Znowu przeciążyłem mięśnie wczoraj a dzisiaj jeszcze dołożyłem.
Niewielki spacer na wodospad Szklarki, a później już autobusami - do Jeleniej Góry, Cieplice - termy i powrót.
Termy to mocno przesadzona nazwa - zwyczajne i niezbyt bogaty Aquapark - to wszystko.
Wnerwił mnie dzisiaj Orange. Od kilku lat korzystam z promocji przedłużającej ważność konta o rok. Razem z ważnością konta przedłużana była też wartość transmisji internetowej. Przy okazji zeszłorocznej promocji grunwaldzkiej - zmienili to i przedłużenie o rok, nie działa na transmisję.
Dzisiaj konsultant Orange powiedział mi, że "naprawili błąd". Trudno.
Następny kwiatek - ponad rok temu została zniesiona dodatkowa opłata za roaming, za rozmowy i za transmisje. Ale przecież dobre nie może za długo trwać. Nie dość że zostały wprowadzone "opłaty dodatkowe", to jeszcze od niedawna skasowano możliwość z rozliczania należnego limitu internetu w ramach roamingu. Pakiet podstawowy się ma, ale tylko na kraj - za granicą płać za transmisję.
Wnerwiła mnie dodatkowo kobieta, która dzisiaj usiłowała we mnie wmówić że tak jest cały czas.
Czyżbym musiał znowu zmieniać siec ?
wtorek, 11 września 2018
poniedziałek, 10 września 2018
Szrenica, żródła Łaby
Na dzisiaj miałem inne, spokojniejsze plany ale pogoda rano mnie podbudowała i zaszalałem.
Najpierw wodospad Kamieńczyk - teraz na dół schodzi się w kaskach (wejście płatne).
Później, doszedłem zielonym szlakiem do średniej stacji kolejki i pojechałem na Szrenicę (bilet 23 zł - drogo).
Na górze trochę się zdziwiłem, bo jakoś inaczej pamiętałem schronisko. Dopiero później uświadomiłem sobie, że teraz są dwa, różne schroniska, to które pamiętam z dawnych lat to schronisko na hali Szrenickiej, a to które teraz widziałem, to schronisko na szczycie Szrenicy. Z wiki dowiedziałem się, że w "moich czasach" to była ruina, dlatego go nie zapamiętałem.
Kilka lat temu, ze Szpindlerowego Mlyna atakowałem źródła Łaby ale wtedy się przeliczyłem z kondycją i odpuściłem. Dzisiaj dotarłem na miejsce (zaledwie pół km od głównego szlaku, ale po czeskiej stronie i kiedyś miejsce było dla nas nieosiągalne). Na miejscu szok - sucho, nic nie cieknie, zero wody. Dlatego też nie ryzykowałem nawet przejścia Łabskiego Wodospadu - pewnie też suchy.
Coś nagrzebałem w smartfonie i nawet nie zauważyłem, że wyłączyłem GPSa, więc przerwałem zapisywanie trasy. Dlatego trasa dzisiejsze jest w dwóch kawałkach - cz. 1 zapisana i cz. 2 odtworzona. Łącznie przeszedłem prawie 20 km.
Plan minimum (pociąg do Liberca i źródła Łaby) na Szklarską wykonałem :)
Najpierw wodospad Kamieńczyk - teraz na dół schodzi się w kaskach (wejście płatne).
Później, doszedłem zielonym szlakiem do średniej stacji kolejki i pojechałem na Szrenicę (bilet 23 zł - drogo).
Na górze trochę się zdziwiłem, bo jakoś inaczej pamiętałem schronisko. Dopiero później uświadomiłem sobie, że teraz są dwa, różne schroniska, to które pamiętam z dawnych lat to schronisko na hali Szrenickiej, a to które teraz widziałem, to schronisko na szczycie Szrenicy. Z wiki dowiedziałem się, że w "moich czasach" to była ruina, dlatego go nie zapamiętałem.
Kilka lat temu, ze Szpindlerowego Mlyna atakowałem źródła Łaby ale wtedy się przeliczyłem z kondycją i odpuściłem. Dzisiaj dotarłem na miejsce (zaledwie pół km od głównego szlaku, ale po czeskiej stronie i kiedyś miejsce było dla nas nieosiągalne). Na miejscu szok - sucho, nic nie cieknie, zero wody. Dlatego też nie ryzykowałem nawet przejścia Łabskiego Wodospadu - pewnie też suchy.
