poniedziałek, 19 stycznia 2015

Państwo bezprawia

Nie wiem, czy to jest jakieś pocieszenie, ale jak widać nie ja jeden mam taką opinię o naszym "wymiarze (nie)sprawiedliwości".


Do poczytania: http://www.uwazamrze.pl/artykul/1122796/nietykalni 

Jeszcze jeden cytat z pani prof. Józefiny Hrynkiewicz
,,Obserwując działanie sądów rodzinnych mam wrażenie, że są one niezawisłe, ale od używania rozumu oraz niezawisłe od sumienia, a nawet od zwykłych ludzkich uczuć"

niedziela, 4 stycznia 2015

Dziwny jest ten świat . . .

Zastanawiam się, czy tylko ja mam takie "szczęście" do "inteligentnych inaczej" sędziów ? Śledząc różne fora internetowe dochodzę do wniosku, że jest to ogólna bolączka naszego tzw "wymiaru sprawiedliwości".

Na sali sądowej strona sama się przyznaje do tego, że wystawiała fałszywe umowy-zlecenia,  że nie płaciła dzięki temu należnych podatków czyli mówiąc wprost - okradała skarb państwa, czyli nas wszystkich, sąd tego słucha, na tym opiera później swoje orzeczenie - ale zawiadomienia do US nie wysyła, nie, po co :)
Dla sądu większa wagę od dokumentów maja zeznania ludzi, którzy  kłamali, oszukiwali i  kradli. Zeznania ludzi uczciwych są dla sądu niewiarygodne, za to zeznania oszutów i złodziei są przyjmowane w całości, jak prawda objawiona..

A w ogóle decyzja wydana na podstawie rozumowania - płać bo Cie stać :)
Za dużo kobiet w tych sądach, zdecydowanie za dużo . . . . . .

 



czwartek, 13 listopada 2014

Trzynastego . . . .

Przyjechałem wczoraj z Mruczkiem do Białegostoku. Arkadarka jak zawsze sprawił się świetnie.

Na noc zaparkowałem na osiedlu, rano wyniosłem resztę rzeczy do domu i pojechałem na dotychczasowe miejsce zimowania kampera. A tu okazało się, że Mruczek został bezdomny - zmiany  i nie ma ani miejsca ani możliwości zimowania kampera w Bialmocie.



Teraz muszę szukać domu dla Mruczka. Echhhhh . . . . 

niedziela, 9 listopada 2014

Operacja Mruczka

Dostałem wczoraj od Darka zdjęcia Mruczka (w trakcie i po naprawie). Trzeba będzie w tym tygodniu pojechać po niego.

środa, 8 października 2014

Arkadarka czyli Mruczek w klinice

19:00
Siedzę w Ciechanowie, na dworcu i czekam na autobus do Białego.
Mruczka zostawiłem, ale ma towarzystwo :)


He he, już mi przysługuje ulga (20%) w autobusie, dobre i te 8 zł :)

piątek, 3 października 2014

czwartek, 2 października 2014

Słowacja

20:00
Wczoraj, po koncercie zaczęło padać, nie tak mocno, ale chyba trochę zacinało. Wieczorem chciałem się położyć z książką, a tu okazało się, że poduszka mokra. Jakoś przez to pęknięcie poszycia woda zaczęła się dostawać do szafki, ściekać po ścianie no i mokro w środku. Powycierałem, jakoś prowizorycznie zabezpieczyłem, i na noc rozłożyłem 2 łózko. Wygodne ale krótsze, ma mniej niż ja wzrostu.
Rano dalej padało, moje zabezpieczenie na dłuższą metę by nie wytrzymało, więc się zebrałem i jadę, na razie do Krakowa, do Elcampu, a później zobaczę.
Nocuję na znanej mi stacji Orlenu, w Jaworniku. Tutaj miła niespodzianka, otworzyli McD drive 24h :) Jest więc WiFi za darmo.

