środa, 3 października 2018

Środa

I znowu mi się udało między kolejnymi falami deszczy zrobić zakupy.

Mam nadzieję, że jutro będzie spokojniej, bo mam pewne plany :)

wtorek, 2 października 2018

Wtorek

Prawie cały dzień pochmurno, trochę padało. Po południu krótka ulewa, później tęcza i niebieskie niebo.


Teraz widać gwiazdy, ciekawe, jaka jutro będzie pogoda.

poniedziałek, 1 października 2018

Poniedziałek

Zimno, mało słońca. Niestety nie wypaliły wieczorne kąpiele - myją basen i wymieniają wodę.
Za to poradziłem sobie z dahonkiem, Od dłuższego czasu mam problemy z przerzutką, od kilku dni jeździłem praktycznie ja jednym biegu.Planowałem oddać go do naprawy po powrocie ale sam pogrzebałem i wygląda na to że dałem radę :)
Jutro ma podobno padać :(

niedziela, 30 września 2018

Bardzo leniwa niedziela

Niby słoneczko świeci, ale zimno a jak trochę powieje to nawet lodowato.
Poza moczeniem się w basenie, wypadem do Billi po pieczona udka na dzisiejszy i jutrzejszy obiad - cały dzień spędziłem  na campingu.

sobota, 29 września 2018

Madziarska sobota

Od rana wieje i wieje, aż musiałem znowu złożyć markizę, nie będę ryzykował połamania czy wyrwania.
Okazuje się, że nie tylko cała komunikacja miejska w Budapeszcie jest dla seniorów 65+ darmowa ale i cała komunikacja kolejowa, w całym kraju jest dla nas za darmo. W IC trzeb wykupić tyko miejscówkę za niecałe 10 zł i można szaleć :) Przetestowałem to dzisiaj na trasie do Győr. Pół godziny eleganckim osobowym, nawet z działającym WiFi.

Trochę pochodziłem po mieście, sporo się poprawiło od mojego ostatniego tam pobytu ale wiatr skutecznie przeszkadzał w spacerze.

piątek, 28 września 2018

Komarno, piątek

Ustawiana wczoraj w Komarom estrada dzisiaj zniknęła. Nie mam pojęcia co to była za impreza, nie widziałem żadnego plakatu i na stronie miasta też nie ma żadnej informacji. Trudno.
Dzisiaj ciepło, chyba ponad 20 stopni nawet było więc zaszalałem - ponad 20 km na dahonku :)

Prognoza na weekendmówi, że będzie dalej bezchmurnie chociaż już nie tak gorąco jak dzisiaj, zobaczymy.

czwartek, 27 września 2018

Komarno, czwartek

Słoneczko świeci, wiatru nie ma ale lodowato.
W sobotę i niedziele szykuje się wielkie święto fortecy po stronie węgierskiej. Pokazy militarne, konkurs gotowania gulaszu.

A w centrum Komarom budują jakąś scenę i stawiają budki handlowe. Nigdzie nie znalazłem żadnej informacji co to ma być, trzeba będzie dzisiaj podjechać i powęszyć co to ma być.

środa, 26 września 2018

Komarno, środa

No i wypogodziło się. Niebieskie niebo, wiaterek ledwie ledwie - tylko zimno.
Rano, po śniadaniu, dogrzewanie w basenie, później już chłód nie straszny. Pod wieczór, przed kolacją powtórka basenu i jest super
Pod pozorem zakupów przejechałem sobie na dahonku ponad 12 km.

Na obiad wreszcie skończyłem ryż, który przejeździł Mruczkiem chyba 5  lat :)

Trzeba kupić nową porcję.

wtorek, 25 września 2018

Komarno, wtorek

Wieje, zimno, paskudnie. Na szczęście jest basem z ciepłą wodą.
Śnieg w Tatrach, śnieg na Pradedzie, na Snieżce a jutro w nocy może i tutaj będzie poniżej zera.
Dla odmiany dzisiaj na obiad poszedłem do knajpy. Za 3,60 solidny obiad w Hubertusie.

