Dzisiaj po śniadaniu pojechaliśmy z Pavlem, jego samochodem, na druga stronę Dunaju. Pokazałem mu trochę Komarom i zrobiliśmy drobne zakupy.
Później oczywiście basen, obiad, sjesta, basen - jak co dzień.
(Dzień 35 + 66 = 101)
sobota, 19 października 2019
piątek, 18 października 2019
Piątek
Po porannych kąpielach pomagałem znajomemu Czechowi łatać dętkę w rowerze i później razem pojechaliśmy na zakupy.
Znowu zaczynają tutaj mówić o zmianie lokalizacji camping.
Tutaj, gdzie jest teraz chcą zrobić jakieś boiska treningowe a kamperowców wywalić 300 metrów dalej, wg tej mapki.
Wg mnie pomysł idiotyczny, Za duży odcinek by w szlafroku chodzić po ulicach z campingu na basen.
Później klasyka - obiad, sjesta, basen i teraz kolacja.
(Dzień 35 + 65 = 100)
Znowu zaczynają tutaj mówić o zmianie lokalizacji camping.
Tutaj, gdzie jest teraz chcą zrobić jakieś boiska treningowe a kamperowców wywalić 300 metrów dalej, wg tej mapki.
Wg mnie pomysł idiotyczny, Za duży odcinek by w szlafroku chodzić po ulicach z campingu na basen.
Później klasyka - obiad, sjesta, basen i teraz kolacja.
(Dzień 35 + 65 = 100)
czwartek, 17 października 2019
Czwartek
Śniadanie, basen, zakupy, obiad, sjesta, basen, kolacje.
Totalnie leniwy dzień.
(Dzień 35 + 64 = 99)
Totalnie leniwy dzień.
(Dzień 35 + 64 = 99)
środa, 16 października 2019
Deszczowa środa
Cały dzień dzisiaj pada z małymi przerwami.
Zaprzyjaźniłem się z Czechem, spod Ostravy, z przyczepką stoi obok. Kilka lat starszy ode mnie i podobna gaduła jak ja :) Opowiadał, że w Topolnikach (tam, gdzie byłem 15 sierpnia) kradną na ty campingu na potęgę. Jest jakiś miejscowy gang cyganów którzy sobie tak dorabiają.
Od niego dowiedziałem się też, że na weekend ma tu przyjechać aż 50 kamperów i przyczepek, zlot czeskiego klubu caravaningowego (pewnie ci sami, którzy byli na wiosnę).
(Dzień 35 + 63 = 98)
Zaprzyjaźniłem się z Czechem, spod Ostravy, z przyczepką stoi obok. Kilka lat starszy ode mnie i podobna gaduła jak ja :) Opowiadał, że w Topolnikach (tam, gdzie byłem 15 sierpnia) kradną na ty campingu na potęgę. Jest jakiś miejscowy gang cyganów którzy sobie tak dorabiają.
Od niego dowiedziałem się też, że na weekend ma tu przyjechać aż 50 kamperów i przyczepek, zlot czeskiego klubu caravaningowego (pewnie ci sami, którzy byli na wiosnę).
(Dzień 35 + 63 = 98)
wtorek, 15 października 2019
Dunajska Streda
Dzisiaj, po porannych kąpielach pojechałem do Dunajskiej Stredy.
Miasteczko, jak miasteczko, poza dużym Aqua Parkiem nic więcej ciekawego tam nie ma.
Cena na campingu jest "zabójcza"
Dodatkowy plus tego wyjazdu był taki, że w piekarni koło dworca kupiłem burka. Nie przypuszczałem, że na Słowacji też to można kupić. Trzeba będzie sprawdzać w innych piekarniach
(Dzień 35 + 62 = 97)
Miasteczko, jak miasteczko, poza dużym Aqua Parkiem nic więcej ciekawego tam nie ma.
Cena na campingu jest "zabójcza"
Dodatkowy plus tego wyjazdu był taki, że w piekarni koło dworca kupiłem burka. Nie przypuszczałem, że na Słowacji też to można kupić. Trzeba będzie sprawdzać w innych piekarniach
(Dzień 35 + 62 = 97)
poniedziałek, 14 października 2019
Poniedziałek
Śniadanie, poranny basen, wyjazd ma miasto, na spacer i langosza.
