niedziela, 6 października 2019

Test słowackich kolei

Pociągami po Słowacji jeździłem dawno temu, jeszcze w socjalistycznej Czechosłowacji. Teraz testuję darmową jazdę w Słowacji. Jest co najmniej dwóch przewoźników i i obydwu mam prawo do darmowych przejazdów mając legitymację, którą sobie wyrobiłem w piątek. Pociągi wyglądają elegancki, mają Wifi. Dzisiaj przejechałem się testowo do Nowych Zamków.


 Miasteczko ciche i spokojne. Przeszedłem się po centrum i wracam. Jeszcze popołudniowy basen i o 19 koncert organowy.

(Dzień 35+53)

sobota, 5 października 2019

Deszczowa sobota

Padała całą noc, pada dalej.
Po porannym basenie poszedłem do sklepu, zachciało mi się pieczonego kurczaka.
Okazało się, że sklep czynny i w soboty i w niedziele, ale kurczaków w weekend nie pieką.
Została więc opcja puszkowa.


Ciekawie wyglądają ludzie w szlafrokach, z ręcznikami przewieszonymi przez ramię i idący w deszczu schowani pod parasolem. Taki urok termalnych campingów.

(Dzień 35+52)

piątek, 4 października 2019

Piątek Komarno dzień 3

Wiatr się uspokoił, od czasu do czasu pojawiają się chmury ale ogólnie to dzień jest słoneczny.
Temperatura bardzo przyzwoita, w okolicach 18-19 stopni.
Po porannym moczeniu się pojechałem do Komarna, za Dunaj, widać już się stęskniłem za Madziarami 😀


Po obiedzie (fasolka na ostro z kaszą gryczaną, czuć było tę paprykę ale bez przesady) pojechałem na dworzec kolejowy. W zeszłym roku odpuściłem sobie ten temat, nie chciało mi się tutaj, w Komarnie robić zdjęć ale w tym roku się przygotowałem. Zdjęcia zrobiłem w lipcu, w Głuchołazach (STRASZNIE wyszły, ale to tylko na tę okazję, do niczego więcej) i wyrobiłem sobie dzisiaj legitymację uprawniającą do darmowych biletów w słowackich kolejach.


W przeciwieństwie do Madziarów, przed każdym wyjazdem muszę odstać swoje w kolejce do kasy i pobrać darmowy bilet.
Teraz idę na wieczorne moczenie się a później trzeba zacząć studiować słowacki rozkład jazdy pociągów  😎

(Dzień 35+51)

czwartek, 3 października 2019

Wietrzny czwartek

Całą noc wiało, szarpało Mruczkiem strasznie. Dzisiaj rano dołożyłem jeszcze pas wzdłuż Mruczka na markizę. Jutro, wg prognoz, ma się wiatr już trochę uspokoić.


Na razie korzystam z dużej "wanny" z ciepłą wodą i się moczę.
Obiad zjadłem u Hubertusa za 3,70 e czyli ok 16 zł, Cena prawie taka jak u Ludwy, ale porcje o wiele większe i zawsze dwie zupy i trzy drugie do wyboru.


(Dzień 35+50)

środa, 2 października 2019

Środa, Komarno dzień 1

Rano śliczna pogoda, po południu chmury, deszcz i tak ma być przez dobę.
Basen czynny od 9:30 do 20, więc jest co robić.
Rozłożyłem się i campinguję na całego.


Dzisiaj na obiad była kasza gryczana z gulaszem puszkowym - smaczne.


(Dzień 35+49)

wtorek, 1 października 2019

Wtorek, kierunek Komarno

Pogoda prześliczna, czyste niebo, ok 24 stopni, wiaterek. Podjechałem do Tata (znowu) i pooglądałem to, co w sierpniu, z powodu upału, odpuściłem sobie.


Z Tata do Komarna mam tylko 24 km. Na razie stoję na obrzeżach Komarom,  pod Penny (internet) a koło 19, już po zachodzie słońca, przemieszczę się na parking przed campingiem.


(Dzień 35+48)

poniedziałek, 30 września 2019

Kolejny poniedziałek

Dzisiaj odpoczywam, nigdzie nie jadę.
Prognoza pogody straszy, że tutaj ma niby padać i wiać a w Budapeszcie jest nawet czerwone ostrzeżenie przed silnym wiatrem. Na razie - cisza, spokój, słoneczko świeci.


Za camping już zapłaciłem, jutro stąd wyjeżdżam. Kierunek Komarom/Komarno ale powoli, spokojnie. Jeszcze nie wymyśliłem co po drodze pooglądam. Niższe ceny tam są dopiero od środy.
A dzisiaj, jak to w poniedziałek, idę się moczyć, może znowu się miodem wysmaruję w łaźni parowej - spodobało mi się to.


(Dzień 35+47)

niedziela, 29 września 2019

Wulkany, wulkany wszędzie wulkany.

Wulkany najlepiej oglądać z pewnej odległości. Wybrałem się więc na południowy brzeg Balatonu by obejrzeć z tej perspektywy największy madziarski wulkan (Badacsony) i jego kolegów. Te widoki są jedyne w swoim rodzaju.

Tutejsza wieża widokowa, poza sezonem, jest dostępna tylko w soboty i niedziele. Z góry widać całe jezioro, od Keszthely do Siofok.


Obiad (napi menu, za ok 18 zł) typowo niedzielny, to znaczy rosół z makaronem, schabowy z ryżem i słodki deser.
I tak kończę tegoroczną trasę wulkaniczną.