Tzw kotlet Holsztyn, czyli smażony kotlet schabowy z jajkami sadzonymi na wierzchu i opiekane ziemniaczki.
Pewnie jeszcze do nich zajrzę na obiad.

poniedziałek, 24 września 2018

Poniedziałek

W nocy wiało jak dzikie, po nocy składałem markizę, i padało. Rano nawet się wypogodziło, udało się porobić małe zakupy i tu i po madziarskiej stronie. 

Ledwie zjadłem obiad, przyszły kolejne ciemne chmury i znowu pada.
Jutro  ma być podobno już trochę spokojniej.

niedziela, 23 września 2018

Niedziela

Jak to na termach, czyli woda, lenistwo, woda,  lenistwo :)
Dzisiaj jeszcze na dahonku zaliczyłem dwa cache. Udało się między deszczami. Jutro trzeba się wybrać na drugą stronę Dunaju po nową porcję winogron.

sobota, 22 września 2018

Komarno

Zgodnie z zapowiedziami - zimno, pada, wieje. Za to woda w basenie ciepła, więc na taka pogodę w sam raz.
Niewiele się zmieniło przez rok, może oprócz cen - tzw menu, czyli obiady droższe o ok 10% w porównaniu do zeszłego roku.

piątek, 21 września 2018

Do Komarna

Dzisiaj tylko 200 km, ale za to przez 4 kraje: Czechy, Austrię, Węgry na Słowację.
Od jutra ma być zapowiadane załamanie pogody czyli pogoda odpowiednia na moczenie się w wodach termalnych.

czwartek, 20 września 2018

W drodze

Cały dzień za kierownicą. Czesi na potęgę reperują drogi więc przez objazdy nałożyłem prawie 50 km.
Na nocleg dojechalem do Valtic, miejsce dobrze znane.
Pochodziłem wreszcie po Mikulovie, bo dotychczas zawsze je mijałem. Mala ale urocza starowka, malownicza góra/skała z drogą krzyżową.

środa, 19 września 2018

Praga, Troja

Obejrzałem dzisiaj wreszcie pałac Troja. Tylko z zewnątrz, od strony parku. Obok, na górce, ogród botaniczny i ZOO. Po kładce Troja, która niedawno się zawaliła nie ma śladu - teraz jest tam przeprawa taka, jak tu, na końcu cesarskiego cypla.
Wieczorem wjechałem jeszcze raz na  Petřín, widok podświetlonych Hradczanów  - niesamowity.

Praktycznie cały PLAN na Pragę wykonany ale nogi wykończyłem, kolano, pięta ..... szkoda gadać.
Zapowiada się zmiana pogody, w Tatrach ma nawet padać śnieg.

Trzeba zmienić lokalizację na bardziej termalną.



wtorek, 18 września 2018

Praha - Vysehrad

Majestatyczna skała wchodząca wręcz do Veltavy. Zawsze ją tylko oglądałem z daleka, wczoraj wreszcie wszedłem n górę. Piękne widoki, wspaniały kościół, cisza, spokój.

Pewnie dla zachowania tego spokoju większych grup tutaj się nie wprowadza.

poniedziałek, 17 września 2018

Praga - poniedziałek

Dzisiaj odwiedziłem Żiżkow, wzgórze na którym jest czeskie Narodowe Miejsce Pamięci.
Tutaj po śmierci wystawiono zabalsamowane ciało Gottwalda i było laboratorium  ze specjalistami od balsamowania. Ciało Gottwalda spalono dawno temu ale  wyczytałem gdzieś w sieci, że to laboratorium jest nadal i można je zwiedzać.
Chodziłem, szukałem - nic nie znalazłem. Co ciekawsze, drzwi na których był napis Grób Nieznanego Żołnierza - też były zamknięte, żadnego żołnierza - cisza, spokój.
Miła niespodzianka mnie dzisiaj spotkała. Okazało się, że przy wypłacie z bankomatu przeliczają tak samo jak przy płaceniu kartę, wyszło mi 16,88 za 100 KCZ (w kantorach kurs jest od 17,10 do prawie 18 zl za 100 KCZ).