Coś nagrzebałem w smartfonie i nawet nie zauważyłem, że wyłączyłem GPSa, więc przerwałem zapisywanie trasy. Dlatego trasa dzisiejsze jest w dwóch kawałkach - cz. 1 zapisana i cz. 2 odtworzona. Łącznie przeszedłem prawie 20 km.
Plan minimum (pociąg do Liberca i źródła Łaby) na Szklarską wykonałem :)
niedziela, 9 września 2018
Liberec
Wczoraj przejechałem z Wrocławia do Szklarskiej Poręby. Połaziłem trochę po kurorcie - wszędzie królują oscypki.
Różne, różniste - kozie, owcze, kozio-owcze, z różnymi innymi nazwami (bacowskie, Maryny itp). Podobno, te "prawdziwe" czyli 100% owcze to te najdroższe, po 60 zł.
Dzisiaj rano pojechałem pociąguem do Liberca. Za 25 zł przejazd w obie strony i darmowa komunikacja miejska w Libercu. Bilet na kolejkę na Jested tańszy, dopłaciłem 70 koron.
Różne, różniste - kozie, owcze, kozio-owcze, z różnymi innymi nazwami (bacowskie, Maryny itp). Podobno, te "prawdziwe" czyli 100% owcze to te najdroższe, po 60 zł.
Dzisiaj rano pojechałem pociąguem do Liberca. Za 25 zł przejazd w obie strony i darmowa komunikacja miejska w Libercu. Bilet na kolejkę na Jested tańszy, dopłaciłem 70 koron.
piątek, 7 września 2018
Piątek
Pogoda mnie pokonała. Rano jeszcze jest znośnie, ale później gorąco, duszno, parno. Odzwyczaiłem się o tego klimatu.
Jutro i pojutrze ma być nawet cieplej.
Trzeba jechać dalej.
Jutro i pojutrze ma być nawet cieplej.
Trzeba jechać dalej.
czwartek, 6 września 2018
Start jesiennej trasy
Skończyły się upały, skończyły się ulewy, chyba można wystartować.
Zaczynam, tradycyjnie, od Wrocławia. Jutro zaczyna się Święto Krasnoludków.
Zaczynam, tradycyjnie, od Wrocławia. Jutro zaczyna się Święto Krasnoludków.
niedziela, 8 lipca 2018
Powrót
Jadąc do BB trasę wyznaczyła "Jadzia", głownie przez Polskę ale drogami nie zawsze ciekawymi.
Trasę powrotną wyznaczałem głownie przez Czechy, droga okazała się lepsza a kilometrażowo praktycznie to samo.
Po drodze załapałem się jeszcze na imprezę w Hlučínie.
Trasę powrotną wyznaczałem głownie przez Czechy, droga okazała się lepsza a kilometrażowo praktycznie to samo.
Po drodze załapałem się jeszcze na imprezę w Hlučínie.
sobota, 7 lipca 2018
Żywiec
Z lokalnego radia dowiedziałem się, że w Żywcu od piątku do niedzieli obywa się Jarmark św Wita.
Postanowiłem więc pojechać. Bilet PKP w jedną stronę, to tylko 5 zł. Pochodziłem po mieście, po parku Habsburgów, na koniec wylądowałem na rynku, na jarmarku.
Były oczywiście oscypki (co tutaj jest sprawa naturalną), były sękacze z Podlasia (wyglądały jakoś inaczej, niż te które widziałem w Białymstoku), różne pieczywo i stoisko z madziarskimi przyprawami.
Obiad to placki ziemniaczane ze śmietaną i skwarkami i obowiązkowe piwo z beczki.
Z estrady na rynku przygrywała ludowa kapela.
Postanowiłem więc pojechać. Bilet PKP w jedną stronę, to tylko 5 zł. Pochodziłem po mieście, po parku Habsburgów, na koniec wylądowałem na rynku, na jarmarku.
Były oczywiście oscypki (co tutaj jest sprawa naturalną), były sękacze z Podlasia (wyglądały jakoś inaczej, niż te które widziałem w Białymstoku), różne pieczywo i stoisko z madziarskimi przyprawami.
Obiad to placki ziemniaczane ze śmietaną i skwarkami i obowiązkowe piwo z beczki.
Z estrady na rynku przygrywała ludowa kapela.
piątek, 6 lipca 2018
Andrychów
Rano pociągiem do Andrychowa, 35 km w godzinę i 10 minut :)
Miasto bardzo się zmieniło a na Beskidzkiej nadal robią kręgi.