Na obiad pojechałem do Madziarów, do Győr.
Później spacer po starówce, kawka i powrót na camping.
Wieczorne moczenie się i ..... minął kolejny dzień.
(Dzień 35 + 61 = 96)
Na obiad pojechałem do Madziarów, do Győr.
Później spacer po starówce, kawka i powrót na camping.
Wieczorne moczenie się i ..... minął kolejny dzień.
(Dzień 35 + 61 = 96)
niedziela, 13 października 2019
Nitra
Po porannym moczeniu się postanowiłem pojechać na obiad (i nie tylko) do Nitry. Pojechać oczywiście pociągiem.
Sympatyczne miejsce, z dostojnym zamkiem górującym nad całym miastem.
Wieczorem udało mi się jeszcze zdążyć na krótkie, półgodzinne moczenie się.
(Dzień 35+60)
Sympatyczne miejsce, z dostojnym zamkiem górującym nad całym miastem.
Wieczorem udało mi się jeszcze zdążyć na krótkie, półgodzinne moczenie się.
(Dzień 35+60)
sobota, 12 października 2019
Leniwa sobota
Ogarnęło mnie lenistwo, nie chciało mi się jechać za Dunaj, podjechałem tylko do najbliższej Billi, zrobiłem zakupy i powrót na camping.
Dzisiaj na obiad były pierogi z bryndzą - super smaczne.
Sprzedają tylko w paczkach kilogramowych, więc będą jeszcze dwa takie obiady.
Słoneczko świeci i grzeje, wiaterek minimalny - typowa jesienna pogoda.
Najadłem się i nigdzie nie chce mi się ruszać.
(Dzień 35+59)
Dzisiaj na obiad były pierogi z bryndzą - super smaczne.
Sprzedają tylko w paczkach kilogramowych, więc będą jeszcze dwa takie obiady.
Słoneczko świeci i grzeje, wiaterek minimalny - typowa jesienna pogoda.
Najadłem się i nigdzie nie chce mi się ruszać.
(Dzień 35+59)
piątek, 11 października 2019
Piątek
Po porannym moczeniu się pojechałem za Dunaj na małe zakupy.
Kilogram winogron (do jutra powinno wystarczyć), papryka itp.
Obiadek przed kamperkiem, siesta, basen, kolacja - jak to na termach.
Jutro kolejny wypad za Dunaj.
(Dzień 35+58)
Kilogram winogron (do jutra powinno wystarczyć), papryka itp.
Obiadek przed kamperkiem, siesta, basen, kolacja - jak to na termach.
Jutro kolejny wypad za Dunaj.
(Dzień 35+58)
czwartek, 10 października 2019
Czwartek, odpoczynek
Zmęczyłem się wczoraj a i pogoda dzisiejsza jest raczej odpoczynkowa, więc odpoczywam.
Basen i lenistwo.
Jutro z pogodą ma być lepiej.
(Dzień 35+57)
Basen i lenistwo.
Jutro z pogodą ma być lepiej.
(Dzień 35+57)
środa, 9 października 2019
Pozsony czyli Bratislava
Wybrałem się dzisiaj żółtym pociągiem, czyli REGIOJET, do Bratysławy. Trochę gorszy standard niż czerwone. Nie ma np gniazdek z 230V do ładowania telefonów czy kompów.
Połaziłem trochę po mieście, przejechałem się tramwajem (bo tylko tak teraz można) tunelem pod zamkiem i trafiłem na sławny parking pod mostem SNP.
Pięćdziesiąt lat temu, Słowacy strzelali (i zabijali) tych, którzy chcieli własnie w Bratysławie (za Dunajem, na Petrżalce) przekroczyć granicę do Austrii. Teraz kursuje tam linia autobusowa, miejska, 901 a bilety można kupić w automacie. Dobrze że tamte czasy odeszły.
Gdy wysiadłem z autobusu na rynku w Hainburgu, coś mnie tknęło, że ja tu przecież kiedyś już byłem. I rzeczywiście, mam zdjęcie sprzed 30 lat 😁
Pochodziłem, pooglądałem, na górę z zamkiem nie wchodziłem - jeszcze tu wrócę.