niedziela, 16 września 2018

Praga

Dojechałem do Pragi. Na Trojskiej kiedyś parkowałem, teraz postanowiłem sprawdzić inny camping, na Wełtawie. Kamperków dużo, ale z PL tylko ja. Sanitariaty czyściutkie, dobrze rozwiązany serwis kampera. Na Trojskiej już w cennik wstawili pobranie do kampera itp, tutaj bez takich niespodzianek.
Niestety - płatność tylko gotówką (korony albo euro) i gniazda prądowe tylko euro, widać, że są nastawieni na zachód.
Połaziłem, część rzeźb Czernego już zobaczyłem - głowa Kafki robi wrażenie.

Zaliczyłem też wjazd na Petrin - szkoda że turystom tego nie pokazują.

P.S. Dodałem na górze strony link do tegorocznych (2018) zdjęć

sobota, 15 września 2018

Skały i burczak

Niesamowity jest ten park narodowy Kokorinsko. Gdzie się człowiek nie obróci to sterczy jakiś kamienny kolos.
Ciężko się to ogląda z kampera, drogi dość wąskie tutaj są i trzeba uważać.
Są parkingi, można się zatrzymać, ale wszystkie płatne i na każdym jest do kupienia tylko kwit na cały dzień :)
Przejechałem bardzo malownicza trasą do zamku, wlazłem na górę, obejrzałem zamek i okolice i pojechałem do Melnika.
Tutaj, przez przypadek, trafiłem na uroczyste, 80 już święto winobrania połączone ze świętem 100 lecia odzyskania niepodległości (początkowo jako Czechosłowacja).
Litr burczaka stoi w lodowce, pewnie jutro go rozpiję.

piątek, 14 września 2018

Kokořínsko

Następny punkt programu, to park narodowy  Kokorinsko.
Poczytać o nim można  tutaj
Nocuję w małym miasteczku  Duba, na parkingu w centrum, przed sklepami.

czwartek, 13 września 2018

Szklarska Poręba

Moje nogi trochę doszły do stanu używalności. Dwa dni posiedziałem spokojnie, poczytałem trochę - powinno byc dobrze.
Jutro dalej w drogę - już ponad tydzień nie jadłem żadnych knedlików  :)

wtorek, 11 września 2018

Szklarka, Cieplice

Znowu przeciążyłem mięśnie wczoraj a dzisiaj jeszcze dołożyłem.
Niewielki spacer na wodospad Szklarki, a później już autobusami - do Jeleniej Góry, Cieplice - termy i powrót.

Termy to mocno przesadzona nazwa - zwyczajne i niezbyt bogaty Aquapark - to wszystko.

Wnerwił mnie dzisiaj Orange. Od kilku lat korzystam z promocji przedłużającej ważność konta o rok. Razem z ważnością konta przedłużana była też wartość transmisji internetowej. Przy okazji zeszłorocznej promocji grunwaldzkiej - zmienili to i przedłużenie o rok, nie działa na transmisję.
Dzisiaj konsultant Orange powiedział mi, że "naprawili błąd". Trudno.
Następny kwiatek - ponad rok temu została zniesiona dodatkowa opłata za roaming, za rozmowy i za transmisje. Ale przecież dobre nie może za długo trwać. Nie dość że zostały wprowadzone "opłaty dodatkowe", to jeszcze od niedawna skasowano możliwość z rozliczania należnego limitu internetu w ramach roamingu. Pakiet podstawowy się ma, ale tylko na kraj - za granicą płać za transmisję.