środa, 1 października 2014

Komarno

17:00
Od rana pochmurno, duszno no i teraz się rozpadało. Na mapach widać, jakie chmury idą na Słowację.
Na dzisiaj Huzara juz naprawili i o 16 już wszystko działało jak trzeba. Po hejnale wystąpiła orkiestra z miejscowej szkoły muzycznej i wszyscy odśpiewali hymn UE. Potem były występy  - 4 chóry i dechowka.
Chóry można powiedzieć "bardzo mieszane", bo kilka osób ciągle zmieniało swoje położenie i raz śpiewało z jednym raz z drugim chórem. Jak to w Komarnie, czyli na Słowacji - większość pieśni była węgierskich i wtedy publiczność wtórowała wykonawcom,. Całość trwała niecałe pół godziny i zaraz po zakończeniu - rozpadało się.



Dzisiejsze fotki.

wtorek, 30 września 2014

Komarno

13:00
Kolejny słoneczny dzień, ale czuć i widać po mapach, że będzie gorzej. Na razie korzystam ze słońca.
W sklepie widziałem dzisiaj słoiki z polska papryką - ciekawe :)
 W samym centrum naliczyłem już 6 miejsc gdzie dają tzw MENU, ceny od 3 do 3,2 e za podstawowy zestaw. W niektórych można trochę więcej i wtedy albo 4 a nawet 5,20 (za zestaw z pstrągiem z rusztu).
Ja dzisiaj sprawdziłem kolejne miejsce, kawałek dalej, za kościołem. Hotel, kawiarnia i restauracja, bardzo sympatyczna, miła obsługa, smaczne jedzenie. Pamiętam, że dwa, trzy lata temu nie było tu tak łatwo coś zjeść w rozsądnej cenie.

Chciałem dzisiaj pooglądać i posłuchać sobie tutejszego hejnału czyli Husara, ale niestety, dźwięku nie było, coś im wysiadło. A wygląda to tak:






Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 29 września 2014

Komarno

14:30
Od rana śliczna pogoda, więc korzystam. Po śniadaniu wybrałem się na oglądanie północnych fragmentów starej twierdzy Komarno. Olbrzymie to było, sporo większe od  tych łomżyńskich fortyfikacji. W centrum Komarna, ale na bocznej uliczce wypatrzyłem kolejna knajpkę, gdzie serwują MENU - za 3E tym razem. Po obiedzie wyprawa na druga stronę Dunaju - tam jednak kawa smakuje o wiele lepiej :)

Fajnie tutaj w Komarnie, niby Słowacja, ale na ulicach, w sklepach, na bazarze wszędzie słyszy się madziarski. Wchodzę do sklepu, sprzedawczyni zagaduje mnie najpierw po madziarsku, jak nie odpowiadam, to po niemiecku, na koniec dopiero po słowacku. W sklepach, knajpach jeśli włączone jest radio, to słyszałem tylko madziarskie stacje.


Dzisiejsze fotki.

niedziela, 28 września 2014

Komarno, słoneczna niedziela

13:45
Wczoraj wieczorem było śliczne, gwiazdziste niebo, rano solidna mgła ale w południe się rozeszła i teraz jest typowo jesienny dzień, trochę chłodno, ale to dobrze.


Po przedpołudniowym basenie pojechałem na spacer. Najpierw nad Vah, później dookoła twierdzy. Okazało się, że tylna brama jest otwarta, więc skorzystałem i wreszcie pooglądałem twierdzę od środka.

20:30
Wybrałem się na koncert organowy i jestem bardzo zadowolony. Świetny instrument i grająca wysokiej klasy. Przy okazji dowiedziałem się, że te organy budował Carl Friedrich Ferdinand Buckow, urodzony w Gdańsku, wiele lat mieszkający w Jeleniej Górze.



Dzisiejsze fotki.

sobota, 27 września 2014

Komarno, dalej pada

15:00
Z prognozą pogody ostatnio jak w starym dowcipie.

Urzędnik mówi do petenta:
Panie Kowalski, już miesiąc Panu tłumaczę, że ma Pan przyjść jutro a Pan ciągle przychodzi dzisiaj.