(Dzień 35+46)

sobota, 28 września 2019

VOLANBUSZ czyli madziarski PKS

Szukałem, szukałem i znalazłem 😊
Na stronie madziarskiej albo angielskiej napisali: 


Dzisiaj to sprawdziłem w praktyce,  w autobusie w obie strony.
Wracając wszedłem, powiedziałem tylko "jó napot", pan kierowca się uśmiechnął i pokazał mi, że mam wchodzić bez płacenia. Biała broda wystarczy, nie muszę pokazywać dowodu osobistego.

Smocze łodzie i Honvedzi

Rano obejrzałem kilka biegów łodzi i wystarczy.
Rowerkiem na obiad (po wczorajszej kiszonej kapuście i jej skutkach, bardzo dietetyczny) i na dworzec autobusowy.
Wsiadam do autobusu, a kierowca się mnie pyta, czy jestem "nyugdíjas" 😁
Wygląda na to, że u Madziarów emeryci autobusami też jeżdżą za darmo.  W każdym razie kierowca kazał wsiadać i biletu nie sprzedał.
I jak tu nie kochać Madziarów 🙂

W Pakozd ciekawie wszystko zorganizowane, dla dzieciaków super frajda.


Był długi wykład o umundurowaniu i broni a na koniec symulowana bitwa dwóch oddziałów. Postrzelali, podymili i ktoś "wygrał". 



(Dzień 35+45)

piątek, 27 września 2019

14. Székesfehérvári Sárkányhajó Fesztivál

Dzisiaj impreza w SzFV - zawody smoczych łodzi na jeziorze blisko campingu.


Dzisiaj były tylko treningi poszczególnych ekip. Pewnie główne wyścigi zaplanowali na jutro.

(Dzień 35+44)

czwartek, 26 września 2019

Budapeszt

SzFV jest świetną bazą wypadową do zwiedzania Budapesztu.  Trzeba tylko spełnić trzy warunki:
1. Mieć kampera by móc nocować na campingu za niecałe 35 zł. 
2. Mieć co najmniej 65 lat, bo wtedy podróże koleją są za darmo, ewentualnie za grosze. Darmowe pociągi do B jeżdżą przez cały dzień, co pół godziny. Do innych trzeba dopłacić 2 lub 3 zł.  Cała komunikacja w B też jest za darmo: autobusy, trolejbusy, tramwaje, metro i nawet kolejki podmiejskie. 
3. Przydaje się też rower. Z campingu na dworzec jest prawie 4 km, do najbliższego przystanku autobusowego prawie kilometr a bilet kosztuje 320 ft (ok 4 zł).

Dzisiaj w Budapeszcie zwiedzałem muzeum kolejowe - bardzo podobne do naszego w Chabówce.


Mają sporo eksponatów i ładnie to wszystko jest urządzone.


(Dzień 35+43)

środa, 25 września 2019

P.S. (skleroza a raczej brak porządku)

Szukałem i znalazłem (nie otagowałem tamtych wpisów).

Moja poprzednia wizyta i nocleg w Veszprem jest opisane TUTAJ oraz TUTAJ.
Zdjęcia z 2011 roku są TUTAJ.

Veszprém

Na podsumowanie zwiedzania Bacony dzisiaj znowu pojechałem do Veszprém.
Kilka lat temu już tam byłem i nawet nocowałem z Mruczkiem na wzgórzu zamkowym.
Miasto położone niesamowicie - w środku skalny grzebień na którym posadowiony jest zamek.


Widoki są piękne.


(Dzień 35+42)

wtorek, 24 września 2019

Gödöllő

Panie Heniu, dopiero minąłem półmetek tego wyjazdu, więc na powrót jeszcze nie pora 😉

Za Janosza Kadara kościół w skalnej grocie na górze Gellerta był zamieniony na magazyn i niedostępny. Pałac w Budzie podobnie, był ogrodzony płotem i tylko straszył. 
Pałac Królewski w Gödöllő był zamieniony na dom starców i niszczał. W dawnych czasach wiele razy byłem w Budapeszcie i przewodnicy ani razu nawet się nie zająknęli na temat tych obiektów. 


Pałac ładnie odremontowany i wyposażony w różne eksponaty. Są nawet nagrane przewodniki po polsku. Warto było tam jechać.

 (Dzień 35+41)

poniedziałek, 23 września 2019

Poniedziałek, dzień techniczny

Pochmurno, straszy deszczem, nigdzie jechać mi się nie chce.
Kilka dni temu wyłamał się ostatni kawałek plastikowego mocowania, a raczej stabilizacji stolika.
Zaczepić jest jak ale kiwa się na boki i wszystko można rozlać i wywalić na podłogę.
Kilka dni kombinowałem, co z tym zrobić i wczoraj wieczorem wymyśliłem. Listwa na górze i jakieś uchwyty, Pojechałem do OBI, zrobiłem zakupy i jakoś to działa.


Dzisiaj poniedziałek, więc po obiedzie od razu idę do łaźni i pogoda mnie nie interesuje.

(Dzień 35+40)

niedziela, 22 września 2019

Velencei-tó

Rano było 5 stopni, w ciągu dnia prawie 25 - typowa jesień.
Piękna pogoda więc się wybrałem nad Velence, na spacer południowym brzegiem, ty razem na nogach.


Trasa sympatyczna ale typowo dla rowerów. Ścieżki dla pieszych nie przewidziano a przy takiej pogodzie jaka była dzisiaj, rowerzystów zatrzęsienie.