Miasto bardzo się zmieniło a na Beskidzkiej nadal robią kręgi.
czwartek, 5 lipca 2018
Szyndzielnia
Lato, ładna pogoda i jakoś dziwnie pusto. Camping pusty, w sumie chyba tylko dwa kampery, jakieś dwie przyczepki i może trzy namioty. Kolejka na Szyndzielnię jeździ pusta.
Dziwne, bardzo dziwne. Na górę wjechałem sobie wygodnie, gondolą i dalej na nogach. Na trasie też niewiele ludzi. W schronisku na Szyndzielni jedna grupa młodzieży, w schronisku na Koziej Górze też grupa dzieciaków. A na trasie mniej niż 10 osób spotkałem.Moja dzisiejsza trasa wygląda tak
Dziwne, bardzo dziwne. Na górę wjechałem sobie wygodnie, gondolą i dalej na nogach. Na trasie też niewiele ludzi. W schronisku na Szyndzielni jedna grupa młodzieży, w schronisku na Koziej Górze też grupa dzieciaków. A na trasie mniej niż 10 osób spotkałem.Moja dzisiejsza trasa wygląda tak
środa, 4 lipca 2018
Bielsko Biała
W dokumentach mam wpisane: urodzony w Bielsku Białej.
Poza kilkoma pierwszymi dniami życia byłem w tym mieście chyba tylko raz, przejazdem.Postanowiłem nadrobić te zaległości i poznać trochę to miasto i jego okolice.
Poza kilkoma pierwszymi dniami życia byłem w tym mieście chyba tylko raz, przejazdem.Postanowiłem nadrobić te zaległości i poznać trochę to miasto i jego okolice.
Więcej zdjęć TUTAJ.
wtorek, 31 października 2017
Wesołe jest życie "staruszka"
Aquapark zmieniło zasady.
Jeśli cenicie Państwo aktywny styl życia, dbacie o zdrowie i dobrą formę fizyczną, zapraszamy do skorzystania z oferty specjalnej kierowanej do osób powyżej 55 roku życia. Codziennie w godzinach od 8.00-13.00* macie Państwo możliwość nabycia biletów upoważniających do spędzenia 3 godzin w Basenach Rekreacyjnych, Saunarium, Siłowni oraz Fitness.
3 godziny (Baseny Rekreacyjne, Saunarium, Siłownia&Fitness) – 15 zł
Czyli drożej, w lipcu bilet kosztował 10 zł, za to można go kupić do 13 a nie do 11. Super, moje połączenie kolejowe zadziała.
O 12,10 wysiadam z pociągu, na basen, o 16 na Bujwida, na obiad i o 19,30 pociąg powrotny.
poniedziałek, 30 października 2017
Wrocław 30.10
Z roku na rok Wrocław się zmienia, pięknieje. Pobudowali nowe domy, stare odnowili, pomalowali, umyli.
Rosną też różne problemy. Parkingów ubywa, samochodów przybywa.
Fajne miejsce, placyk przed bramą wjazdową na Stadion Olimpijski zastawione słupkami a znaki drogowe P zniknęly.
Plac na obrzeżach Ostrowia Tumskiego opalikowany.
Dzisiaj obserwowałem korek, od mostu Szczytnickiego do Grunwaldzkiego (pewnie i tak był dłuższy) bez wypadku, tak .... normalnie.
Szczęśliwie po 22 udało mi się po kilku podejściach znaleść dobre miejsce dla Mruczka na parkingu przy Aqaparku.
poniedziałek, 16 października 2017
Ścieżka w obłokach
Piękna pogoda, czyste niebo, ciepło, wybrałem się więc w masyw Śnieżnika, na ścieżkę w obłokach.
Jak to ja nie doczytałem dokładnie. Na miejscu okazało się, że wielu polaków było zdziwionych że wyciąg nie działa. Fakt, na polskojęzycznej wersji strony nie ma słowa o terminach, ale ja czytałem czeską a tam ja wół jest napisane: LANOVKA V PROVOZU POUZE PÁ - NE 9:30 - 17:00.
Można oczywiście wydrapać się na własnych nogach: 4 km, wysokość do pokonania ok 420 m - minimum 2 godziny. Ale ja tam jeszcze wrócę :)
Po drodze widoki niesamowite. Zachwycałem się kiedyś kolorami gór Bukowych (Słowacja i Madziary) ale tamto to nic w porównaniu do Jeseników. Klony, brzozy, jesiony, lipy, buki i pewnie jeszcze jakieś plus zielone iglaki - wrażenia niesamowite, zwłaszcza w ostrym słońcu.