Prognoza tutaj od tygodnia tak samo - twierdzi ze "dzisiaj" pochmurno a od "jutra" słonecznie.



Dzisiejsze fotki.

piątek, 26 września 2014

Komarno, deszcz

22:00
Gdzie najlepiej się schować przed deszczem ? W basenie z ciepła wodą. Wczoraj wieczorem zaczęło padać i dzisiaj cały dzień kropiło.



Dzisiejsze fotki.

czwartek, 25 września 2014

Komarno

11:00
Wczoraj śliczne słońce, dzisiaj znowu chmury, ale za to trochę cieplej. Przyjechała jakaś wycieczka słowaków, autokarem, i na basenie jak w ulu - hałas, gwar i ciasnota.

Oglądałem wczoraj po raz kolejny ceny w sklepach i na bazarze, tu, po słowackiej stronie i po madziarskiej i czegoś nie rozumiem. U nas jabłka sprzedają po 1,11 w Lidlu, pewnie na bazarze można kupić taniej. Tutaj, na bazarze, najgorsze, małe, byle jakie po 70 centów (czyli jakieś 3 zł) a większe,\ładniejsze to nawet i po 2E. Po madziarskiej stronie, najtańsze widziałem po 199 ft czyli jakieś 2,70 zł. Winogrona w zeszłym roku  kup[owałem po ok 150-200 ft za kilogram, teraz, najtańsze, takie malutkie, ale za to bardzo słodkie, po 500ft. Większe, ładniejsze już po 800-900 ft. I tutaj, w Komarom, i w Gyor i po drodze, wystawione przed domkami przez mieszkańców - taka sama cena, ok 800 ft (ponad 2E) za kilogram.



Dzisiejsze fotki.

środa, 24 września 2014

Nadal Komarno

19:00
Takie moczenie się w  basenie termalnym rozleniwia.
Dzień zaczął się pięknym słońcem i lodowatym wiatrem- rano było zaledwie 3 stopnie. Po śniadaniu i kąpielach wybrałem się na tutejszy bazar, zjadłem langosza, później obiad na placu generała Klapki, wypad na druga stronę Dunaju, kąpiele, kolacja .....


Dzisiejsze fotki.

wtorek, 23 września 2014

Komarno

9:00
Rano było śliczne słoneczko, ale zimno, w nocy termometr pokazywał ok. 6 stopni. Wieje mocno i już nawiało chmur i słońce się skończyło.
Tydzień temu zobaczyłem, że Mruczek ma problemy.



Rozsyłam dzisiaj od rana maile do różnych serwisów kamperowych z prośbą o informację w sprawie naprawy tych pęknięć poszycia. Znalazłem kilka - Elcamp w Krakowie, znany mi już, poza tym jest serwis w Żywcu,  Arkadarka w okolicach Wawy, w Wyszkowie - zobaczymy który odpowie i ewentualnie da najlepsze warunki naprawy.



Dzisiejsze fotki.

poniedziałek, 22 września 2014

Gyor - Komarno

18:45
Tak jak planowałem wcześniej, wróciłem do Komarna, ale tym razem wybrałem trochę dłuższa trasę.
Najpierw pojechałem ok 25 km na południowy wschód, do Opactwa benedyktyńskiego Pannonhalma, obiektu wpisanego na listę światowego dziedzictwa UNESCO. Pusto, cicho, była tylko jedna wycieczka. Grupy są oprowadzane przez przewodnika mówiącego po węgiersku, w innych językach dostaje się automatycznego, elektronicznego przewodnika do powieszenia na szyi.
Później pojechałem dalej na południowy-wschód do  Kisber pooglądać park miniatur, czyli mini-Węgry, jak sami to nazywają. Bałem się, że będzie to kolejny koszmarek, jakich już kilka widziałem, ale nie, byłem miło zaskoczony. Wykonanie ładne, każdy obiekt krótko opisany po węgiersku, angielsku i niemiecku, teren ogrodzony, jest pan pilnujący wszystkiego ale wstęp wolny. Bardzo sympatyczne miejsce, polecam.
W Kisber zaszalałem, w restauracji gdzie było WiFi i nawet menu pisane po polsku (jak mi powiedział szef knajpy - dużo polaków się u niego pojawia, możliwe że różne pielgrzymki tam zaglądają). Zamówiłem zupę cebulową (zupełnie inna niż te które znam ale smaczna) i jedna z moich ulubionych tutaj potraw, czyli Cigánypecsenye z charakterystycznym grzebieniem na wierzchu:) To szaleństwo kosztowało mnie aż 2.000 ft (czyli jakieś 27 zł).
Zaraz obok Kisber jest miejscowość Ászár a w niej kolejny park miniatur (dość sporych) skansenu. Niestety, w poniedziałek zamknięte ale wszystko można pooglądać przez płot.