(Dzień 35+39)

sobota, 21 września 2019

Leczo

Godzina 9:30
Pełne szaleństwo, zawsze doceniałem pod tym względem Madziarów. Cała ulica, na długości ponad kilometra (mierzyłem) zastawiona stolikami/stanowiskami dla gotujących. W większości to rodziny czy grupy przyjaciół wybrały się na tę imprezę. Sugerując się numerami stanowisk, to jest ponad 600 zgłoszonych ekip. Jako że rano było tylko 5 stopni, niektórzy zwodnicy rozgrzewają się palinką i słuchać już chóralne śpiewy :)  Na razie byłem na małym rekonesansie, główne akcje zaczną się o 10 i potrwają do ogłoszenia wyników, czyli do 16.


Poza tym, okazało się że z SzFV startuje dzisiaj rano rajd zabytkowych samochodów - byłem na starcie.


Byłem na bazarku - Madziary we wrześniu są najpiękniejsze :)


Jest też jakaś akcja medyczna, ale tradycyjnie, wszytko TYLKO po madziarski. Czego dotyczy można się domyślić po adresie internetowym: http://www.demencia.hu 

P.S. Ten wpis będę kontynuował po południu.

Godzina 15:00
Zastanawiałem się, jak to będzie zorganizowane. Okazało się, że to taki rodzinny piknik, tylko że na ulicy. Wiekszosć ekip po prostu przyjechało miło spędzić czas. Ugotowali leczo, posmażyli kiełbaski czy karkóweczkę i balują. Muzyka (nawet była prywatna orkiestra cygańska), piwo, palinka i wesoła atmosfera. Niektóre ekipy chętnie częstowały przechodniów - wystarczyło się zatrzymać przy nich, dostawało się pełną miskę lecza, pajdę chleba, łyżkę i życzyli smacznego.



(Dzień 35+38)

piątek, 20 września 2019

Bakony czyli Las Bakoński

Kolejny punkt planu "zaliczony".  W Veszprem, w Pannonhalma już byłem. Dzisiaj przejechałem sobie ładną trasą. Przymrozków jeszcze nie było, więc nadal wszystko zielone, ale można sobie wyobrazić jak ta trasa wygląda późną jesienią. Po drodze "zaliczyłem" Zirc i jego pięknie odrestaurowany klasztor.
Wylądowałem znowu w Szekesfehervar, bo doczytałem w sieci, że jutro jest Palinka Festival.


Kolacji dzisiaj nie jem, jutro śniadania też nie - od razu idę na leczo :)

Okazuje się, że całe dwa dni jest tutaj jakaś ogólna impreza, stragany już rozstawiają.
W Październiku mam w planie dłuższy pobyt w Komaranie a tam do końca września pobyt kosztuje 14e a od października tylko 9e, więc gdzieś chcę przeczekać w rozsądnych cenach.


(Dzień 35+37)

czwartek, 19 września 2019

Czwarty wulkan w tym roku zaliczony.

Po śniadaniu i porannym moczeniu się, zapłaciłem i pojechałem kilkanaście kilometrów do drugiego wulkanu.
Wszedłem, podglądałem, widoki śliczne i okolicy i samego dawnego kamieniołomu.  
Poźniej, zgodnie z planami, pojechałem na kolwjne termy - Mesteri. I ty kłopot, camping ładny, zadbany i całkowicie zapchany. 
Zamiast płacić ponad 3 tys ft (za nocleg) zapłaciłem 1300 ft za bilet wstępu. 
Cały obiekt wygląda na nowo zbudowany, ceny ma rozsądne, woda ciepła i "śmierdząca" i stąd pewnie taka popularność. 
Na parkingu przed termami już stoi 5 kamperów, pewnie część z nich będzie tu nocować. Też planuję zostać na tym parkingu na noc, wifi jest a nic wiecej nie potrzebuję.


(Dzień 35+36)

środa, 18 września 2019

Borgata, dzień 2

Godzina 8:15. 
Wczoraj, po tygodniu w Csokony tutejszej wody nie poczulem. Teraz rano, myjąc zęby, zgniłe jaja czyli śiarkowodór dało się już odczuć. Taka woda tu leci z kranu. 
Wieje jak dzikie, ale nie pada, pogodne niebo.  Za zimno na razie na kąpiele (nie ma basenu w zamkniętym pomieszczeniu), i przy takim wietrze nie chcę się przeziębić.  
Zaraz się zbieram i idę "zdobywać" tutejszy wulkan. 

Godzina 15:00
Bardzo sympatyczny spacer po wulkanie. Cała góra oblepiona domkami i oczywiście winnicami.  Aż mi ślinka leciała na widok tych winogron. Część winnic zaniedbana, sporo na sprzedaż. 
Panie Heniu, może Pan chętny na winnicę na wulkanie, w miłej okolicy ? 😉

(Dzień 35+35)  

wtorek, 17 września 2019

Borgata, czyli wulkany.

Przeglądając mapę znalazłem kilka basenów termalnych, z kempingiem, położonych niedaleko starych wulkanów. Tak trafiłem właśnie na Borgatę
Woda mokra i ciepła, zapachu żadnego nie ma, osadu w basenach nie widać. Może i jest lecznicza ☺ 
Za prąd na kempingu chcą 750 ft dziennie (w Csokony zapłaciłem niecałe 1000 ft za 7 dni), więc stoję bez prądu. Te 2 czy 3 dni (dłużej tu na pewno nie zostanę) wytrzymam bez problemu. Za pobyt na kempingu, z korzystaniem z basenów zapłacę 3300 ft za dobę,  czyli ok 45 zł. 
Zaraz obok jest stary wulkan Kis-Somlyo [małe Somlyo], 220 m npm a Somlyo jest na południe od Veszprem, prawie nad samym Balatonem i ma ... 228 m npm. 