Na koniec wizyty w Bratysławie odwiedziłem na krótko zamek - i do pociągu.
Zdążyłem jeszcze na wieczorne moczenie się w Komarnie.
(Dzień 35+56)
Połaziłem trochę po mieście, przejechałem się tramwajem (bo tylko tak teraz można) tunelem pod zamkiem i trafiłem na sławny parking pod mostem SNP.
Pięćdziesiąt lat temu, Słowacy strzelali (i zabijali) tych, którzy chcieli własnie w Bratysławie (za Dunajem, na Petrżalce) przekroczyć granicę do Austrii. Teraz kursuje tam linia autobusowa, miejska, 901 a bilety można kupić w automacie. Dobrze że tamte czasy odeszły.
Gdy wysiadłem z autobusu na rynku w Hainburgu, coś mnie tknęło, że ja tu przecież kiedyś już byłem. I rzeczywiście, mam zdjęcie sprzed 30 lat 😁
Pochodziłem, pooglądałem, na górę z zamkiem nie wchodziłem - jeszcze tu wrócę.
Na koniec wizyty w Bratysławie odwiedziłem na krótko zamek - i do pociągu.
Zdążyłem jeszcze na wieczorne moczenie się w Komarnie.
(Dzień 35+56)
wtorek, 8 października 2019
Wtorek, Komarno dzień 7
NFZ każe mi czekać na sanatorium co najmniej rok, muszę więc sam się zająć swoim zdrowiem, taka gimnastyka w basenie termalnym bardzo mi pomaga. Typowy turnus sanatoryjny trwa 3 tygodnie a ja tutaj jestem dopiero tydzień, więc jakie wracać, Panie Heniu, jakie wracać 😀
Na obiad pojechałem do Madziarów (polubiłem madziarskie pociągi), do Győr. Zjadłem, pospacerowałem po starówce, kawę wypiłem i powrót. Pociąg na tej trasie rozpędza się do 160 km/h, jazda Komarno-Győr trwa niecałe 30 minut.
Za chwilę idę się moczyć i tyle na dzisiaj.
(Dzień 35+55)
Na obiad pojechałem do Madziarów (polubiłem madziarskie pociągi), do Győr. Zjadłem, pospacerowałem po starówce, kawę wypiłem i powrót. Pociąg na tej trasie rozpędza się do 160 km/h, jazda Komarno-Győr trwa niecałe 30 minut.
Za chwilę idę się moczyć i tyle na dzisiaj.
(Dzień 35+55)
poniedziałek, 7 października 2019
Zaszalałem ...
Moja stara kurtka Campusa dogorywa. Podpinka już straciła swój zamek, nie da się jej przymocować do kurtki. Rękawy w kurtce już mają frędzelki i dziury. O wodoodporności też można już dawno zapomnieć. Kilkanaście lat służyła i na wypady np na grzyby lub do piwnicy nadal się będzie nadawać.
Od jakiegoś czasu rozglądam się za następczynią ale na razie widziałem tylko takie za 500 zł lub więcej.
Dzisiaj podjechałem do tutejszego szmateksu i ........ zakupiłem.
Kurtka wygląda tak:
Kieszenie zabezpieczone przed wodą, materiał wygląda od spodu na gumowany, jest dopinany kaptur.
Z taką naszywką i informacjami.
Do tego jest podpinka, mocowana na zamek, jak w Campusie.
A ta podpinka, to 80% puchu i 20% piór
Cena ...... przyjemna - w przeliczeniu na złotówki: 75 zł.
Za takie pieniądze, chyba warto 😃
Od jakiegoś czasu rozglądam się za następczynią ale na razie widziałem tylko takie za 500 zł lub więcej.
Dzisiaj podjechałem do tutejszego szmateksu i ........ zakupiłem.
Kurtka wygląda tak:
Kieszenie zabezpieczone przed wodą, materiał wygląda od spodu na gumowany, jest dopinany kaptur.
Z taką naszywką i informacjami.
Do tego jest podpinka, mocowana na zamek, jak w Campusie.
A ta podpinka, to 80% puchu i 20% piór
Cena ...... przyjemna - w przeliczeniu na złotówki: 75 zł.