Później już pojechałem prosto do Komarom/Komarna. pani w recepcji bardzo się zdziwiła, że znowu tu jestem a na campingu więcej kamperów już kilka dni temu.

Na stronie tego kąpieliska można o nim poczytać. Jest tez kamera on-line i wirtualny spacer po basenie i po campingu.



Dzisiejsze fotki.

niedziela, 21 września 2014

Gyor, niedziela

9:00
Wczorajsza dzień był bardzo sympatyczny. Z tego co zrozumiałem (a tłumacz G jak zawsze gada zagadkami) to był on poświęcony głównie folklorowi rejonu Hortobagy i hajdukom z Debreczyna. Występ zespołu (od 19:30 do 21) zrobił duże wrażenie nie tylko na mnie.
Organizm nieprzyzwyczajony do mocnego alkoholu (palinka miewa 50 albo i 55%) bardzo szybko reaguje na te madziarskie przysmaki. Wypiłem 0,2 brzoskwiniówki i 0,2 ciemnych winogron. Później solidna porcja tłustego leczo i było OK.
Dzisiaj rano mają być jakieś interaktywne zabawy dla dzieci, później, od 14:30 trzy różne zespoły (kapele) ludowe. A na koniec, o 19, jako ukoronowanie całej imprezy, Magyar rapszodia w wykonaniu Madziarskiego Narodowego Zespołu Ludowego (pewnie coś w rodzaju naszego Mazowsza). I to ma trwać 2 godziny :)
Pogoda zapowiada się śliczna, oby wytrzymało do wieczora. Wczoraj wieczorem, jak szedłem od autobudu na camping, grzmiało, błyskało, ale przeszło bokiem. Za chwilę się zbieram, przenoszę się bliżej centrum. Znalazłem na deptaku jedno dostępne WiFi (bank OTP), więc już nie muszę tutaj płacić.


(pisane o 22:00)
Kilka przemyśleń.

Przez trzy dni kręciłem się po całej starówce, po okolicznych placach i ulicach i nie zauważyłem żadnego radiowozu, żadnego policjanta. Fakt, na rynku było sporo ochroniarzy, ale nie rzucali się w oczy. I nie mieli chyba wiele pracy, ja nie widziałem żadnej ich interwencji. Mogłem podejść dowolnie blisko estrady, wręcz pomacać instrumenty muzyczne, zajrzeć w różne zakamarki. Byłem pilnie obserwowany, ale nikt mnie nie przeganiał, nikt mi tego nie bronił. Było po prostu normalnie. Dwa lata temu przeszedłem koło madziarskiego premiera Orbana w odległości mniejszej niż metr i też ochrona tylko patrzyła. Zresztą nie byłem jedynym, Orban zwyczajnie przechodził między ludźmi.
Dlaczego u nas nie może byc tak samo, nie może być normalnie?
Estrada postawiona w rynku, tuż przy wejściu do kościoła. Na estradzie co jakiś czas mini konkursy dla publiczności. Nagrodą dla dorosłych był kieliszek palinki do wypicia na miejscu.
Przez trzy dni ludzie kupowali palinkę nie tylko w butelkach, do domu, ale kieliszkami, do wypicia na miejscu (ale pijanych nie widziałem).
I jakoś nikomu to nie przeszkadzało. Było normalnie - dlaczego u nas tak nie może być ?