(Dzień 35 + 34) 

poniedziałek, 16 września 2019

Poniedziałek

Znowu problemy z internetem

Wszystko jasne 😁 
https://www.komputerswiat.pl/aktualnosci/programy/windows-10-powoduje-problemy-z-wi-fi-microsoft-juz-sie-temu-przeglada/98t1d7j.amp 

******** 

W Csokonyavisonta można siedzieć długo, ale poza moczeniem się w wodzie nie ma tu nic innego do roboty. 
Dzisiaj się już rozliczyłem, jutro jade dalej. Sporo się zmieniło przez parę lat. 
Można już płacić karta (kilka lat temu tylko gotówką), zaczęli uznawać ICC i prąd jest na licznik, czyli uczciwie. 
Przez siedem dni, lodówka cały czas włączona na maksa, czajnik elektryczny do herbaty oświetlenie, komputer, komórka, tablet no i co rano farelka, by się trochę podgrzać. 
Na liczniku wyszło około 980 ft czyli około 13 zł. Na innych campingach liczą 15-20 zł ale za jeden dzień. 
Po uldze dla seniora i upustowi na ICC zapłaciłem po 55 zł za dzień, łącznie z opłatą za baseny termalne, co uważam za rozsądną cenę.


(Dzień 35+33)

niedziela, 15 września 2019

Ta ostatnia (letnia) niedziela

Pogoda zapowiada się podobna do wczorajszej, czyli czyste niebo i lampa.
W tym roku i w budynku i pod wiatą niecki z wodą zmieniają codziennie. O ile pamiętam, kilka lat te,u to był cykl dwudniowy. A dzisiaj, pewnie z powodu pogody, pod wiatą obydwie części otwarto dla ludzi.

Znalazłem jeszcze jeszcze jeden filmik z tutejszego ośrodka:




Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+32)

sobota, 14 września 2019

Sobota

Internet rwie co chwila.
Jutro dopiszę więcej. 

Lato tutaj nie odpuszcza. W sobotę było 28 i piękne słońce a w poniedziałek zapowiadają nawet i 30.
I to chyba będzie ostatni taki ciepły dzień tego roku. Przy takiej pogodzie w południe popływałem sobie w normalnym basenie, gdzie woda ma tylko 25 stopni.
Znalazłem w sieci filmik reklamujący baseny w Csokonyavisonta, w wersji językowej madziarskiej z napisami po chorwacku.


Najazd ludzi na baseny był wczoraj spory, pewnie dlatego sieć się zapchała. Dzisiaj może być podobnie.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+31)

piątek, 13 września 2019

Csokonyavisonta 4 dzień

Wczorajszy obiad, cigánypecsenye, mnie wykończył.
Na kolację nie miałem ochoty, dzisiaj na śniadanie jedna kanapeczka, obiad też wyjątkowo skromny, dopiero dzisiejsza kolacja w miarę, A to wszystko za 30 zł :)
Dzisiaj piękna pogoda, śniadanie, gimnastyka w basenie, wyskok na rowerze do sklepu po winogrona, gimnastyka w basenie, obiad, odpoczynek i trzecia porcja basenu.
Mam wrażenie, że ta moja rwa wreszcie chyba odpuściła (PUK PUK w niemalowane).


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+30)

czwartek, 12 września 2019

Csokonyavisonta 3 dzień

Dzisiaj rano przyjechały dwa autokary pełne seniorów, jeden z madziarską rejestracją, drugi z chorwacką. Szum był na kąpielisku jak w ulu :)

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+29)

środa, 11 września 2019

Csokonyavisonta 2 dzień

Wieś Csokonyavisonta ciągnie się wzdłuż głównej drogi około 5 kilometrów. Jedyne "atrakcje" tutaj, to dwa kościoły, stacja benzynowa, 4 sklepy spożywcze i kąpielisko termalne znajdujące się na skraju wsi. To determinuje plan dnia.
Budzę się wcześnie, więc najpierw śniadanie, o 8:30 otwierają kąpielisko i godzinka moczenia się w budynku lub pod wiatą (rano jest chłodno).


Później jakiś spacer po okolicy, w południe moczenie się w basenie z masażami, obiad, odpoczynek. Około 17 (o 18 zamykają baseny) kolejne moczenie się, kolacja i koniec dnia.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+28)

wtorek, 10 września 2019

Csokonyavisonta

Po trzech tygodniach aktywnego wypoczynku, trzeba trochę zwolnić, przyhamować.
Basen termalny w Csokonyavisonta nadaje się do tego wspaniale. Ostatni raz byłem tu w 2013 roku. Jeden sklepik, teraz chyba dwie knajpki, bufet i oczywiście basen z wodą termalną.


Jak sami madziarzy piszą ( http://csokonyavisontafurdo.hu/gyogyfurdo/ )

Ważnym kamieniem milowym w historii Csokonyavisonta była eksplozja 73 stopni Celsjusza w 1943 r. Podczas poszukiwań ropy. Ta woda wkrótce stała się znana z działania leczniczego.
Wykazano, że jest doskonały w leczeniu zaburzeń ruchowych i zwyrodnieniowych zaburzeń kręgosłupa.