Pełna skala od jasnożółtych, przez pomarańczowe, do krwisto czerwonych i brązowych.
Tak wygląda przejazd z Mikulovic do Pisecznej.
Jak to ja nie doczytałem dokładnie. Na miejscu okazało się, że wielu polaków było zdziwionych że wyciąg nie działa. Fakt, na polskojęzycznej wersji strony nie ma słowa o terminach, ale ja czytałem czeską a tam ja wół jest napisane: LANOVKA V PROVOZU POUZE PÁ - NE 9:30 - 17:00.
Można oczywiście wydrapać się na własnych nogach: 4 km, wysokość do pokonania ok 420 m - minimum 2 godziny. Ale ja tam jeszcze wrócę :)
Po drodze widoki niesamowite. Zachwycałem się kiedyś kolorami gór Bukowych (Słowacja i Madziary) ale tamto to nic w porównaniu do Jeseników. Klony, brzozy, jesiony, lipy, buki i pewnie jeszcze jakieś plus zielone iglaki - wrażenia niesamowite, zwłaszcza w ostrym słońcu.
Pełna skala od jasnożółtych, przez pomarańczowe, do krwisto czerwonych i brązowych.
Tak wygląda przejazd z Mikulovic do Pisecznej.
sobota, 23 września 2017
Złote myśli
Czesi mówią tak:
Burčáku vypít tolik, kolik má člověk v těle krve, tedy osm litrů, aby se organizmus celkově pročistil. To říkají vinaři.
Z tego wynika, że kupiłem stanowczo za mało. Podobno w Jeseniku, w albercie można kupić, trzeba będzie sprawdzić w przyszłym tygodniu.
Burčáku vypít tolik, kolik má člověk v těle krve, tedy osm litrů, aby se organizmus celkově pročistil. To říkají vinaři.
Z tego wynika, że kupiłem stanowczo za mało. Podobno w Jeseniku, w albercie można kupić, trzeba będzie sprawdzić w przyszłym tygodniu.
piątek, 22 września 2017
Małe podsumowanie
Dzisiaj cały dzień powrót, W Komarnie padało, w Zlatych Horach padało a po drodze nawet widziałem słońce na niebie.
W sumie, licząc dwa dni jazdy - 11 dniowy wyjazd. Dwa noclegi (pierwszy i ostatni) darmowe, na parkingu przed campingiem. Za osiem nocy płatnych razem z prądem zapłaciłem 442 zł
Prąd na licznik, 8 dni kosztowało mnie 5,20 e czyli niecałe 25 zł. U nas za prąd przeważnie płaci się ryczałtem - od 15 zł za dobę - nieźle na ty zarabiają.
Po drodze kupiłem sobie butelkę burczaka czyli młodego prawie-wina, jeszcze fermentującego i pachnącego drożdżami.
Trafił mi się bardzo słodki - ale smaczny :)
11 listopada jest w Komarnie Ondrejsky Jarmok - zastanawiam, się, może powtórzyć wyjazd ?
W sumie, licząc dwa dni jazdy - 11 dniowy wyjazd. Dwa noclegi (pierwszy i ostatni) darmowe, na parkingu przed campingiem. Za osiem nocy płatnych razem z prądem zapłaciłem 442 zł
Prąd na licznik, 8 dni kosztowało mnie 5,20 e czyli niecałe 25 zł. U nas za prąd przeważnie płaci się ryczałtem - od 15 zł za dobę - nieźle na ty zarabiają.
Po drodze kupiłem sobie butelkę burczaka czyli młodego prawie-wina, jeszcze fermentującego i pachnącego drożdżami.
Trafił mi się bardzo słodki - ale smaczny :)
11 listopada jest w Komarnie Ondrejsky Jarmok - zastanawiam, się, może powtórzyć wyjazd ?
czwartek, 21 września 2017
Spacerek do Madziarów
Wczoraj było pochmurno ale na szczęście nie padało. Poszedłem na nogach na druga stronę Dunaju, po paprykę i winogrona. W sumie spacerek ok 8 km.