Dawkę folkloru madziarskiego dostałem sporą. W ogóle nie ma porównania, do tego co oglądałem w zeszłym roku w Tokaju. Trzeba ten festiwal w Gyor wpisać na stałe do kalendarza.


Dzisiejsze fotki.

sobota, 20 września 2014

Gyor

9:45
Pogoda się zrobiła typowo letnia, ciepło, czyste niebo. Na jutro zapowiadaja podobną, a od poniedziałku spore ochłodzenie i deszcz. Mnie niepokoi to zbiorowisko chmur nad Serbią i Chorwacją.
Jak wróciłem wczoraj wieczorem na camping okazało się, że włączyli WiFi (podejrzałem, działa na telefonie), może dlatego, że dojechali też inni goście. Jeden domek zajęty i było dwóch rowerzystów, z namiotami.
Mam tutaj sieć, więc zostaję, nie przenoszę się, a dzisiejsze zdjęcia powysyłam wieczorem.

Okazuje się, że tutaj jest jeszcze jedna impreza. Poza świętem kultury (folkloru), festiwalem palinki, dzisuaj i jutro sa dożynki. Zaraz wskakuje na rower i jadę do miasta oglądać.

17:00
To co mi się najbardziej podoba w takich imprezach, jak ta dzisiejsza, to autentyczność. Widać, czuć, że robią to Madziarzy dla Madziarów, że nie jest to pokazówka, jaką sie robi dla zagranicznych turystów. Wszyscy się świetnie bawią, i występujący i oglądający. Często publiczność podśpiewuje razem z występującymi.
Przed południem występował jeden zespół ludowy, później była przerwa do 15. Teraz leci cały blok folklorystyczny, zespół za zespołem, wszyscy tańczą, śpiewaną, szaleją na estradzie. Podobno jest to festiwal palinki, ale mam wrażenie, że to co się dzieje na estradzie wzbudza o wiele większe zainteresowanie i gromadzi o wiele więcej ludzi, niż stoiska producentów palinki.
Wracam teraz na camping, zostawiam rower i przesiadam się na autobus. Ostatni powrotny mam o 22:30, a jak nie zdążę, to najwyżej zrobię nocny, 3 kilometrowy spacer.

21:00

egészségedre


Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.
Lám az enyém,
lám az enyém sötét kék,
Mégse vagyok a babámnak
elég szép, (mert)
Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.

Bár az enyém nem egészen
sötét kék,
Mégis ragyog, ha beáll a
sötétség, (mert)
Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.

Ha nem vagyok a babámnak
elég szép,
Üsse meg a válogatott
nehézség. (mert)
Az a szép, az a szép,
akinek a szeme kék,
akinek a szeme kék.



Dzisiejsze fotki.

piątek, 19 września 2014

Gyor

15:00
Byłem bardzo ciekaw, ile zapłacę za prąd i tak jak podejrzewałem, kwota była rozsądna. Za 7 dni wyszło wg licznika 4,75€, czyli koło 20 zł, za tydzień. Dlatego denerwuję się, jak mi każą płacić nawet i 30 zł za dzień.
Dojechałem do Gyor, znalazłem camping - jest jaki jest. Czysty, posprzątany ale kartą nie zapłacę, internetu nie ma. Ma spory plus, relatywnie tani, za noc bez prądy zapłacę 2400 ft (kurs jest 1€=310 ft).

17:30
Z internetem lipa. Tam gdzie rok temu działał, teraz nie na. Jedyny dostępny znalazłem w McD, ale tylko mogę coś napisać, zdjęć nie puszcza.
Znalazłem rozsądne miejsce, po drugiej stronie rzeki i chyba się jutro przeniosę. Z campingu jest 3 km, a jak zechcę spróbować jakiejś palinki, to rower odpada.
Na estradzie są jakieś zawody, np we wbijaniu gwoździ, deptakiem przeszedł uroczysty pochód ze sztandarami, czyli impreza powoli się rozkręca.


Dzisiejsze fotki.