Wnerwiła mnie dodatkowo kobieta, która dzisiaj usiłowała we mnie wmówić że tak jest cały czas.
Czyżbym musiał znowu zmieniać siec ?

poniedziałek, 10 września 2018

Szrenica, żródła Łaby

Na dzisiaj miałem inne, spokojniejsze plany ale pogoda rano mnie  podbudowała i zaszalałem.
Najpierw wodospad Kamieńczyk - teraz na dół schodzi się w kaskach (wejście płatne).
Później, doszedłem zielonym szlakiem do średniej stacji kolejki i pojechałem na Szrenicę (bilet 23 zł - drogo).
Na górze trochę się zdziwiłem, bo jakoś inaczej pamiętałem schronisko.  Dopiero później uświadomiłem sobie, że teraz są dwa, różne schroniska, to które pamiętam z dawnych lat to schronisko na hali Szrenickiej, a to które teraz widziałem, to schronisko na szczycie Szrenicy. Z wiki dowiedziałem się, że w "moich czasach" to była ruina, dlatego go nie zapamiętałem.
Kilka lat temu, ze Szpindlerowego Mlyna atakowałem źródła Łaby ale wtedy się przeliczyłem z kondycją i odpuściłem. Dzisiaj dotarłem na miejsce (zaledwie pół km od głównego szlaku, ale po czeskiej stronie i kiedyś miejsce było dla nas nieosiągalne). Na miejscu szok - sucho, nic nie cieknie, zero wody. Dlatego też nie ryzykowałem nawet przejścia Łabskiego Wodospadu - pewnie też suchy.
Coś nagrzebałem w smartfonie i nawet nie zauważyłem, że wyłączyłem GPSa, więc przerwałem  zapisywanie trasy. Dlatego trasa dzisiejsze jest w dwóch kawałkach - cz. 1 zapisana i cz. 2 odtworzona.  Łącznie przeszedłem prawie 20 km.



Plan minimum (pociąg do Liberca i źródła Łaby) na Szklarską wykonałem :)

niedziela, 9 września 2018

Liberec

Wczoraj przejechałem z Wrocławia do Szklarskiej Poręby. Połaziłem trochę po kurorcie - wszędzie królują oscypki.
Różne, różniste - kozie, owcze, kozio-owcze, z różnymi innymi nazwami (bacowskie, Maryny itp). Podobno, te "prawdziwe" czyli 100% owcze to te najdroższe, po 60 zł.
Dzisiaj  rano pojechałem pociąguem do Liberca. Za 25 zł przejazd w obie strony i darmowa komunikacja miejska w Libercu. Bilet na kolejkę na Jested tańszy, dopłaciłem 70 koron.

piątek, 7 września 2018

Piątek

Pogoda mnie pokonała. Rano jeszcze jest znośnie, ale później gorąco, duszno, parno. Odzwyczaiłem się o tego klimatu.
Jutro i pojutrze ma być nawet cieplej.
Trzeba jechać dalej.

czwartek, 6 września 2018

Start jesiennej trasy

Skończyły się upały, skończyły się ulewy, chyba można wystartować.
Zaczynam, tradycyjnie, od Wrocławia. Jutro  zaczyna się Święto Krasnoludków.

niedziela, 8 lipca 2018

Powrót

Jadąc do BB trasę wyznaczyła "Jadzia", głownie przez Polskę ale drogami nie zawsze ciekawymi.
Trasę powrotną wyznaczałem głownie przez Czechy, droga okazała się lepsza a kilometrażowo praktycznie to samo.
Po drodze załapałem się jeszcze na imprezę w Hlučínie.

sobota, 7 lipca 2018

Żywiec

Z lokalnego radia dowiedziałem się, że w Żywcu od piątku do niedzieli obywa się Jarmark św Wita.