Te ropę czuć do dzisiaj, a woda ma kolor mocnej herbaty.
Jadąc tutaj zajechałem jeszcze na chwilę do Chorwacji, kupiłem sobie trzy porcje różnych burków (tego z mięsem i z serem już nie ma - został na jutro tylko ten z jabłkami) za kuny, jakie mi zostały z poprzednich lat.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+27)

poniedziałek, 9 września 2019

Poniedziałek


Pada, wieje, mocno się ochłodziło, czyli wreszcie jest pogoda odpowiednia do moczenia się w termalnych  basenach.
Przeglądając mapę i szukając jakichś nieznanych mi jeszcze termalnych kąpielisk z campingiem trafiłem na taki cennik (do końca września):
https://www.thermalcamping.de/?Preise_%26amp%3B_Verg%C3%BCnstigungen
 Parcela na kampera -  2605 ft
Osoba dorosła           -  3565 ft
Prąd                             -     990 ft
Oplata lokalna           -     450 ft
Co już daje około 7500 ft (prawie 100zł)
Dodatkowo, przy płatności kartą a nie gotówką chcą 785 ft
I jeszcze, jeśli ktoś chce odwiedzić kampingującego, opłata od wizyty, to 660 ft.
PARANOJA.

(Dzień 35+26)

niedziela, 8 września 2019

Pokazy lotnicze

Godzina 8:00
Dzisiaj w SzFV odbędą się pokazy lotnicze. Pogoda pochmurna, raz pada, raz nie, ale chyba się wybiorę. Jest autobus (1000 ft)  na trasie lotnisko - centrum. Sam bilet to 2500 ft.
Z tego co doczytałem, można też sobie polatać samolotami czy helikopterem (cena od 10 tys do 15 tys ft) ale na to na pewno się nie zdecyduję.

Godzina 13:00
Odpuszczam sobie te samoloty. Zimno, wieje i od czasu do czasu pada. Nie ma sensu siedzieć kilka godzin na tym lotnisku.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+25)

sobota, 7 września 2019

Święto wina

Rano było paskudnie, wiało, padało, nawet się zastanawiałem, czy nie zmienić planów. Postanowiłem jednak zaryzykować i pojechałem do Budapesztu z nastawieniem, że najwyżej szybko wrócę.
Tam trafiłem akurat po większych opadach.
Najpierw zabawiłem się w maszynistę, bo w Budapeszcie już część metra jeździ samodzielnie, bez maszynistów.
Niesamowite wrażenie.
Pogoda była znośna, więc po małym spacerku pojechałem na wzgórze zamkowe i zacząłem świętować. W ramach biletu dostaje się pamiątkowy kieliszek, torebkę na ten kieliszek i można zwiedzić wystawę stałą w muzeum historycznym na zamku.


Szczęśliwie udało mi się wrócić do kamperka. Teraz tylko odśpiewać tradycyjne


i można iść spać.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+24)

piątek, 6 września 2019

Beethowen

Parno, duszno, miało padać a nie pada.
Dzisiaj, w związku z taką pogodą krotki wypad do podobno najpiękniejszego węgierskiego parku i zamku Brunszvik.
Z tą posiadłością i rodziną Brunszvików związany jest Beethoven. Bywał w tej posiadłości wiele razy, podkochiwał się w pannie Josephine, napisał tu kilka swoich utworów, m.in. sonatę Appassionata.



W lewym skrzydle zamku jest Muzeum Beethovena zawierające oryginalny fortepian (z drewniana płytą) i sporo listów pisanych przez mistrza.



Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+23)

czwartek, 5 września 2019

W odwiedzinach u Gellerta

Zacząłem te odwiedziny od wizyty w kolejnej łaźni tureckiej. Jest ona u podnóża góry Gellerta i korzysta ze źródeł mineralnych wypływających z tej góry. Łaźnia jest rozbudowana: basen pływacki, łaźnia turecka, sauny i nawet basen na dachu do wieczornych kąpieli. Bilet na całość kosztuje 5200 ft. Ja wybrałem wariant: senior, sama łaźnia turecka i bilet kupowany do 12 - koszt 2300 ft.
W środku zaskoczenie zaskoczeniem. Na drzwiach do pryszniców znaczek informujący, że wchodzenie w we dwójkę jest zabronione. Zacząłem się rozglądać i widzę że są sami panowie.
Przy wejściu jest info, że wszystkie baseny są tekstylne, trzeba być obowiązkowo ubranym w kostium kąpielowy. W środku zaś widok dość nietypowy - praktycznie wszyscy panowie "ubrani" tylko w małe, białe fartuszki. To wszystko, ta ilość nagich męskich pośladków (fartuszek zakrywał tylko to co z przodu) sprawiała wrażenie, jak bym trafił na jakąś tęczową imprezę.

Po łaźni poszedłem zwiedzić jaskinię w górze Gellerta, w której jest kościół. W czasach Kadara był tam magazyn i obiekt był oczywiście niedostępny.


Potem, po raz pierwszy na własnych nogach, wydrapałem się na samą górę. Schodząc doszedłem do pomnika biskupa, który jest pięknie widoczny z mostu św. Elżbiety.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+22)

środa, 4 września 2019

Velencei-tó

Rano było tylko 8 stopni, w południe doszło do 26 - niezła huśtawka.
Dzisiaj przetrenowałem kupowanie biletów kolejowych - rower musi mieć bilet.
Przejechałem dzisiaj północny brzeg jeziora Velence. Jedyne tam ciekawe miejsce, to to kilka pomników pamięci (powstanie węgierskie 1848-49, I WŚ,  II WŚ, 1956).


Zaszalałem dzisiaj, ponad 30 km na dahonku (doliczam 3,5 km dojazdu na dworzec).

Trzeba będzie jeszcze przejechać się południowym, turystycznym brzegiem jeziora.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+21)

wtorek, 3 września 2019

Wtorek

Echh, te Madziary. Tydzień temu bilet do łaźni tydzień temu dla seniora kosztował 2000 ft, wczoraj już 2200. Inne bilety też podrożały.
Wczoraj wieczorem zaczęło mocno wiać, wiało całą noc, aż bałem się, że Mruczek odleci. Zgodnie z prognozami ochłodziło się, popadało. Dzisiaj odpoczywam po tych afrykańskich upałach, wieje dalej a od jutra ma znowu być słonecznie ale chłodniej.