Dzisiaj, niestety od samego rana leje. Śmiesznie wyglądają ludzie na ulicy, w szlafroku, klapkach i z parasolem (na basen trzeba przejść przez ulicę) :)
Dzisiaj, niestety od samego rana leje. Śmiesznie wyglądają ludzie na ulicy, w szlafroku, klapkach i z parasolem (na basen trzeba przejść przez ulicę) :)
wtorek, 19 września 2017
Pogoda zdechła
Wczoraj było całkiem przyjemnie, pogoda w sam raz na rowerek. W sumie przejechałem ponad 20 km. Wieczorem zaczęło padać i pada i pada i końca nie widać. Patrząc na sat24.com nie wygląda to ciekawie.
13:10
Wróciłem właśnie z obiadu a obok mnie rozkładają się Holendrzy - przyczepka. Oboje w ślicznych, klasycznych sabotach. Może uda mi się później zrobić jakieś zdjęcie.
Upolowałem :)
13:10
Wróciłem właśnie z obiadu a obok mnie rozkładają się Holendrzy - przyczepka. Oboje w ślicznych, klasycznych sabotach. Może uda mi się później zrobić jakieś zdjęcie.
Upolowałem :)
niedziela, 17 września 2017
I po święcie wina - niedziela
Kupony udało się przepić. W piątek 350 ml, 2 sobotę 250 ml - dobre winko n madziarskim klimacie w ogóle nie idzie do głowy. Aż miło popatrzeć, sporo ludzi, każdy z kieliszkiem w ręce, kieliszkiem co jakiś czas napełnianym od nowa - a pijanych czy tylko podpitych nie widać.
Pogoda trochę pokrzyżowała palny organizatorów - w czwartek nie było wieczornego koncertu - wichura i deszcz wypłoszył towarzystwo. W piątek w miarę ładnie, tylko wieczorem zaczęło padać i padało całą noc więc w sobotę konkurs gotowania zupy fasolowej odwołano. Cała sobota znośna, ale koło 21 zaczęło mocno padać, więc kupiłem ostatnią porcję winka i szybko do kamperka. Całą noc lało a teraz chmura osiadła na ziemi.
Basen zapchany - jak to w weekendy, tubylcy chętnie go nawiedzają.
Trzeba iść na druga stronę Dunaju po kolejnego "tygryska" czyli bułka z ostrą papryką :)
Pogoda trochę pokrzyżowała palny organizatorów - w czwartek nie było wieczornego koncertu - wichura i deszcz wypłoszył towarzystwo. W piątek w miarę ładnie, tylko wieczorem zaczęło padać i padało całą noc więc w sobotę konkurs gotowania zupy fasolowej odwołano. Cała sobota znośna, ale koło 21 zaczęło mocno padać, więc kupiłem ostatnią porcję winka i szybko do kamperka. Całą noc lało a teraz chmura osiadła na ziemi.
Basen zapchany - jak to w weekendy, tubylcy chętnie go nawiedzają.
Trzeba iść na druga stronę Dunaju po kolejnego "tygryska" czyli bułka z ostrą papryką :)
sobota, 16 września 2017
Fasolowa sobota
Dzisiaj, oprócz tradycyjnego popijania winka, dwie dodatkowe imprezy.
Pierwsza, to konkurs gotowania zupy fasolowej
Pre účastníkov organizátori bezplatne poskytnú:
Druga impreza, to targi producentów miodu w hali sportowej, zaraz koło campingu.
Całą noc padało, na szczęście teraz przestało. Zupa fasolowa z deszczówką - nie wiem czy to dobry przepis.
Pierwsza, to konkurs gotowania zupy fasolowej
Pre účastníkov organizátori bezplatne poskytnú:
- 1 kus cca. 1,5 kg údeného kolena
- 1 kg údenej klobásy
- chlieb
- 1 altánok 3×3 m – podľa požiadavky
- 1 stôl
- palivové drevo k vareniu
- možnosť odberu pitnej vody
Druga impreza, to targi producentów miodu w hali sportowej, zaraz koło campingu.
Całą noc padało, na szczęście teraz przestało. Zupa fasolowa z deszczówką - nie wiem czy to dobry przepis.
piątek, 15 września 2017
Vinne korzo
W nocy padało a od rana lodowaty wiatr. Wszystkie sklepy pozamykane (święto) więc po pieczywo pojechałem za Dunaj, do madziarów.
Wieczorem - korzo i winko. Miła, sympatyczna atmosfera, chociaż każdy chodzi z kieliszkiem i popija.
Na filmiku to wygląda tak:
Wieczorem - korzo i winko. Miła, sympatyczna atmosfera, chociaż każdy chodzi z kieliszkiem i popija.
Na filmiku to wygląda tak:
Subskrybuj:
Posty (Atom)

















