperow wyjechało, nie wiem, czy to efekt niedzieli czy pogody. Wyjechał też znajomy kamper ze Zlatych Hor.
sobota, 4 maja 2019
Sobota, 4 maja
Na różnych portalach o ischias piszą, że powinien sam odpuścić po 4-6 tygodniach, tylko jak ja mam to liczyć ?
Moje obecne problemy zaczęły się 9 kwietnia, czyli 4 tygodnie temu ale dość szybko się to ustabilizowało. Niestety w Wielki Piątek się doprawiłem i od dwóch tygodni chodzenie to duży problem. Niestety, wygląda to niezbyt ciekawie.
Powrót teraz do domu niewiele da, nie byłbym w stanie dojść do lekarza a tutaj mam przynajmniej ciepłe kąpiele, które trochę pomagają.
Ech, a takie plany miałem na maj ....
piątek, 3 maja 2019
3 Maja
Udało mi się dzisiaj dojść do centrum na obiad ale łatwo nie było. Rwa nie odpuszcza.,
Zupa o nazwie "barszcz" - smak niepowtarzalny.
Na drugie wziąłem smażonego suma (dobra ryba, nigdy nie jadłem) i "słowackie ziemniaki" (obgotowane plasterki wymieszane z podkiszoną cebulą, podawane na zimno).
czwartek, 2 maja 2019
2 maja, czwartek
Zamiast lepiej, jest gorzej. Na basen mam tylko 200 m a dojście i powrót to problem.
środa, 1 maja 2019
wtorek, 30 kwietnia 2019
Wtorek
Wyprawa do centrum, trasa ok 1 km w jedną stronę ale to nie takie proste. Co 100-150 m muszę się zatrzymać i powykręcać jak korkociąg (dosłowne) by ból zelżał i by dało się dalej iść.
W aptece kupiłem nowy zapas przeciwbólowych i przy okazji zjadłem obiad u Hubertusa.
Pogodna paskudna, zimno i co chwila kropi.

















