P.S. Panie Heniu,
zamiast zazdrościć - przyczepkę na hak, żonę do samochodu i kierunek Madziary. Na termalne źródła (dobre na wszystko), na winogrona (dobre na serce), na brzoskwinie (smaczne) i na czerwone winko  lub palinkę (co kto lubi) :)


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+20)

poniedziałek, 2 września 2019

Budafok

Budafok, dzielnica Budapesztu, kojarząca się z alkoholem (sławny węgierski koniak).
Wybrałem się tam dzisiaj przede wszystkim z powodu tego oto pałacyku/zamku.


Jak widać na zdjęciu, jest w opłakanym stanie ale dla mnie ważna jest jego nazwa:
Zamek Czuba-Durozier.
Jak jest napisane na stronie https://www.kastelyok.com/adatlap.php?details=676 (w tłumaczeniu Pana G):
Budynek został zbudowany przez francuskiego przemysłowca WH Czuba-Duroziera, który wraz z Gyulą Ulbrich założył w swojej piwnicy fabrykę koniaku.

Teraz wiem, dlaczego koniak Budafok tak mi kiedyś smakował :) :)

Kilka ulic dalej jest dawna posiadłość pana Torley, założyciela firmy produkującej szampany (też pamiętam) o tej samej nazwie. Niestety, teren zagrodzony, nie udostępniony, w miarę blisko można podejść tylko do Mauzoleum Torleya, które jest jednym z największych grobowców na Węgrzech.


Tyle dałem radę dzisiaj, przy 34 stopniach i bezchmurnym niebie.
Jako że dzisiaj poniedziałek (dzień seniora) po południu idę do Łaźni Arpada.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+19)

niedziela, 1 września 2019

Znowu Szentendre

Wybrałem się dzisiaj znowu do Szentendre. Skusiły mnie pokazy "japońszczyzny".


Szentendre dzisiaj było opanowane przez Polaków, czułem się, jak dawno temu, na dworcu Keleti pu. - co chwil ktoś mówi po polsku.
Chmurzy się, burze się zbliżają - może już jutro się wreszcie ochłodzi, bo dzisiaj znowu było 35/36.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+18)

sobota, 31 sierpnia 2019

Várpalota

Niedaleko stąd (ok 15 minut pociągiem) w miejscowości Várpalota jest jedyne chyba u Madziarów muzeum patriotyczne, poświęcone Paktowi z Trianon czyli, mówiąc wprost, rozbiorowi Węgier z 1920 roku.


Muzeum jest ciekawe, pełne różnych zdjęć, dokumentów, starych map, afiszy itp.  Do mnie oczywiście przemawiała tylko sfera wizualna ale wyobrażam sobie, jakie lekcje historii są tutaj organizowane.


Wróciłem na obiad do SzFV i na nic więcej przy tej pogodzie nie mam siły.

Co się dzieje, w centrum Szentendre można oglądać on-line.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+17)

piątek, 30 sierpnia 2019

Szentendre

Dzisiaj zaczynają się trzydniowe Dni (Festiwal Kultury) Szentendre.
Mimo upiornej pogody zdecydowałem się na wyjazd.
Pogoda była dość litościwa dla mnie, burze przeszła nad Szentendre przed moim przyjazdem a w ciągu dnia burza przeszła nas SzFV. Ja tylko chodziłem po kałużach.
W Budapeszcie wybrałem się na obrzeża miasta do tzw Memento Park, czyli miejscem, gdzie zgromadzono stare pomniki z czasów słusznie minionych.


Obiad zjadłem już tradycyjnie na Batthyány tér (bar z przyzwoitymi cenami) i poszedłem się ochłodzić do łaźni tureckiej.
Całe Szentendre obstawione stolikami, parasolami, budkami z jedzeniem i piciem.
Wieczorem, modne u madziarów (w SzFV też to było) kolorowe oświetlenie ścian budynków.


Ze starówki wyszedłem o 20, na camping dotarłem o 23. Zastanawiam się, czy dzisiaj też tam jechać bo zostając dłużej wróciłbym koło 2 w nocy.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+16)

czwartek, 29 sierpnia 2019

Byle do ... wtorku

Pogoda cały czas taka sama, dzisiaj znowu było 35.
Rano, tak do 9 jeszcze da się żyć, czyli pojechać po zakupy ale później, to trzeba być madziarem (nie widziałem spoconych ludzi).
Prognozy (i madziarska i polska) obiecują, że od wtorku ma być już jesienna pogoda czyli te 10 stopni mniej. Mam jeszcze kilka pomysłów, ale przy tej pogodzie nie do zrealizowania.


Jutro zaczyna się trzydniowa impreza w Szentendre, planuję tam pojechać.