Postanowiłem więc pojechać. Bilet PKP w jedną stronę, to tylko 5 zł. Pochodziłem po mieście, po parku Habsburgów, na koniec wylądowałem na rynku, na jarmarku.
Były oczywiście oscypki (co tutaj jest sprawa naturalną), były sękacze z Podlasia (wyglądały jakoś inaczej, niż te które widziałem w Białymstoku), różne pieczywo i stoisko z madziarskimi przyprawami.
Obiad to placki ziemniaczane ze śmietaną i skwarkami i obowiązkowe piwo z beczki.

Z estrady na rynku przygrywała ludowa kapela.

piątek, 6 lipca 2018

Andrychów

Rano pociągiem do Andrychowa, 35 km  w godzinę i 10 minut :)
Miasto bardzo się zmieniło a na Beskidzkiej nadal robią kręgi.

czwartek, 5 lipca 2018

Szyndzielnia

Lato, ładna pogoda i jakoś dziwnie pusto. Camping pusty, w sumie chyba tylko dwa kampery, jakieś dwie przyczepki i może trzy namioty. Kolejka na Szyndzielnię jeździ pusta.

Dziwne, bardzo dziwne. Na górę wjechałem sobie wygodnie, gondolą i dalej na nogach. Na trasie też niewiele ludzi. W schronisku na Szyndzielni jedna grupa młodzieży, w schronisku na Koziej Górze też grupa dzieciaków. A na trasie mniej niż 10 osób spotkałem.Moja dzisiejsza trasa wygląda tak

środa, 4 lipca 2018

Bielsko Biała

W dokumentach mam wpisane: urodzony w Bielsku Białej.
Poza kilkoma pierwszymi dniami życia byłem w tym mieście chyba tylko raz, przejazdem.Postanowiłem nadrobić te zaległości i poznać trochę to miasto i jego okolice.
   
Więcej zdjęć TUTAJ.

wtorek, 31 października 2017

Wesołe jest życie "staruszka"

Aquapark zmieniło zasady.

Jeśli cenicie Państwo aktywny styl życia, dbacie o zdrowie i dobrą formę fizyczną, zapraszamy do skorzystania z oferty specjalnej kierowanej do osób powyżej 55 roku życia. Codziennie w godzinach od 8.00-13.00* macie Państwo możliwość nabycia biletów upoważniających do spędzenia 3 godzin w Basenach Rekreacyjnych, Saunarium, Siłowni oraz Fitness.

3 godziny (Baseny Rekreacyjne, Saunarium, Siłownia&Fitness) – 15 zł 

Czyli drożej, w lipcu bilet kosztował 10 zł, za to można go kupić do 13 a nie do 11. Super, moje połączenie kolejowe zadziała. 
O 12,10 wysiadam z pociągu, na basen, o 16 na Bujwida, na obiad i o 19,30 pociąg powrotny. 

poniedziałek, 30 października 2017

Wrocław 30.10

Z roku na rok Wrocław się zmienia, pięknieje. Pobudowali nowe domy, stare odnowili, pomalowali, umyli.
Rosną też różne problemy. Parkingów ubywa, samochodów przybywa. 
Fajne miejsce, placyk przed bramą wjazdową na Stadion Olimpijski zastawione słupkami a znaki drogowe P zniknęly.
Plac na obrzeżach Ostrowia Tumskiego opalikowany. 
Dzisiaj obserwowałem korek, od mostu Szczytnickiego do Grunwaldzkiego (pewnie i tak był dłuższy) bez wypadku, tak .... normalnie. 
Szczęśliwie po 22 udało mi się po kilku podejściach znaleść dobre miejsce dla Mruczka na parkingu przy Aqaparku. 

poniedziałek, 16 października 2017

Ścieżka w obłokach

Piękna pogoda, czyste niebo, ciepło, wybrałem się więc  w masyw Śnieżnika, na ścieżkę w obłokach.
Jak to ja  nie doczytałem dokładnie. Na miejscu okazało się, że wielu polaków było zdziwionych że wyciąg nie działa. Fakt, na polskojęzycznej wersji strony nie ma słowa o terminach, ale ja czytałem czeską a tam ja wół  jest napisane: LANOVKA V PROVOZU POUZE PÁ - NE 9:30 - 17:00.


