sobota, 5 października 2019

Deszczowa sobota

Padała całą noc, pada dalej.
Po porannym basenie poszedłem do sklepu, zachciało mi się pieczonego kurczaka.
Okazało się, że sklep czynny i w soboty i w niedziele, ale kurczaków w weekend nie pieką.
Została więc opcja puszkowa.


Ciekawie wyglądają ludzie w szlafrokach, z ręcznikami przewieszonymi przez ramię i idący w deszczu schowani pod parasolem. Taki urok termalnych campingów.

(Dzień 35+52)

piątek, 4 października 2019

Piątek Komarno dzień 3

Wiatr się uspokoił, od czasu do czasu pojawiają się chmury ale ogólnie to dzień jest słoneczny.
Temperatura bardzo przyzwoita, w okolicach 18-19 stopni.
Po porannym moczeniu się pojechałem do Komarna, za Dunaj, widać już się stęskniłem za Madziarami 😀


Po obiedzie (fasolka na ostro z kaszą gryczaną, czuć było tę paprykę ale bez przesady) pojechałem na dworzec kolejowy. W zeszłym roku odpuściłem sobie ten temat, nie chciało mi się tutaj, w Komarnie robić zdjęć ale w tym roku się przygotowałem. Zdjęcia zrobiłem w lipcu, w Głuchołazach (STRASZNIE wyszły, ale to tylko na tę okazję, do niczego więcej) i wyrobiłem sobie dzisiaj legitymację uprawniającą do darmowych biletów w słowackich kolejach.


W przeciwieństwie do Madziarów, przed każdym wyjazdem muszę odstać swoje w kolejce do kasy i pobrać darmowy bilet.
Teraz idę na wieczorne moczenie się a później trzeba zacząć studiować słowacki rozkład jazdy pociągów  😎

(Dzień 35+51)

czwartek, 3 października 2019

Wietrzny czwartek

Całą noc wiało, szarpało Mruczkiem strasznie. Dzisiaj rano dołożyłem jeszcze pas wzdłuż Mruczka na markizę. Jutro, wg prognoz, ma się wiatr już trochę uspokoić.


Na razie korzystam z dużej "wanny" z ciepłą wodą i się moczę.
Obiad zjadłem u Hubertusa za 3,70 e czyli ok 16 zł, Cena prawie taka jak u Ludwy, ale porcje o wiele większe i zawsze dwie zupy i trzy drugie do wyboru.


(Dzień 35+50)

środa, 2 października 2019

Środa, Komarno dzień 1

Rano śliczna pogoda, po południu chmury, deszcz i tak ma być przez dobę.
Basen czynny od 9:30 do 20, więc jest co robić.
Rozłożyłem się i campinguję na całego.


Dzisiaj na obiad była kasza gryczana z gulaszem puszkowym - smaczne.


(Dzień 35+49)

wtorek, 1 października 2019

Wtorek, kierunek Komarno

Pogoda prześliczna, czyste niebo, ok 24 stopni, wiaterek. Podjechałem do Tata (znowu) i pooglądałem to, co w sierpniu, z powodu upału, odpuściłem sobie.


Z Tata do Komarna mam tylko 24 km. Na razie stoję na obrzeżach Komarom,  pod Penny (internet) a koło 19, już po zachodzie słońca, przemieszczę się na parking przed campingiem.


(Dzień 35+48)

poniedziałek, 30 września 2019

Kolejny poniedziałek

Dzisiaj odpoczywam, nigdzie nie jadę.
Prognoza pogody straszy, że tutaj ma niby padać i wiać a w Budapeszcie jest nawet czerwone ostrzeżenie przed silnym wiatrem. Na razie - cisza, spokój, słoneczko świeci.


Za camping już zapłaciłem, jutro stąd wyjeżdżam. Kierunek Komarom/Komarno ale powoli, spokojnie. Jeszcze nie wymyśliłem co po drodze pooglądam. Niższe ceny tam są dopiero od środy.
A dzisiaj, jak to w poniedziałek, idę się moczyć, może znowu się miodem wysmaruję w łaźni parowej - spodobało mi się to.


(Dzień 35+47)

niedziela, 29 września 2019

Wulkany, wulkany wszędzie wulkany.

Wulkany najlepiej oglądać z pewnej odległości. Wybrałem się więc na południowy brzeg Balatonu by obejrzeć z tej perspektywy największy madziarski wulkan (Badacsony) i jego kolegów. Te widoki są jedyne w swoim rodzaju.

Tutejsza wieża widokowa, poza sezonem, jest dostępna tylko w soboty i niedziele. Z góry widać całe jezioro, od Keszthely do Siofok.


Obiad (napi menu, za ok 18 zł) typowo niedzielny, to znaczy rosół z makaronem, schabowy z ryżem i słodki deser.
I tak kończę tegoroczną trasę wulkaniczną.