W ciągu dnia pociągi do i z Budapesztu kursują co pół godziny, późnym wieczorem, powrotne są co godzinę.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+15)

środa, 28 sierpnia 2019

Afrykańska środa

Godzina 10:30

W Polsce ostrzegają dzisiaj przed wyjątkowo gorącym powietrzem znad Afryki a to powietrze płynąc do nas musi częściowo przelecieć nad Madziarami. Dzisiaj zapowiada się wyjątkowo gorący dzień, już wydano ostrzeżenie przez upałem i wyjątkowo intensywnym promieniowaniem UV.
Polecają pić dużo napojów bezalkoholowych i jeść dużo sezonowych warzyw i owoców. Ja się posłuchałem :)


Już teraz jest 30 stopni, więc 35 pewnie będzie po południu.
Początkowo chciałem iść na lokalny basen, ale to niestety patelnia, miejsc w cieniu prawie nie ma, a siedzenie w środku budynku  - bez sensu. Teraz planuję ..... basen termalny (dla ochłody) nad Velence. Po godzinie 16 bilet dla seniora to 2400 ft.
A później, jak będę miał siłę, znowu nocny Budapeszt :)

Godzina 20:40

Dzisiaj Budapeszt sobie odpuściłem, parno, duszno, nie ma sensu się męczyć.
Baseny w Agard - takie sobie. Byłem, widziałem i wystarczy.
Dla rodzin z dzieciakami fajna sprawa ale dla seniorów nic specjalnego.
Baseny z masażami razem ze strefa zabaw, więc nie najlepszy to pomysł.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+14)

wtorek, 27 sierpnia 2019

Upalny wtorek

Rano ambitnie poszedłem na dworzec, miałem w planie wyjazd nad Balaton.
Okazało się, że nie dość, że pociąg bez klimy, bez internetu to jeszcze zapchany. Wiele osób doszło do wniosku, że pogoda typowo balatońska. Gdybym pojechał, to musiałbym stać ponad godzinę w korytarzu, więc zrezygnowałem dzisiaj z tego wyjazdu.
Kupiłem kolejny kilogram winogron, zjadłem wiśnioweczkę i wróciłem na camping.
Pod wieczór znowu na dworzec, rower na stojak a ja do pociągu i wyprawa na nocny Budapeszt.




Wytrzymałem tam tylko dwie godziny, bo nawet o 21 tam jest gorąco, parno i duszno.

A zapowiadają, że taka pogoda jeszcze tydzień się utrzyma.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+13)

poniedziałek, 26 sierpnia 2019

Poniedziałek

Rano było nawet chłodno, pojechałem więc rozeznać centrum handlowe.
Nic specjalnego, sklepiki jak wszędzie i ludzie niewiele.
W ciągu dnia nawet trochę popadało i niebo się przetarło.
Po południu wybrałem się do łaźni (dzień seniora, bilet 2000 ft). W planie maił być miodowy rytuał w saunie - a był lawendowy w łaźni parowej. Każdy z uczestników dostał miseczkę z solą i suszona lawendą, wszyscy sobie to wcierali w całe ciało, więc u ja tak zrobiłem.
W części "tureckiej" są dwa małe baseniki - jeden nazywany jest "jacuzzi arabskie", drugi "jacuzzi tureckie". Różnica między nimi jest taka, że w arabski, bąbelki są w siedzeniu a w tureckim - w oparciu.
Człowiek się uczy całe życie :)

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+12)

niedziela, 25 sierpnia 2019

Niedziela

W nocy trochę pobłyskało, ale daleko, trochę popadało, ale niewiele i dzisiaj było tak samo ciepło jak wczoraj ale za to bardziej duszno.
Miałem kilka planów na dzisiaj ale i nad Balatonem i nad Velence  były burze z piorunami, więc nigdzie dalej się nie wybierałem. Niestety tutaj tylko kilka kropel deszczu spadło. Trochę pokręciłem się po SzFV, kolejna koszulka z pięknymi śladami soli na plecach powędrowała do brudów, kolejny owocowy chłodniczek i kilogram winogron zjedzony i to wszystko.



Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+11)

sobota, 24 sierpnia 2019

Szekesfehervar

Nigdzie dzisiaj nie jadę. Parno, duszno, siedzę przed kamperem i się pocę a co dopiero gdzieś jechać czy iść.
Zrobiłem tylko rano wypad na bazar i do sklepu.


Podjechałem też na obiad (chłodniczek z owoców leśnych, langosz z czosnkiem i śmietaną) i ledwie żyję. Prognozy mówią o burzach i opadach ale na razie nic się nie dzieje.


Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+10)

piątek, 23 sierpnia 2019

Łaźnia turecka

Dzisiaj wybrałem się do Budapesztu głównie do łaźni tureckiej, ale też trochę, mimo pogody, pochodziłem i pojeździłem po mieście.
Sama łaźnia turecka, to zabytkowy budynek z zewnątrz prezentujący się ciekawie.


W środku, pod dużą kopułą, główny basen z ciepłą wodą. Nastrojowy półmrok, małe otwory w kopule dające niewiele światła. Jak się nie patrzy na liszajowate ściany i odpadający tynk, to wygląda to fajnie. W sumie, poza tą dużą niecka z wodą do 36 stopni, jest mniejsza z wodą do 40, druga z wodą 32 i kolejna z wodą 28. Są też sauny - parowa i fińska. I na wewnętrznym podwórku jest drewniana beczka z ciepłą wodą - 5 czy 6 osób na siłę na raz wejdzie do tej beki. Sporo młodych osób tam było i byli też zagraniczni turyści. Najciekawsza jest cena w tej łaźni - w moim przypadku, 1600 ft czyli ok 20 zł, za bilet całodniowy.

Link do zdjęć na górze strony

(Dzień 35+9)

czwartek, 22 sierpnia 2019

Balaton

Wczoraj wiało jak dzikie, chmur nagnało a niewiele się ochłodziło. Dzisiaj tylko 29 a jutro znowu ma być 30.
Rano przypomniałem sobie, że przecież wożę zapasowe dętki więc się zabrałem do wymiany. Jedna okazało się, że też już jest dziurawa ale druga była OK i mogłom na rowerku podjechać na dworzec kolejowy. Dzisiaj "zdobywałem" północny brzeg Balatonu.
Jeszcze wiosną kombinowałem, by posiedzieć kilka dni nad Balatonem, znalazłem na mapach camping w Badacsonytomay. We wrześniu, czyli po sezonie maja "taniej", za noc płaciłbym 4550 ft.
Pojechałem tam dzisiaj, pooglądałem i przeszło mi. Miasteczko tak małe, że poza siedzeniem na brzegu jeziora. nie ma co robić.