Za takie pieniądze, chyba warto 😃
Poniedziałek, Komarno dzień 6
Zimno, wietrznie i w dodatku ciągle dookoła ciemne chmury. Nie wiadomo czy z nich nie popada jeszcze. Jutro nad ranem ma być w okolicach zera, ale za kilka dni zapowiadają w ciągu dnia nawet plus 22-23 stopnie.
Na razie więc siedzę na miejscu, przeglądam mapy i kombinuję. Mam kolejny nowy pomysł, ale ... nie uprzedzajmy wypadków.
Korci mnie Wiedeń, ale te ceny, straszne. Zwykły plac postojowy, fakt że w centrum, z sanitariatami kosztuje dla małego kampera, bez podłączenia do prądu - 20 euro za dobę. Dodatkowo, za prąd 2 euro dziennie, za WiFI - też 2 euro dziennie.
Cena campingu w Bratysławie, za dobę 14 euro i w dodatku camping kawałek od centrum. Bilet kolejowy z Bratysławy do Wiednia (pociąg jedzie godzinkę) około 20 euro.
W sumie - w Wiedniu już byłem kilka razy, nie muszę znowu się tam pchać 😋
(Dzień 35+54)
Na razie więc siedzę na miejscu, przeglądam mapy i kombinuję. Mam kolejny nowy pomysł, ale ... nie uprzedzajmy wypadków.
Korci mnie Wiedeń, ale te ceny, straszne. Zwykły plac postojowy, fakt że w centrum, z sanitariatami kosztuje dla małego kampera, bez podłączenia do prądu - 20 euro za dobę. Dodatkowo, za prąd 2 euro dziennie, za WiFI - też 2 euro dziennie.
Cena campingu w Bratysławie, za dobę 14 euro i w dodatku camping kawałek od centrum. Bilet kolejowy z Bratysławy do Wiednia (pociąg jedzie godzinkę) około 20 euro.
W sumie - w Wiedniu już byłem kilka razy, nie muszę znowu się tam pchać 😋
(Dzień 35+54)
niedziela, 6 października 2019
Test słowackich kolei
Pociągami po Słowacji jeździłem dawno temu, jeszcze w socjalistycznej Czechosłowacji. Teraz testuję darmową jazdę w Słowacji.
Jest co najmniej dwóch przewoźników i i obydwu mam prawo do darmowych przejazdów mając legitymację, którą sobie wyrobiłem w piątek.
Pociągi wyglądają elegancki, mają Wifi.
Dzisiaj przejechałem się testowo do Nowych Zamków.
Miasteczko ciche i spokojne. Przeszedłem się po centrum i wracam. Jeszcze popołudniowy basen i o 19 koncert organowy.
(Dzień 35+53)
Miasteczko ciche i spokojne. Przeszedłem się po centrum i wracam. Jeszcze popołudniowy basen i o 19 koncert organowy.
(Dzień 35+53)
sobota, 5 października 2019
Deszczowa sobota
Padała całą noc, pada dalej.
Po porannym basenie poszedłem do sklepu, zachciało mi się pieczonego kurczaka.
Okazało się, że sklep czynny i w soboty i w niedziele, ale kurczaków w weekend nie pieką.
Została więc opcja puszkowa.
Ciekawie wyglądają ludzie w szlafrokach, z ręcznikami przewieszonymi przez ramię i idący w deszczu schowani pod parasolem. Taki urok termalnych campingów.
(Dzień 35+52)
Po porannym basenie poszedłem do sklepu, zachciało mi się pieczonego kurczaka.
Okazało się, że sklep czynny i w soboty i w niedziele, ale kurczaków w weekend nie pieką.
Została więc opcja puszkowa.
Ciekawie wyglądają ludzie w szlafrokach, z ręcznikami przewieszonymi przez ramię i idący w deszczu schowani pod parasolem. Taki urok termalnych campingów.
(Dzień 35+52)
piątek, 4 października 2019
Piątek Komarno dzień 3
Wiatr się uspokoił, od czasu do czasu pojawiają się chmury ale ogólnie to dzień jest słoneczny.
Temperatura bardzo przyzwoita, w okolicach 18-19 stopni.