Można oczywiście wydrapać się na własnych nogach: 4 km, wysokość do pokonania ok 420 m - minimum 2 godziny. Ale ja tam jeszcze wrócę :)
Po drodze widoki niesamowite. Zachwycałem się kiedyś kolorami gór Bukowych (Słowacja i Madziary) ale tamto to nic w porównaniu do Jeseników. Klony, brzozy, jesiony, lipy, buki i  pewnie jeszcze jakieś plus zielone iglaki - wrażenia niesamowite, zwłaszcza w ostrym słońcu.

Pełna skala od jasnożółtych, przez pomarańczowe, do krwisto czerwonych i brązowych.

Tak wygląda przejazd z Mikulovic do Pisecznej.

sobota, 23 września 2017

Złote myśli

Czesi mówią tak:

Burčáku vypít tolik, kolik má člověk v těle krve, tedy osm litrů, aby se organizmus celkově pročistil. To říkají vinaři.

Z tego wynika, że kupiłem stanowczo za mało. Podobno w Jeseniku, w albercie można kupić, trzeba będzie sprawdzić w przyszłym tygodniu.

piątek, 22 września 2017

Małe podsumowanie

Dzisiaj cały dzień powrót, W Komarnie padało, w Zlatych Horach padało a po drodze nawet widziałem słońce na niebie.
W sumie, licząc dwa dni jazdy - 11 dniowy wyjazd. Dwa noclegi (pierwszy i ostatni) darmowe, na parkingu przed campingiem. Za osiem nocy płatnych razem z prądem zapłaciłem  442 zł


Prąd na licznik, 8 dni kosztowało mnie 5,20 e czyli niecałe 25 zł. U nas za prąd przeważnie płaci się ryczałtem - od 15 zł za dobę - nieźle na ty zarabiają.

Po drodze kupiłem sobie butelkę burczaka czyli młodego prawie-wina, jeszcze fermentującego i pachnącego drożdżami.


Trafił mi się bardzo słodki - ale smaczny :)

11 listopada jest w Komarnie Ondrejsky Jarmok - zastanawiam, się, może powtórzyć wyjazd ?

czwartek, 21 września 2017

Spacerek do Madziarów

Wczoraj było pochmurno ale na szczęście nie padało. Poszedłem na nogach na druga stronę Dunaju, po paprykę i winogrona. W sumie spacerek ok 8 km.

Dzisiaj, niestety od samego rana leje. Śmiesznie wyglądają ludzie na ulicy, w szlafroku, klapkach i z parasolem  (na basen trzeba przejść przez ulicę) :)


wtorek, 19 września 2017

Pogoda zdechła

Wczoraj było całkiem przyjemnie, pogoda w sam raz na rowerek. W sumie przejechałem ponad 20 km. Wieczorem zaczęło padać i pada i pada i końca nie widać. Patrząc na sat24.com nie wygląda to ciekawie.

13:10
Wróciłem właśnie z obiadu a obok mnie rozkładają się Holendrzy - przyczepka. Oboje w ślicznych, klasycznych sabotach. Może uda mi się później zrobić jakieś zdjęcie.