Poza tym, zacząłem liczyć. Tutaj, w SzFV, za camping płacę 2700 i jeśli bym co drugi dzień szedł do łaźni to kosztowałoby to 3900 za dobę. A i jedzenie o wiele tańsze niż tam. W podrzędnej restauracji sama zupa to ok 900 ft, drugie danie 2000 - 2500 ft a tutaj rozsądny obiad zjem za 1500 - 1700.
Za możliwość taplania się w tej dużej kałuży tyle płacić nie mam zamiaru.
Pospacerowałem sobie też po kurorcie jakim na północnym brzegu jest Balatonfüred i już jestem w kamperku.


Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+8)

środa, 21 sierpnia 2019

Rower i łaźnia

Przed południem zwiedzałem serwisy rowerowe. Niestety, żaden z nich nie umiał mi pomóc. Przypomniałem sobie, że że jest tutaj OBI  i tam udało mi się kupić odpowiednie śruby.

Po południu pojechałem już na rowerku do łaźni.
Cena jak w Karlovej Studance (tutaj 2400 ft czyli ok 30 zł za 3 godziny, w KS 15 zł za 1,5 godziny) ale w wyglądzie nie ma nawet porównania. Poza basenami do moczenia się, w masażami wodnymi są też sauny, jaskinia solna i nawet Tepidarium.


Przyjemne pokoje do wypoczynku z fotelikami i leżankami i nawet barek.


Niestety, jutro znowu muszę z rowerkiem do serwisu - przednie koło traci powietrze, prawdopodobnie dętka się skończyła w przednim kole (w tylnym wymieniałem kilka lat temu w Gdańsku)

Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+7)

wtorek, 20 sierpnia 2019

Dzień św. Stefana, patrona Węgier

Godzina 9:00
Wstępnie planowałem spędzić dzisiejszy dzień, chociaż częściowo w Budapeszcie.
W programie na dzisiaj, poza jarmarkiem i zabawami dla dzieci jest oglądanie korony św. Stefana (tej, która miała być polska koroną, ale "bracia" madziarzy ją podprowadzili) i pokazy orkiestr wojskowych.  Nic szczególnego.
Na 21 zaplanowany jest pokaz ogni sztucznych, tak pięknie opisany przez tłumacza Googla:


Chyba nie mam ochoty na pożar na Dunaju :)
Tutaj, w Székesfehérvár, o 10 zaczynają sie występy folklorystyczne i są udostępnione do zwiedzania, za darmo, groby królewskie.
Pokaz sztucznych ogni o 22, na jeziorku zaraz obok campingu.

Godzina 17:00
Dziwne zwyczaje tu mają.  Główny bar z grilem itp znikną w nocy z centrum, drewniane niby baszty dla dzieciaków tez rozebrane i kilka innych rzeczy tez poznikało. A główne święto przecież dopiero dzisiaj. Centru opanowali ludzie w strojach ludowych, Kucie kos, robótki ręczne, strzelanie z bicza, śpiewy i tańce.
Po obejrzeniu zegara z szopką (wgrałem filmik) pojechałem dalej oglądać folklor i nagle hop, i leże na ziemi. Pękła śruba mocująca siodełko a ja rozwaliłem kolano.


Mam nadzieję, że jutro uda się dokupić taką śrubę w sklepie rowerowym.


Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+6)


poniedziałek, 19 sierpnia 2019

Upalny poniedziałek

Rano pojechałem na rowerku pooglądać zamek Bor. Akurat wchodziła jakaś grupa Rosjan z przewodnikiem, więc się dołączyłem i posłuchałem.
Później podjechałem na dworzec, przesiadłem się na pociąg i pojechałem nad Balaton. Miałem w planie pomoczyć się trochę, ale ceny mnie wystraszył. Za wejście na plażę - 1500 ft, dodatkowo 1000 za schowek na swoje rzeczy czyli ok 30 zł za wejście na godzinę na plaże, by postać trochę w ciepłej kałuży :)
A pogoda typowo madziarska - ponad 30 stopni, wiatru praktycznie nie ma i słonce szaleje.



Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+5)

niedziela, 18 sierpnia 2019

Niedziela.

Dzisiaj pojechałem do Budapesztu sprawdzić, jak tam świętują.
Po raz kolejny Madziarzy pokazali, że maja fantazję, zablokowali centrum miasta (rondo między Mostem Łańcuchowym a tunelem pod zamkiem) i tam ustawili główną estradę a całe wybrzeże aż do mostu Elżbiety zastawione straganami. Most Łańcuchowy też wyłączony z uchu i pozmieniane trasy autobusów i tramwajów.


Sery, papryka, wędliny, wino, miód - żadnej chińszczyny.

Zdjęcia są w albumie.

(Dzień 35+4)

sobota, 17 sierpnia 2019

Święto - dzień pierwszy

Dzisiaj cały dzień kręciłem na rowerze się po starówce. Przed południem wszystko praktycznie nastawione na dzieciaki.
Wieczorem byłem na przedstawieniu o koronacji króla Beli IV a tak na prawdę to była skrócona do 1,5 godziny historia Węgier.

Dało się COŚ zrozumieć, nie rozumiejąc ani słowa :)

(Dzień 35+3)