Po porannym moczeniu się pojechałem do Komarna, za Dunaj, widać już się stęskniłem za Madziarami 😀
Po obiedzie (fasolka na ostro z kaszą gryczaną, czuć było tę paprykę ale bez przesady) pojechałem na dworzec kolejowy. W zeszłym roku odpuściłem sobie ten temat, nie chciało mi się tutaj, w Komarnie robić zdjęć ale w tym roku się przygotowałem. Zdjęcia zrobiłem w lipcu, w Głuchołazach (STRASZNIE wyszły, ale to tylko na tę okazję, do niczego więcej) i wyrobiłem sobie dzisiaj legitymację uprawniającą do darmowych biletów w słowackich kolejach.
W przeciwieństwie do Madziarów, przed każdym wyjazdem muszę odstać swoje w kolejce do kasy i pobrać darmowy bilet.
Teraz idę na wieczorne moczenie się a później trzeba zacząć studiować słowacki rozkład jazdy pociągów 😎
(Dzień 35+51)
Temperatura bardzo przyzwoita, w okolicach 18-19 stopni.
Po porannym moczeniu się pojechałem do Komarna, za Dunaj, widać już się stęskniłem za Madziarami 😀
Po obiedzie (fasolka na ostro z kaszą gryczaną, czuć było tę paprykę ale bez przesady) pojechałem na dworzec kolejowy. W zeszłym roku odpuściłem sobie ten temat, nie chciało mi się tutaj, w Komarnie robić zdjęć ale w tym roku się przygotowałem. Zdjęcia zrobiłem w lipcu, w Głuchołazach (STRASZNIE wyszły, ale to tylko na tę okazję, do niczego więcej) i wyrobiłem sobie dzisiaj legitymację uprawniającą do darmowych biletów w słowackich kolejach.
W przeciwieństwie do Madziarów, przed każdym wyjazdem muszę odstać swoje w kolejce do kasy i pobrać darmowy bilet.
Teraz idę na wieczorne moczenie się a później trzeba zacząć studiować słowacki rozkład jazdy pociągów 😎
(Dzień 35+51)
czwartek, 3 października 2019
Wietrzny czwartek
Całą noc wiało, szarpało Mruczkiem strasznie. Dzisiaj rano dołożyłem jeszcze pas wzdłuż Mruczka na markizę. Jutro, wg prognoz, ma się wiatr już trochę uspokoić.
Na razie korzystam z dużej "wanny" z ciepłą wodą i się moczę.
Obiad zjadłem u Hubertusa za 3,70 e czyli ok 16 zł, Cena prawie taka jak u Ludwy, ale porcje o wiele większe i zawsze dwie zupy i trzy drugie do wyboru.
(Dzień 35+50)
Na razie korzystam z dużej "wanny" z ciepłą wodą i się moczę.
Obiad zjadłem u Hubertusa za 3,70 e czyli ok 16 zł, Cena prawie taka jak u Ludwy, ale porcje o wiele większe i zawsze dwie zupy i trzy drugie do wyboru.
(Dzień 35+50)
środa, 2 października 2019
Środa, Komarno dzień 1
Rano śliczna pogoda, po południu chmury, deszcz i tak ma być przez dobę.
Basen czynny od 9:30 do 20, więc jest co robić.
Rozłożyłem się i campinguję na całego.
Dzisiaj na obiad była kasza gryczana z gulaszem puszkowym - smaczne.
(Dzień 35+49)
Basen czynny od 9:30 do 20, więc jest co robić.
Rozłożyłem się i campinguję na całego.
Dzisiaj na obiad była kasza gryczana z gulaszem puszkowym - smaczne.
(Dzień 35+49)
wtorek, 1 października 2019
Wtorek, kierunek Komarno
Pogoda prześliczna, czyste niebo, ok 24 stopni, wiaterek. Podjechałem do Tata (znowu) i pooglądałem to, co w sierpniu, z powodu upału, odpuściłem sobie.
Z Tata do Komarna mam tylko 24 km. Na razie stoję na obrzeżach Komarom, pod Penny (internet) a koło 19, już po zachodzie słońca, przemieszczę się na parking przed campingiem.
(Dzień 35+48)
(Dzień 35+48)
Subskrybuj:
Posty (Atom)



