Upolowałem :)

niedziela, 17 września 2017

I po święcie wina - niedziela

Kupony udało się przepić. W piątek 350 ml, 2 sobotę 250 ml - dobre winko n madziarskim klimacie w ogóle nie idzie do głowy. Aż miło popatrzeć, sporo ludzi, każdy z kieliszkiem w ręce, kieliszkiem co jakiś czas napełnianym od nowa - a pijanych czy tylko podpitych nie widać.
Pogoda trochę pokrzyżowała palny organizatorów - w czwartek nie było wieczornego koncertu - wichura i deszcz wypłoszył towarzystwo. W piątek w miarę ładnie, tylko wieczorem zaczęło padać i padało całą noc więc w sobotę konkurs gotowania zupy fasolowej odwołano. Cała sobota znośna, ale koło 21 zaczęło mocno padać, więc kupiłem ostatnią porcję winka i szybko do kamperka. Całą noc lało a teraz chmura osiadła na ziemi.
Basen zapchany - jak to w weekendy, tubylcy chętnie go nawiedzają.
Trzeba iść na druga stronę Dunaju po kolejnego "tygryska" czyli bułka z ostrą papryką :)

sobota, 16 września 2017

Fasolowa sobota

 Dzisiaj, oprócz tradycyjnego popijania winka, dwie dodatkowe imprezy.
Pierwsza, to konkurs gotowania zupy fasolowej
Pre účastníkov organizátori bezplatne poskytnú:
  • 1 kus cca. 1,5 kg údeného kolena
  • 1 kg údenej klobásy
  • chlieb
  • 1 altánok 3×3 m – podľa požiadavky
  • 1 stôl
  • palivové drevo k vareniu
  • možnosť odberu pitnej vody
Fasolę uczestnicy muszą mieć swoją :)

Druga impreza, to targi producentów miodu w hali sportowej, zaraz koło campingu.

Całą noc padało, na szczęście teraz przestało. Zupa fasolowa z deszczówką - nie wiem czy to dobry przepis.



piątek, 15 września 2017

Vinne korzo

W nocy padało a od rana lodowaty wiatr. Wszystkie sklepy pozamykane (święto) więc po pieczywo pojechałem za Dunaj, do madziarów.
Wieczorem - korzo i winko. Miła, sympatyczna atmosfera, chociaż każdy chodzi z kieliszkiem i popija.
Na filmiku to wygląda tak:

czwartek, 14 września 2017

środa, 13 września 2017

Komarno/Komarom

Dawno mnie u Madziarów nie było.
Patrząc na mapę, porównałem kilka odległości.
Jak widać, do Komarna mam bliżej niż np do Warszawy :)
Cały dzień jazdy, nocleg, za darmo, na parkingu koło campingu.
Rano się zarejestrowałem, obowiązkowe pluskanie, langosz z czosnkiem, obiadek - czyli typowy dzień na termach. Jutro zaczyna się trzydniowa impreza w parku koło twierdzy.
--------------------------
Zdjęcia do oglądania są TUTAJ.

sobota, 3 czerwca 2017

Trzy dni we Wrocławiu

We wrocławskim Aquaparku zrobili promocje dla seniorów (tutaj liczą już od 55 lat) i można w dzień powszedni rano kupić za 10 zł bilet trzygodzinny na wszystko czyli baseny, saunarium i siłownię.
Poprzednio, jak byłem w Aquaparku, kupiłem bilet tylko na baseny i nie bylem zachwycony. Ta część jest adresowana głownie dla dzieciaków i one maja dużo frajdy - taki ktoś jak ja, już o wiele mniej. Poszedłem więc od razu zwiedzać dalej, czyli saunarium. Cisza spokój, sami dorośli, kilka saun - każda inna, z innymi parametrami, kilka niecek z bąbelkami działającymi na okrągło. To co mi sie od razu rzuciło w oczy to golasy (obu płci). Dopiero później doczytałem, oficjalnie zalecane jest moczenie się bez stroju kąpielowego. Jedna sauna jest wydzielona tylko dla pań - wszystkie pozostałe obiekty w saunarium sa koedukacyjne. Jest kawałek plaży trawiastej, gdzie na leżaczkach leżą golasy. Zacząłem się zastanawiać, kiedy obrońcy moralności zaczną blokadę Aquaparku i jakieś zbiorowe modły przed wejściem (jak kiedyś przed Teatrem Polskim) - przecież to demoralizacja i zgorszenie - gołe baby o goli faceci RAZEM !! Na pewno będę tam częściej zaglądał.
W sobotę był główny dzień 9 już edycji Europy na widelcu - zorganizowanej wg pomysłu Makłowicza, który zresztą był też dzisiaj, pooglądać go można było na żywo i z bliska.