(Dzień 35+46)

sobota, 28 września 2019

VOLANBUSZ czyli madziarski PKS

Szukałem, szukałem i znalazłem 😊
Na stronie madziarskiej albo angielskiej napisali: 


Dzisiaj to sprawdziłem w praktyce,  w autobusie w obie strony.
Wracając wszedłem, powiedziałem tylko "jó napot", pan kierowca się uśmiechnął i pokazał mi, że mam wchodzić bez płacenia. Biała broda wystarczy, nie muszę pokazywać dowodu osobistego.

Smocze łodzie i Honvedzi

Rano obejrzałem kilka biegów łodzi i wystarczy.
Rowerkiem na obiad (po wczorajszej kiszonej kapuście i jej skutkach, bardzo dietetyczny) i na dworzec autobusowy.
Wsiadam do autobusu, a kierowca się mnie pyta, czy jestem "nyugdíjas" 😁
Wygląda na to, że u Madziarów emeryci autobusami też jeżdżą za darmo.  W każdym razie kierowca kazał wsiadać i biletu nie sprzedał.
I jak tu nie kochać Madziarów 🙂

W Pakozd ciekawie wszystko zorganizowane, dla dzieciaków super frajda.


Był długi wykład o umundurowaniu i broni a na koniec symulowana bitwa dwóch oddziałów. Postrzelali, podymili i ktoś "wygrał". 



(Dzień 35+45)

piątek, 27 września 2019

14. Székesfehérvári Sárkányhajó Fesztivál

Dzisiaj impreza w SzFV - zawody smoczych łodzi na jeziorze blisko campingu.


Dzisiaj były tylko treningi poszczególnych ekip. Pewnie główne wyścigi zaplanowali na jutro.

(Dzień 35+44)

czwartek, 26 września 2019

Budapeszt

SzFV jest świetną bazą wypadową do zwiedzania Budapesztu.  Trzeba tylko spełnić trzy warunki:
1. Mieć kampera by móc nocować na campingu za niecałe 35 zł. 
2. Mieć co najmniej 65 lat, bo wtedy podróże koleją są za darmo, ewentualnie za grosze. Darmowe pociągi do B jeżdżą przez cały dzień, co pół godziny. Do innych trzeba dopłacić 2 lub 3 zł.  Cała komunikacja w B też jest za darmo: autobusy, trolejbusy, tramwaje, metro i nawet kolejki podmiejskie. 
3. Przydaje się też rower. Z campingu na dworzec jest prawie 4 km, do najbliższego przystanku autobusowego prawie kilometr a bilet kosztuje 320 ft (ok 4 zł).

Dzisiaj w Budapeszcie zwiedzałem muzeum kolejowe - bardzo podobne do naszego w Chabówce.


Mają sporo eksponatów i ładnie to wszystko jest urządzone.


(Dzień 35+43)

środa, 25 września 2019

P.S. (skleroza a raczej brak porządku)

Szukałem i znalazłem (nie otagowałem tamtych wpisów).

Moja poprzednia wizyta i nocleg w Veszprem jest opisane TUTAJ oraz TUTAJ.
Zdjęcia z 2011 roku są TUTAJ.

Veszprém

Na podsumowanie zwiedzania Bacony dzisiaj znowu pojechałem do Veszprém.
Kilka lat temu już tam byłem i nawet nocowałem z Mruczkiem na wzgórzu zamkowym.
Miasto położone niesamowicie - w środku skalny grzebień na którym posadowiony jest zamek.


Widoki są piękne.


(Dzień 35+42)

wtorek, 24 września 2019

Gödöllő

Panie Heniu, dopiero minąłem półmetek tego wyjazdu, więc na powrót jeszcze nie pora 😉

Za Janosza Kadara kościół w skalnej grocie na górze Gellerta był zamieniony na magazyn i niedostępny. Pałac w Budzie podobnie, był ogrodzony płotem i tylko straszył. 
Pałac Królewski w Gödöllő był zamieniony na dom starców i niszczał. W dawnych czasach wiele razy byłem w Budapeszcie i przewodnicy ani razu nawet się nie zająknęli na temat tych obiektów. 


Pałac ładnie odremontowany i wyposażony w różne eksponaty. Są nawet nagrane przewodniki po polsku. Warto było tam jechać.

 (Dzień 35+41)

poniedziałek, 23 września 2019

Poniedziałek, dzień techniczny

Pochmurno, straszy deszczem, nigdzie jechać mi się nie chce.
Kilka dni temu wyłamał się ostatni kawałek plastikowego mocowania, a raczej stabilizacji stolika.
Zaczepić jest jak ale kiwa się na boki i wszystko można rozlać i wywalić na podłogę.
Kilka dni kombinowałem, co z tym zrobić i wczoraj wieczorem wymyśliłem. Listwa na górze i jakieś uchwyty, Pojechałem do OBI, zrobiłem zakupy i jakoś to działa.


Dzisiaj poniedziałek, więc po obiedzie od razu idę do łaźni i pogoda mnie nie interesuje.

(Dzień 35+40)

niedziela, 22 września 2019

Velencei-tó

Rano było 5 stopni, w ciągu dnia prawie 25 - typowa jesień.
Piękna pogoda więc się wybrałem nad Velence, na spacer południowym brzegiem, ty razem na nogach.