Zorganizowane fajnie - kupuje się talony, każdy za 5 zł i każda porcja dania kosztuje dokładnie jeden talon. Zainwestowałem 30zł, czyli kupiłem 6 kuponów i się najadłem. Na przystawkę była papryka faszerowana, później zupa cebulowa (francuska - nie zachwyciła mnie, moja mi bardziej smakuje), kapusta kiszona po bawarsku (coś w rodzaju bigosu), portugalski dorsz zapiekany pod beszamelem, francuski creme brulee i słowackie naleśniki. Pełne menu TUTAJ.

środa, 15 lutego 2017

Przedwiośnie

Słońce mocno przygrzewa, resztki śniegu znikają, więc wybrałem się do Jesenika na knedliki.
Porozmawiałem z panią w IT i dowiedziałem się, że
tym toku miasto Jesenik obchodzi rocznicę 750 lat i z tej okazji przygotowali wiele ciekawych plenerowych akcji. Będzie co oglądać :)
Dzisiejsze zdjęcia.

sobota, 31 grudnia 2016

Kolega Mruczka

Tutajszy rezydent ma niezły domek, kilka misek i zawsze w nich jest coś do jedzenia. Już nie ucieka panicznie gdy staram się do niego trochę podejść i nawet zaczynamy "rozmawiać" ze sobą po kociemu :)  

piątek, 30 grudnia 2016

Ale "zima"

Taką mamy zimę, że nie narażając Mruczka na śnieg i sól, dało się go ruszyć. 
Ponad 30 lat temu, też 30 grudnia, na łąkach w okolicy , kwitły stokrotki.
Po miesięcznym postoju odpalił bez problemu. Obiadek - oczywiście knedliki.

Zrobiłem też małe sylwestrowo-noworoczne zakupy :) 


czwartek, 29 grudnia 2016

Zmiana klimatu


Przeczytałem na jakimś portalu taką myśl:
Białystok to nie miasto a stan umysłu.
Jakże to trafne spostrzeżenie.
W tym mieście obowiązuje inny, lokalny, kodeks drogowy (kto spotkał na swojej drodze pojazdy z rejestracją B albo SUW, wie o czym piszę),  inne prawo i inne kodeksy (określenie kogoś "ścierwem" nie jest obraźliwe, z motywacją, że przecież tow. Gomułka używał tego określenia,  swastyka jest tylko symbolem szczęścia i kojarzenie jej z czymś innym jest bezpodstawne, czy z moich własnych doświadczeń - cytat: "pozwany jest winny, bo nie udowodnił swojej niewinności"),  inna logika (sąd mając dokument stwierdzający, że była strata, orzeka, że był wysoki dochód).
Mówi się często, że Podlasie to "Polska B", w mojej ocenie trzebaby się o wiele dalej przesunąć w alfabecie, albo od razu napisać wprost, że to "zachodnia Białoruś".
Za mną 32 lata we Wrocławiu, 31 lat w Białymstoku i wystarczy.
Czas zmienić klimat
Jak w starej piosence:
Wsiąść do pociągu byle jakiego,
Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet,
Ściskając w ręku kamyk zielony,
Patrzeć jak wszystko zostaje w tyle
Na koniec, tradycyjnie, mogę tylko powiedzieć DLA NICH:
A teraz kochane dzieci, możecie pocałować misia w .....

sobota, 3 grudnia 2016

Nowy domek Mruczka

Duży plac, sporo miejsca, da sie tak zaparkować by tył nikomu nie przeszkadzał.
Na trawniku obok dwa pudła, obok miski z kocim żarciem, więc i towarzystwo zapewnione 😀