Trasa sympatyczna ale typowo dla rowerów. Ścieżki dla pieszych nie przewidziano a przy takiej pogodzie jaka była dzisiaj, rowerzystów zatrzęsienie.

(Dzień 35+39)

sobota, 21 września 2019

Leczo

Godzina 9:30
Pełne szaleństwo, zawsze doceniałem pod tym względem Madziarów. Cała ulica, na długości ponad kilometra (mierzyłem) zastawiona stolikami/stanowiskami dla gotujących. W większości to rodziny czy grupy przyjaciół wybrały się na tę imprezę. Sugerując się numerami stanowisk, to jest ponad 600 zgłoszonych ekip. Jako że rano było tylko 5 stopni, niektórzy zwodnicy rozgrzewają się palinką i słuchać już chóralne śpiewy :)  Na razie byłem na małym rekonesansie, główne akcje zaczną się o 10 i potrwają do ogłoszenia wyników, czyli do 16.


Poza tym, okazało się że z SzFV startuje dzisiaj rano rajd zabytkowych samochodów - byłem na starcie.


Byłem na bazarku - Madziary we wrześniu są najpiękniejsze :)


Jest też jakaś akcja medyczna, ale tradycyjnie, wszytko TYLKO po madziarski. Czego dotyczy można się domyślić po adresie internetowym: http://www.demencia.hu 

P.S. Ten wpis będę kontynuował po południu.

Godzina 15:00
Zastanawiałem się, jak to będzie zorganizowane. Okazało się, że to taki rodzinny piknik, tylko że na ulicy. Wiekszosć ekip po prostu przyjechało miło spędzić czas. Ugotowali leczo, posmażyli kiełbaski czy karkóweczkę i balują. Muzyka (nawet była prywatna orkiestra cygańska), piwo, palinka i wesoła atmosfera. Niektóre ekipy chętnie częstowały przechodniów - wystarczyło się zatrzymać przy nich, dostawało się pełną miskę lecza, pajdę chleba, łyżkę i życzyli smacznego.



(Dzień 35+38)

piątek, 20 września 2019

Bakony czyli Las Bakoński

Kolejny punkt planu "zaliczony".  W Veszprem, w Pannonhalma już byłem. Dzisiaj przejechałem sobie ładną trasą. Przymrozków jeszcze nie było, więc nadal wszystko zielone, ale można sobie wyobrazić jak ta trasa wygląda późną jesienią. Po drodze "zaliczyłem" Zirc i jego pięknie odrestaurowany klasztor.
Wylądowałem znowu w Szekesfehervar, bo doczytałem w sieci, że jutro jest Palinka Festival.


Kolacji dzisiaj nie jem, jutro śniadania też nie - od razu idę na leczo :)

Okazuje się, że całe dwa dni jest tutaj jakaś ogólna impreza, stragany już rozstawiają.
W Październiku mam w planie dłuższy pobyt w Komaranie a tam do końca września pobyt kosztuje 14e a od października tylko 9e, więc gdzieś chcę przeczekać w rozsądnych cenach.


(Dzień 35+37)

czwartek, 19 września 2019

Czwarty wulkan w tym roku zaliczony.

Po śniadaniu i porannym moczeniu się, zapłaciłem i pojechałem kilkanaście kilometrów do drugiego wulkanu.
Wszedłem, podglądałem, widoki śliczne i okolicy i samego dawnego kamieniołomu.  
Poźniej, zgodnie z planami, pojechałem na kolwjne termy - Mesteri. I ty kłopot, camping ładny, zadbany i całkowicie zapchany. 
Zamiast płacić ponad 3 tys ft (za nocleg) zapłaciłem 1300 ft za bilet wstępu. 
Cały obiekt wygląda na nowo zbudowany, ceny ma rozsądne, woda ciepła i "śmierdząca" i stąd pewnie taka popularność. 
Na parkingu przed termami już stoi 5 kamperów, pewnie część z nich będzie tu nocować. Też planuję zostać na tym parkingu na noc, wifi jest a nic wiecej nie potrzebuję.


(Dzień 35+36)

środa, 18 września 2019

Borgata, dzień 2

Godzina 8:15. 
Wczoraj, po tygodniu w Csokony tutejszej wody nie poczulem. Teraz rano, myjąc zęby, zgniłe jaja czyli śiarkowodór dało się już odczuć. Taka woda tu leci z kranu. 
Wieje jak dzikie, ale nie pada, pogodne niebo.  Za zimno na razie na kąpiele (nie ma basenu w zamkniętym pomieszczeniu), i przy takim wietrze nie chcę się przeziębić.  
Zaraz się zbieram i idę "zdobywać" tutejszy wulkan. 

Godzina 15:00
Bardzo sympatyczny spacer po wulkanie. Cała góra oblepiona domkami i oczywiście winnicami.  Aż mi ślinka leciała na widok tych winogron. Część winnic zaniedbana, sporo na sprzedaż. 
Panie Heniu, może Pan chętny na winnicę na wulkanie, w miłej okolicy ? 😉

(Dzień 35+35)